|
Dystrybutor: Audio Klan, www.audioklan.pl |
Tekst i zdjęcia: Filip Kulpa Artykuł pochodzi z Audio-Video 2/2025 - Kup pełne wydanie PDF |
|
|
|
Odtwarzacz strumieniowy Bluesound NODE ICON
TEST
Co by nie mówić, seria NODE jest niezwykle udana. W ubiegłym roku nagrodziliśmy model Node (2024), w tym — najtańszy Node Nano (recenzja w AV 11/2024). Obydwa odtwarzacze wyróżnia wyśmienity stosunek jakości do ceny oraz funkcjonalność — niekoniecznie najbogatsza, ale przemyślana, dopracowana i taka, jakiej faktycznie potrzebujemy.
Gdy z końcem 2024 roku anonsowano flagowy model NODE ICON (pisowni wersalikami używa producent), stało się jasne, że Bluesound mierzy wyżej niż dotychczas, a obecność w koncernie Lenbrook marki NAD w niczym nie przeszkadza, by zaoferować streamer klasy średniej. Cena 999 dolarów (1099 euro w Europie) nakłada jednak już dość konkretne oczekiwania. Kompaktowe urządzenie musi bowiem stawić czoła takim modelom, jak Eversolo DMP-A6 Master Edition (Gen.2) czy Cambridge Audio CXN100. Sądząc po tym, co dzieje się Internecie, na ten produkt czeka mnóstwo użytkowników. Czy słusznie?
Budowa i funkcjonalność
Nowy model jest wyraźnie większy od testowanego Node (2024), choć obudowy obu urządzeń mają zunifikowaną szerokość (220 mm), odpowiadającą połowie pełnogabarytowego urządzenia hi-fi. Icon jest jednak prawie dwa razy wyższy i nieco głębszy od Node'a. W praktyce te różnice nie mają jednak istotnego znaczenia, ponieważ nadal mamy do czynienia z małym, kompaktowym urządzeniem, ważącym niewiele ponad 2 kg, które z powodzeniem zmieścimy na kawałku blatu, szafki czy biurka.
Nowością jest materiał i kształt obudowy — nie jest to już plastikowy prostopadłościan z wyoblonymi narożnikami, lecz sporo wyższa bryła z lekko opadającą przednią częścią górnej ścianki, gdzie pod szklaną pokrywą znalazł się dotykowy panel sterowania (cała reszta jest aluminiowa, co w pierwszej
chwili łatwo przeoczyć). Pomysł panelu przeniesiono z tańszego modelu, tu jednak jest on nieco łatwiej dostępny, szczególnie w sytuacji gdy streamer znajdzie swoje miejsce pomiędzy półkami. Praktycznym rozwiązaniem jest czujnik zbliżeniowy, który aktywuje podświetlenia funkcji, do których należy pięć presetów oraz pasek regulacji głośności, której wskazanie jest wizualizowane także za pomocą liczby z zakresu 0–100 widocznej na wyświetlaczu LCD na czołówce, w dedykowanej aplikacji lub w programie Roon, z którym platforma BluOS jest kompatybilna.
Wyjścia słuchawkowe 6,3 mm są dwa — po jednym na każdym z boków aluminiowej obudowy. Jakość wykonania jest bez zarzutu.
Presetom możemy przypisywać ulubione stacje radia internetowego, bądź playlisty. Szkoda, że nie można nimi wybierać wejść sygnałowych. Da się to jednak zrobić bez aplikacji, w inny sposób, a mianowicie... dowolnym pilotem. Urządzenie wyposażono bowiem w czujnik podczerwieni, który możemy programować za pomocą aplikacji, kierując w jego stronę komendy z posiadanego pilota. To bardzo praktyczne rozwiązanie, znane także z tańszych modeli. Szczególnie docenią je użytkownicy, których wzmacniacz wyposażono w sterownik systemowy.
Mogłoby się wydawać, że obecność panelu sterowania jest zbędnym dodatkiem. Tymczasem łatwość obsługi „z palca”, bez konieczności szukania telefonu lub pilota, to wielce praktyczne udogodnienie. Użytkując Bluesounda w drugim systemie przez ponad tydzień, bardzo często sięgałem właśnie do panelu, ponieważ było to najszybsze i najprostsze rozwiązanie. Pod „jedynką” zaprogramowałem swoją ulubioną stację radiową, a wirtualny suwak głośności normalnie był w położeniach 85–90, zaś gdy słuchałem muzyki, otwierałem go do końca skali (0 dBFS), kompensując w ten sposób zbyt wysoki poziom w radiostacjach i reklamach telewizyjnych. Funkcjonalność HDMI eARC działała bez zarzutu.
Górny panel jest znacznie wygodniejszy niż ekran dotykowy, z której to cechy poniekąd słusznie (w tej sytuacji) zrezygnowano. 5-calowy wyświetlacz TFT LCD zapewnia akceptowalną czytelność wskazań, nie jest jednak demonem kontrastu. Możliwa jest praca w kilku trybach: z wizualizacją okładki albumu lub bez niej. W trybie uśpienia wyświetlany jest duży, czytelny zegar. Bluesound może też pełnić funkcję budzika — o ile podłączony wzmacniacz sam się włączy, wykrywając sygnał na wejściu. Wypadałoby jeszcze dodać opcję całkowitego wyłączenia wyświetlacza podczas odsłuchu, jak to jest możliwe we wzmacniaczu NAD C700 V2 opartym na tej samej platformie.
Wejścia i wyjścia
Zestaw przyłączy jest bogaty. Do dyspozycji są aż cztery wejścia cyfrowe: optyczne, koncentryczne (RCA), HDMI eARC (kompatybilne z Dolby Digital) i USB Audio (typu C) oraz jedna para cinchów — dla tych, którzy zechcą podłączyć źródło analogowe, jak na przykład gramofon (tj. phonostage). Wyjścia analogowe zdublowano: prócz wyjść RCA mamy także zbalansowane XLR-y. Na tylnej ściance znajdziemy ponadto dwa wyjścia cyfrowe (optyczne i współosiowe) i dwa złącza USB typu A, z których jedno służy do podłączenia pamięci masowej (wymagany jest archaiczny system plików FAT32). Tym sposobem można utworzyć lokalny serwer muzyczny dostępny także dla innych urządzeń w sieci. Drugie ze złącz to wyjście USB Audio 2.0. Node Icon może więc w przyszłości posłużyć jako funkcjonalny transport strumieniowy dla zewnętrznego DAC-a.
Wyjścia zbalansowane przez wielu audiofilów zostaną przyjęte z entuzjazmem. Do urządzenia można podłączyć trzy źródła cyfrowe, jedno analogowe, telewizor, a także aktywny subwoofer.
Wypada również wspomnieć o szóstym „wejściu”, jakim jest moduł łączności Bluetooth. Działa on dwukierunkowo, tak więc sygnał można także wysyłać z urządzenia — na przykład do słuchawek bezprzewodowych, co rozszerza funkcjonalność urządzenia w sytuacji, gdy wykorzystujemy je do oglądania telewizji czy filmów, a telewizor nie posiada Bluetooth.
Są też dwa wyjścia słuchawkowe 6,3 mm — po jednym z lewej i prawej strony. Zdublowano je dla wygody użytkownika.
Platforma i aplikacja
Urządzenie działa szybko i stabilnie. Ani razu w trakcie dwutygodniowego testu nie zawiesiło się ani nie zatrzymało samoistnie odtwarzania, co zdarzało się w przypadku NAD-a C700 V2.
Aplikacja BluOS nie jest wzorem intuicyjności — nie rozumiem na przykład, dlaczego ustawienia odtwarzacza rozrzucono w dwóch submenu, do których dostęp odbywa się z dwóch, zupełnie różnych zakładek głównego menu. Z drugiej strony należy pochwalić bogactwo dostępnych serwisów streamingowych. Jeśli ktoś ma na to ochotę (lub nie posiada zainstalowanej aplikacji BluOS), może także skorzystać z opcji „Connect” dla Tidala i Spotify. Platforma wspiera ponadto protokoły AirPlay 2 i RAAT (Roon Ready). Audiofile korzystający z Roona będą w pełni usatysfakcjonowani współpracą Icona z tym ekosystemem. Przechodzenie z Roona do sterowania z aplikacji jest płynne i nie powoduje żadnych konfliktów. Kolejka odtwarzania z firmowej aplikacji zostaje zachowana nawet po wyłączeniu zasilania.
https://www.avtest.pl/odtwarzacze-strumieniowe/item/1520-bluesound-node-icon#sigProGalleriad745cb0c4a
Możliwości i ustawienia odtwarzacza są już dobrze znane z tańszych modeli, w szczególności z Node'a.
Brak Chromecasta może zostać uznany za wadę przez użytkowników urządzeń Android. Warto też zaznaczyć, że BluOS nie jest kompatybilny z UPnP i DLNA, można natomiast strumieniować pliki w sieci lokalnej korzystając z protokołu SMB. Użytkownicy dysków NAS mają nieco utrudnione zadanie (trzeba wpisać ścieżkę dostępu).
Urządzenie odtwarza pliki w formatach PCM (o częstotliwości próbkowania do 192 kHz), MQA, a także DSD (256). W tym ostatnim przypadku zachodzi jednak konwersja do formatu PCM, ponieważ BluOS wciąż natywnie nie wspiera DSD, o czym dowiadujemy się z... Roona.
Ustawienia audio ograniczają się do opcji niekoniecznie audiofilskich. Można skorzystać z korektora barwy dźwięku (basy i soprany) oraz z filtracji niskich tonów, które możemy przekierowywać do wyjścia sub out. Częstotliwość podziału jest regulowana w szerokim zakresie (40–200 Hz). Zważmy, że korzystanie z tej możliwości ma praktyczny sens tylko w połączeniu z głośnikami aktywnymi, końcówką mocy lub integrą wyposażoną w wejście na końcówkę mocy. Przy tradycyjnym podłączeniu do wzmacniacza zintegrowanego powstanie problem „rozstrajania się” zgrania głośników z subwooferem przy zmianach głośności we wzmacniaczu. Warto także zwrócić uwagę na włączone domyślnie opcje normalizacji głośności. Do krytycznych odsłuchów powinny one zostać wyłączone. To samo dotyczy wbudowanej regulacji głośności, realizowanej w kościach przetworników c/a, choć jak wspomniałem, opcja ta przydaje się podczas oglądania telewizji i słuchania radia. Do słuchania muzyki suwak głośności warto jest przesunąć maksymalnie w prawo („100”).
Dirac Live
Możliwość pomiaru akustycznego w miejscu odsłuchu i dokonanie kompensacji nierównomierności charakterystyki to kusząca opcja w przypadku pomieszczeń o słabej adaptacji akustycznej i kompromisowych ustawień zestawów głośnikowych, z czym boryka się znakomita większość użytkowników. Opcja ta wymagać będzie zapowiadanej aktualizacji oprogramowania i dokupienia mikrofonu. W trakcie testu nie mogliśmy tej funkcjonalności przetestować.
Budowa
Z uwagi na brak widocznych śrub mocujących, odstąpiłem od oględzin wnętrza. Poprzestanę na niezbyt obszernym opisie producenta. Sercem urządzenia jest czterordzeniowy procesor ARM-Cortex A53 pracujący z częstotliwością 1,8 GHz. W sekcji audio wykorzystano dwa stereofoniczne układy ESS Sabre ES9039Q2M wykonane w technologii Hyperstream IV, po jednym na kanał, w podwójnej konfiguracji różnicowej. Umożliwiło to stworzenie symetrycznego toru analogowego zakończonego parą wyjść XLR o dwukrotnie wyższym poziomie wyjściowym (niż dla RCA) i o 6 dB lepszym odstępie od szumu (producent podaje, że zysk wynosi nawet 8 dB). Standardowa filtracja cyfrowa w obrębie układów Sabre (8 filtrów do wyboru) została wyłączona i zastąpiona filtracją QRONO d2a (opis TUTAJ). Sygnał z wejść analogowych jest digitalizowany w układzie przetwornika ADC Sabre ES9826.
Górny panel jest znacznie wygodniejszy niż ekran dotykowy, z której to cechy poniekąd słusznie (w tej sytuacji) zrezygnowano. 5-calowy wyświetlacz TFT LCD zapewnia akceptowalną czytelność wskazań, nie jest jednak demonem kontrastu.
Wzmacniacz słuchawkowy oparto o jeden z układów THX AAA (Achromatic Audio Amplifier) o ekstremalnie małych zniekształceniach THD. Wnosząc po parametrach (analogicznych jak w przypadku mniejszego NODE-a) chodzi prawdopodobnie o scalak THDAAA-78. Maksymalna moc wyjściowa 235 mW jest uzyskiwana pod obciążeniem 32 Ω, co odpowiada napięciu wyjściowemu 2,7 V RMS. Słuchawki 600-omowe można wysterować maksymalnym napięciem 3,7 V RMS. Bez problemu obsłużymy więc zdecydowaną większość nauszników dostępnych na rynku.
Wyjścia analogowe RCA są cichsze niż zwykle — poziom wyjściowy wynosi 1,75 V RMS (bez obciążenia), na co warto zwrócić baczną uwagę w bezpośrednich porównaniach z innymi odtwarzaczami lub dakami. Jeśli nie wyrównamy poziomów, Bluesound znajdzie się na straconej pozycji pod względem dynamiki, przestrzenności i skali dźwięku. Różnice w głośności mogą sięgać kilku decybeli.
Brzmienie
Flagowy streamer Bluesounda okazał się ciekawie brzmiącym streamerem w swojej klasie. Czy to z powodu nowej filtracji cyfrowej, czy też z innych, nieznanych mi przyczyn, dźwięk płynący z tego urządzenia cechuje duża doza otwartości i świeżości — głównie w średnim i wyższym zakresie częstotliwości. Jest to rzadko występująca cecha w rozważanym przedziale cenowym, ale też w ogóle dość nietypowa dla urządzeń bazujących na przetwornikach ESS Technology.
W początkowej fazie odsłuchów, które ostatecznie przeprowadziłem w dwóch, mocno różniących się systemach — w jednym i drugim przypadku korzystając z Roona — odnotowałem utratę precyzji i ogólną „miękkość” dźwięku w porównaniu z odtwarzaczem Eversolo DMP-A6 Master Edition. Generował on dźwięk lepiej wykonturowany, bardziej dosadny w transjentach, ale też nieco suchy i niezbyt barwny. Zarówno w jednym, jak i drugim zestawie (bardziej jednak w tym głównym) odczuwałem, że mam do czynienia z nowoczesnym dakiem/streamerem na bazie kości Sabre. Analityczności i dynamice poświęcono tu wyraźnie więcej uwagi niż „tkance” dźwiękowej, wypełnieniu konturów etc. Nie jestem zwolennikiem takiego grania, wiem jednak, że istnieje spora grupa słuchaczy, której wymienione cechy nie przeszkadzają — być może dlatego, że nie znają oni lub też nie pamiętają dobrych źródeł cyfrowych sprzed 20–25 lat... W tym miejscu dodam, że granie z firmowej aplikacji zapewnia tylko trochę gorsze efekty niż Roon, ale jest o wiele mniej wygodne w przypadku własnych plików, chyba że odtwarzamy je z podłączonego dysku SSD. Mam wrażenie, że czasy wykorzystywania NAS-ów bezpowrotnie mijają. Rozkład dźwiękowych akcentów jest inny niż w chińskim streamerze. Przekaz muzyczny jawi się jako subiektywnie mniej przejrzysty w górnym zakresie pasma, który odebrałem jako trochę złagodzony, co jednak nie znaczy, że góra została ograniczona pod względem nasycenia czy rozciągnięcia. Odnotowałem także łagodniejsze akceptowanie walorów dynamicznych, jednak barwa dźwięku w średnicy i sopranach miała wyraźnie bardziej organiczny charakter. Brzmienie instrumentów i wokali było bardziej realistyczne, w dużej mierze pozbawione syntetyczności. Średnicę określiłbym jako lekką, zwiewną, swobodną.
Sposób reprodukcji wibrafonu i marimby z płyty duetu Chick Corea / Gary Burton „Native Sense” był nadspodziewanie naturalny, choć nie tak jak w przypadku leciwego Naima CD5x wspieranego Flatcapem. Dodam, że znakomita większość źródeł opartych na kościach Sabre wyraźnie się potyka na tym materiale. Pod tym względem kanadyjski streamer pozytywnie się wyróżniał, dzięki czemu mogłem go słuchać godzinami, nie czując wyraźnego dyskomfortu, co w gruncie rzeczy powinno mieć miejsce z uwagi na znaczną dysproporcję cen i klas podłączonych urządzeń.
Na bardziej złożonym materiale rockowym, przy głośnym odsłuchu, kanadyjski odtwarzacz ujawniał niedostatki w przejrzystości i rozdzielczości, co koniec końców skutkowało umiarkowaną dozą natarczywości.
Wypadałoby jeszcze dodać opcję całkowitego wyłączenia wyświetlacza podczas odsłuchu, jak to jest możliwe we wzmacniaczu NAD C700 V2 opartym na tej samej platformie.
Jednak przez większość czasu dźwięk odbierałem jako dobrze rozseparowany, selektywny. Podsumowując, średnica to bezsprzeczny atut Icona. To tutaj, ale również w łagodnych, lecz dostatecznie klarownych wysokich tonach, objawia się spora doza wyrafinowania tego urządzenia.
Niskie tony podkreślają wrażenie lekkości, zwiewności dźwięku, który nie jest jednak rozjaśniony, choć równowagi tonalnej nie można całościowo uznać za neutralną. Bas jest bowiem niezbyt energetyczny. Położono tu nacisk na dobrą konturowość — jakby producent wyszedł z założenia, że nie ma sensu „dokładać do pieca”, skoro niskie tony są przeważnie tym zakresem, który odpowiada za największe problemy akustyczne. W odwodzie mamy tu jeszcze (opcjonalnie) Diraca, ale nawet jeśli się na to narzędzie nie zdecydujemy (equalizacja to filtry FIR, które mniej lub bardziej degradują jakość dźwięku), to szczupły i nieco suchy charakter basu Icona będzie sprzyjać większej klarowności i precyzji basu. Ograniczenia w potędze niskiego dołu zaczną jednak doskwierać, gdy głośniki brzmią jasno, a ich bas nie należy do obfitych. Słuchając prog-rockowej płyty zespołu The Pineapple Thief, zatytułowanej „Your Wilderness", której znakomite brzmienie w dużej mierze definiuje gra na bębnach Gavina Harrisona (Porcupine Tree, King Crimson), odczuwałem niedosyt związany ze „skurczeniem się” imponująco brzmiącego instrumentarium muzyka. Rytmicznie Bluesound nie zawodzi, ale przydałoby się więcej potęgi, dociążenia. Może to kwestia zasilania?
Jak już wspomniałem, szczupła, konturowa reprodukcja basu ma swoje plusy i minusy. Warto na ten aspekt zwrócić uwagę w sklepowych porównaniach, biorąc poprawkę na to, że w konfrontacji z głośniejszym streamerem (jak wspomniany Eversolo) „kanadyjczyk” może wypaść niemrawo, ponieważ jest wyraźnie cichszy. Po wyrównaniu poziomów preferencje mogą się odwrócić.
Stereofonia jest bez zarzutu. Bluesound ładnie i ostro ogniskuje instrumenty, panorama stereo jest naprawdę szeroka, a głębia sceny powyżej oczekiwań. Jedyne, do czego można mieć zastrzeżenia to wypełnienie obrazu dźwiękowego muzyczną tkanką — jest on stosunkowo „rzadki”, co wynika z opisanego wyżej balansu tonalnego — niska średnica mogłaby być obfitsza, podobnie jak bas.
Ostatecznie muszę przyznać, że spędziłem w towarzystwie tego niepozornego urządzenia przyjemne chwile. Nie jest to wprawdzie źródło, którym można by optymalnie „nakarmić” wzmacniacz za 10 lub więcej tysięcy złotych, ale jeśli spojrzeć na możliwości flagowego Bluesounda oraz wzmacniaczy stereo w podanej cenie — przez pryzmat modnych jednostek all-in-one — może się okazać, że to pierwsze rozwiązanie jest sonicznie lepsze i wcale nie mniej praktyczne. W dodatku z dużo większym potencjałem rozwojowym na przyszłość...
Galeria
-
Odtwarzacz strumieniowy Bluesound NODE ICON
Odtwarzacz strumieniowy Bluesound NODE ICON
-
Wyjścia słuchawkowe 6,3 mm są dwa — po jednym na każdym z boków aluminiowej obudowy. Jakość wykonania jest bez zarzutu.
Wyjścia słuchawkowe 6,3 mm są dwa — po jednym na każdym z boków aluminiowej obudowy. Jakość wykonania jest bez zarzutu.
-
Górny panel jest znacznie wygodniejszy niż ekran dotykowy, z której to cechy poniekąd słusznie (w tej sytuacji) zrezygnowano.
Górny panel jest znacznie wygodniejszy niż ekran dotykowy, z której to cechy poniekąd słusznie (w tej sytuacji) zrezygnowano.
-
Wyjścia zbalansowane przez wielu audiofilów zostaną przyjęte z entuzjazmem. Do urządzenia można podłączyć trzy źródła cyfrowe, jedno analogowe, telewizor, a także aktywny subwoofer.
Wyjścia zbalansowane przez wielu audiofilów zostaną przyjęte z entuzjazmem. Do urządzenia można podłączyć trzy źródła cyfrowe, jedno analogowe, telewizor, a także aktywny subwoofer.
-
Wypadałoby jeszcze dodać opcję całkowitego wyłączenia wyświetlacza podczas odsłuchu, jak to jest możliwe we wzmacniaczu NAD C700 V2 opartym na tej samej platformie.
Wypadałoby jeszcze dodać opcję całkowitego wyłączenia wyświetlacza podczas odsłuchu, jak to jest możliwe we wzmacniaczu NAD C700 V2 opartym na tej samej platformie.
-
Ocena i dane techniczne
Ocena i dane techniczne
https://www.avtest.pl/odtwarzacze-strumieniowe/item/1520-bluesound-node-icon#sigProGalleriae46224237e
Naszym zdaniem
NODE ICON to kolejny, bardzo udany odtwarzacz kanadyjskiej marki. Nie imponuje wprawdzie tak znakomitą relacją jakości dźwięku do ceny jak Node Nano doposażony w porządny zasilacz, ale na tle tego, co mają dziś do zaoferowania rywale, jest to, w moim odczuciu, naprawdę dobra propozycja. Z jednej strony ten odtwarzacz posiada dosłownie wszystko, czego możemy sobie zażyczyć w urządzeniu tego typu. Jest też bardzo przyjemny i łatwy w użytkowaniu na co dzień, co niekoniecznie odnosi się do głównego rywala. Czasem mniej po prostu znaczy lepiej.
Brzmienie zasługuje na ciepłe słowa. I choć samo w sobie ciepłe nie jest, to jednak przekonuje dozą subtelności i wyrafinowania, które nie są typowe dla streamerów i daków opartych na nowoczesnych kościach ESS czy AKM. Bardzo dobra przestrzenność i brak przesadnej analityczności to kolejne mocne strony tego sympatycznego, kompaktowego urządzenia. Lekki, konturowy bas zapewne nie przekona każdego, ale w wielu niedoskonałych systemach i konfiguracjach będzie to, jak sądzę, pożądana charakterystyka. Opcjonalna funkcjonalność Dirac Live może skutecznie rozwiązać problem basu w pomieszczeniu, choć nie jest to w pełni uniwersalne rozwiązanie, które sprawdzi się w każdym systemie, szczególnie tym bardziej dopracowanym (ale do takich zestawów kupujący przeważnie i tak szukają czegoś z wyższej półki).
Podsumowując, warto zainteresować się tym modelem. Do mnie on „przemówił” i pomimo pewnych uwag, mogę go szczerze polecić.
Artykuł pochodzi z Audio-Video 2/2025 - KUP WYDANIE PDF
System odłsuchowy 1:
- Pomieszczenie: 29,5 m2, zaadaptowane akustycznie, kolumny w polu swobodnym
- Źródła odniesienia: SOtM sMS-200 Ultra Neo + dCS Bartok, Naim CD5x/Flatcap XS
- Wzmacniacze: Conrad-Johnson ET2 + Audionet AMP1 v2 (2007), Naim Nait 5/Flatcap XS
- Kolumny głośnikowe: Klipsch RF7 III (modyfikacja)
- Interkonekty: Albedo Metamorphosis RCA, van den Hul The Valley Hybrid (RCA), Chord Shawline (RCA->DIN), Synergistic Research Active USB
- Kable głośnikowe: KBL Sound Red Eye Ultimate
- Akcesoria: stolik Rogoz Audio 4SPB/BBS (wzmacniacz mocy), stolik StandART STO (DAC), platformy antywibracyjne własnej konstrukcji (sklejka), izolatory IsoAcoustics OREA Indigo, iFi Audio LAN iPurifier Pro (do SOtM-a), iFi Audio LAN iSilencer (przy modemie)
- Zasilanie: dedykowana linia zasilająca, kondycjoner zasilania Keces BP-1200, zasilacz Farad Super3 (do SOtM-a), Topping P50 (do iFi), listwa PowerBASE, kable zasilające KBL Sound Himalaya PRO, 2 x Master Mirror Reference, Spectrum
System odsłuchowy 2:
- Pomieszczenie: otwarty salon >30 m2
- Źródła odniesienia: Bluesound Node Nano z zasilaczem Topping P50, Eversolo DMP-A10, Aurender A1000
- CD/DAC: Accuphase DP-65V (1999)
- Wzmacniacz: Sony TA-FA7ES (1995)
- Kolumny głośnikowe: Infinity Renaissance 80 (1992)
- Interkonekt analogowy: van den Hul The Second (XLR)
- Kable głośnikowe: Equilibrium Cello
- Zasilanie: listwy GigaWatt PF-2 i Enerr Powerpoint, kable zasilające Furutech FP-314Ag, PS Audio AC-5, Oyaide i inne
- Stolik: Rogoz Audio z dębowymi blatami 120 cm
