|
Dystrybutor: Nautilus Dystrybucja, www.nautilus.dystrybucja.pl |
Tekst: Ignacy Rogoń | Zdjęcia: AV Artykuł pochodzi z Audio-Video 10/2025 - Kup pełne wydanie PDF |
|
|
|
Odtwarzacz strumieniowy Sforzato DSP-09EX
TEST

Choć nazwa „Sforzato” brzmi włosko, to firma wywodzi się z Japonii. Została założona w 2009 roku przez Kyoshi Omatę, inżyniera z pasją do technologii cyfrowych i muzyki. Siedziba przedsiębiorstwa mieści się w Hino, w Metropolii Tokio — jednym z najbardziej innowacyjnych regionów świata. Od samego początku celem marki było stworzenie urządzeń cyfrowych, które będą łączyć ekstremalną precyzję techniczną z muzykalnością charakterystyczną dla najlepszych konstrukcji high-end.
Na rynku japońskim oferta Sforzato jest bardzo szeroka, jednak polski dystrybutor oferuje tylko trzy modele: flagowy DSP-05EX, DSP-07EX (obydwa były już recenzowane na naszych łamach) oraz DSP-09EX. Ten ostatni to najnowszy i jednocześnie najtańszy model w katalogu firmy. Stworzono go z myślą o audiofilach, którzy poszukują bardzo dobrej jakości dźwięku (charakterystycznej dla Sforzato), ale w bardziej przystępnej formie. Urządzenie zachowuje najważniejsze cechy droższych braci: staranną inżynierię, minimalistyczną obsługę i opcję korzystania z zewnętrznych generatorów sygnału zegarowego. Co ciekawe, nazewnictwo jest inne w kraju producenta, gdzie DSP-09EX nazywa się DSP-Carina.
Funkcjonalność
DSP-09EX jest znacznie prostszy konstrukcyjnie niż jego więksi bracia. Twórcy stawiają minimalizm — zarówno w obsłudze, jak i funkcjonalności. To streamer dla tych, którzy chcą skupić się na muzyce, a nie na ustawieniach i udogodnieniach. Na aluminiowym froncie znajduje się czytelny, monochromatyczny wyświetlacz typu dot-matrix. W trybie streamingu pokazuje on informacje o formacie pliku oraz częstotliwości próbkowania. Nie prezentuje jednak tytułów utworów ani nazw wykonawców — szkoda, bo miejsca na ekranie jest sporo.
Po bokach umieszczono dwa przyciski: wyboru źródła (USB/Streaming) oraz zmiany fazy. Z tyłu obudowy znajdziemy analogowe wyjścia XLR oraz RCA, których złącza są pozłacane. Wejście cyfrowe jest tylko jedno — to USB Audio (typu B). Z punktu widzenia użytkownika miłym dodatkiem byłoby choć jedno wejście S/PDIF (Toslink lub RCA). Gniazdo sieciowe LAN (RJ45) to jedyny sposób połączenia z siecią, ponieważ urządzenie nie posiada karty Wi-Fi. Złącze USB typu A służy wyłącznie do aktualizacji. Jest jeszcze wejście BNC dla sygnału 10 MHz Master Clock. Funkcję tę aktywujemy niewielkim przełącznikiem (int/ext). W przeciwieństwie do droższych modeli, przygodę można rozpocząć od wbudowanego oscylatora, by z czasem dodać zewnętrzny generator.
Dostępnych jest kilka opcji przesyłu strumienia audio: dedykowana aplikacja Taktina (oparta na protokole UPnP, umożliwiająca streaming z NAS-a oraz serwisów takich jak TIDAL, Qobuz czy Amazon Music), Roon oraz japoński protokół Diretta. Co ciekawe, tym razem zabrakło certyfikacji AirPlay. Odpuszczono sobie także coraz popularniejsze opcje „Connect”. Z mojego doświadczenia wynika, że jeśli poważnie myślimy o streamingu, to ich brak nie będzie żadną stratą.
Tylna ścianka nie imponuje wyposażeniem, ale może zaskoczyć wejściem sygnału zegarowego, co w streamerach tej klasy nie jest często spotykane.
DSP-09EX obsługuje 32-bitowe sygnały PCM o częstotliwości próbkowania 768 kHz oraz DSD512 (natywnie). Podobnie jak w innych modelach Sforzato, zignorowano stratny format MQA. W menu nie znajdziemy rozbudowanych opcji ustawień, filtrów czy trybów pracy. Filozofia Sforzato jest prosta: sprzęt ma zagrać pełnią możliwości od razu po wyjęciu z pudełka — i dokładnie to otrzymujemy. Wystarczy przewodowe połączenie z siecią LAN oraz komputer z zainstalowanym oprogramowaniem Roon lub Audirvaną, ewentualnie smartfon z aplikacją Taktina.
Budowa i wykonanie
Solidną obudowę wykonano z grubej, giętej blachy stalowej. Spoczywa ona na trzech żeliwnych, nienaturalnie dużych w proporcji do małej obudowy, stopkach podbitych filcem. Masywna aluminiowa ścianka przednia została pozbawiona ornamentów znanych z droższych modeli. Układ elektroniczny zbudowano na wielowarstwowej płytce drukowanej szczelnie wypełniającej obudowę — nie ma tu miejsca na „audiofilskie powietrze”. Kluczowe podzespoły, takie jak zegary czy procesor sieciowy, zostały dodatkowo odizolowane.
Niewielka stalowa obudowa o połowie typowego segmentu hi-fi skrywa dość ambitne rozwiązania konstrukcyjne, na czele z rozbudowanym zasilaniem.
Sekcja zasilająca składa się aż z trzech transformatorów, z których każdy jest innego pochodzenia i odpowiada za inny obszar pracy urządzenia. Uwagę zwraca spora bateria kondensatorów elektrolitycznych Nichicon KZN (6 x 3300 µF/50 V, 2 x 12000 µF/16 V, 5 x 22000 µF/6,3 V) i liczne stabilizatory napięcia z własnymi radiatorami.
Sekcję przetwornika c/a oparto na układzie ES9038PRO — do niedawna flagowym ośmiokanałowym chipie ESS. Cztery kanały zostały zsumowane na każdy tor, co pozwala obniżyć poziom szumów i zniekształceń. Kontrolę nad sygnałami sprawuje procesor DSP Texas Instruments TM320.
Zbalansowana sekcja analogowa jest w całości dyskretna. Uwagę zwracają rezystory Dale i kondensatory Wima. Tranzystory w sekcji konwersji prąd/napięcie są montowane powierzchniowo, na wyjściu z kolei zdecydowano się na przewlekane bipolarne 2SC5171. W obwodzie zrezygnowano z pętli sprzężenia zwrotnego.
Brzmienie
Na początek postanowiłem wyłonić optymalną metodę strumieniowania. Porównanie Taktina vs. Roon przeprowadziłem na materiale z Tidala. Przewaga drugiego rozwiązania była bardzo wyraźna. Sforzato zabrzmiał z Roona w sposób bardziej angażujący i skupiający na sobie uwagę. Więcej było realizmu i przestrzenności, a barwy jawiły się jako zdecydowanie pełniejsze. Również porównanie z Audirvaną wskazało na przewagę Roona, choć tym razem różnice wyraźnie się zatarły. W tej pierwszej konfiguracji dźwięk był nieco przytłumiony, o zawężonej rozpiętości dynamicznej, pozbawiony części blasku.
W przeszłości droższe modele Sforzato zaimponowały mi zwartym, bezpośrednim i żywiołowym przekazem — wręcz rwały się do grania. Podobne wrażenie wywołał model bazowy. Radość z odsłuchu pojawiła się już przy pierwszych taktach mojej zróżnicowanej playlisty testowej i nie opuściła mnie nawet po kilku godzinach. DSP-09 EX to wyjątkowo muzykalne urządzenie. Wszystko zaczyna się od basu — punktowego, sprężystego i dobrze kontrolowanego. Kontury są wyraźne, kreślone z pewnością. Głębia, barwa czy natężenie niskich tonów nie odstają od tego, co oferują konkurenci w tej klasie. W porównaniu z moją referencją odnotowałem wygładzenie i lekkie uszczuplenie struktury basu, ale w ogólnym rozrachunku Sforzato prezentuje spore wyrafinowanie i zdradza ambicje, by rywalizować z urządzeniami z wyższej półki. Niska średnica jest dobrze dociążona, pełna barw i świetnie skupiona. Na „Tin Pan Alley (AKA Roughest Place In Town)” Stevie’go Raya Vaughana doskonale słychać mocny, pewny groove Tommy’ego Shannona, który na legendarnym Fenderze Jazz Bass z 1962 roku kreśli solidny fundament utworu. Warto dodać, że to właśnie na tym samym instrumencie, w 1969 roku miał okazję zagrać Jimi Hendrix.
Uwagę zwraca spora bateria kondensatorów elektrolitycznych Nichicon KZN (6 x 3300 µF/50 V, 2 x 12000 µF/16 V, 5 x 22000 µF/6,3 V) i liczne stabilizatory napięcia z własnymi radiatorami.
Wróćmy jednak do Sforzato. Odsłuch albumu „The Devil Put Dinosaurs Here” grupy Alice in Chains dowiódł, że średnica ma sporo do zaoferowania pod kątem energetycznym. Ciężkie gitary zabrzmiały całkiem masywnie, ale i bardzo czytelnie — bez większego kłopotu rozróżniałem poszczególne ścieżki. Do pełni szczęścia podbiłbym zakres 200–300 Hz o 1–2 dB, ale i tak jest naprawdę dobrze. Naturalność średnicy pięknie oddał Bob Dylan na płycie „Blood on the Tracks” — jego charakterystyczny głos idealnie współbrzmiał z akompaniującym Martinem D-28. Z kolei na „Little Broken Hearts” Norah Jones wokal zabrzmiał organicznie, gładko i subtelnie. Spodobała mi się miękkość i bogactwo barw w prezentacji — nawet na tle mojej referencji Sforzato wypadł bardzo korzystnie. Co istotne, nie odnotowałem cienia ostrości ani syntetycznie brzmiących sybilantów. Nie oznacza to, że góra pasma została przygaszona. Wręcz przeciwnie, znajdziemy tu mnóstwo detali, które urządzenie prezentuje z należytą dbałością. W stosunku do mojego zestawu zabrakło mi jednak nieco wnikliwości i pełnej swobody przekazu. Dobrze zobrazował to odsłuch albumu „Shapes” Dominica Millera. Źródła pozorne są skupione w centralnej, wychodzącej w stronę słuchacza części sceny, a na jej skraje docierają jedynie poszczególne detale. W efekcie mamy do czynienia z dość intymnym przekazem, który trudno nazwać w pełni holograficznym. Namiastki głębi owszem doświadczymy, ale w porównaniu ze starszymi braćmi czuć regres.
W zasilaczu DSP-09EX wykorzystano aż trzy (w dodatku bardzo różne) transformatory zasilające oraz pokaźny zestaw dobrych jakościowo elektrolitów.
Dynamika jest kolejnym obszarem, w którym DSP-09 wyraźnie ustępuje droższym pozycjom z katalogu. W skali mikro jest zupełnie nieźle — atak nie jest przesadnie rozleniwiony, a dźwięki wybrzmiewają dość długo. Nie są aż tak zdecydowane i autorytarne. W utworze „O Fortuna” z „Carmina Burana” Carla Orffa odczułem pewien deficyt wolumenu. Tworzy to swoisty kontrast z dynamiką w skali mikro, jakby japoński streamer bał się pokazać, na co go tak naprawdę stać. Warto jednak podkreślić, że choć słychać pewną nieśmiałość, to na tle rynkowej konkurencji urządzenie i tak wypada bardzo korzystnie.
Cyfrową regulację głośności (sterowaną z Roon-a lub aplikacji Taktina), realizowaną zapewne przez układ ES9038PRO, potraktowałbym jako ciekawostkę — przy cichych odsłuchach odnotowałem wyraźną kompresję.
Zewnętrzny zegar
We wszystkich streamerach Sforzato znajdziemy wejście zegara 10 MHz (Master Clock). W testowanym egzemplarzu zegar co prawda wbudowano, jednak konstruktorzy przewidzieli możliwość całkowitego wyłączenia generatora za pomocą przełącznika umieszczonego na tylnym panelu. W droższych modelach producent poszedł o krok dalej — wewnętrzny zegar nie jest w ogóle montowany, a użytkownik z góry skazany jest na zewnętrzne źródło taktowania (podstawowe dostarczane jest w zestawie).
Włącznik główny umieszczono na spodzie obudowy.
Od pewnego czasu jestem posiadaczem generatora GPSDO 10 MHz, który nabyłem w jednym z chińskich sklepów wysyłkowych. Urządzenie bazuje na przyzwoitej jakości oscylatorze kwarcowym Isotemp OCXO 143-141 kalibrowanym sygnałem GPS. Do zasilania używam Kecesa P6. Chiński generator sprawdził się już wcześniej — znakomicie współpracował z Gustardem U16 oraz z SOtM-em sMS-200 Ultra Neo, wnosząc zauważalną poprawę dźwięku. Nic więc dziwnego, że postanowiłem sprawdzić, jak poradzi sobie tym razem. Na efekty nie musiałem długo czekać — delikatne wyostrzenie góry oznaczało więcej swobody w przekazie, pogłębienie się sceny oraz poprawę dynamiki. Moją uwagę zwróciły bardzo naturalnie wybrzmiewające blachy perkusyjne i gitara w „Perfect Darkness” Finka. Żywiołowe, pełne wigoru brzmienie żywo przypominało to z DSP-07EX! Odczułem także poprawę zaangażowania i pogłębienie wrażenia wyrafinowania. Źródła pozorne były teraz staranniej pozycjonowane, a poszczególne plany łatwiejsze do wyodrębnienia. Z całą pewnością jest to bardzo wartościowy upgrade (w dodatku za symboliczną cenę!).
USB DAC
W poprzednich testach wykorzystywałem urządzenia Sforzato jako przetworniki c/a — z bardzo dobrymi rezultatami. Należało więc sprawdzić tę opcję i tym razem. Jak się okazało, zysk z podłączenia zewnętrznego transportu USB okazał się nawet większy niż w przypadku droższych modeli.
Sekcję cyfrową oparto na doskonale znanej kości przetwornika c/a, która współpracuje z procesorem DSP.
W porównaniu z pokładowym streamerem, dźwięk uzyskany z transportu SOtM-a odebrałem jako pełniejszy, z głębszym i lepiej kontrolowanym basem. Zyskała również dynamika — brzmienie stało się bardziej rasowe, a cały przekaz nabrał klasy i wyrafinowania. Nie przesadzę, jeśli powiem, że to już niemal pełnoprawny high-end. Kto nie wierzy, niech posłucha „(Where Do I Begin) Love Story” w fenomenalnym wykonaniu Shirley Bassey. Średnica stała się bardziej kompletna, lepiej uporządkowana, a barwy rozkwitły. Głos Brytyjki zyskał na wyrazie i charakterze. Niuanse, mikrodetale stały się wyraźniejsze niż w przypadku mojego źródła odniesienia. Na precyzji zyskało ogniskowanie źródeł pozornych — każde z nich miało swoje wyraźne miejsce w przestrzeni. Szczególne wrażenie zrobiło na mnie „oczyszczenie” dalszych planów i przestrzeni pomiędzy muzykami, a także umiejętność kreślenia ostrych i precyzyjnych konturów. Co istotne, przekaz w żadnym momencie nie sprawiał wrażenia wysuszonego czy zbyt technicznego. Wręcz przeciwnie — zachował muzykalność i naturalną płynność.
Galeria
-
Odtwarzacz strumieniowy Sforzato DSP-09EX
Odtwarzacz strumieniowy Sforzato DSP-09EX
-
Sekcję cyfrową oparto na doskonale znanej kości przetwornika c/a, która współpracuje z procesorem DSP.
Sekcję cyfrową oparto na doskonale znanej kości przetwornika c/a, która współpracuje z procesorem DSP.
-
Odtwarzacz strumieniowy Sforzato DSP-09EX
Odtwarzacz strumieniowy Sforzato DSP-09EX
-
Tylna ścianka nie imponuje wyposażeniem, ale może zaskoczyć wejściem sygnału zegarowego, co w streamerach tej klasy nie jest często spotykane.
Tylna ścianka nie imponuje wyposażeniem, ale może zaskoczyć wejściem sygnału zegarowego, co w streamerach tej klasy nie jest często spotykane.
-
Solidną obudowę wykonano z grubej, giętej blachy stalowej.
Solidną obudowę wykonano z grubej, giętej blachy stalowej.
-
Uwagę zwraca spora bateria kondensatorów elektrolitycznych Nichicon KZN (6 x 3300 µF/50 V, 2 x 12000 µF/16 V, 5 x 22000 µF/6,3 V) i liczne stabilizatory napięcia z własnymi radiatorami.
Uwagę zwraca spora bateria kondensatorów elektrolitycznych Nichicon KZN (6 x 3300 µF/50 V, 2 x 12000 µF/16 V, 5 x 22000 µF/6,3 V) i liczne stabilizatory napięcia z własnymi radiatorami.
-
Zbalansowana sekcja analogowa jest w całości dyskretna (rezystory Dale i kondensatory Wima).
Zbalansowana sekcja analogowa jest w całości dyskretna (rezystory Dale i kondensatory Wima).
-
W zasilaczu DSP-09EX wykorzystano aż trzy (w dodatku bardzo różne) transformatory zasilające oraz pokaźny zestaw dobrych jakościowo elektrolitów.
W zasilaczu DSP-09EX wykorzystano aż trzy (w dodatku bardzo różne) transformatory zasilające oraz pokaźny zestaw dobrych jakościowo elektrolitów.
-
Włącznik główny umieszczono na spodzie obudowy.
Włącznik główny umieszczono na spodzie obudowy.
-
Niewielka stalowa obudowa o połowie typowego segmentu hi-fi skrywa dość ambitne rozwiązania konstrukcyjne, na czele z rozbudowanym zasilaniem.
Niewielka stalowa obudowa o połowie typowego segmentu hi-fi skrywa dość ambitne rozwiązania konstrukcyjne, na czele z rozbudowanym zasilaniem.
-
Ocena i dane techniczne
Ocena i dane techniczne
https://www.avtest.pl/odtwarzacze-strumieniowe/item/1526-sforzato-dsp-09ex#sigProGalleria16ce8eb2b1
Naszym zdaniem
Podstawowy streamer Sforzato nie jest propozycją dla audiofilów zainteresowanych rozbudowaną funkcjonalnością. Jest to natomiast znakomite rozwiązanie dla tych audiofilów, dla których nadrzędne kryterium wyboru stanowi jakość dźwięku. W tej dyscyplinie DSP-09EX ma niewielu godnych siebie rywali, oferując muzykalny, angażujący dźwięk, świetną średnicę i dobrą kontrolę basu. Droższym modelom tego samego producenta DSP-90EX ustępuje pod względem holografii sceny i makrodynamiki, nadal jednak prezentuje klasę i ambicje wykraczające poza swój przedział cenowy. Co więcej, wyraźnie zyskuje jako DAC, a ponadto świetnie reaguje na zewnętrzny zegar 10 MHz wyższej jakości niż ten pokładowy — i nie jesteśmy tu bynajmniej skazani na dedykowane, kosztowne rozwiązanie). Jeśli szukamy streamera do 25 tysięcy zł, koniecznie powinniśmy posłuchać tego urządzenia.
Warto tylko pamiętać, że do sprawnej, satysfakcjonującej obsługi, a także wykorzystania pełni możliwości sonicznych Sforzato jako streamera zdecydowanie warto wykupić licencję Roona (ewentualnie Audirvany). Szkoda, że nie zastosowano standardowych wejść cyfrowych (ale ten sam problem mają pozostałe modele Sforzato). Niektórym użytkownikom może też doskwierać brak pilota.
Artykuł pochodzi z Audio-Video 10/2025 - KUP WYDANIE PDF
Sprzęt towarzyszący
- Serwer: Intel NUC11 (Intel i3, 8 GB RAM, SSD 256 GB) z zainstalowanym oprogramowaniem Roon ROCK
- Transport USB: SOtM SMS-200 Ultra Neo, zasilacz Farad Super 3
- Konwerter USB–>SPDIF: Gustard U16
- DAC: Electrocompaniet ECD 1
- Przedwzmacniacz: Electrocompaniet EC 4.8
- Końcówki mocy: 2 x Electrocompaniet AW220 (pracujące w układzie mono)
- Kolumny głośnikowe: KEF R7 Meta
- Kable głośnikowe: MIT CVT Terminator 1S
- Interkonekty: van den Hul The Mountain
- Kable cyfrowe: Grimm Audio TPR (AES/EBU), QED Reference (USB), Klotz VD125LPS (RCA)
- Listwa zasilająca: Tomanek TAP8+ z DC Blocker
- Kable zasilające: Tomanek Power Cable TPC, Acrolink 7N-PC4030 Leggenda, Van den Hul Mainserver, van den Hul Mainstream, Furutech FP-314Ag-II
- Switch: MikroTik CSS106-5G-1S izolowany od routera optycznie za pomocą konwertera TP-Link MC220L, zasilacz Keces P6








