PORTAL MIESIĘCZNIKA AUDIO-VIDEO (zał. 1984)

LAiV Harmony DAC

Kwi 30, 2026

Nowy gracz w segmencie przetworników c/a rzuca wyzwanie „wyjadaczom" z Chin, kusząc wysoką jakością wykonania, autorskimi rozwiązaniami i organicznym, swobodnym brzmieniem.

Dystrybutor: Instal Audio, www.instalaudio.pl 
Cena: 13 499 zł (w czasie testu, 05/2025)
Dostępne wykończenia: srebrny, czarny

Tekst: Ignacy Rogoń | Zdjęcia: AV

Artykuł pochodzi z Audio-Video 5-6/2025 - Kup pełne wydanie PDF

audioklan

 

 


Przetwornik c/a LAiV Harmony DAC - Azjatycka harmonia

TEST

LAIV Harmony DAC aaa
 

Nieznaną wciąż młodziutką firmę LAiV Audio założył w październiku 2023 roku, w 6-milionowym Singapurze, inżynier informatyk Weng Fai Hoh. W jednym z wywiadów ten młody człowiek (ukończył naukę w szkole wyższej w 2011 roku) zdradził, że jego przygoda z audio rozpoczęła się od podjęcia pracy w firmie dystrybucyjnej Beatechnik. Decyzja ta wynikała z pasji do audio i chęci spełnienia od dawna pielęgnowanego marzenia. Zanim to jednak nastąpiło, nasz bohater przez 11 lat pracował w firmie ACI specjalizującej się w systemach sterowania, automatyki i akwizycji danych (SCADA). Potem zrobił sobie dwuletnią przerwę w karierze i w końcu poszedł „na swoje”. Umożliwiła mu to współpraca z zespołem ludzi o podobnych poglądach, którzy również cenią sobie wyjątkową jakość dźwięku.

Choć formalnie firma istnieje od niespełna dwóch lat, to łączne doświadczenie branżowe jej pracowników wynosi ponad 50 lat. Opracowanie przetwornika Harmony DAC zajęło singapurskiemu zespołowi około roku — to imponująco krótki czas, jeśli weźmiemy pod uwagę to, że nie został on oparty na gotowym rozwiązaniu konwersji c/a, lecz na autorskiej realizacji przetwornika drabinkowego R-2R.

Jak zdradza twórca, dzięki efektywnej współpracy i odpowiedniemu podziałowi ról, proces przebiegał stosunkowo płynnie. Największym wyzwaniem okazało się zintegrowanie wszystkich funkcji w niewielkiej obudowie, bez poświęcania jakości dźwięku.

Od ostatniego roku do oferty dołączyło kilka nowych produktów. Flagowy system zbudujemy w oparciu o kompaktowe monofoniczne końcówki mocy wykorzystujące tranzystory GaN FET (na bazie azotku galu) o nazwie Harmony GaNM. Oferują one moc 200 W na kanał przy obciążeniu 8 Ω. Cena pary tych wzmacniaczy to około 20 tysięcy zł. Bardzo ciekawie zapowiada się również przedwzmacniacz liniowy ze wzmacniaczem słuchawkowym — HP2A. Jego funkcjonalność można rozszerzyć dzięki dwóm zewnętrznym modułom LExt: przedwzmacniaczowi gramofonowemu (phono) lub modułowi z dodatkowymi wejściami liniowymi (XLR i RCA). Kolejnym produktem w arsenale ma być transport sieciowy NET2. Premiera planowana jest na trzeci kwartał tego roku. W ofercie znajdziemy również miniaturowego DAC-a (µDAC) R-2R oraz konwerter cyfrowy (µDDC) z jednym wyjściem I2S. Oba urządzenia umożliwiają rozbudowę poprzez dodanie zewnętrznego zasilacza.

Wygląd i funkcjonalność

Już na etapie rozpakowywania urządzenia widzimy, że liczy się każdy detal — wyjmowanie urządzenia z eleganckiego pudełka to przyjemność. Niewielka obudowa z wyoblonymi narożnikami prezentuje się elegancko i jest bardzo solidna. Na górnej pokrywie wygrawerowano logo producenta. Wycięto również i wykończono złotem odpowiednie dołki na ostro zakończone nóżki (stożki) innego urządzenia z tej samej serii.

LAIV Harmony DAC front

Złote akcenty w urządzeniach pochodzenia azjatyckiego są nieodzowne. Gałka w narożniku pełni jednocześnie funkcję przycisku — to bardzo funkcjonalne rozwiązanie.

 

Harmony DAC występuje w dwóch wariantach kolorystycznych: czarnej i srebrnej. W obu przypadkach detale są w złotym kolorze. Obudowa ma 255 mm szerokości, prawie tyle samo głębokości i 50 mm wysokości (nie licząc stopek). Masa 4,35 kg to całkiem sporo w relacji do takich gabarytów. By ułatwić ustawienie urządzenia na metalowych podkładkach producent dostarczył specjalną formatkę — proste i skuteczne rozwiązanie. Skromne wymiary przedniej ścianki nie przeszkodziły w umieszczeniu na niej bardzo czytelnego, monochromatycznego wyświetlacza OLED o przekątnej 3,8 cala i skromnej rozdzielczości (320 x 132). Standardowo wyświetlane są tylko najistotniejsze informacje — format sygnału i częstotliwość próbkowania. Ciekawostką jest możliwość sczytywania numeru czasu trwania utworu po złączu S/PDIF z podłączonego transportu CD.

Instrukcja przestrzega przed wyłączaniem funkcji automatycznego wygaszania displeju z uwagi na podatność wyświetlaczy organicznych na efekt „wypalania” pikseli przez statyczne obrazy.

Nawigację po menu realizujemy za pomocą pojedynczego przycisku na czołówce i wielofunkcyjnego pokrętła w narożniku — jest to bardzo intuicyjne i nie wymaga sięgnięcia po instrukcję. To duży plus. Jeśli nie mamy ochoty na wstawanie z kanapy, możemy sięgnąć po dołączony do zestawu pilot, który moim zdaniem jest fantastyczny — solidny, w całości wykonany z metalu sterownik z powodzeniem zawstydziłby wielu high-endowych producentów. Umożliwia on wybór wejścia, swobodną nawigację po menu, wyciszenie wyjść oraz wyłączenie wyświetlacza.

LAIV Harmony DAC gniazda2

Wyposażenie nie jest przesadnie bogate. Wejście HDMI I2S da się konfigurować na 8 sposobów. Brak mechanicznego wyłącznika prądowego.

 

Tył urządzenia zagospodarowano bardzo efektywnie. Zastosowano dwie pary (nieregulowanych) wyjść analogowych (XLR i RCA), cztery wejścia cyfrowe (USB Audio, I2S, koncentryczne i optyczne), jest też terminal przyłączeniowy dla kondycjonera masy oraz gniazdo zasilające IEC C14 wraz z bezpiecznikiem. Gniazdo HDMI I2S jest konfigurowalne — przewidziano aż 8 wariantów pinów. Interfejs ten, jak również USB Audio są kompatybilne z formatami PCM 768 kHz i DSD256.

Jedyne ustawienie, które wpływa na brzmienie urządzenia, to synchroniczny upsampler o maksymalnej krotności x16, który na wyjściu generuje sygnał PCM o częstotliwości próbkowania 705,6 lub 768 kHz. Możemy także wybrać tryb NOS (bez nadpróbkowania).
Pod kątem funkcjonalnym LAiV nie rozczarowuje, ale też nie rozpieszcza przesadnie. Zabrakło wejścia AES/EBU. Brak regulacji poziomu wyjściowego dla niektórych też może być wadą. Warto wiedzieć, że tryb stand by odłącza tylko sterowanie, a podtrzymuje tor audio, na co wskazuje tylko minimalna zwyżka poboru mocy po wybudzeniu układu (5,1 vs 4,9 W). Na czas dłuższej nieobecności warto wyjąć z gniazdka kabel zasilający.

Budowa

Obudowę wykonano w nietypowy, odwrotny niż zwykle sposób — modułowy układ przymocowano do górnej części obudowy, która pełni funkcję chassis z pionowymi ekranami oddzielającymi poszczególne sekcje. Przednią połowę wnętrza zajmują układy sterowania oraz rozbudowany zasilacz liniowy ze sporym transformatorem toroidalnym, który ekranowano mumetalem. Trafo ma dwa uzwojenia wtórne (dla sekcji cyfrowej i toru audio). Obok niego znajdują się dwie płytki zasilacza (z analogicznym podziałem funkcji), a bliżej tylnej ścianki zamontowano przełącznik napięcia zasilania (jest dostępny od spodu). Łączna pojemność kondensatorów filtrujących zasilanie wynosi 26 400 μF.

LAIV Harmony DAC architektura

Niewielkie wnętrze szczelnie wypełniono elektroniką. Przednią połowę zajmuje dość rozbudowany zasilacz. 

 

Sekcja audio również została czytelnie rozdzielona na część wejściową i tę właściwą (konwersja c/a i stopnie analogowe). Na wejściach S/PDIF pracuje odbiornik wejściowy AKM, wejście USB Audio jest izolowane układem Texas Instruments, dalej są dwa scalaki (odbiornik USB) i mikroprocesor sterowania. Sygnały z wejść trafiają następnie do układu FPGA Altera Cyclone, który zajmuje się obróbką sygnału. Tuż obok znajdują się dwa oscylatory kwarcowe Crystek CCHD-957, które zapewniają bardzo niski poziom szumu fazowego (jittera). Właściwą konwersję c/a realizują dwa dyskretne, monofoniczne konwertery drabinkowe o zbalansowanej architekturze R-2R (po jednym na kanał). Są to w pełni ekranowane moduły, zamknięte w pionowych, prawdopodobnie miedziowanych obudowach. Wykorzystane rezystory SMD dobrano z tolerancją 0,05%. Podobnie jak w przypadku Denafripsa, sygnał DSD nie jest konwertowany do PCM. W sekcji wyjściowej znalazły się cztery wzmacniacze operacyjne LM732, każdy zasilany z oddzielnego, scalonego stabilizatora. Zwraca przemyślane rozlokowanie wysokiej jakości komponentów. Kondensatory to Audio Note Kaisei, Rubycon ZLH i (polipropylenowe) WIMA.

LAIV Harmony DAC dac

Układy właściwej konwersji c/a (R-2R) są symetryczne i zamknięte w metalowych kapsułach.

Brzmienie

Przyznam, że dawno już nie słuchałem DAC-a w tym przedziale cenowym zapewniającego równie swobodną, naturalną i niewymuszoną prezentację dźwiękowej. Koncertowy album Finka „Wheels Turn Beneath My Feet” zabrzmiał bardzo wciągająco. Przekonujące barwy, mięsisty, wyrazisty bas i aksamitnie gładka góra zostały połączone z nieco odchudzoną, lecz całkiem detaliczną średnicą — powstał spójny i organiczny przekaz.

W porównaniu z moim Electrocompanietem nastąpiła dość wyraźna zmiana tonalności, związana z odciążeniem średnicy. Adaptacja do tego stanu rzeczy nie zajęła mi jednak wiele czasu.

Nieco bardziej problematyczne okazało odtworzenie „Etiud Transcendentalnych” Liszta w wykonaniu Danilla Triifonowa. Fortepian zabrzmiał soczyście i bardzo miękko, jednak z pewnymi niedostatkami w przejrzystości. Uderzenia w klawisze cechowały się wyraźnym rozmyciem konturów. Selektywność była w związku z tym ograniczona, podobnie jak dynamika. W szczególności dotyczyło to skali mikro — jak dla mnie nazbyt „uśrednionej”. Brakowało przekonującego stopniowania natężenia najcichszych fraz.

LAIV Harmony DAC pilot

Aluminiowy pilot jest funkcjonalny i ładnie akcentuje wysoką jakość urządzenia.

 

LAiV dobrze sobie poradził z partiami wokalnymi. Odebrałem je jako całkiem angażujące i przekonujące, acz minimalnie „pudełkowate”. Album „I Put a Spell on You” legendarnej Niny Simone uwidocznił te cechy. Na tle mojej referencji zabrakło nieco blasku i animuszu. Należy tu zaznaczyć, że włączenie nadpróbkowania poskutkowało poprawą przejrzystości i rozdzielczości. Wcześniej (w trybie NOS), w niektórych utworach sybilanty były „głucho” akcentowane — występowała emfaza na tzw. spółgłoski wybuchowe, co objawiało się charakterystycznymi „pyknięciami”. Dobrze zobrazował to utwór „The Doll People” zjawiskowej Sofii Iselli. Aktywacja oversamplingu skutecznie wyeliminowała ten problem, ale jednocześnie nastąpiło nieznaczne zszarzenie barw. W dalszej części testu zdecydowałem się poświęcić część szczegółowości na rzecz barw i kontynuowałem odsłuchy w trybie NOS.

Niski zakres wypadł zupełnie nieźle. Nie jest on wprawdzie mistrzem potęgi dosadności ani rozciągnięcia (w tej ostatniej dziedzinie mój leciwy „Electro” miał przewagę), jednak należy mu się uznanie ze względu na oddanie barw, atrakcyjnej miękkość i „oleistość”.
Wyraźnie skromniejsza niż z mojej referencji była przestrzeń — w pomieszczeniu robiło się nieco pusto i głucho, jednakże scena była całkiem szeroka i przyzwoicie wypełniona. Rozmieszczanie źródeł pozornych jest dokładne, a oddanie głębi dość dobre. Nie miałem większych trudności ze wskazaniem poszczególnych instrumentów w nieoczywistej aranżacji „La Folii” Paganiniego w wykonaniu grupy Holland Baroque.

LAIV Harmony DAC detal2

Stożkowy „krater" obok to miejsce na stopkę innego segmentu z serii Harmony.

 

Podanie sygnału z SOtMa bezpośrednio do wejścia USB (z pominięciem konwertera DDC Denafripsa) poskutkowało wzrostem precyzji, ale kosztem muzykalności i dźwięczności. Odniosłem wrażenie, że delikatnej poprawie uległ balans tonalny — na dalszy plan zeszła wspomniana wcześniej „pudełkowość” średnicy, a bas nieco osłabł w wyższym podzakresie. Jednocześnie soprany stały się nieco wyraźniejsze, momentami ocierając się o szorstkość. Scena uległa spłyceniu.

Na koniec sprawdziłem, jak Harmony DAC radzi sobie z materiałem DSD. W tym celu wybrałem płytę „Amused to Death” Rogera Watersa. Okazało się, że wydanie DSD zagrało mniej żywiołowo i nie tak dźwięcznie jak wersja PCM 24/192. Bas był zauważalnie gorzej różnicowany i mniej wyrazisty, o gorszej definicji. Pogorszyła się również dynamika w skali makro. Zbieżne obserwacje poczyniłem w odsłuchach dwóch wersji samplera „Closer to the Music” wytwórni Stockfish (DSD 64 vs PCM 24/44,1). Niezależnie od trybu pracy (OS/NOS), nagrania PCM brzmiały wyraźnie lepiej.

Galeria



Naszym zdaniem

Singapurski DAC przekonuje jakością wykonania i muzykalnością. Oferuje miękkie, swobodne i bardzo naturalne brzmienie. Urzeka czarującymi barwami i niewymuszoną prezentacją. Obcowanie z tym urządzeniem to czysta przyjemność — obsługa jest intuicyjna, wyświetlacz bardzo czytelny, a metalowego pilota może pozazdrościć niejedna high-endowa firma.

LAIV Harmony DAC zzzNie jest to przetwornik wolny od podkolorowań, nie imponuje dynamiką ani rozdzielczością, ale całościowo naprawdę może się podobać. Najpoważniejszym konkurentem wydaje się Denafrips Pontus 15th — urządzenie nieco bardziej zaawansowane technicznie i tańsze o 2500 zł. Pontus nie ma jednak wyświetlacza, ani pilota (w zestawie), a jego wygląd mniej „luksusowy”. Dźwiękowo są to urządzenia dość zbliżonej klasy.

Reasumując, Harmony DAC to kolejna, bardzo solidna propozycja z Azji — tym razem południowo-wschodniej.

 

Artykuł pochodzi z Audio-Video 5-6/2025 - Kup pełne wydanie PDF

Sprzęt towarzyszący:

  • Serwer: Intel NUC11 (Intel i3, 8 GB RAM, SSD 256 GB) z zainstalowanym oprogramowaniem Roon ROCK
  • Transport: SOtM SMS-200 Ultra Neo, zasilacz Farad Super 3
  • Konwerter USB–>SPDIF: Denafrips Gaia
  • DAC odniesienia: Electrocompaniet ECD 1
  • Wzmacniacz zintegrowany: Esoteric F-01
  • Przedwzmacniacz: Electrocompaniet EC 4.8
  • Końcówki mocy: 2 x Electrocompaniet AW220 (pracujące w układzie mono)
  • Kolumny głośnikowe: KEF R7 Meta
  • Kable głośnikowe: MIT CVT Terminator 1S
  • Interkonekty: van den Hul The Rock, Klotz MC5000 z wtykami Neutrik NC3, Klotz AC110 z wtykami Neutrik NF2CB/2
  • Kable cyfrowe: Grim Audio TPR (AES/EBU), QED Reference (USB), Klotz VD125LPS (RCA), Belkin UltraHD High Speed (HDMI)
  • Listwa zasilająca: Tomanek TAP8+ z DC Blocker
  • Kable zasilające: Tomanek Power Cable TPC (), Acrolink 7N-PC4030 Leggenda (ECM-1, EC4.8, Farad), Van den Hul Mainserver (DDC), Van den Hul Mainstream (Listwa), Furutech FP-314Ag-II (końcówki)
  • Switch: MikroTik CSS106-5G-1S izolowany od routera optycznie za pomocą konwertera TP-Link MC220, zasilacz Keces P6

 

 

 

 

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Kontakt z redakcją