Pioneer A-20

Gru 14, 2015

Index

Tania integra Pioneera, model A-30, swego czasu nas zachwyciła. Uznaliśmy, że to prawdziwa okazja – i nadal nią jest. Obawialiśmy się, że (niewiele) tańsza wersja nie powtórzy tego sukcesu. Nasze obawy okazały się jednak niepotrzebne.

Dystrybutor: DSV, www.dsv.com.pl 
Cena: 899 zł
Dostępne wykończenia: czarny, srebrny

Tekst: Marek Lacki | Zdjęcia: Filip Kulpa

audioklan 421x71 22072019

 

 


Pioneer A-20 - Wzmacniacz zintegrowany

TEST

Pioneer-A-20-aaa

A-20 jest drugim (po A-10) najtańszym wzmacniaczem tej marki, jednakże przyglądając mu się, trudno nie odnieść wrażenia, że chyba się Japończykom, albo polskiemu importerowi, coś pomyliło. Wygląd i wykonanie tego urządzenia nie za bardzo korelują z ceną – w sensie pozytywnym. Niejedną osobę można by nabrać, że jest to wzmacniacz za dużo większe pieniądze. Sugerują to największe w grupie gabaryty i masa, jak również świetne wyposażenie. Poza tym, jakość wykonania na tym pułapie cenowym nie może być już lepsza.

Gustowna czołówka obfituje w gałki i przełączniki (są regulacje barwy, balansu, przełącznik wyjść głośnikowych A/B), jest też wyjście na słuchawki. Wybór źródła sygnalizuje dioda umieszczona w rzędzie nad pokrętłem selektora. Obok regulatorów barwy znalazł się przycisk direct pozwalający je odłączyć, a nad nimi przycisk loudness do poprawy brzmienia przy cichym odsłuchu. Gałka głośności nie ma, niestety, diody pokazującej jego położenia.

Pioneer-A-20-gniazda

Tylna ścianka, prócz wymienionych już podwójnych gniazd głośnikowych (izolowanych plastikiem), zawiera cztery wejścia liniowe, pętlę do nagrywania oraz wejście gramofonowe MM – analogicznie jak u droższego o 200 zł Denona. W odróżnieniu od niego i tańszego ze wzmacniaczy Cambridge Audio, w Pioneerze jest gniazdo na kabel prądowy, jednakże typu IEC C8 (płaski, dwużyłowy) na wtyk C7.


Budowa

Wnętrze to kolejna miła niespodzianka. Końcówki mocy stanowią wobec siebie lustrzane odbicie, a ich umieszczenie względem gniazd wyjściowych jest symetryczne. Mamy tu więc dwa radiatory, do których przymocowano po jednej parze tranzystorów mocy (Sankeny D2390/B1560). Na każdym z radiatorów jest widoczny doczepiony czujnik temperatury, który zainicjuje rozłączenie układu w razie przegrzania. Pomiędzy radiatorami, a więc w bezpośrednim sąsiedztwie tranzystorów oraz jednocześnie tuż przy gniazdach głośnikowych, zamontowano główne kondensatory, po jednym na kanał (Acon, 8200 µF). Tor audio jest dyskretny. Regulacja głośności jest realizowana tradycyjnym potencjometrem z silnikiem.

Pioneer-A-20-wnetrze-1

Po lewej stronie obudowy umieszczono zasilacz, który składa się między innymi z dwóch transformatorów: większego – typu EI – który zasila wzmacniacz w czasie pracy i miniaturowego, podtrzymującego napięcie w trybie spoczynku.
Obudowa jest stalowa. Podstawę stanowi  kołyskowa rama tworząca ściankę dolną, tylną i bazę dla przedniej ścianki, którą wykonano z aluminium. Pomiędzy blachą, a właściwym frontem znajduje się jeszcze pośrednia rama z plastiku.


Brzmienie

Już od pierwszej chwili Pioneer dał się poznać jako urządzenie o bardzo ciekawej, wciągającej barwie, czym bez mała przyćmił wszystkich pozostałych uczestników testu. W brzmieniu było życie, witalność, wyrazistość, ale jednocześnie było ono zupełnie stonowane. Czasami nawet ciepłe. Było też muskularne, pełnokrwiste, czyli stojące w opozycji do dźwięku przetartego, osuszonego. Z pewnością zaś nie nudne. Poziom nasycenia barw nie tylko dalece przewyższał osiągi pozostałych konkurentów, co w ogóle nie pasował do wzmacniacza za około 1000 zł, śmiało konkurując z co najmniej dwukrotnie droższymi konstrukcjami. Od razu przypomniał mi się – uznany przez naszą redakcję za wybitny – model A-30. A-20 to ta sama szkoła brzmienia. A-30 jest jeszcze lepszy, ale proporcje pomiędzy ceną a jakością brzmienia są w obu wypadkach zupełnie nietypowe, czyli wybitnie korzystne.

Pioneer-A-20-tranzystory-1

W każdym razie, A-20 prezentuje brzmienie bardzo dojrzałe, które wykracza poza ramy przyjęte w kategorii D naszego rankingu. Jest przy tym w pełni koherentny i neutralny, dysponując w kontekście ceny wyłącznie zaletami i atutami. Mając na uwadze cenę, wzmacniacz ten nie ma żadnych cech, które wzbudzałyby jakiekolwiek wątpliwości. Jedyne, co pozostaje, to je wymienić.

Właściwości przestrzenne zostały jakby przeniesione z droższego wzmacniacza, co odczuwało się względem konkurentów jako obszerniejszą scenę i lepszą namacalność źródeł pozornych. Oczywiście o rzeczywistej namacalności nie mogło być mowy, ale ta relatywna była iście imponująca. Wokale, instrumenty były stabilne, niemal punktowe, wystarczająco dobrze odwzorowane.

Wysokie tony może „nie grzeszyły” rozdzielczością znaną mi z wyraźnie droższych wzmacniaczy, ale pośród zebranych tutaj modeli żaden nie miał lepszych. Podobnie było ze średnicą, która miała i najlepsze kontury, i najwięcej gładkości, płynności oraz wypełnienia. Niesamowite.

Bas z kolei może lekko ustępował szybkością i wykonturowaniem basowi z Denona, ale za to zdecydowanie lepiej sobie radził z barwą. Akurat w zakresie basu przewaga Pioneera nie była największa, niemniej nadal był to element niesprawiający najmniejszych problemów czy mogący wywołać jakieś zastrzeżenia. Próby znalezienia haka były czymś w rodzaju przysłowiowego poszukiwania igły w stogu siana.

Najważniejsze ze wszystkiego było jednak to, jak Pioneer spójnie łączył wszystkie cechy, dając jednorodny, ale i zróżnicowany barwowo dźwięk. To zróżnicowanie było wyraźnie słyszalne przy zmianach repertuaru, szczególnie w porównaniach nagrań studyjnych i koncertowych, gdzie słychać zupełnie inne tło i panuje inny klimat.


Galeria


Naszym zdaniem

Pioneer-A-20-zzzTo już drugi tani wzmacniacz Pioneera, który wywołuje prawdziwy entuzjazm: że można uzyskać tak dobre brzmienie za tak niską cenę. Świetny, tani wzmacniacz, który nie tylko autentycznie zaskakuje jakością dźwięku, ale też przekonuje wykonaniem i funkcjonalnością. Jeszcze większe zdziwienie budzi fakt, że można go kupić w dużych sieciach handlowych za jeszcze niższą kwotę, niż ta podana w cenniku. Zdarzają się oferty poniżej 800 zł. Prawdziwa okazja.

System odsłuchowy:

  • Pomieszczenie: 37 m2 zaadaptowane akustycznie, kolumny ustawione na dłuższej ścianie w jednej trzeciej długości pokoju; niezależna linia zasilająca 25 A.
  • Przetwornik: C/A: M2Tech Young DSD
  • Kolumny: Equilibrium Atmosphere 2012
  • Kable cyfrowe: USB Wireworld Ultraviolet 7/ iFi Audio iUSB Power + iFi Audio Gemini
  • Kable głośnikowe: Equilibrium Equilight
  • Interkonekt: Equilibrium Turbine RCA
  • Kondycjoner: Enerr AC Point One
  • Stolik: Rogoz Audio 4SPB3/BBS

Pozostałe wzmacniacze w teście:

Denon-PMA-520SE-main

Denon PMA-520AE

CA-Topaz-AM5-main

Camridge Audio Topaz AM5

CA-Topaz-AM10-main

Camridge Audio Topaz AM10

Podsumowanie testu - Wzmacniacze zintegrowane 900 - 1200 zł

Okazuje się, że w grupie budżetowych wzmacniaczy występują naprawdę duże różnice w jakości brzmienia oraz w stopniu wyrafinowania układów – nawet większe niż w przypadku urządzeń dwu-, trzykrotnie droższych.

Gwiazdą naszego testu okazał się Pioneer A-20 – kolejny po nieco droższym modelu A-30 wzmacniacz tej marki, który wyznacza poziom odniesienia dla innych urządzeń w swojej klasie. Wygląda na to, że inżynierom Pioneera zaprezentowano na stole wszystkie dostępne na rynku wzmacniacze z rozważanego przedziału cenowego i wydano polecenie: „zróbcie coś znacznie lepszego!” No i zrobili. Nie dość, że Pioneer jednoznacznie dystansuje rywali pod względem brzmienia, to jeszcze jest od nich tańszy – pomijając Cambridge Audio Topaz AM5, który jest modelem jakby niepasującym do tej grupy. Jego konstrukcja i ubogie wyposażenie (brak pilota!) nie uzasadniają ceny 890 zł.

Fani brytyjskiej marki nie powinni jednak czuć się poszkodowani, bo droższy AM10 to znacznie lepsze urządzenie niż „5-tka”. Bardziej dynamiczne, ale też o wiele bardziej rzetelnie wykonane i dużo lepiej wyposażone. Warte swojej ceny. Nad Pioneerem dzierży przewagę w trzech drobnych szczegółach: ma 3,5-mm wejście na froncie, jest płaski, dzięki czemu o wiele łatwiej będzie go zmieścić w szafce, ma praktyczny wyświetlacz pokazujący poziom głośności.

Denon PMA-520AE to też całkiem niezła propozycja. Wygląda znakomicie i zapewnia kompetentny dźwięk z dobrym basem. Również i jego łatwiej zmieścić w szafce, bo jest bardzo płytki.

Zaloguj się, by skomentować

Kontakt z redakcją