PORTAL MIESIĘCZNIKA AUDIO-VIDEO

Arcam DiVA CD73T

Sty 28, 2022

Ponad 16 lat temu Arcam wprowadził do oferty ten oto, niepozorny dyskofon CD. Sprzedano go w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy, więc kupić go nietrudno. CD73T może i nie imponuje mechaniką, ale ma dwa inne, bardzo poważne atuty.

Cena: 600-1000 zł
Debiut rynkowy: druga połowa 2003 r.
Dostępność lasera: dobra (cena ok. 50 zł)
Ciekawe informacje: www.lampizator.eu lub www.hifiengine.com

Tekst i zdjęcia: Filip Kulpa

Artykuł pochodzi z Audio-Video 04/2020 - Kup pełne wydanie PDF

audioklan

 

 


Odtwarzacz CD Arcam DiVA CD73T

TEST

Arcam CD73T


Swój pierwszy dyskofon CD Arcam wprowadził stosunkowo późno, bo w 1986 roku, jednak zaledwie dwa lata później zaprezentował pierwszy na świecie przetwornik cyfrowo-analogowy (Black Box). Renomę producentowi z Cambridge jako wytwórcy odtwarzaczy kompaktowych przyniosła jednak dopiero końcówka lat 90., kiedy to pojawiły się modele z serii Alpha – 7 SE, 8 SE, a przede wszystkim „9” wprowadzony na rynek w 1998 roku. Inżynierowie Arcama nawiązali w tamtym czasie ścisłą współpracę ze swoim „sąsiadem” – firmą Data Conversion Systems (dCS), dzięki czemu powstała ekonomiczna implementacja słynnego Ring DAC-a. Alpha 9 kosztowała drobny ułamek tego, co dCS Elgar, a mimo to wykorzystywała tę samą technikę konwersji c/a. Już sam ten fakt wywołał niemałą sensację. Odtwarzacz zdobył wiele nagród i przez wiele kolejnych lat stanowił łakomy kąsek na rynku wtórnym. Serię Alpha zastąpiła DiVA (2001), a w niej pojawił się następca Alphy 9 – CD92 (również z Ring DAC-iem) oraz dwa tańsze modele: CD62T i CD72T. Żaden z nich nie powtórzył sukcesu Alphy 9, czy choćby Alphy 8 SE. Ciekawe zmiany przyniósł lifting tej serii przeprowadzony już w 2003 roku, kiedy to Arcam opracował nową platformę. Z zewnątrz nic nie wskazywało na znaczące zmiany konstrukcyjne, jednak w środku pojawiła się nowa płyta główna, zupełnie inne zasilanie i nowa kość przetwornika – 24-bitowy Wolfson WM8740 wybrany przez inżynierów Arcama ze względu na bardzo niski poziom szumów. Nowa płyta główna umożliwiała łatwe tworzenie droższych modeli odtwarzaczy, takich jak CD82 i CD93. Ten ostatni dość szybko zastąpiono modelem CD192 (obydwa wykorzystywały upsampler Analog Devices i nie miały już problematycznego, jak się później okazało, Ring DAC-a). CD82(T) bazował na dwóch DAC-ach Wolfsona, natomiast bazę dla wszystkich modeli stanowił CD73T, który odznaczał się najkorzystniejszą relacją jakości do ceny. Cenowo plasował się pomiędzy starszymi CD72 i CD62 i zastąpił je oba. Odniósł niemały sukces – mimo że był to czas, w którym z odtwarzaczami CD skutecznie zaczynały konkurować playery wieloformatowe (DVD/DVD-Audio/SACD). 73-ka doczekała się wielu znakomitych recenzji. My sami, testując ją w 2003 roku, nie szczędziliśmy pochwał, czego najlepszym potwierdzeniem było zakwalifikowanie tego modelu do kategorii B na naszej liście rankingowej. Kosztował wówczas 2650 zł i cena ta utrzymała się na zbliżonym poziomie przez prawie cały okres produkcji.

Sytuacja rynkowa

CD73T ma niezłą podaż, a więc i relatywnie niskie ceny. W naszym kraju zdarzają się oferty już za 600 zł (na ebayu ceny startują od poziomu ok. 100 funtów, ale dotyczą egzemplarzy bez pilota), co jest kwotą porównywalną do dużo starszych modeli Alpha 8, Alpha 7 i CD72 (który jest obiektywnie sporo słabszym odtwarzaczem). Podaż droższego modelu CD82 jest znacznie słabsza (choć zdarzają się oferty za około 800 zł, ale wyłącznie zagranicą), z kolei na CD93 lub CD192 trzeba wysupłać już około 2000 zł. W cenach niższych niż CD73T znajdziemy natomiast sporo starszych i gorszych brzmieniowo odtwarzaczy japońskich. CD73T wydaje się urządzeniem niedocenianym. Dziwne, skoro przetrwał w ofercie Arcama aż 5 lat (do 2008 r.). Jego miejsce zajął podobny konstrukcyjnie model FMJ CD17 wyposażony w nowszy DAC Wolfsona. Ale i on jest sporo droższy – ceny oscylują wokół 300-350 euro, co w kontekście niedużych różnic konstrukcyjnych nie ma realnego uzasadnienia.

Arcam CD73T gniazda

Podwójne wyjścia RCA polubią audiofile często eksperymentujący z interkonektami.

 

Opisywany egzemplarz znalazłem w Łodzi. Został zakupiony w lubelskim salonie Meloman w styczniu 2004 r. Sprzedawca, będący dopiero drugim właścicielem posiadał oryginalny karton (rzadkość) i instrukcję, a nawet paragon zakupu. Przyznał, że jakiś czas temu wymienił laser (na oryginalny). Stan urządzenia okazał się naprawdę dobry – przy cenie 800 zł nie było się specjalnie nad czym zastanawiać.

Budowa i serwis

Mimo dość podeszłego wieku, CD73T wcale nie wygląda archaicznie. Dość ascetyczna, dyskretnie pochylona do tyłu czołówka, zielonkawy i czytelny wyświetlacz z „kalendarzykiem”, subtelne okrągłe przyciski obsługi napędu wciąż prezentują się gustownie. Powiedziałbym, że ta stylistyka doskonale zniosła próbę czasu. W porównaniu z odtwarzaczami z wcześniejszych serii Alpha, DiVA reprezentuje prawdziwy przeskok. Jedynym zgrzytem wydaje się nadajnik zdalnego sterowania o oznaczeniu CR224. Jest czarny plastikowy i wygląda, jakby pochodził od sprzętu dużo niższej klasy. Droższe modele CD82T i CD92/CD93T otrzymały ładniejsze, szare nadajniki. No cóż, rok 2003 był już czasem oszczędności, chociaż – jak zaraz się przekonamy – nie objęły one tego, co najważniejsze, czyli układu elektronicznego. Ten – różniąc się zasadniczo w stosunku do CD72(T) – zasługuje wyłącznie na pochwały.

Arcam CD73T wnetrze

Dziś niedrogich odtwarzaczy już się tak nie robi. Tych droższych – też wcale niekoniecznie. Szkoda.

 

Wnętrze prezentuje się dość współcześnie – mimo że nie uświadczymy tu montażu powierzchniowego, co zważywszy na wiek urządzenia jest wyłącznie zaletą. Wszystkie układy i obwody zasilania umieszczono na wspólnym, bardzo solidnie wykonanym, dwustronnym laminacie PCB w celu skrócenia ścieżki sygnałowej. Montaż jest w całości przewlekany, co w połączeniu z doskonałym dostępem do wszystkich układów i ich wzorowo wykonanymi opisami na płytce zapewnia łatwość serwisowania. Tym bardziej, że instrukcję (serwisową) można bez problemu znaleźć w Internecie. Kilka układów – w tym przetwornik c/a – zamontowano od spodu płytki, jednak czytelne oznaczenia na wierzchu pozwalają je łatwo zlokalizować.

Arcam CD73T output

Tor wyjściowy w zbliżeniu. Serwisowanie tego odtwarzacza to nie problem.

 

Na szczególną uwagę zasługuje zasilanie tego, w końcu niezbyt drogiego (nawet jak na tamte czasy), odtwarzacza. Kilkudziesięciowatowy toroid z kilkoma uzwojeniami wtórnymi współpracuje z mostkami i diodami prostowniczymi (zależnie od sekcji), 7 scalonymi stabilizatorami napięciowymi (głównie LM317/LM337) oraz bardzo dobrymi jakościowo kondensatorami (m.in. Nichicon Fine Gold, czerwone Elny Cerafine). Krytyczne elementy toru audio, takie jak zegar taktujący 16,9344 MHz (wytłumiony kawałkiem miękkiej substancji), kość DAC-a i wyjście S/PDIF oraz sekcja analogowa mają niezależne linie zasilające (±12 VDC i dwie +5 VDC). Analogowa część zasilania jest załączana przekaźnikiem (Nais). Na wejściu prądowym zastosowano 5-elementowy filtr przeciwzakłóceniowy LC. Opcjonalne moduły upgrade’ów do modeli CD82 i CD93 łączyło się z wielostykowymi złączami w środkowej części płytki. To wszystko przykład nowoczesnego, jak na tamte lata, projektowania źródeł CD.

Arcam CD73T zasilanie analogu

Rozdzielone tory układu zasilania dla „analogu" i „cyfry" plus spore trafo toroidalne.

 

Do odczytu płyt posłużył dobry, mimo że w większości plastikowy napęd Sony KSS-213C. Na przestrzeni lat zebrał on dobre opinie i wciąż można dostać do niego oryginalny laser. Koszt tego elementu wynosi około 50 zł. Więcej zapłacimy za samą wymianę i kalibrację. Po kilkunastu latach zużywają się koła zębate mechaniki szuflady, ale i je daje się wymienić. Pracę napędu, a w szczególności samej szuflady, określiłbym jako umiarkowanie kulturalną. Otwiera się ona i zamyka z dość głośnym hurgotem, co trochę nie przystoi urządzeniu audiofilskiemu. Mój o 9 lat starszy Denon DCD-1015 (z napędem Sony KSS-240A) hałasuje zdecydowanie mniej. Szybkość pracy czytnika określiłbym jako przeciętną, choć może to wina egzemplarza. Wczytywanie zawartości dysku (ToC) trwa 2-3 sekundy, przeskok o kilka ścieżek też nie jest natychmiastowy. Zaletą tego modelu (jak i innych modeli Arcama z podobnego okresu) jest natomiast funkcja CD-Text. Trzeba przyznać, że to całkiem użyteczna opcja. Wyświetlanie nazwy albumu i utworów przywodzi na myśl obsługę współczesnych streamerów. Jak na ironię, znakomita większość współczesnych odtwarzaczy kompaktowych nie wspiera tej funkcjonalności. Szkoda!

 

Dla dociekliwych

Kontrolę nad mechaniką Sony sprawują trzy układy scalone (niewidoczne od góry). Wśród nich szczególnie ważny jest procesor DSP CXD3017Q (Sony) wyposażony w bezpośredni interfejs łączący go z sekcją przetwornika c/a.

Wolfson WM8740 zastąpił stosowany w pierwszej serii DiVA układ PCM1716 (również 24-bitowy). Dzięki swoim niezaprzeczalnym walorom sonicznym, kość Wolfsona znalazła zastosowanie w bardzo wielu odtwarzaczach i DAC-ach konstruowanych na przestrzeni pierwszej i cześciowo także drugiej dekady tego stulecia. Ten matematycznie 24-bitowy układ wykorzystuje 64-poziomową modulację sigma-delta i 128-krotne nadpróbkowanie, ma dwie charakterystyki filtrów cyfrowych (Arcam nie skorzystał jednak z tej opcji) i może pracować z pominiętym wewnętrznym filtrem cyfrowym, jak również z nieaktywnym filtrem analogowym. Odstęp od szumu w trybie dwukanałowym wynosi nawet dziś budzące respekt 117 dB (możliwy jest też tryb pracy różnicowej, który Arcam wykorzystał w droższych modelach CD82T i CD93T – ten ostatni miał po dwa układy WM8740 na kanał!).

Arcam CD73T naped

Transport Sony KSS-213C to nic szczególnego, ale jest tani i całkiem dobry.

 

Zastosowano dobrej klasy tor analogowy na bazie dwóch wzmacniaczy operacyjnych NJM2114D (JRC), pojedynczego układu TL072CP w roli serwa stałoprądowego i licznej grupy niskostratnych zielonych kondensatorów polipropylenowych Wima FKP-2 (w późniejszych latach produkcji zastąpionych czerwonymi FKP-1) tworzących filtr dolnoprzepustowy Bessela 4. rzędu. Towarzyszą im poliwęglanowe Wimy FKC-3 (żółte). Na wyjściach pracują ponadto po dwa tranzystory bipolarne Hitachi 2SD655 (fot. powyżej). Sygnał wyjściowy jest podawany dość długim przewodem do podwójnych, nieregulowanych wyjść RCA, które można wykorzystać do wygodnego testowania interkonektów.

CD-73T ma dwa wyjścia cyfrowe – optyczne i 75-omowe koncentryczne. To drugie – jak przystało na przyzwoity transport – jest izolowane transformatorem.

 

Brzmienie

Impulsem, który skłonił mnie do zakupu tego „youngtimera” był nasz własny system klasyfikacji i recenzja (mojego zresztą autorstwa) opublikowana w Audio-Video 10/2003. Arcam dostał się wówczas do kategorii B, zostawiając za sobą: Marantza CD-17 i CD-17 KI, CD-14 (!), Linna Genki i kilka innych odtwarzaczy, z których każdy był średnio dwa albo dwa i pół raza droższy (relacja ta utrzymuje się także dziś, na rynku wtórnym). CD73T był przez długi czas najtańszym tak wysoko sklasyfikowanym przez nas odtwarzaczem. Poza tym, jeśli prześledzimy opinie w Internecie na jego temat, łatwo dojdziemy do wniosku, że to naprawdę udany cedek.

Byłem ciekaw, jak wypadają nasze ówczesne oceny na tle obecnych realiów i aktualnego systemu klasyfikacji. Czy niegdysiejsza kategoria B to dzisiejsze C, a może jednak D? Jak gra odtwarzacz, którego obecna wartość rynkowa jest mniejsza niż najtańszych budżetowych odtwarzaczy CD?

Arcam CD73T tor audio

W pozycji U401 mieści się przetwornik Wolsfon WM8740. Op-ampy wyjściowe to nic szczególnego, ale można je wymienić. Bardzo dobre kondensatory Wimy (zielone FKP-2 i żółte FKP-3). Zegar wytłumiono kawałkiem gumy.

 

Arcama „przesłuchałem" w kilku konfiguracjach sprzętowych, w dwóch zupełnie różnych systemach (pomieszczeniach) – informacja na końcu artykułu. Za najbardziej imponującą i dającą do myślenia konfigurację uznałem połączenie ze wzmacniaczem Haiku Bright (mk5), który niedawno uhonorowaliśmy Nagrodą Roku 2019 i znakomitymi kolumnami Elac Vela FS407, które recenzowałem miesiąc temu. W tym połączeniu, jak również z Revelami Concerta F35, Arcam dowiódł swojej wartości i klasy. Nie brzmi on jednak tak znakomicie, jak opisywany miesiąc temu, o 15 lat starszy Sony CDP-557ESD. Regres w dziedzinie „umasowienia” dźwięku, jego energii, dynamiki, zróżnicowania i plastyczności był wyraźnie słyszalny. Trudno się jednak temu dziwić, biorąc pod uwagę ogromną dysproporcję cenową pomiędzy obydwoma odtwarzaczami (Sony kosztowało 3500 euro w 1988 roku, a Arcam – 650 euro w 2003 r.). Mając na uwadze powyższe, oczekiwałem dużo gorszego rezultatu: brzmienia wyraźnie zmatowiałego, bardziej płaskiego i zwyczajnie nieciekawego. Żadne z tych przypuszczeń jednak się nie potwierdziło, co samo w sobie należy już uznać za sporą niespodziankę.

Arcam CD73T zasilacz cyfra

Tak porządnego zasilacza nie widuje się dziś wśród odtwarzaczy za kilka tysięcy złotych – a one są dziś odpowiednikiem cenowym CD73T.

 

Słuchanie Arcama nie wywoływało u mnie absolutnie żadnego dyskomfortu – i to niezależnie od tego, w którym systemie pracował. Ostrość, brak wypełnienia, płaska stereofonia? Nic z tych rzeczy. Dźwięk za każdym razem odbierałem jako całkiem plastyczny i kolorowy. Zdumiał mnie brak ewidentnie słabych cech, czegoś, co wyraźnie odstawałoby od reszty aspektów brzmienia i współczesnych oczekiwań. Wychodzi na to, że bardzo dobry dźwięk pozostaje dobrym dźwiękiem – czy to w roku 2003 czy w 2020. W dobie postępu technicznego dokonującego się w dziedzinie źródeł cyfrowych nie jest to wcale takie oczywiste. Pozwolę sobie w tym miejscu zacytować samego siebie: „Doszukiwanie się wad tego odtwarzacza jest chyba stratą czasu. Nie potrafię wskazać choćby jednej słabości CD73T, której nie usprawiedliwiłaby jego cena […] Audiofile, którzy poczują niedosyt w dziedzinie, moim zdaniem bardzo dobrej, dynamiki, z pewnością nie będą jednak narzekać na stereofonię, która jest po prostu znakomita […] Swoboda, z jaką są kreślone obrazy przestrzenne i precyzja ogniskowania instrumentów przywołują skojarzenia z odtwarzaczami za 5-6 tysięcy złotych. Największe wrażenie zrobiła na mnie wielowarstwowość sceny muzycznej, która naprawdę w niewielkim stopniu odbiegała od tego, co oferuje Audionet ART V2”. Czytając te słowa nie czuję, aby straciły one cokolwiek ze swej aktualności. Sądzę też, że owe 5-6 tysięcy złotych można z powodzeniem przełożyć na obecne realia rynkowe, co oznacza, że mówimy o stosunku cen 1:7. Tak dużej deprecjacji nie ma żaden współcześnie produkowany odtwarzacz.

Arcam CD73T wyjscia cyfrowe

Wyjścia cyfrowe, szczególnie to koncentryczne, są użyteczne. CD73T to niezły transport.

 

Brzmieniu CD73T nie brakuje niczego konkretnego. Zaskoczyło mnie ono barwnością, żywością, wciąż dobrą dynamiką i wspomnianą przestrzennością. Scena jest szeroka, dobre uwarstwiona, z wyraźną głębią. Nadspodziewanie dobrze brzmią soprany – wolne od szorstkości i cyfrowych artefaktów. Mają dobrą krawędź, ale i właściwe wypełnienie, a nawet pewną dozę słodkości. Bas zaskakuje płynnością i precyzją. Nie brak mu także potęgi i wypełnienia. W połączeniu z integrą Haiku, Arcam stworzył duet o jakości dźwięku, która w dzisiejszych realiach w pełni zasługuje na sklasyfikowanie w kategorii B. Oczywistym jest, że jakość takiego systemu „ciągnie" do góry sam wzmacniacz, jednak ogromnym zaskoczeniem jest to, że tak dobry efekt można uzyskać ze źródła wartego dziś ledwie 800 zł. Solidna kategoria C to dziś właściwa klasyfikacja tego odtwarzacza. Nieźle, prawda?

Sprawdziłem również, w ramach krótkiego porównania, wyjście cyfrowe. Jako transport Arcam nie jest w żadnej mierze rywalem dla mojego Sony 557 ESD. Jakościowo znacznie bliżej mu do Denona DCD-1015, jednak na tle niedrogich odtwarzaczy, a nawet współczesnych transportów, wypada bardzo dobrze. Niemniej, zdecydowanie bardziej przekonuje jako kompletny odtwarzacz srebrnych krążków.

 

Galeria

 

Werdykt

Czy kilkunastoletni odtwarzacz CD może być dobrym źródłem dźwięku w systemie hi-fi średniej klasy? Przykład Arcama CD73T pokazuje, że jak najbardziej jest to możliwe. Nie jest to jeszcze sprzęt vintage, ale to akurat działa na korzyść tego modelu, bo z jednej strony ceny są bardzo rozsądne, z drugiej cieszy dostępność i niskie ceny laserów. Z kolei jakość dźwięku w relacji do ceny jest po prostu fantastyczna! CD73T w moim odczuciu doskonale trafi w oczekiwania tych audiofilów, którzy po latach fascynacji plikami i streamingiem odczuwają chęć powrotu do dawnych nawyków i słuchania srebrnych krążków, lecz nie czują potrzeby wydawania na ten cel dobrych kilku, a tym bardziej kilkunastu tysięcy złotych. Konkurencja Arcama jest albo starsza, albo droższa, a wcale niekoniecznie lepsza. 16 lat temu uznałem ten cedek za „złoty środek” wśród urządzeń nowych. Dziś to samo określenie pasuje do niego jak ulał – tyle że z innego powodu.

Arcam CD73T ocenaArtykuł pochodzi z Audio-Video 04/2020 - KUP WYDANIE PDF

Systemy odsłuchowe:

  • System I (pomieszczenie odsłuchowe 30m2 o zaadaptowanej akustyce, krótkim czasie pogłosu)
  • Wzmacniacz: Conrad-Johnson ET2 / Audionet AMP1 V2, Lavardin ISx Reference, Primare I35, Haiku Audio Bright Mk5
  • Kolumny: Klipsch RF7 III (zmodyfikowane)
  • Kable: WireWorld Gold Eclipse (RCA), Albedo Metamorphosis (pre-power), KBL Sound Red Eye Ultimate (głośnikowy)
  • Zasilanie: dedykowana linia zasilająca, listwy Furutech f-TP615, PowerBASE, kable KBL Sound Master Mirror Reference, Solaris, Zodiac
  • System 2 (salon połączony z kuchnią – 32 m2)
  • Wzmacniacze: Primare I35, Haiku Audio Bright Mk5
  • Kolumny: Elac Vela FS407
  • Kable: WireWorld Gold Eclipse (RCA), Albedo Blue (głośnikowy)
  • Zasilanie: listwa Enerr, kable Furutech 614Ag, PS Audio AC-10
Oceń ten artykuł
(4 głosów)
Więcej w tej kategorii: « Arcam FMJ CD37 Naim Nait 5 »

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Kontakt z redakcją