PORTAL MIESIĘCZNIKA AUDIO-VIDEO

Sharp HT-SBW55121 / HT-SPR52021

Gru 23, 2025

Sharp nie kojarzy się za bardzo z głośnikami, jednak w segmencie ekonomicznych soundbarów stworzył solidnego reprezentanta.

Dystrybutor: Sharp Consumer Electronics Poland, www.sharpconsumer.pl
Cena: 2948 zł (belka z subwooferem — 1999 zł)
Dostępne wykończenia: czarne, srebrne

Tekst: Filip Kulpa | Zdjęcia: Sharp

 

audioklan

 

 


Soundbar Sharp HT-SBW55121 / HT-SPR52021

TEST

Sharp HTSBW55

Symbol najnowszego soundbara marki Sharp, który niedawno zdobył nagrodę EISA, kojarzy się z hasłem lub szyfrem — jest raczej trudny do zapamiętania, brzmi bowiem: HT-SBW55121. Urządzenie składa się z belki o długości aż 126 cm (właściwej dla dużych telewizorów o przekątnej co najmniej 55”) i całkiem ustawnego subwoofera o polu podstawy 24 x 24 cm2. Spora jest natomiast wysokość (prawie 45 cm), a takie proporcje wydają się korzystniejsze niż w przypadku subwooferów niskich, ale głębokich.

Opcjonalnym elementem zestawu jest para głośników efektowych tylnych (surround), których oznaczenia również nie da się zapamiętać dłużej niż przez minutę: HT-SPR52021. Sharp sprzedaje oba te elementy systemu oddzielnie lub w pakiecie. Różnica w cenie wynosi około 950 zł i tyle też trzeba zapłacić za parę surroundów, jeśli zdecydujemy się na nie po zakupie soundbara, który wyceniono na 1999 zł. Jednak to nie cena ma być głównym atutem testowanego rozwiązania, a kompatybilność z zaawansowanymi formatami dźwięku obiektowego (Dolby Atmos i DTS:X), duża liczba użytych głośników oraz... coś jeszcze.

QRANGE

Soundbar jest dostępny w dwóch wersjach kolorystycznych: czarnej i srebrnej.

 

Sharp, historycznie niebędący specjalistą od audio, chwali się tym, że w projekcie akustycznym „maczał palce” francuski Devialet (hasło „Tuned by Devialet”), a więc firma słynąca rewolucyjnych rozwiązaniach wzmacniaczy i głośników. Formalne początki partnerstwa obu firm sięgają 2022 roku. Wypada jednak wspomnieć, że Sharp Corporation znalazł się w gronie koncernów i funduszy wspierających zbiórkę na ponad 100 milionów euro, jaką Devialet ogłosił jeszcze pod koniec 2016 roku.

Budowa

Testowany soundbar Sharpa jest flagowym modelem w ofercie. Nie znaczy to bynajmniej, że mamy do czynienia ze sprzętem wysokiej klasy. To produkt dedykowany do sprzedaży w sieciach handlowych, przeznaczony dla osób poszukujących przyjaznego, łatwego w konfiguracji rozwiązania kina domowego.

Sharp HTSBW55 front

Belka jest całości wykonana z tworzywa sztucznego, a od przodu pokryta czarną lub jasnoszarą tkaniną, zależnie od wybranej wersji wykończeniowej (czarnej lub srebrnej). Motyw maskownicy powtórzono na subwooferze — wyłącznie ze względów stylistycznych. Głośnik o średnicy 16 cm zamontowano bowiem na spodzie i pracuje on w klasycznej obudowie wentylowanej otworem wyprowadzonym z tyłu.

W soundbarze pracuje 8 głośników szerokopasmowych, które skonfigurowano dość nietypowo. Na bardzo niskiej przedniej ściance o wysokości około 5 cm umieszczono nie trzy a cztery głośniki, mniej więcej w równych odstępach. Głośniki lewy i prawy nie są maksymalnie zbliżone do bocznych krawędzi (jak to zwykle się praktykuje i co jest logiczne), lecz oddalone od nich o dobrych 20 cm, co redukuje bazę stereo do około 80–85 cm. Znacznie bliżej siebie, ale nadal w sporej odległości znajdują się dwa kolejne głośniki działające równolegle, a tworzące... kanał centralny. To nietypowe i z akustycznego punktu widzenia dziwne rozwiązanie zapewne zostało podyktowane chęcią zwiększenia obciążalności najważniejszego kanału w kinie domowym. Wątpliwości dotyczą tego, że dwa źródła promieniowania interferują ze sobą, tworząc tzw. filtr grzebieniowy, a to prowadzi do zaburzeń charakterystyki częstotliwościowej poza osią dokładnie na wprost głośnika.

Sharp HTSBW55 subwoofer

Dwa normalne wejścia HDMI, do tego HDMI ARC, wejście optyczne, analogowy Aux 3,5 mm, port USB dla pamięci masowych oraz gniazdo zasilania DC — to wyposażenie belki. Subwoofer nie ma wejść sygnałowych.

 

Soundbar to jedyny element zestawu, który nie jest zasilany prądem przemiennym 230 V AC. Prąd stały dostarcza zewnętrzny zasilacz wtyczkowy. Jego parametry (22 V DC / 2,1 A) rozstrzygają kwestię realnej mocy wbudowanych wzmacniaczy (okolice 40 W).

Dodatkowe głośniki efektowe tylne zawierają po dwa głośniki (szerokopasmowe). I to jest niespodzianka, ponieważ nawet w sporo droższych zestawach bazujących na belce, głośniki surround dodają tylko dwa, a nie cztery kanały. Inaczej mówiąc, zamiast konfiguracji 5.1.2, otrzymujemy system 7.1.4 z czterema kanałami, których dźwięki są promieniowane w stronę sufitu.

Funkcjonalność

Soundbar Sharpa jest zacnie wyposażony. Prócz gniazda HDMI eARC mamy do dyspozycji złącze optyczne, liniowe 3,5 mm oraz dwa „zwykłe” złącza HDMI. Poza możliwością podłączenia odtwarzacza Blu-ray z dwoma wyjściami HDMI trudno sobie wyobrazić inne zastosowanie dodatkowych gniazd. 95% użytkowników urządzenia i tak zapewne poprzestanie na HDMI ARC, a kilka procent możliwe, że użyje także wejścia optycznego. W jakim celu? By podłączyć odtwarzacz strumieniowy. HT-SBW55121 nie posiada bowiem modułu sieciowego, a jedyną opcją strumieniowania muzyki (przy wyłączonym TV) jest łączność Bluetooth. Wiąże się to oczywiście z kompresją stratną, a przede wszystkim z ograniczeniami w zasięgu. Warto pomyśleć o budżetowym streamerze w rodzaju choćby podstawowego WiiM-a.

Sharp HTSBW55 efekty

Niewielkie satelity są opcją za 950 zł. Warto je dokupić. Wymagają jedynie zasilania, parowanie z belką odbywa się automatycznie.

 

Brak streamingu w belce tej klasy nie stanowi, rzecz jasna, niespodzianki. Odruchowo zacząłem szukać aplikacji (komunikującej się po Bluetooth), jednakże tej opcji także nie przewidziano. Można to wytłumaczyć dwojako, ale przyjmijmy, że chodziło o niekomplikowanie stosunkowo prostego urządzenia.

Sterowanie zapewnia ergonomiczny pilot na podczerwień i łatwo dostępne przyciski na górnej ściance. Trzeba przyznać, że takie klasyczne rozwiązanie sprawdza się całkiem dobrze. Konstruktorzy Sharpa postawili na szeroko rozumianą łatwość obsługi. Z prawej strony urządzenia, pod tekstylną maskownicą, ukryto wyświetlacz złożony z diod LED, który sygnalizuje poziom głośności, wybrane wejście, tryb dźwięku, a także format odtwarzanej ścieżki dźwiękowej. To jest właśnie ten element, którego zabrakło w 4,5 razy droższej belce KEF-a! Wyświetlacz ma też dodatkowe funkcje: poprzez proste menu pozwala skorygować barwę tonu (basy, soprany), pogłośnić lub ściszyć subwoofer (połączony oczywiście bezprzewodowo), a także ustawić poziom głośników tylnych (jeśli są obecne). Dwa ostatnie ustawienia wymagają sięgnięcia po instrukcję obsługi — bez niej ich raczej nie odnajdziemy. Nie zdecydowano się na opcję wprowadzania odległości do głośników (opóźnień) — najwyraźniej uznawszy, że jest ona zbyt zaawansowana. Tymczasem belka Sharpa imponuje kompatybilnością z zaawansowanymi formatami dźwięku dookólnego. Wspierany jest nie tylko Dolby Atmos, ale także konkurencyjny DTS:X oraz starsze formaty bezstratne: Dolby TrueHD i DTS-HD Master Audio. Brawo.

Sharp HTSBW55 dts

Kompatybilność z zaawansowanymi formatami dźwięku obiektowego (Dolby Atmos i DTS:X).

 

Codzienne użytkowanie belki z subwooferem, jak i kompletnego zestawu z głośnikami tylnymi (które łączą się z nią automatycznie i nie wymagają parowania) jest przyjemne i bezproblemowe. Brak modułu sieciowego znacząco upraszcza całą instalację. Jedyne, co warto zrobić, to ewentualnie wprowadzić własne korekcje dźwięku, albo po prostu wybrać preferowany tryb EQ. Na uwagę zasługują: Music, Movie i Night (nocny). Resztę można sobie odpuścić.

Brzmienie

Soundbary tej klasy zasadniczo nie są konstruowane z myślą o odtwarzaniu muzyki, dlatego zacznę od filmów, w towarzystwie których Sharp czuje się o wiele lepiej. Odsłuchy przeprowadziłem głównie w oparciu o znany mi materiał z płyt Blu-ray i Blu-ray UHD, choć posiłkowałem się także streamingiem — dla typowego odbiorcy tego systemu zapewne podstawowym źródłem sygnału.

Obecność i działanie opcjonalnych głośników tylnych w bardzo dużym stopniu rozszerzają możliwości soundbara. On sam nie tworzy zbyt szerokiej sceny dźwiękowej, co wynika ze wspomnianego już dość wąskiego rozstawu kanałów L/R, a także z „rozciągłości” źródła promieniowania kanału centralnego (C). Wyraźnie jest natomiast słyszalny wymiar wysokości sceny, kreowanej przez dwa skierowane do góry (pod kątem) głośniki „elewacyjne”. W kinie katastroficznym (np. „Heweliusz”) czy filmach akcji tworzy to pożądany i dość wyraźny efekt, który zwiększa realizm doznań, dając coś, czego trzy głośniki z przodu (LCR) generalnie nie potrafią, a już na pewno nie za takę cenę.

Sharp HTSBW55 pilot

Pilot jest wygodny i zapewnia dostęp do ustawień całego systemu.

 

Ograniczona jest natomiast precyzja lokalizacji dialogów w obrębie ekranu, co jest spowodowane zdublowaniem głośnika centralnego. Również dlatego istnieje duża zależność barwy dźwięku, a przede wszystkim precyzji lokalizacji dialogów w obrębie ekranu. Ogniskowanie jest prawidłowe jeśli zasiadamy na wprost ekranu. Całkiem możliwe, że typowy odbiorca tego produktu nie zwróci na to uwagi. Doceni natomiast czytelność ścieżki dialogowej, co w dużej mierze wynika z odchudzenia niskiej średnicy — zakresu zbyt niskiego dla samej belki, a jednocześnie zbyt wysokiego dla subwoofera. Podbijając głośność subwoofera (do +5) możemy ten efekt częściowo skompensować.

Efekty pochodzące z kanałów tylnych przykuwały moją uwagę mimo sporej odległości od miejsca odsłuchu (prawie równej tej do soundbara). Po ściszeniu kanałów tylnych równowaga pomiędzy przodem a tyłem sceny wyraźnie się poprawiła. Szerokie rozstawienie surroundów za słuchaczem potrafi bardzo wyraźnie rozbudować scenę dźwiękową i wytworzyć dość sugestywny efekt immersji. Pustynne sceny z „Diuny” wypadły całkiem efektownie — to dość mocny punkt zestawu, choć nie da się ukryć, że testowany parę lat temu Samsung z serii 900 zapewniał bardziej realistyczne doznania (był jednak sporo droższy, a obecnego modelu nie testowaliśmy).

Sharp HTSBW55 glosniki

Osobliwym rozwiązaniem jest para szerkopasmowych głośników kanału centralnego, aktywnych także przy odtwarzaniu ścieżek stereo.

 

Oddanie dynamiki spoczywa w głównej mierze na barkach subwoofera, który potrafi zapewnić dość niskie, raczej miękkie, ale pozbawione uporczywego dudnienia dźwięki (zmora budżetowych soundbarów z subem). Uzyskiwane efekty, szczególnie w niezbyt dużych pomieszczeniach, mogą się kojarzyć z potęgą przekazu. Ogólny zakres dynamiczny, gwałtowność, z jaką są oddawane uderzenia, strzały i inne efekty pirotechniczne korelują z ceną produktu (2000 zł) — nie należy więc oczekiwać realizmu przekazu znanego z klasycznych systemów kina domowego 5.1.

Sharp HTSBW55 efekty glosniki

Obecność dwóch kanałów efektowych i membrana bierna to miła niespodzianka. Tym sposobem system staje się 7.1.4-kanałowy.

 

W muzyce Sharp poczyna sobie przyzwoicie — pod warunkiem, że mówimy o nagraniach wielokanałowych, a w szczególności koncertach z płyt Blu-ray. O ile nie oczekujemy neutralności, precyzji czy bogactwa niuansów, odtwarzany dźwięk jest w pełni satysfakcjonujący, mieszcząc się w granicach prawidłowej równowagi rejestrów. Niskie tony nie dominują w przekazie, góra jest nieco przycięta, ale można ją lekko ożywić dostępną korekcją sopranów (+1). Preset „Music” przy ustawieniu subwoofera tuż obok belki sprawdzał się właściwie optymalnie. Basy były wystarczająco mocne, a jednocześnie przyzwoicie rozciągnięte. Oczywiście nie ma tu mowy o jakimś wybitnym różnicowaniu czy szczegółowości dołu pasma, ale londyńskiego koncertu Petera Gabriela „Back to Front” wysłuchałem z uwagą przez ponad kwadrans.

Sharp HTSBW55 atmos

Do przełączania wejść lub regulacji głośności można także użyć wygodnych, fizycznych przycisków.

 

W muzyce stereo kompromisy jakościowe, wynikające z konstrukcji belki są już wyraźne — mam na myśli barwę dźwięku i poziom podkolorowań w średnim zakresie pasma. Głośniki surround są słyszalne właściwie cały czas i nie ma innego sposobu, by je wyciszyć jak odłączy je od zasilania. Teoretycznie deaktywacja funkcji „Surr” powinna to załatwić, jednak w praktyce dźwięk dwukanałowy jest emitowany ze wszystkich głośników, niezależnie od ustawień. Na dłuższą metę jest to jednak zaleta — nasza uwaga mniej koncentruje się na dźwiękach dobiegających z przodu.

I jeszcze jedna, być może ważna informacja. Da się za pomocą Sharpa nagłośnić prywatkę — nawet w pomieszczeniach o powierzchni rzędu 30 m2 da on sobie radę nie najgorzej.

Galeria



Naszym zdaniem

Sharp HTSBW55 zzzNie jest to rzecz jasna sprzęt dla purystów, ani tym bardziej dla audiofilów, ale nie takie było założenie. Atutami Sharpa są wsparcie wszystkich kodeków surround, subwoofer zapewniający niezłą jakość niskich tonów oraz prostota obsługi. Należy także pochwalić efektowność oddawania dźwięku przestrzennego — o ile zdecydujemy się na opcjonalne głośniki tylne. Bez nich soundbar sporo traci. Brak streamingu w tej cenie jest zrozumiały, ale problem ten można dość łatwo i niedrogo rozwiązać. Całościowo jest to całkiem atrakcyjne rozwiązanie dla tych, którzy z określonych powodów muszą poprzestać na belce (z dodatkami), mając do dyspozycji kwotę poniżej 3 tysięcy zł. Lepszy i bardziej uniwersalny dźwięk wymaga dopłaty (u innych producentów) — chyba że pogodzimy się z brakiem efektów z tyłu głowy (albo brakiem subwoofera).

Warunki testu:

  • Pomieszczenie: otwarty salon ok. 30 m2 z częściową adaptacją akustyczną.
  • Źródła: Sony UBP-X800M2, telewizor Panasonic TX-65HZ1000, streamer WiiM Pro Plus (wyjście optyczne).

 

Oceń ten artykuł
(1 głos)
Więcej w tej kategorii: « Sonus faber Omnia

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Kontakt z redakcją