Ten niewątpliwie piękny i spektakularnie wykonany wzmacniacz otwiera, jak twierdzi producent, nowy rozdział w rozwoju wzmacniaczy tej marki. Nowością jest Kinetic Drive Regulator, czyli układ niwelujący wpływ niestabilności zasilania oraz impedancji obciążenia na pracę układu. Układy wejściowe wykonano w technice JFET, których zalety producent bardzo wychwala (co ciekawe, że wcześniej ich nie stosował). Trzecim wyróżnikiem wzmacniacza jest moduł sieciowy umożliwiający zdalny podgląd parametrów pracy urządzenia (napięcia zasilające, temperatura, prądy spoczynkowe, offset DC i inne).

Pomimo niewielkich gabarytów (320 x 130 x 540 mm) — bardo zbliżonych do Momentum M400 MxV Mono — najnowsza końcówka mocy dysponuje olbrzymią mocą wyjściową (500 W przy 8 Ω, 1 kW przy 4 Ω i 2 kW przy 2 Ω!) uzyskiwaną co najmniej z 12 par tranzystorów przymocowanych do półmetrowej długości radiatorów. Każdy z nich wykonano z litych bloków miedzi o masie 19 kg, za pomocą 5-osiowych obrabiarek CNC. Rozwiązanie to gwarantuje niezwykle skuteczne odprowadzanie ciepła ze stopni końcowych, co będzie miało istotne znaczenie głównie przy ekstremalnym użytkowaniu wzmacniacza. Nieobciążony monoblok pobiera bowiem moc zaledwie 35 W, co przy tak rozbudowanej końcówce mocy wydaje się wręcz nieprawdopodobne.

Momentum Z ma tylko jedno wejście — zbalansowane XLR o impedancji 1 MΩ, która — w trybie „Z” (którego producent na razie nigdzie nie wyjaśnia, nawet w instrukcji obsługi) obniża się do 300 Ω — przypuszczalnie chodzi o transmisję prądową. Wzmocnienie napięciowe jest nieco mniejsze niż zwykle (27 dB), tak więc do pełnego wysterowania końcówki mocy potrzebny będzie przedwzmacniacz lub źródło o dużym napięciu wyjściowym.

Dystrybutor: Audiofast, www.audiofast.pl | Cena: 630 380 zł (sztuka)
