PORTAL MIESIĘCZNIKA AUDIO-VIDEO (zał. 1984)

Arcam Radia SA35

Lip 08, 2026

Arcam niedawno odświeżył swój do niedawna jedyny wzmacniacz all-in-one. Nowy design i ulepszenia funkcjonalne połączono ze sprawdzonym konceptem wzmacniacza w klasie G. Co z tego wyszło?

Dystrybutor: Audio Center, www.audiocenter.pl 
Cena w czasie testu (kwiecień 2025): 15 990 zł
Dostępne wykończenia: czarne

Tekst: Ignacy Rogoń | Zdjęcia: AV

Artykuł pochodzi z Audio-Video 4/2025 - Kup pełne wydanie PDF

audioklan

 

 


Wzmacniacz strumieniowy Arcam Radia A35

TEST


Arcam SA35 aaa 

Arcam jest brytyjskim producentem — dziś już właściwie marką — sprzętu hi-fi z siedzibą w Cambridge. Firma powstała w 1976 roku pod nazwą „A&R Cambridge”, będącą skróconą formą „Amplification & Recording, Cambridge”, która to nazwa odzwierciedlała żywe zainteresowania założycieli i studentów tamtejszego słynnego uniwersytetu: Johna Dawsona i Chrisa Evansa. Pierwszym ich produktem był wzmacniacz zintegrowany A60, dziś mający status klasyka. W latach 80. nazwa firmy została skrócona — i tak narodził się Arcam.

Okres świetności firmy przypadł na dekady lat 90. i 2000. W 2012 roku zakończyła się epoka niezależności finansowej (właścicielami było kilku Brytyjczyków, włączając założycieli). Firmę przejął wówczas kanadyjski podmiot Jam Industries, który nacieszył się swoją inwestycją pięć lat. W lipcu 2017 roku Arcam trafił do grupy Harman Luxury Audio, stanowiącej już wówczas część korporacji Samsung Electronics. Od tego czasu Arcam stopniowo zmienia swój wizerunek, naśladując działania takich rywali, jak chociażby Cambridge Audio. Wyrazem tej strategii jest seria Radia, o której usłyszeliśmy pod koniec 2023 roku, kiedy to pokazano trzy integry: A5, A15 i A25, odtwarzacz CD5 oraz streamer ST5. Na all-in-one przyszło nam poczekać do maja 2024 roku. W Monachium zaprezentowano integrę Radia SA35, nowy flagowy model Radia SA45 oraz streamer ST25. Do dealerów urządzenia trafiły dopiero na początku września.

Recenzowany model zastępuje integrę SA30, która była jednym z naszych faworytów wśród wzmacniaczy wyposażonych w sekcję cyfrową ze streamerem, w cenie do 10 tysięcy zł. Przez ponad 5 lat od premiery model ten został nieco zapomniany, na czym mogą skorzystać łowcy internetowych okazji (obecna cena to 8000–8500 zł). Następca z zewnątrz w ogóle nie przypomina poprzednika i jest niestety... sporo droższy.

Nowoczesny wygląd

Trzeba przyznać, że Radia SA35 to bardzo przyzwoicie wykonane i zacnie prezentujące się urządzenie. Materiały są niezłej jakości, a elementy aluminiowej obudowy dobrze ze sobą spasowane, mimo że górna pokrywa trochę rezonuje przy opukiwaniu (jest dość cienka i niewytłumiona). Czarna obudowa z żebrowanym topem, kontrastującymi żółtymi wstawkami i plastikowym daszkiem w tylnej części (mającym ukryć sterczące kable) wygląda nowocześnie i elegancko. Postęp względem poprzednika jest niewątpliwy, choć trudno oprzeć się wrażeniu, że Arcam chciał się przypodobać użytkownikom oczekującym świeżego designu z dużym ekranem, niekoniecznie zaś konserwatywnym audiofilom.

Arcam SA35 volume

Prawe pokrętło służy do wyboru źródła, lewe do regulacji głośności. Centralny wyświetlacz ma przekątną 6,5 cala i niezłą gęstość, ale nie jest dotykowy. Urządzeniem najwygodniej steruje się za pomocą ładnie zaprojektowanego pilota (znów duży postęp w stosunku do SA30, którego sterownik był rodem z amplitunera A/V), jednak aby dojrzeć część wyświetlanych treści, musimy zbliżyć się do urządzenia. Displej w poprzedniku (SA30) może i nie wyglądał nowocześnie, ale był bardziej czytelny, choć z drugiej strony nie wyświetlał okładek i był optycznie przestarzały. Tutaj pojawiła się grafika, ale nieszczególnie udana — wyświetlanie nazw źródeł można by zaprojektować bardziej czytelnie.

Warto zaznaczyć, że tylko z poziomu pilota (korzystającego z popularnego kodu RC-5, który można jednak zmienić) da się aktywować funkcję Dirac Live, a także zmienić ustawienia filtracji cyfrowej (4 opcje do wyboru).

Funkcjonalne niespodzianki

Sporym zaskoczeniem jest fabryczne zaprogramowanie presetów z anglojęzycznymi stacjami radiowymi. Grafiki tych stacji wyskakują na ekranie powitalnym (Home Screen) zaraz po uruchomieniu, sprawiając nieco chaotyczne wrażenie. Pierwszy raz spotykamy się z sytuacją, że producent programuje presety za użytkownika. Oczywiście można to zmienić w aplikacji „Arcam Radia”, która, tak jak u poprzednika, służy wyłącznie do sterowania streamerem.

Nie zmienimy za jej pośrednictwem wejścia (pomijając USB typu A), a gdy urządzenie korzysta z tych analogowych lub cyfrowych, nie da się także regulować poziomu głośności. Choć i tak byłoby to niewygodne, ponieważ operacja ta wymaga chirurgicznej precyzji ruchu palca. Długość paska odpowiada całej skali (0–100), podczas gdy realnie będziemy korzystać z wąskiego zakresu od około 5 do 30–40 — to z uwagi na bardzo duże wzmocnienie przedwzmacniacza. Na „40” ustawiono domyślny limiter, który można zdjąć w aplikacji, jednak zmiana tego parametru w żaden sposób nie poprawia precyzji regulacji głośności w aplikacji — kropka po prostu zatrzymuje się na ustalonej wartości i tyle. Dziwnie to wszystko wymyślono.

Arcam SA35 terminale

Paleta wspieranych w aplikacji platform streamingowych jest okrojona — znajdziemy tu serwisy Spotify, Amazon Music i Qobuz, który jak wiadomo, w naszym kraju jest (oficjalnie) niedostępny. By skorzystać z Tidala, należy użyć funkcjonalności Connect, co nie pozwala na tworzenie wspólnych playlist ze źródłami sieciowymi i plikowymi.

W aplikacji możemy przeglądać i odtwarzać zawartość dysków sieciowych oraz pamięci masowych podłączonych do gniazda USB. Producent zapomniał jednak o wyszczególnieniu kompatybilnych systemów plików. Nie znalazłem możliwości odtwarzania muzyki z mojego dysku SSD i pendrive’a sformatowanego w ExFAT. O dziwo jednak, redaktorowi naczelnemu udało się natomiast obsłużyć 2-terabajtowy dysk HDD 2,5” (ExFAT). Tyle tylko, że jest to prosty odczyt po folderach i plikach. Systemowy odtwarzacz nie widzi metadanych i w związku z tym nie kataloguje biblioteki. Jak widać, opcji USB nie potraktowano zbyt poważnie, a szkoda. W popularnych platformach, które znajdziemy u konkurentów, jest to lepiej rozwiązane.

Arcam SA35 menu

Aplikacja Radia nadal steruje wyłącznie modułem sieciowym. Obsługuje tylko trzy serwisy streamingowe, włączając w to Qobuza. Fabrycznie zaprogramowane presety to niespotykane i mocno specyficzne rozwiązanie.

Menu ekranowe w zakładce ustawień audio. Wybrano cztery spośród siedmiu filtrów cyfrowych w układzie Sabre.

 

Do obsługi trybu UPnP/DLNA można wykorzystać Audirvanę, Bubble UPnP lub dowolną inną aplikację wspierającą klienta UPnP. Łączność sieciowa realizowana jest kablowo lub przez dwuzakresowe Wi-Fi 2,4/5 GHz. Posiadaczy urządzeń Apple ucieszy funkcjonalność AirPlay 2, natomiast „androidowców” — Google Cast. W czasie trwania testu wzmacniacz nie otrzymał jeszcze certyfikacji Roona, co jest zastanawiające w kontekście przynależności obu marek do koncernu Harmana.

Należy także nadmienić, że urządzenie dysponowało dość mocno okrojonym oprogramowaniem (w wersji 00.49). Miejmy nadzieję, że aktualizacje przyniosą istotne rozszerzenie funkcjonalności.

Bardziej użytkowy, a mniej audiofilski niż dawniej charakter urządzenia potwierdza to, że producent zadbał o bardzo nowoczesną implementację modułu Bluetooth (5.4), który wspiera łączność dwukierunkową i całą masę najnowszych kodeków (A2DP Sink/Source, AVRCP, BLE, Snapdragon Sound, AAC, LE Audio, Auracast). Nie zabrakło także opcji Dirac Live, czyli znanego z poprzednika systemu korekcji akustycznej za pomocą dołączonego mikrofonu. Niestety nie udało mi się przeprowadzić pomiaru (wyskakiwał komunikat o zbyt dużym hałasie otoczenia), jednak skądinąd wiadomo, że jest to użyteczna i cenna funkcjonalność.

Arcam SA35 gniazda

Jeśli chodzi o złącza, Arcam nie odbiega znacząco od poprzednika — do dyspozycji są trzy wejścia liniowe RCA, aż dwa wejścia gramofonowe (oddzielnie MM i MC), wyjścia z przedwzmacniacza oraz dwa subwooferowe (to akurat nowość). Zestaw wejść cyfrowych przeniesiono bez zmian — mamy złącze HDMI eARC i cztery wejścia S/PDIF (po dwa RCA i Toslink).

Budowa

Sprawdzona sekcja pracującej w klasie G, 120-watowej końcówki mocy właściwie nie została zmieniona. Rozwiązanie to, stosowane przez Arcama już od lat, sprowadza się do zastosowania dwusekcyjnego zasilacza o małym i dużym napięciu zasilania. Ten wysokonapięciowy generuje dużo ciepła i jest nieefektywny, jeśli pozostaje nieobciążony. Dlatego też, gdy wzmacniacz pracuje z małą mocą lub jest w ogóle nieobciążony, jego końcówkę mocy zasila sekcja niskonapięciowa, która nie powoduje mocnego nagrzewania się układu. Wówczas stopnie końcowe mogą pracować nawet w klasie A. Arcam jednak nie podaje takich szczegółów — można więc założyć, że stopnie końcowe pracują przez większość czasu w klasie AB. Bazują one na pojedynczych parach bipolarnych tranzystorów wyjściowych ThermalTrak On Semi NJL3281DG / NJL1302DG, czyli takich samych jak w poprzedniku. Towarzyszy im grupa, również przymocowanych do radiatora, tranzystorów przełączających — prawdopodobnie powiązanych z działaniem klasy G. Stopień wzmocnienia napięciowego tworzy komplementarna para 2SA1220A / 2SC2690A. Tor sygnałowy zbudowano z elementów dyskretnych, montaż znakomitej większości elementów jest powierzchniowy (jedynie tranzystory wlutowano klasycznie). Zmodyfikowano sekcję przedwzmacniacza, do której dostęp jest mocno ograniczony (znajduje się ona pod płytką cyfrową). Regulacja głośności jest oczywiście elektroniczna.

Arcam SA35 wnetrze

Architektura wnętrza SA35 żywo przypomina poprzednika (SA30). Pojawiły się jednak istotne zmiany w obrębie zasilacza oraz sekcji cyfrowej i streamera.

 

Największe zmiany zaszły w sekcji zasilania i cyfrowej. Ta pierwsza wykorzystuje nowy transformator toroidalny nieznanego pochodzenia (nie jest to już Noratel) oraz znacznie zmniejszoną (z 72 do 40 tys. uF) sekcję filtracji. Zmienił się przy tym dostawca elektrolitów — zamiast tajwańskiego Lelona jest to chiński DTDZ (Jiangsu BoLin DaTong). Wydaje się więc, że dział księgowy miał tu co nieco do powiedzenia.

Arcam SA35 dac

W całkowicie przerobionej sekcji DAC-a zastosowano nowej generacji 8-kanałową kość ES9027SPRO, której towarzyszą bardzo dobre op-ampy Texas Instruments.

 

Sekcja cyfrowa ma zupełnie nową płytkę i moduł streamera. Na wejściu pracuje teraz układ PCM9211, a przetwornikiem a/c dla wejść analogowych (z uwagi na Diraca) jest teraz układ ES9820Q. Do konwersji c/a posłużył nowej generacji 8-kanałowy układ ES9027SPRO, który zastąpił wcześniej stosowany, dwukanałowy przetwornik ES9038Q2M. Za stabilizację napięć zasilających odpowiada podwójny, ultraniskoszumny regulator ES9311Q. W torze wyjściowym DAC-a pracują bardzo dobre wzmacniacze operacyjne: OPA1612A i LME49723 (po jednej sztuce na kanał). Nowa sekcja cyfrowa jest całościowo bardziej zaawansowana od tej w modelu SA30.

Brzmienie

Nim przystąpiłem do odsłuchów, zadbałem o należyte wygrzanie nowego urządzenia. W tym czasie zdążyłem się przekonać, że potraktowanie SA35 wyłącznie jako wzmacniacz strumieniowy byłoby krzywdzące. Podobnie jak poprzednik, pełnię swoich możliwości ujawnia on przy wykorzystaniu wejść analogowych. Fabryczna blokada zakresu głośności (do „40”) może się okazać zbyt restrykcyjna w większych pomieszczeniach i/lub przy wykorzystaniu mniej skutecznych kolumn. Duże wzmocnienie sekcji przedwzmacniacza ma na celu spotęgować wrażenia „niekończącej” się mocy i jest to zabieg wciąż stosowany przez wielu producentów — mimo że zmniejsza odstęp od szumu, co w technicznego punktu widzenia jest niekorzystne.

Arcam SA35 koncowka mocy

Końcówka mocy pracująca w klasie G (czyli de facto w AB) jest zrealizowana tak samo jak wcześniej.

 

Do oceny możliwości Arcama jako wzmacniacza wykorzystałem DAC Electrocompaniet ECD 1 współpracujący z transportem SOtM sMS-200 Ultra Neo i konwerterem DDC Denafrips Gaia. W pierwszym kontakcie SA35 zaskoczył mnie pozytywnie, oferując soczyste, naturalne barwy, a w dodatku grając dość żywiołowo. Balans tonalny nie odbiegał istotnie od umownego wzorca. Odsłuch debiutanckiego albumu Billie Eilish dość szybko ukazał, że energia niskich tonów została skoncentrowana w wyższym podzakresie, co wywołało efekt lekkiego dudnienia. Jednocześnie zwróciłem uwagę na spłycenie omawianego zakresu. Nie ma w związku z tym co liczyć na efekty „sejsmiczne”. Utwór „Dance of the Stars” Dead Can Dance ujawnił także, że bas został zaokrąglony i wygładzony.

W wyższych rejestrach robi się już wyraźnie lepiej — średnica jest lekko ocieplona, soczysta i przyjemna dla ucha. Partie wokalne oraz instrumenty akustyczne cechują się naturalnym ciepłem i swobodą. To czyni z Arcama pozornie uniwersalne urządzenie, które sprawdzi się w wielu gatunkach muzycznych. Szkoda tylko, że przekaz nie tryska żywiołowością i nie jest zbyt rozdzielczy. Nawet podczas długich odsłuchów Arcam nie męczy, ale też nie skupia na sobie uwagi. W tej cenie oczekiwałbym nieco większego wyrafinowania i rzetelności. Dobrze zobrazował to album „Bridges” Adama Bałdycha i Helge Lien Trio. Odnotowałem zaokrąglenie i zmiękczenie fortepianu, skrzypce brzmiały nazbyt gładko. W wielu utworach blachom perkusyjnym zabrakło metaliczności i otwartości wybrzmień. Paradoksalnie, soprany wydały mi się odrobinę szorstkie. Wszelkiego rodzaju przeszkadzajki perkusyjne potrafiły przesadnie przykuwać uwagę. Mikrodynamika była raczej przeciętna. W środkowej fazie ataku informacje potrafią zaintrygować, jednak pojawia się wrażenie opóźnienia i stosunkowo szybkiego rozmycia. W przypadku albumu „Shapes” Dominica Millera, dłużej wybrzmiewające dźwięki gitary nienaturalnie zanikały.

Arcam SA35 scalaki

W skali makro jest już wyraźnie lepiej, choć niekiedy brakuje energii w najniższych rejestrach, o czym już wspomniałem. Scena dźwiękowa jest zwarta, dość kameralna. Źródła pozorne „ściągają” nieco do środka, co wpływa na precyzję ogniskowania. „Brytyjczyk” nie do końca potrafi zniknąć z pomieszczenia — obraz spowijała delikatna mgiełka.

Streaming

Dla wielu użytkowników wykorzystanie wbudowanego streamera będzie naturalną koleją rzeczy i w takim trybie zapewne będą oni Arcama użytkować. Tę część testu rozpocząłem od porównania efektów osiągniętych za pomocą UPnP (korzystałem z Audirvany) oraz funkcjonalności Tidal Connect. Oba protokoły oferowały bardzo zbliżoną jakość dźwięku, przy czym wskazałbym na delikatną przewagę tego pierwszego. Dźwięk odtwarzany z Audirvany był odrobinę rzetelniejszy, nieco mniej skrępowany i bardziej detaliczny. W przypadku transmisji Tidal Connect przekaz cechował się gorszą rozdzielczością, efektem „zbitki”. Odtwarzanie z serwera MinimServer przyniosło zadowalające efekty — tożsame z tymi z Audirvany.

Arcam SA35 pilot

Obudowa, ekran i nowy, znacznie bardziej poręczny pilot — to zmiany, które zauważa się natychmiast.

 

Arcam nie miał większych problemów z odtwarzaniem plików umieszczonych na zewnętrznym serwerze, ale nie obyło się bez kilku restartów. Finalnie, z racji tego, że aplikacja Radia nie oferuje możliwości integracji muzyki z serwisów streamingowych i tych z bibliotek lokalnych, w dalszej części testu korzystałem wyłącznie z Audirvany.

Szybko doszedłem do wniosku, że SA35 został brzmieniowo zoptymalizowany właśnie pod streaming. Choć w kategoriach bezwzględnych, moje zewnętrzne źródło wypadło znacznie lepiej, to jednak odsłuch sieciowy okazał się wyraźnie przyjemniejszy. Brzmienie odebrałem jako znacznie lepiej zbalansowane, góra pasma była ostrzejsza, zniknęło wrażenie zamglenia. Przekaz odebrałem jako spójniejszy i równiejszy tonalnie. Jednocześnie dźwięk uległ jednak delikatnemu spłaszczeniu — głos Placido Domingo stracił na głębi i wyrafinowaniu. Paradoksalnie, z mniejszą ilością informacji Arcam zdawał się jednak radzić sobie znacznie lepiej.

Galeria



Naszym zdaniem

Arcam SA35 zzzO ile HDA SA30 był w zasadzie wzmacniaczem dla audiofila, wzbogaconym o sekcję cyfrową i streamer, które otrzymywaliśmy niejako gratis — bo tak dobry był sam wzmacniacz — tak jego następca został zdecydowanie lepiej dostosowany do gustów i oczekiwań szerszej klienteli. Bardziej nowoczesny interfejs graficzny, ładniejszy design i o wiele bardziej praktyczny pilot są tego świadectwem. Cieszy to, że Arcam gra dźwiękiem bardzo muzykalnym i przyjemnym. Nie stawia neutralności na pierwszym miejscu. Do kwestii precyzji podchodzi z pewnym dystansem, co wcale nie musi być wadą — szczególnie w takim urządzeniu. Jako all-in-one gra całkiem dobrze i w takim ujęciu jest dość konkurencyjny wobec zbliżonych cenowo rywali, choć tańsze urządzenia, jak JBL SA750 (bazujący na poprzedniku) czy Yamaha R-N2000A są dla Arcama trudnymi przeciwnikami. Na ich tle SA35 wydaje się jednak nowocześniejszym produktem, co w oczach klientów może przesądzać o jego atrakcyjności. Wybierając ten model należy zwrócić pod uwagę, że aplikacja steruje wyłącznie sekcją streamera, a on sam ma pewne braki, które miejmy nadzieję, że zostaną uzupełnione w przyszłych aktualizacjach. Dużym plusem urządzenia pozostaje korekcja Dirac Live.

 

Artykuł pochodzi z Audio-Video 4/2025 - KUP WYDANIE PDF

Sprzęt towarzyszący

  • Serwer: Intel NUC11 (Intel i3, 8 GB RAM, SSD 256 GB) z zainstalowanym oprogramowaniem Roon ROCK
  • Transport strumieniowy: SOtM SMS-200 Ultra Neo, zasilacz Farad Super 3
  • Konwerter USB–>SPDIF: Denafrips Gaia
  • DAC: Electrocompaniet ECD 1
  • Przedwzmacniacz: Electrocompaniet EC 4.8
  • Końcówki mocy: 2 x Electrocompaniet AW220 (pracujące w układzie mono)
  • Kolumny głośnikowe: KEF R7 Meta
  • Kable głośnikowe: MIT CVT Terminator 1S
  • Interkonekty: van den Hul The Rock (XLR), Klotz MC5000 z wtykami Neutrik NC3, Klotz AC110 z wtykami Neutrik NF2CB/2
  • Kable cyfrowe: Grimm Audio TPR (AES/EBU), QED Reference (USB), Klotz VD125LPS (RCA)
  • Listwa zasilająca: Tomanek TAP8+ z DC Blocker
  • Kable zasilające: Acrolink 7N-PC4030 Leggenda (DAC, Preamp, Farad), van den Hul Mainserver (DDC, ECM 1), van den Hul Mainserver (Listwa), Furutech FP-314Ag II (końcówki)
  • Switch: MikroTik CSS106-5G-1S izolowany od routera optycznie za pomocą konwertera TP-Link MC220L, zasilacz Keces P6
 
 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Kontakt z redakcją