PORTAL MIESIĘCZNIKA AUDIO-VIDEO

Teufel MOTIV®GO

Paź 08, 2021

Niemiecka marka debiutuje na naszych łamach dość spektakularnym dźwiękiem z bardzo kompaktowej obudowy.

Dystrybutor: Teufel www.teufel.pl
Cena (za parę): 1099 zł (w momencie testu)

Tekst: Ignacy Rogoń | Zdjęcia: AV

Artykuł pochodzi z Audio-Video 7-8/2021 - Kup wydanie PDF

audioklan

 

 


Głośnik mobilny Teufel MOTIV®GO

TEST

Teufel Motiv Go

Teufel jest na rynku obecny już od przeszło 40 lat. Ta założona w 1979 r. przez Petera Tschimmela berlińska firma swoją renomę budowała sprzedając zestawy głośnikowe do samodzielnego montażu. Potem przyszła era gotowych produktów i kina domowego. Wśród wielu osiągnięć marki należy wymienić pierwszy europejski odtwarzacz DVD wypuszczony w 1995 r. Od 2012 r. Teufel produkuje głośniki Bluetooth. W ofercie jest ich dziś aż 20 – w różnych kształtach i rozmiarach. Motiv Go to jedna z najmniejszych propozycji. Warto dodać, że firma nie prowadzi klasycznej dystrybucji, bazując na sprzedaży online.

Budowa i wykonanie

Aluminiowa obudowa ma dość konwencjonalną formę. Z przodu widzimy kształt prostokąta o wyoblonych krawędziach, zaś w boku – trapez równoramienny, dzięki czemu uzyskano względnie dobrą stabilność w kierunku przód-tył. Gabarytowo Teufel plasuje się pomiędzy Dali a JBL-em i Vifą, choć od obydwu tych modeli – a szczególnie od Vify – jest lżejszy. Masa około 900 gramów pozwala na komfortowe przenoszenie w plecaku czy torbie. Motiv Go, jak sama nazwa wskazuje, może być więc nieodłącznym towarzyszem pieszych wycieczek.

Teufel Motiv Go tyl

Jakość wykonania nie jest tak dobra, jak w przypadku nieco tańszej Vify czy małego Banga, jednak nie można mieć zastrzeżeń. Pod naciskiem palców tu i ówdzie wydobywa się niechciany dźwięk. Kolory wykończenia są cztery: czarny, srebrny, zielony i niebieski. Ten pierwszy jest zdecydowanie najmniej ciekawy. Na codzień mamy kontakt z wersjami białą (srebrną) i zieloną. Szczególnie ta druga prezentuje się znakomicie. Norma IPX5 świadczy o odporności na zachlapanie.

Z przodu pracują dwa głośniki o średnicy 50 mm i aluminiowych membranach. Dodatkowo, z przodu i z tyłu, umieszczono dwa radiatory pasywne. Motiv Go został wyposażony w mikrofon pozwalający na swobodne prowadzenie rozmów. Czas pracy na akumulatorach wynoszący około 16 godzin (przy pracy na 50% możliwości) to bardzo dobry wynik. Łączność Bluetooth 5.0 wspierana jest kodekami SBC i aptX. Funkcja Party Mode umożliwia podłączenie dwóch źródeł na raz. Działa to prawie bez zastrzeżeń, choć odebranie telefonu podczas, gdy muzyka leci z drugiego, przerywa odtwarzanie.

Użytkowanie

Teufel Motiv Go gniazda

Parowanie przebiega sprawnie – pod warunkiem, że dostrzeżemy umieszczony z boku przycisk. W ciemnych pomieszczeniach czarny gumowany panel z przyciskami nie ułatwia ich odnalezienia, chociaż wyraźne perforowania pozwalają wyczuć potrzebną funkcję pod palcem. Teufela nie naładujemy z żadnego powerbanka – nie pasuje ani rodzaj gniazda (na okrągły wtyk), ani napięcie (12 V DC). Gdy bateria jest na wyczerpaniu, otrzymujemy dość irytujące dźwiękowe powiadomienie powtarzane co minutę – wtedy trzeba głośnik po prostu wyłączyć i poczekać, aż będziemy w zasięgu gniazdka. Ponadto przydałby się jakiś uchwyt – przenoszenie głośnika jest mniej wygodne niż w przypadku rywali.

Brzmienie

Tuefel Motiv Go Pierwszą rzeczą, jaka zwraca na siebie uwagę, jest absolutnie fantastyczna – jak na głośnik przenośny – średnica: czytelna i świetnie zrównoważona. Doskonale dopełniają ją szybki, klarowny bas oraz szczegółowa, kremowa góra. Kolejną rzeczą, która zaskakuje jest wpływ funkcji Dynamore na przestrzenność dźwięku. Gdy siedzimy na wprost, Motiv Go uraczy nas prawdziwą stereofonią! Pojawia się niemalże normalna scena dźwiękowa i aż trudno uwierzyć, że dźwięk o tej skali dobiega z głośnika wielkości męskiego piterka. Funkcja świetnie dopełniała się z utworami zmasterowanymi w Dolby Atmos. Doskonale również zdała egzamin w muzyce filmowej. Wyjątek stanowią ciężki rock i metal – tu czasem lepiej Dynamore wyłączyć. Dźwięk będzie wtedy bardziej dosadny.

Zakres dynamiki jest dość imponujący. Zarówno przy niskich, jak i wysokich poziomach głośności sygnał nie jest kompresowany, czym Teufel góruje nad większością rywali, z dwukrotnie droższym głośnikiem Dali włącznie.

Poszukując utworów, które sprawiłyby problem małemu Teufelowi sprawdziłem chyba każdy znany mi gatunek muzyki. W każdym przypadku czuł się on jak ryba w wodzie – to bez wątpienia najbardziej muzykalny głośnik w teście. Naczelny słusznie zauważył, że Teufela z powodzeniem można wykorzystać w roli biurkowego radia, ale nie tylko. Audycje odsłuchiwane za jego pomocą brzmią bardzo czytelne i nawet długie odsłuchy nie męczą. Motiv Go znakomicie sprawdził się także przy oglądaniu filmów na laptopie. Znacznie poprawił towarzyszące obrazowi doznania, a głośno puszczony utwór „Spectres in In The Fog” ze ścieżki filmowej do „Ostatniego Samuraja” (Hans Zimmer) wywołał ogromne zaskoczenie. Tak tak, to jest TEN głośnik, który można i należy kupić, jeśli chcecie słuchać muzyki na wyjeździe, angażując przy tym minimum środków i nie zajmując miejsca w bagażu.
 

Naszym zdaniem

Lepiej brzmiącego głośnika w tym rozmiarze ze świecą szukać. W naszej zgodnej opinii, Teufel Motiv Go w wyjątkowy sposób łączy właśnie małe gabaryty i ciężar z nieoczekiwanie dobrą jakością dźwięku, który zaskakuje naturalnością. Przestrzenność uzyskiwana dzięki funkcji Dynamore zaskoczy niejednego audiofila. Dobra żywotność baterii także zasługuje na uwagę. Jedyne, do czego można się przyczepić to brak wygodnego uchwytu transportowego i etui oraz mniej atrakcyjny wygląd niż u rywali (nie dotyczy wersji zielonej). Z radością przyznajemy jednak najwyższe wyróżnienie!

 

Artykuł został pierwotnie opublikowany w Audio-Video 07-08/2021, które można w całości kupić TUTAJ.

 

 

Pozostałe głośniki w teście grupowym

 

Dali Katch G2 Harman Onyx Studio 7

DALI Katch G2

Harman Kardon Onyx Studio 7

JBL Charge 5 Sonos Roam

JBL Charge 5

Sonos Roam

Bang&Olufsen Beosound Explorer Vifa Helsinki

Bang&Olufsen Beosound Explore

Vifa Helsinki

 

Jak testowaliśmy?

glosniki mobilne grupowe

Przetestowane głośniki zaprezentowały całościowo bardzo dobry poziom. Należy tu wyróżnić trzy grupy. Pierwsza to głośniki najmniejsze, (Bang&Olufsen, Sonos) ważące mniej więcej tyle co półlitrowa butelka wody. Druga, liczniejsza grupa to głośniki większe, ale nadal zdecydowanie mobilne, ważące 2-3 razy więcej. Odrębną kategorię reprezentuje Harman Kardon, z którym raczej nie wybierzemy się na wycieczkę pieszą lub rowerową, ale na tarasie, w ogrodzie, w wakacyjnym domku czy apartamencie tak głośnik sprawdzi się znakomicie.

Kryteria oceny tak zróżnicowanej grupy głośników muszą uwzględniać ich specyfikę i wyrównywać szanse głośników małych i większych. Wszak samo brzmienie nie jest lub nie powinno być jedynym kryterium zakupowym. Ograniczyliśmy więc wagę oceny brzmienia do 50%. Drugą połowę „ważą” oceny mobilności, funkcjonalności, żywotności baterii i wykonania. Z tego powodu identyczną ocenę końcową mogły uzyskać dwa, kompletnie różne głośniki, z których jeden gra świetnie, ale jest ciężki, niewygodny i ma dużą baterię, a drugi to typowy głośnik wycieczkowy, który nie zaimponuje dźwiękiem, ale ma wszystkie pozostałe walory dobrego głośnika mobilnego. Zwycięzcami są te głośniki, których twórcy najlepiej wyważyli proporcje pomiędzy jednym a drugim biegunem ocen.

Duże brawa należą się debiutującej na naszych łamach marce Teufel, której głośnik Motiv Go zaoferował znakomity dźwięk z małej obudowy i w dodatku potrafi grać przez kilkanaście godzin bez ładowania. W kategoriach bezwzględnych równie dobrą jakość dźwięku (a pod pewnymi względami nawet lepszą) oferuje nieznacznie droższy głośnik Harmana, którego jednak nie weźmiemy ze sobą do plecaka. Bardzo dobrą propozycją jest także Vifa Helsinki, głośnik znakomicie wykonany, stylowy i przyjemnie brzmiący. Za 999 zł jest to więcej niż dobra oferta. Nie sposób nie docenić piątej generacji rynkowego bestselera. JBL Charge 5 reprezentuje udane połączenie mobilności, dobrego, dynamicznego dźwięku, świetnej baterii i odporności na zachlapanie. To aspekty, którymi nie pogardzi większość kupujących. Nie wypada nie wspomnieć o sympatycznym metalowym kubku z Danii – B&O Beoplay Explorer to wymarzony głośnik na dalsze wyprawy z dala od cywilizacji. Wytrzyma nawet kilka dni użytkowania, bez podłączania do powerbanka, a ponieważ gra tak samo do przodu, jak do tyłu i na boki, to doskonale sprawdzi się przy ognisku lub dużym stole. Sonos Roam to z kolei sympatyczny kieszonkowy głośnik, który – paradoksalnie – swój największy sens ujawnia w domu, gdzie połączy się z siecią Wi-Fi. A Dali? To dobry głośnik, jednak za 2000 zł oczekiwalibyśmy więcej, szczególnie pod względem dynamiki.

Wskazówka

Wiele się mówi na temat znaczenia ustawiania tradycyjnych kolumn głośnikowych. Niezmiernie rzadko uwzględnia się natomiast sposób ustawienia głośników mobilnych. Ze względu na ich przeznaczenie zakłada się, że mogą one pracować dosłownie wszędzie. Do pewnego stopnia jest to prawda. Tyle tylko, że sposób ich ustawienia względem ścian i narożników pomieszczenia podlega tym samym regułom, co w przypadku tradycyjnych zestawów głośnikowych. Im bliżej tylnej ściany pracuje dany głośnik, tym więcej niskich tonów będzie docierało do uszu słuchacza. Ustawienie na środku ściany wzmocni bas o około 3 dB, ustawienie blisko spojenia dwóch ścian lub ściany i podłogi/sufitu zapewni wzmocnienie dwukrotnie większe (+6 dB), natomiast ustawiając głośnik w samym narożniku spowodujemy uwypuklenie basu aż o 9 dB, a więc 8-krotne w stosunku do ustawienia w wolnej przestrzeni. Oczywiście jest to bardzo zgrubne przybliżenie, które nie uwzględnia zmiennego wpływu pomieszczenia w danym punkcie odsłuchowym przy różnych częstotliwościach. Ale generalnie rzecz biorąc, im bliżej ściany, tym bardziej dociążony i potężniejszy będzie dźwięk – w szczególności dotyczy to większych głośników, jak Harman Kardon, Vifa czy Teufel.

Nie mniejsze znaczenie dla jakości dźwięku uzyskiwanego z głośnika mobilnego ma płaszczyzna, na której głośnik stoi. Warto unikać ustawiania na dużym blacie (stole, biurku) z dala od jego krawędzi. Jest ono wprawdzie bardziej bezpieczne, ale w sytuacji, gdy nie ma zagrożenia, że głośnik spadnie na podłogę, starajmy się przysuwać go możliwie blisko krawędzi blatu. Idealnym rozwiązaniem byłaby podstawka pod monitory głośnikowe lub kwietnik. Dlaczego to jest istotne? Chodzi o odbicia dźwięku, które szczególnie w przypadku twardych powierzchni będą interferować z falą dźwiękową promieniowaną bezpośrednio przez głośnik, wywołując zaburzenia na charakterystyce częstotliwościowej i fazowej. Omawiany efekt bardzo łatwo sprawdzić doświadczalnie, zbliżając i oddalając głośnik od krawędzi stołu czy biurka. Różnice w jakości dźwięku wcale nie są subtelne!

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Więcej w tej kategorii: « Sonos Roam Vifa Helsinki »

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Kontakt z redakcją