Od radarów do kompozytorów - z wizytą u DCS-a
dCS już od końca lat 90. jest uznawany za ścisłą światową czołówkę w dziedzinie cyfrowych źródeł dźwięku. Zdobył rozgłos za sprawą takich produktów, jak Puccini, Paganini, Scarlatti czy – choćby ostatnio – Vivaldi. Oto nasza relacja z wizyty w fabryce.
Data Conversion Systems ma swą siedzibę w miasteczku Swavesey znajdującym się kilka kilometrów na północny zachód od Cambridge, niemal w połowie drogi do Huntingdon. Obydwa miasta zapisały się złotymi zgłoskami w historii brytyjskiego hi-fi. To tutaj mają – lub miały – swe siedziby: Arcam, Audiolab, Quad, Meridian. dCS to creme dla la creme brytyjskiego hi-fi.
Gdy przyjeżdżam na miejsce, jadąc wprost z lotniska w Luton, czeka na mnie Raveen Bawa – częsty bywalec wystaw audio, twarz dCS-a, człowiek odpowiedzialny za sprzedaż, nierozstający się ze swoim laptopem, niemal nieustannie w podróży. Będzie moim przewodnikiem. Przed nami całe popołudnie – zwiedzanie fabryki, biur R&D, krótka rozmowa z dyrektorem zarządzającym, poznanie najważniejszych ludzi.