Uzyskanie bardzo znacznej, jak na wzmacniacz lampowy, mocy (400 W przy 5 omach i współczynniku THD=2,5%) wymagało oczywiście sięgnięcia po odpowiedni „arsenał” — w tym przypadku jest to 8 sztuk tetrod strumieniowych 6550 lub KT88, pracujących w klasie AB1 ze zmiennym (regulowanym przez użytkownika) ujemnym sprzężeniem zwrotnym w zakresie 6 dB. Opcja ta ma na celu „dopasowanie” tłumienia do podłączonych zespołów głośnikowych. W trybie triodowym moc spada dwukrotnie (do 200 W przy 5 omach). Wzmacniacz nie na globalnej pętli sprzężenia zwrotnego (a jedynie lokalne).

Stopnie wejściowe są różnicowe, „w pełni zbalansowane” i bazują na podwójnej triodzie 12AT7, a dalej na dwóch 12BH7. W torze sygnałowym zastosowano kondensatory polipropylenowe Mundorf Silver Oil, a w zasilaczu — polipropylenowe bajpasy elektrolitów.
Praca wzmacniacza jest sterowana mikroprocesorowo (auto-bias oraz funkcje ochronne), a do celów diagnostycznych służy port szeregowy RS-232.

Lohengriny pojawiły co prawda na Audio Video Show 2025 (a wcześniej także w Monachium), ale dopiero teraz wchodzą oficjalnie do sprzedaży.
Dystrybutor: HiFi Club, www.hificlub.pl | Cena: 498 500 zł (para)
