PORTAL MIESIĘCZNIKA AUDIO-VIDEO

Reportaż z fabryki DCS

Sie 03, 2015

Index

Komentarz

dcs-fabryka3

Każdy z producentów, których odwiedziłem podczas wycieczki po południu Wielkiej Brytanii jest inny, ale czymś się wyróżnia. Jedni mniej, drudzy – bardziej. dCS pozostawił po sobie dwa istotne wrażenia: to firma bardziej niż wszystkie inne (które odwiedziłem do tej pory) nastawiona na rzetelną inżynierię – głównie w wydaniu cyfrowym, choć nie tylko. Zapytany o plany, David Steven nie wyklucza bowiem powstania urządzenia integrującego przetwornik c/a i wzmacniacz. dCS zatrudnia procentowo więcej inżynierów niż każda inna firma, jaką znam. Organizacja około 20 osób pracujących po to, by tworzyć i nieustannie dopieszczać zaledwie kilka produktów – a niewytwarzająca obudów ani komponentów na miejscu – to odmienny twór niż 100-osobowe firmy oferujące po kilkadziesiąt modeli urządzeń. Inna też od takiego Spectrala, którego miałem okazje odwiedzić parę lat temu, bo działająca na zdecydowanie większą skalę. W skali wytwórców high-endowych, produkujących w zasadzie tylko jeden rodzaj urządzeń, dCS jest bezsprzecznie dużym producentem. Firmą, która wzbudza niezwykle wysoki poziom zaufania. Kupując dCS-a nie tylko wchodzimy w posiadanie wybitnie dopracowanych i znakomicie brzmiących urządzeń; nabywamy także pewność, że ta firma będzie istnieć jeszcze przez wiele lat, zapewniając ciągłe wsparcie, serwis, a także upgrade’y (również programowe) nabytego urządzenia. Jak uczą współczesne czasy, to rzecz, której nie powinno się lekceważyć. Bo nie brak urządzeń równie drogich oferowanych przez firmy znikąd, które nie wiadomo, czy przetrwają rok, dwa czy może pięć. dCS za dwa lata dobije trzydziestki i możemy być niemal pewni, że zrobi to w niezłym stylu. Który z kompozytorów nastanie po Vivaldim? Zapewne za jakiś czas się dowiemy.


« Prev Next

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Kontakt z redakcją