TEAC TN-570

Lut 26, 2018

Gdy testowaliśmy pierwszy (po latach) gramofon TEAC-a, model TN-300, byliśmy pozytywnie  zaskoczeni jego jakością w relacji do ceny. W przypadku TN-550 było jeszcze lepiej. Czas sprawdzić, co potrafi najdroższy model – wyceniony na 4800 zł TN-570.

Dystrybutor: Audio Klan, www.audioklan.pl 
Cena (za parę): 4799 zł

Tekst: Ludwik Igielski (LI), Filip Kulpa (FK) | Zdjęcia: TEAC

audioklan 14062018 421x71

 

 


TEAC TN-570 - Gramofon

TEST

Teac TN 570 1 aaa 

W aktualnej ofercie TEAC-a znajduje się już siedem modeli gramofonów analogowych. Jeszcze 5 lat temu byłoby to nie do pomyślenia. TN-570 zajmuje najwyższą pozycję w tym szeregu. Stanowi wzbogaconą o kilka funkcjonalności wersję uznanego modelu TN-550 (recenzja TUTAJ ) Jest przy tym droższy o równe tysiąc złotych.

 

Budowa

Łudząco podobny do 550-ki. Dopiero bliższe oględziny (opis na froncie czy wyposażenie tylnej ścianki, a raczej wnęki z gniazdami przyłączeniowymi) utwierdzają nas w przekonaniu, że mamy do czynienia z droższą konstrukcją. Aby nie powtarzać pełnego opisu budowy (patrz avtest.pl, wydanie AV 4/2016), przypomnę najważniejsze cechy. Po pierwsze, zastosowano hybrydową płytę nośną – plintę złożoną z dwóch warstw mdf-u o dużej gęstości oraz syntetycznego marmuru, który zapewnia oryginalny efekt wzorniczy. Dodatkowo dodano od spodu warstwę ze strukturą plastra miodu. Rozwiązanie to wydatnie redukuje drgania i rezonanse, a także jest przyczyną zwiększonego ciężaru całego urządzenia (9 kg). Po drugie, użyto przezroczystego akrylowego talerza o grubości 16 mm współpracującego z szerokim paskiem napędowym, oplatającym jego boczną krawędź. Warto także wspomnieć o nietypowej konstrukcji samej osi – zdaniem wytwórcy, jest niezwykle precyzyjnie wykonana i niweluje powstawanie ładunków statycznych. Po trzecie, w gramofonie zaimplementowano układ stabilizacji obrotów wykorzystujący sensor optyczny umieszczony od spodu wirnika silnika napędowego, który współpracuje z serwomechanizmem i mikrokontrolerem. Rozwiązanie to nazwano PRS3 (Platter Rotation Speed Servo System). Nasze testy wykazały dużą skuteczność tego rozwiązania. Charakterystyczne „pływanie” tonu testowego 3,15 kHz było minimalne – zdecydowanie mniejsze niż w przypadku redakcyjnego Pro-Jecta 6-Perspex (który jest o połowę droższy i to bez wkładki), zaś precyzja obu prędkości obrotowych była wprost idealna (odchyłki rzędu setnych części procenta!). Producent deklaruje, że parametr drżenia i kołysania dźwięku wynosi ±0,1%. Pomiar wskazuje, że wartość ta może być nawet mniejsza. Należy także pochwalić ten model za bardzo małe szum i brum układu napędowego. Pod tym względem TEAC może zawstydzić sporo znacznie od siebie droższych konstrukcji. Rzut oka na widmo szumów napędu rozwiewa wątpliwości w tej kwestii.

 

Teac TN 570 3

Dobór materiałów i jakość wykonania sprawiają, że ten gramofon może być ozdobą niejednego zestawu. Z tej perspektywy trudno jednak odróżnić TN-570 od tańszego TN-550.

 

Wzorem tańszego modelu gramofon wyposażono w bardzo porządne ramię w kształcie litery S o długości efektywnej 223 mm, zaopatrzone w zdejmowaną główką, którą uzbrojono we wkładkę Audio-Technica AT100E. Całość spoczywa na elastomerowych stopkach zapewniających częściowe odprzęgnięcie mechaniczne od podłoża.

W stosunku do TN-550 pojawiły się dwie modyfikacje: wbudowany stopień korekcyjny RIAA oraz przetwornik analogowo-cyfrowy oferujący wybór jednej z trzech częstotliwości próbkowania: 48, 96 lub 192 kHz o rozdzielczości 24 bitów. Sygnał o maksymalnych parametrach jest – co ciekawe – dostępny jedynie na wyjściu optycznym (niestosowanym dotąd w innych gramofonach z przetwornikami a/c), które z definicji umożliwia nie tylko rejestrację sygnału za pomocą karty dźwiękowej lub rejestratora PCM wyposażonego w stosowne wejście, lecz także łatwą dystrybucję sygnału audio w niektórych systemach multiroom.

 

Teac TN 570 4 profil

Nowości w stosunku do innych (tańszych) modeli TEAC-a jest selektor częstotliwości próbkowania (48/96/192 kHz).

 

Stopień korekcyjny zrealizowano na bazie wzmacniacza operacyjnego Burr Brown OPA1602, wykonanego w technice Sound Plus. Oczywiście ten element toru sygnałowego można ominąć za pomocą przełącznika suwakowego, znajdującego się obok pozłacanych gniazd RCA. Warto na ten element zwrócić baczną uwagę. Nieopatrzne przełączenie w pozycję EQ on przy podłączonym przedwzmacniaczu phono może mieć dość przykre konsekwencje, nie tylko dla samego odsłuchu.

W komplecie z gramofonem znajduje się łączówka sygnałowa, kabel USB oraz przezroczysta pokrywa, którą można (a nawet warto) zdejmować na czas odsłuchu. Dostępne jest wyposażenie opcjonalne, które można nabyć oddzielnie, jak chociażby mata z japońskiego papieru Washi.

 

Brzmienie

Oczywistym jest, że konsekwentnie – również w tej materii – 570-ka ma wiele wspólnych cech z testowanym rok temu tańszym i skromniej wyposażonym krewniakiem – modelem TN-550. Opis brzmienia zasadniczo pokrywa się z poprzednią opinią, więc postanowiłem skupić się na brzmieniu uzyskiwanym w trybie liniowym (EQ on), porównując wbudowany przedwzmacniacz gramofonowy z tym, co mają do zaoferowania średniej klasy wzmacniacze zintegrowane. Nasz wybór padł na Rotela A12 – urządzenie z adekwatnego zakresu cenowego, na pokładzie którego znajduje się bardzo dobrej jakości stopień gramofonowy (MM). W kategoriach absolutnych nie jest on może „mistrzostwem świata”, ale jest na tyle dobry, a wiemy to z nieoficjalnych rozmów z przedstawicielem firmy Ortofon, że właśnie na nim są testowane prototypy wkładek MM i MC High Output (MC Turbo, MCP itd.) przez tego producenta. Jest to klasyczny układ z korekcją w pętli ujemnego sprzężenia zwrotnego, bazujący na podwójnym wzmacniaczu operacyjnym NE5532AP firmy Texas Instruments. Cechą charakterystyczną tego rozwiązania są dość duże wartości zastosowanych rezystancji i małe pojemności w korekcji RIAA, co skutkuje wyraźnymi cechami brzmieniowymi. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że rozwiązanie to wyznacza pewien nieformalny standard i stąd być może ten uznany producent wkładek sięgnął właśnie po ten układ. We wnętrzu TN-570 znajdziemy podobne rozwiązanie, ale oferujące nieco inny charakter brzmienia. Czyli jaki? Najogólniej mówiąc, brzmienie jest bardziej klarowne, jaśniejsze. Szczególnie dobrze to słychać w dość gęstych aranżacjach. Gdy na talerz trafiła płyta z oryginalnym, pierwotnym nagraniem „The Phantom of the Opera” z udziałem Sarah Brightman z 1987 r., różnice w sposobie prezentacji obydwu torów odczytu okazały się bardzo wyraźne. Z wbudowanym phono Rotela dźwięk był zdecydowanie ciemniejszy, bardziej tłusty i słodki w górze pasma, podczas gdy z wbudowanym w gramofon stopniem EQ równowaga tonalna staje się jaśniejsza, bardziej przejrzysta, z wyraźniej zaakcentowaną górą pasma (co zresztą potwierdził pomiar – zakres powyżej 8 kHz jest uwypuklony o około 2 dB). Poprawie uległy też cechy reprodukcji zdarzeń przestrzennych. Scena stała się nieznacznie szersza i dokładniej zorganizowana. Podobnych obserwacji dostarczył odsłuch z nagraniami z udziałem gitary akustycznej i orkiestry (znane standardy – wykonanie Francis Goya). Na Rotelu dźwięk był bardzo gęsty i tym samym potężny, z pewną dozą zaciemnienia, natomiast sam gramofon zaproponował suwerennie znacznie lżejszy charakter brzmienia, z większym napowietrzeniem i werwą. Przejście w stronę bardziej zelektryfikowanych tematów (Chris Rea, „Looking For The Summer” z płyty „Auberge") pokazało kolejne różnice. Phono TEAC-a powodowało, że więcej się działo na granicy środka i sopranów. Wejście gramofonowe Rotela akcentowało silną stopę i linię rytmiczną. Jeszcze dobitniej można było to usłyszeć w nagraniu „Wild Wild Life” zespołu Talking Heads, w interpretacji którego wiodącą rolę pełnił bas Tiny Weymouth. Mniejsze różnice odnotowałem podczas odsłuchów nagrań z muzyką elektroniczną. W kategoriach ogólnych obydwie estetyki brzmieniowe należy uznać za równoprawne, choć sama idea zakupu urządzenia z wbudowanym stopniem gramofonowym skłania do jednoznacznego wniosku. (LI)

Sprawdziliśmy również – już w ramach bardziej ciekawostki – brzmienie uzyskiwane z wyjścia optycznego, w wyniku konwersji a/c i c/a. W tym celu skorzystaliśmy z przetwornika Chord Hugo 2. Próby wykazały, że najlepszą jakość dźwięku uzyskuje się w ustawieniu 24/96 (a nie 24/192, jak można by sądzić), które oferuje odczuwalnie większą szczegółowość, gładkość przy jednocześnie poprawionej dynamice w stosunku do próbkowania 48 kHz. Z kolei opcja 24/192 zanadto konturowała brzmienie, nie dając tak naprawdę nic w zamian. (FK)

 

Galeria

 

Naszym zdaniem

TN-570 to niewątpliwie bardzo udany i na swój sposób całkiem luksusowy gramofon. Gdy weźmiemy pod uwagę bardzo bogate wyposażenie (dwa wyjścia cyfrowe, wartościowy stopień korekcyjny), oryginalne wzornictwo i niezwykle schludne wykonanie oraz naprawdę bardzo dobry dźwięk, który z aktywną korekcją RIAA stanowi ciekawą alternatywę dla innych rozwiązań, okazuje się, że cena jest bardzo rozsądnie skalkulowana; nawet w relacji do tańszego modelu T-N550, z którym dzieli całą mechanikę.

Jeśli nie aspirujemy do grona najbardziej ortodoksyjnych fanów techniki gramofonowej i chcemy pozyskać wygodne w użytkowaniu i eleganckie urządzenie, które może być nawet ozdobą salonu, to 570-ka spełnia te kryteria z nawiązką. Relacja ceny do jakości wypada nader korzystnie.

 

Teac TN 570 5 zzz

 

 

Zaloguj się, by skomentować

Wybierz dział

Aktualnie w testach

  • House of Marley Stir It Up
  • McIntosh MC252
  • NuPrime CDT-8 Pro
  • Transrotor Massimo TMD
  • NAD C316BEE V2
  • D'Agostino Progression Stereo
  • Relacja z wystawy High-End 2018 w Monachium

Ranking urządzeń

ranking

Polecane strony

Kontakt z redakcją