PORTAL MIESIĘCZNIKA AUDIO-VIDEO

Reportaż z fabryki DCS

Sie 03, 2015

Index

Trochę historii

Początki dCS-a sięgają roku 1987 roku i miejscowości Castle Park w Cambridge. Wcale nie były związane ze sprzętem hi-fi. Grupa inżynierów elektroników specjalizujących się w przetwornikach analogowo-cyfrowych i cyfrowo-analogowych, z fizykiem Mikiem Story na czele założyła firmę konsultingową Data Conversion Systems, realizującą zlecenia na elektronikę do radarów, awioniki i sprzętu telekomunikacyjnego. Klientami były takie firmy, jak Ferranti, Marconi Avionics, British Aerospace, a nawet Ministerstwo Obrony. Prawdziwą specjalnością dCS-a stały się radary, a dokładnie – pracujące w nich przetworniki analogowo-cyfrowe. Technika dCS-a, opracowana na zamówienie RAF-u, zaprocentowała w słynnych samolotach bojowych pionowego startu i lądowania – Harrierach FA2. Jak wspominał Derek Fuller – były prezes firmy – Harriery uczestniczyły w 108 misjach bojowych na terenach Jugosławii, znacznie częściej znajdując serbskie helikoptery niż amerykańskie myśliwce F15.

dcs-pold-stuff

Stare, historyczne modele dCS-a – czasem wracają do serwisu, ale firma ma też swoje egzemplarze „wzorcowe".

Przejście na grunt techniki audio było stopniowym i dość powolnym procesem. Wszystko zaczęło się od pozornie nieznaczącego zlecenia ze strony BBC, które poprosiło o modyfikację rejestratorów DAT. Wkrótce po powstaniu firmy stało się jasne, że sam konsulting i projektowanie nie wystarczą na opłacanie rachunków. Trzeba było szukać innego źródła utrzymania. Jeszcze w 1988 roku rozpoczęto prace nad projektowaniem przetwornika a/c dCS 900. Firma doskonale wiedziała, jak uzyskać duży odstęp sygnału od szumu (w radarach to krytyczny parametr) i całą swą wiedzę przelała do profesjonalnego przetwornika a/c. Był to pierwszy na świecie 24-bitowy przetwornik analogowo-cyfrowy, w dodatku wykorzystujący  autorską technikę Ring DAC, stosowaną po dziś dzień. Pamiętajmy – było to zaledwie 6 lat po debiucie płyty kompaktowej, kiedy to świadomość za małej rozdzielczości tego medium była jeszcze nikła. O „900-tce” zrobiło się głośno, gdy wypróbowali ją znani zawodowcy pokroju Boba Ludwiga z Gateway Mastering Studios czy znanego nagraniowca Tony’ego Faulknera. Zgodnie stwierdzili, że poprawa jakości dźwięku względem innych, dostępnych w tamtym czasie konwerterów była zasadnicza. Po nich przyszły kolejne studia. Przetworniki dCS-a stały się punktem odniesienia dla całej branży pro.

dcs-autotestery

Dwie z ośmiu stacji (komputerów) przeprowadzających programowane procedury testowe.

dcs-rav-bawa

Raveen Bawa opowiada o automatycznej procedurze testowej i kontroli jakości.

Kolejnym logicznym krokiem było opracowanie 24-bitowego przetwornika c/a. Ten pojawił się jednak dopiero w 1993 roku – miał symbol dCS950 i wyniósł małą brytyjską firmę na piedestał specjalistów najwyższego kalibru. Stał się standardem wśród najlepszych profesjonalistów. Sukces niewątpliwe był, ale  wciąż nie gwarantował młodemu specjaliście oczekiwanej stabilizacji finansowej. Mike Story, założyciel i ówczesny szef dCS-a, nie był typem wizjonera czy biznesmena. Bardziej zajmowało go projektowanie, pokonywanie wyzwań technologicznych, aniżeli zarabianie pieniędzy i rozwój firmy. Te elementy zagwarantowało dopiero wejście dCS-a na rynek domowego sprzętu audio, co w pewnym sensie wymusili  japońscy dilerzy. dCS od samego początku miało mocną pozycję w Japonii. „950-tka” wpadła w ręce tamtejszych dziennikarzy, którzy zgodnym chórem orzekli, że DAC dCS-a brzmi lepiej od wielu znacznie droższych urządzeń high-end. Produkt wyglądał (z ich punktu widzenia) katastrofalnie, ale grał. Był to pierwszy nagrodzony na tamtym rynku produkt dCS-a. Wówczas zapadła decyzja o zmianie strategii firmy – ukierunkowaniu projektowania i produkcji na domowy sprzęt high-end i zaprzestaniu działalności konsultingowej. Tak narodził się Elgar (1996). Poprzedziły go profesjonalne przetworniki a/c i c/a – nowsze wersje modeli 900 i 950 – 902 i 952. Warto wspomnieć, że projekt obudowy Elgara był dziełem Allena Boothroyda – współzałożyciela marki Meridian. Elgar zdobył światowy rozgłos. Podobnie jak poprzednicy, wykorzystywał Ring DAC-a skonstruowanego na bazie programowalnych układów scalonych (FPGA i DSP). Jeszcze w tym samym roku siedziba firmy została przeniesiona do Great Chesterford.

dcs-raport

Każdy egzemplarz otrzymuje metryczkę odpowiadającą danemu zamówieniu.

Rok 1997 to kolejne kamienie milowe w rozwoju firmy: profesjonalne przetworniki 904 i 954 (pierwsze na świecie zdolne do konwersji sygnału 192 kHz) oraz upsampler dCS 972. Urządzenie to w tamtym czasie było czymś niezrozumiałym. Ponoć sam Mike Story nie uwierzył w relację azjatyckiego dystrybutora, który pewnego dnia zadzwonił z rewelacją, że 972 włączony w tor audio pomiędzy transport CD i przetwornik poprawiał brzmienie systemu. Analogicznie jak w przypadku „950-tki” i Elgara, podjęto decyzję o godnym high-endowym opakowaniu dla „972-ki”, którą w domowej wersji przemianowano na Purcella (1999). Cenę ustalono na 4000 funtów i – jak sam pamiętam z testu, który opublikowaliśmy na łamach AV – urządzenie to wnosiło wyraźną poprawę do brzmienia 2-częściowego odtwarzacza (dedykowany napęd CD określano nazwiskiem Verdiego).  

dcs-inzynier

Ray Wing pokazuje, że obudowy dCS-ów to w całości jego dzieło.

1998 rok przyniósł dowód na to, że urządzenia dCS-a naprawdę są modyfikowalne software’owo, że układy FPGA i DSP to nie żadne przechwałki producenta, lecz faktycznie unikatowo elastyczne rozwiązanie. Dzięki zmianie oprogramowania, Elgar zaczął odtwarzać sygnał 24/192, zaś modele 904, 954 i 972 stały się kompatybilne z formatem DSD. dCS stał się się jedynym lub jednym z bardzo nielicznych producentów, którzy już pod koniec lat 90. zapewniali programową rozbudowę i modyfikację swoich modeli. W tamtym czasie było to coś niesłychanego.

W 1999 roku pojawiła się kolejna niespodzianka: master clock 992. dCS znów zrobił kolejne zewnętrzne pudełko cyfrowe, które wyniosło jakość cyfrowego dźwięku w niespotykany wcześniej sposób. W tym samym roku narodził się Delius – pierwszy w historii przetwornik c/a z wbudowanym upsamplerem. Tego samego roku dCS udostępniło licencję na Ring DAC-a firmie Arcam, która zrobiła pożytek z tej technologii włączając ją do układu scalonego wewnątrz słynnego odtwarzacza Alpha 9, a rok później – do FMJ CD23.

dcs-serwis

Stanowisko serwisowe (podczas lunchu).

Kolejny DAC – 905 (2000) był pierwszym przetwornikiem zdolnym do pracy z próbkowaniem 384 kHz. Mimo sukcesów na rynku domowym, zapewniających już rentowność przedsięwzięcia, dCS nie kończy swojego zaangażowania w tworzenie urządzeń studyjnych, czego dowodem jest dalsza współpraca z BBC (2004).

Następny rok (2005) przynosi dość gwałtowne zmiany organizacyjne. Po 18 latach ze stanowiska szefa ustępuje założyciel – Mike Story. Jak sam powiedział: „Praca w świecie urządzeń profesjonalnych dawała mi wiele zadowolenia, ale rynek domowych urządzeń hi-fi i high-end jest dla mnie trochę trudniejszy ze względu na moją mniejszą empatię”. Chodziło o to, że obydwa światy rządzą się swoimi prawami: rynek pro sam dyktuje to, co chce, i po to się zgłasza. Rynek hi-fi – odwrotnie –  wymaga ciągłego podsycania pomysłami, licznych zachęt i zabiegów marketingowych. Na stanowisku szefa zasiada David Marshall Steven – człowiek, który  znacznie lepiej rozumie realia rynku audio. Konsoliduje on to, co firma do tej pory osiągnęła, słuchając współpracowników w znacznie większym stopniu niż Mike. Jest niezwykle szanowaną postacią. Jednym z ważnych punktów strategii Stevena staje się rynek japoński. W krótkim czasie nowy szef  obiera nowy kurs w rozwoju firmy: tworzenie odważnych, absolutnie bezkompromisowych, a przy tym szalenie kosztowych rozwiązań. Przy okazji wprowadza zmiany w obsadzie stanowisk. Andy McHarg (w firmie od 1993 roku) awansuje z projektanta na stanowisko dyrektora technicznego, Chris Hales (zatrudniony od 1998 roku) zostaje dyrektorem rozwoju (Product Delelopment Manager). Jeszcze w tym samym roku światło dzienne ujrzy zintegrowany z upsamplerem odtwarzacz P8i, który również testowaliśmy na łamach AV.

dcs-test3

Gotowe egzemplarze są poddawane wygrzewaniu i wstępnemu testowi wytrzymałościowemu.

Po dwóch latach od przejęcia fotela prezesa przez Davida M Stevena, firma wkracza z nową erę – definitywnego rozstania z rynkiem pro oraz wielkiej aktywności na scenie high-end. Powstaje niesamowicie wyrafinowany i drogi na tamte czasy (33 tysiące funtów) system Scarlatti, zaraz po nim tańszy Paganini (transport, zegar i DAC) oraz odtwarzacz Puccini. Stylizacja tych dwóch ostatnich jest wielkim krokiem dla dCS-a. Urządzenia podtrzymują renomę marki, dając dobrą podstawę do funkcjonowania firmy w okresie nadchodzącego wówczas kryzysu gospodarczego.

Rok później (2008) dCS opracowuje i udostępnia innym producentom technikę asynchronicznego transferu danych audio w ramach interfejsu USB. Pojawiają się kolejne dwa urządzenia: upsamplery Scarlatti i Paganini.

dcs-wysylka

Ostatnie chwile przed wysyłką do ponad 30 krajów świata lub do jednego z sześciu dilerów w Wielkiej Brytanii.

W roku 2009 nastąpiło duże tąpnięcie w dCS-a – 21 lutego nieoczekiwanie umiera, w wieku zaledwie pięćdziesięciu kilku lat, szef David M Steven. Jego dorosły syn, również David, przebywający w Stanach Zjednoczonych, decyduje się na przyspieszony powrót do Wielkiej Brytanii (w USA pracował w firmie software’owej) i objęcie sterów firmy. Kolejne miesiące są okresem wielkiej niepewności: jak młody człowiek, w dodatku z innej branży, poradzi sobie z przedsiębiorstwem ukierunkowanym na najbardziej wymagający i specyficzny rynek high-end audio? Obawy okazują się nieuzasadnione, ponieważ junior najwyraźniej chce kontynuować dzieło ojca, nadając mu jeszcze większy rozmach. W następnym roku nastąpiła wspomniana już przeprowadzka do business parku w Swavesey – miejsca, w którym dCS zyskuje o wiele większe możliwości niż do tej pory (włączając w to stworzenie dedykowanego pomieszczenia odsłuchowego). David nadaje teamowi R&D kierunek prac na kolejne lata: ma on wykorzystać doświadczenia z budowy Scarlattiego, przenosząc je na grunt urządzeń tańszych oraz rozwijać Ring DAC-a oraz całą platformę cyfrową, oferując urządzenia totalnie bezkompromisowe. Rok 2010 przynosi pierwsze efekty nowych rządów: mały i relatywnie przystępny cenowo (7500 funtów) przetwornik Debussy z asynchronicznym wejściem USB. Kolejny wielki sukces. Przez kolejne dwa lata, zespół inżynierów koncentruje się na swoim produkcie flagowym. Tym czymś, czym zaskoczył świat w roku 2012, był system Vivaldi, który tworzą: Vivaldi DAC, Vivaldi Upsampler (wbrew temu, co sugeruje nazwa, jest to także odtwarzacz sieciowy), Vivaldi Master Clock i Vivaldi CD/SACD Transport. Kwartet urządzeń tworzący bezkompromisowy system źródła cyfrowego state-of-the art w zaporowej cenie ponad 67 tysięcy funtów  (dwukrotnie wyższej niż w przypadku Scarlattiego). Mimo to – a może po części dzięki temu – Vivaldi sprzedaje się doskonale, jest firmowym bestsellerem. Niewątpliwie, jest to zasługa znakomitych publikacji w najbardziej renomowanych periodykach oraz licznych nagród – typu „produkt roku” – w Japonii i Stanach Zjednoczonych.


Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Kontakt z redakcją