Zestawy głośnikowe Magico S3

Sie 01, 2015

Index

Brzmienie

Drogie i bardzo drogie produkty rodzą zwykle wielkie oczekiwania, którym nie zawsze potrafią sprostać. Nieraz już miałem do czynienia z drogim urządzeniem, którego brzmienie mnie zwyczajnie rozczarowało, gdyż spodziewałem się po nim po prostu znacznie więcej. Z Magico było zgoła inaczej.

Nie ma – a przynajmniej tak do tej pory sądziłem – produktów bez wad. Dotychczas, gdy opisywałem jakieś kolumny czy inny element toru, w przypadku którego nie znajdowałem wad (rzadkość), ocena taka była zawsze relatywna, tj. Odnosiła się do ceny. Po prostu stwierdzałem, że produkt X nie ma wad w określonej cenie. Magico S3 okazały się innym, trudniejszym dla mnie przypadkiem, ponieważ w ich brzmieniu nie mogłem – przez całe dwa tygodnie – doszukać się niczego, co mógłbym uznać za wadę w kategoriach bezwzględnych. Dla recenzenta jest to mało komfortowa sytuacja, bowiem zmusza do wychwalania każdej cechy produktu, co w oczach Czytelnika może być mało wiarygodne. Nic jednak nie poradzę na to, że „S-trójki” są kolumnami doskonałymi – przynajmniej w mojej skali wartościowania, opartej na dotychczasowych kontaktach z kolumnami high-end. I to bynajmniej nie tylko tymi, które opisywałem na łamach AV.

Pierwszą cechą, która zwraca uwagę, jest spokój, z jakim grają te zestawy. Wykazują totalny brak nerwowości, są idealnie gładkie w odbiorze. Zaskakują tym nawet na tle ekstremalnie drogich kolumn głośnikowych innych marek, jak choćby MBL 101 E Mk2 (242 tys. zł) czy Avalon Isis (ok. 400 tys. zł), których miałem okazję słuchać wielokrotnie, w bardzo różnych konfiguracjach.

W pierwszej chwili brzmienie Magico może się wydawać nawet nieco ciemne, ale to tylko pozory. W rzeczywistości to wynik absolutnej czystości – braku zniekształceń pochodzących z głośników czy obudowy. Nie wiem, jaka jest rzeczywista odporność słuchu na głośne granie bez uczucia dyskomfortu, ale u mnie ta wartość jest bezpośrednio zależna od jakości reprodukowanego dźwięku. Brudno brzmiący sprzęt wywołuje dyskomfort bardzo wcześnie, natomiast Magico pozwoliły rozkręcić potencjometr wzmacniacza zupełnie do maksimum i nie miało żadnego znaczenia to, jakiej muzyki słuchałem. Problem od zawsze stanowi rock. Jest trudny w odtworzeniu, bo wymaga szybkości. Zazwyczaj brzmi ostro i brudno. Rzadko się zdarza, aby można było go słuchać bez dyskomfortu. A jednak Magico zupełnie zmieniają jego postrzeganie. Niby dobrze mi znaną płytę Agnieszki Chylińskiej „Winna” odkryłem zupełnie na nowo. Było to niesamowite i bardzo pouczające doświadczenie, które obnażyło to, jak wiele zniekształceń generują niemal każde inne kolumny głośnikowe. Wreszcie dało się wydobyć poczucie koncertowego czadu i jednocześnie usłyszeć niezliczone szczegóły, o istnieniu których nie miałem dotychczas pojęcia.

Magico-S3-gniazda

Wybitny poziom szczegółowości dźwięku to druga cecha tych kolumn. W porównaniu z testowanymi miesiąc temu Kudosami Titan T88,7 Magico S3 są w zupełnie innej lidze. O ile ilość szczegółów przy wysokich tonach nie jest dla mnie niczym nowym, o tyle środek pasma, a w szczególności bas, zaskakują naprawdę mocno. Prawdę powiedziawszy, nie wiedziałem, że na basie może być aż tyle szczegółów, niuansów. Zatrzymajmy się jednak jeszcze przy górze pasma, gdyż mam nagrania ze studia S4, które zdobyłem będąc tam w grudniu (relacja w AV 1/2015). Nagrania w dwóch rozdzielczościach dokonane starą metodą, czyli muzyków grających razem w jednym pomieszczeniu. Nie było masteringu. Na testowanych w zeszłym miesiącu Kudosach Titanach miotełki perkusji z tych nagrań brzmiały lepiej niż na moich prywatnych kolumnach, jednak dopiero Magico pokazały wszystkie pojedyncze szurnięcia po powierzchni talerzy. Wreszcie nie było nawet śladowego zawoalowania czy zlewania się wysokich tonów. Na „przeciętnych kolumnach high-end” brzmi to brudno, wszystko się zlewa. To właśnie kwestia braku masteringu. Większość studiów nagraniowych podkręca efekty po to, aby na każdych kolumnach było słychać więcej detali. Tutaj słychać je dopiero na Magico, mimo że zestawy te zupełnie nie podbijają zakresu wysokich tonów. Co więcej, za pośrednictwem S3 usłyszałem więcej niż w reżyserce S4 przy odsłuchach zaraz po nagraniu!

Parokrotnie przed testem spotkałem się z opinią, że słychać wysokotonowy głośnik berylowy. Owszem, mogę to potwierdzić, ale wyłącznie w odniesieniu do innych głośników z berylowymi głośnikami, które słyszałem. Tweeter S3 jest zupełnie nieobecny i absolutnie zszyty z resztą pasma.

Poziom detaliczności w całym paśmie w zestawieniu z tym spokojem, który z tych kolumn emanuje, jest oszałamiającym doświadczeniem. W trakcie odsłuchów zaprosiłem do siebie znajomego, który przesłuchawszy kilkanaście dłuższych fragmentów różnych utworów, stwierdził: „miałem ciary cały czas”. Cóż, też je miałem. Oczywiście nie byłoby tego efektu, gdyby nie barwa, a właściwie jej brak. W mojej ocenie testowane Magico są zupełnie pozbawione własnego charakteru. Mają natomiast wybitną zdolność do prezentowania zmienności barwowej – tej zależnej od utworu, instrumentu itd. Są pod tym względem zupełnie przezroczyste. Pojęcie realizmu brzmienia jest tu jak trafienie w samo centrum czarnego punku na środku tarczy strzelniczej.

S3 są wyjątkowo szybkie w całym paśmie. Nie stwierdziłem ani razu najdrobniejszych oznak spowolnienia, zarówno w skali makro, jak i mikro. Atak jest nagły, bezzwłoczny, spójny w czasie. Jeśli ktoś lubi brzmienie transjentowe, będzie wniebowzięty.

Dynamika w skali makro to kolejny punkt programu, który wywołuje olbrzymie emocje. Kolumny mają 500 W mocy i średnią (88 dB) efektywność, dzięki czemu pozostaje daleki obszar graniczny pomiędzy graniem bardzo głośnym a oznakami kompresji. Ta jest odsunięta na tyle daleko, że nie byłem w stanie jej rozpoznać.

Niezwykle istotnym składnikiem brzmienia jest bas. Wywarł na mnie ogromne wrażenie – zarówno w połączeniu z dynamiką, jak i w odosobnieniu. Słyszałem już różnej jakości bas, ale takiego – nigdy. Jest niesamowicie szczegółowy, przezroczysty na barwę, różnicujący nagrania, niezwykle szybki. To bas niezwykły, bas marzeń. Audiofile przyzwyczajeni do przeciętnego basu z obudowy bas-refleks będą w pierwszym momencie zdziwieni jego względnym odchudzeniem na średnim podzakresie. Tu nie ma bowiem tej charakterystycznej górki na midbasie. Chwilowe wrażenie odchudzenia mija jednak już po paru chwilach. Moje prywatne kolumny są na basie bardzo oszczędne (mimo bas-refleksu) i Magico generalnie mają go więcej, również w średnim podzakresie. Osobiście nie miałem więc wrażenia, że bas ma ograniczoną potegę. Wręcz przeciwnie – było jej całkiem sporo. Znacznie więcej było jednak energii wynikającej nie ze zwykłego pompowania, ale z obecności detalu w tym zakresie. O ile jednak moje kolumny dość szybko się „kończą”, nie schodząc wyraźnie poniżej 40 Hz, Magico zdają się dopiero zaczynać wycieczkę w dół pasma, sięgając w najniższe rejony muzyczne – no może poza tymi, eksplorowanymi przez duże organy. Ciśnienie na niskim basie jest takie samo jak na średnim, a jedyna różnica wynika z charakterystyki pomieszczenia. Kolumny MBL 101 też potrafią tak nisko zejść, dzięki czemu są doskonałe przy odtwarzaniu muzyki organowej, ale jednak bardzo daleko im do szybkości, impulsywności Magico. 

Stereofonia to rzecz, o której pomyślałem dopiero na samych końcu. Zupełnie nie zwraca się na nią uwagi, bo inne zaskakujące właściwości tych głośników tę uwagę odciągają. Aby sprawdzić jakość przestrzeni, musiałem przeprowadzić osobne odsłuchy, skupiając się na wrażeniach tylko pod tym kątem. Wynik tego był taki, że w końcu nie wiem, jaka ona jest. Magico nie budują sceny po swojemu, wszystko jest zależne tylko i wyłącznie od realizacji nagrania. Udało się uzyskać tak skrajnie różne obrazy stereo, że nie potrafię ustalić, co pochodziło od samych kolumn. Dźwięk jest w każdym razie tak mocno oderwany od głośników, że inny – niż wspomniany wcześniej – zaproszony gość, słuchając wokalu nagranego z lekkim przesunięciem w prawo, stwierdził, że „lewa kolumna chyba nie gra”.


Zaloguj się, by skomentować

Wybierz dział

Aktualnie w testach

  • KEF R11
  • Chord Hugo M Scaler / Hugo TT2 / TToby
  • MAG LEV
  • Pionerr PD-70
  • Denon DCD-800BE
  • Emotiva CD-100
  • NAD C538
  • Auralic Aries G1
  • Aurender ACS10
  • TAGA TTP-300
  • Musical Fidelity V90-LPS
  • Thorens MM-08
  • Test grupowy słuchawek dla konserów
  • Reportaż z Audio Video Show 2018

Ranking urządzeń

ranking

Polecane strony

Kontakt z redakcją