PORTAL MIESIĘCZNIKA AUDIO-VIDEO

Norma Audio Revo IPA-80

Gru 12, 2025

To już prawie dziewięć lat odkąd testowaliśmy najmniejszy wzmacniacz Normy. Następca do złudzenia go przypomina, potwierdzając, że nie moc i pozory się liczą. Małe tranzystorowe integry mogą być wspaniałe.

Dystrybutor: Audio Atelier, www.audioatelier.pl
Cena: 16 999 zł (wersja czarna — 18 390 zł), dopłata za moduł phono — 1190 zł
Dostępne wykończenia: srebrne, czarne (opcja)

Tekst i zdjęcia: Filip Kulpa

Artykuł pochodzi z Audio-Video 7-8/2025 - KUP PEŁNE WYDANIE PDF

audioklan

 

 


Norma Audio Revo IPA-80

TEST

 Norma Revo IPA 80 front

W trakcie wystawy w Monachium miałem okazję spotkać się z Enrico Rossim, głównym konstruktorem i właścicielem Opal Electronics (do którego należy marka Norma Audio). Towarzyszył mu Alberto Baroni, jego „prawa ręka” w firmie. Norma nie była obecna na wystawie, tzn. nie miała swojego pokoju, ani stoiska (nie ona jedna zresztą). Obaj panowie przyjechali pozwiedzać pożegnalną edycję w stolicy Bawarii i odbyć spotkania.

Mieliśmy luźną pogawędkę o rynku audio, podczas której przekazałem obu panom egzemplarze AV z recenzją odtwarzacza Revo CDP-2. Odniosłem wrażenie, że włoska firma ma pewną misję. Nie musi robić wszystkiego, nie musi wprowadzać modnych nowości. Tworzy to, co wychodzi jej najlepiej, czyli wzmacniacze i dość tradycyjne źródła cyfrowe: wspomniany odtwarzacz CD, bazujący na nim odtwarzacz/DAC oraz sam DAC. Żadnego streamera? Ano nie. Enrico niedawno opracował swój konwerter c/a. Nie ujawnia szczegółów na jego temat, ale wyniki odsłuchów odtwarzacza CD mówią same za siebie (patrz AV 4/2025).

Jeśli chodzi o rdzeń oferty, czyli wzmacniacze, to w ofercie Normy znajdziemy przedwzmacniacz, dwie końcówki mocy i dwie integry. Większa z nich, IPA-140 jest produkowana już od kilkunastu lat (recenzja na naszej stronie www.avtest.pl), natomiast tańszy model, IPA-70, został niedawno zastąpiony przez IPA-80. Z zewnątrz nie sposób je odróżnić. W środku też wyglądają właściwie tak samo.

Norma Revo IPA 80 detal

W rzucie z góry obudowa nie jest prostokątem — przypomina trapez o wypukłych bokach i krótszej podstawie (z tyłu).


Norma ma swoją siedzibę w Cremonie — mieście o wspaniałych tradycjach muzycznych, znanym z dzieł sławnych lutników, Stradivariego i Amatiego. To także tu, w 1567 roku, urodził się Claudio Monteverdi, a prawie dwa wieki później inny twórca oper, Amilcare Ponchielli. Cremona to też miasto Sonusa fabera.

Obudowa i funkcjonalność

Wzmacniacz ma skromną posturę (wysokość 75 mm) i na większości publikowanych w sieci zdjęć nie robi wrażenia. Jednak gdy bliżej mu się przyjrzeć, okaże się, że jest to przykład wyrafinowanego projektu plastycznego, w którym zadbano o detale i kunsztowne wykonanie. W rzucie z góry obudowa nie jest prostokątem — przypomina trapez o wypukłych bokach i krótszej podstawie (z tyłu), przy czym to, co widzimy, to tak naprawdę górna pokrywa w postaci aluminiowej płyty o grubości 4 mm (analogicznie zrobiono spód). Samo wnętrze jest już prostokątne. Dzięki łagodnemu ścięciu i zaokrągleniu górnych i dolnych krawędzi czołówki, wzmacniacz wydaje się jeszcze niższy, niż jest w rzeczywistości. Kompaktowe, ustawne urządzenie waży 10 kg. Spoczywa na podbitych filcem stopkach, co sprawia, że po gładkim blacie przesuwa się go z lekkością (czasem nawet za bardzo).

Norma Revo IPA 80 wnetrze

To wnętrze już wprawdzie znamy, ale po latach wciąż robi wrażenie. Perfekcyjny porządek, montaż przewlekany i dobre komponenty — to się nigdy nie zestarzeje.


Gruba aluminiowa czołówka to przykład dobrze pojmowanego minimalizmu. Centralnie umieszczonej, chromowanej gałce głośności towarzyszą miniaturowy przycisk wyboru źródeł (będący jednocześnie przełącznikiem on/stand by), rząd siedmiu diod sygnalizujących aktywne źródło i stan urządzenia. Z lewej strony mamy okno odbiornika podczerwieni. Do wykonania nie można mieć absolutnie żadnych zastrzeżeń.

Wszystkie elementy obudowy poddano szczotkowaniu, a ich spasowanie nie pozostawia nic do życzenia. Dostępne są dwie wersje kolorystyczne: standardowa srebrna z czerwonymi diodami i opcjonalna czarna z niebieskimi. Ta druga wymaga dopłaty.

Jak wspomniałem, nowy wzmacniacz nie różni się od poprzednika. Nie dotyczy to jednak pilota, który jest teraz aluminiowy i znacznie ładniejszy.

Norma Revo IPA 80 gniazda

Wejść cyfrowych nie ma, ale można dodać moduł USB-DAC-a. Opcjonalny phonostage MM/MC jest niedrogi, a ma całkiem porządną budowę.


IPA-80 ma pięć wejść RCA (z czego jedno może być wejściem gramofonowym, a jedno wyjściem Rec Out) i bezpośrednie wejście na końcówkę mocy (Direct In AV). Opcja phono (PH-1 REVO) obsługuje wkładki MM i MC i kosztuje umiarkowane 2190 zł. Oferowana jest także płytka USB DAC-a (24/192), na znakomitych kościach PCM-1704. We wzmacniaczu zabrakło jedynie wyjść pre-out/sub out, niepocieszeni będą też (być może) użytkownicy słuchawek. Przy podłączaniu źródeł warto zwrócić uwagę, że górne gniazda są prawe, a nie lewe (jak to ma miejsce zazwyczaj).

Od pewnego czasu zwracam baczną uwagę na działanie regulacji głośności, która w wielu wzmacniaczach jest źle zaprojektowana lub wadliwa. W Normie nie ma się do czego przyczepić. Z pilotem w ręku możemy precyzyjnie dozować głośność nawet w dolnych położeniach potencjometru, gdzie zachowana jest prawidłowa współbieżność kanałów. Jedynie przy ekstremalnie niskich poziomach obraz stereo przesuwał się na prawą stronę. Nie ma to jednak znaczenia, ponieważ tak cicho nie słuchamy muzyki.

 

Układ elektroniczny

Jeszcze lepiej niż z zewnątrz włoski wzmacniacz wygląda od środka. Miło popatrzeć na porządek, wysoką jakość montażu i dobre, dziś już nieco zapomniane praktyki, jak tradycyjny potencjometr Alpsa umieszczony przy wejściach, połączony długim wałkiem z pokrętłem z przodu. Całe urządzenie (być może za wyjątkiem szczelnie zamkniętych modułów przedwzmocnienia) nie korzysta z montażu powierzchniowego, co znacznie ułatwia późniejszą diagnostykę i serwisowanie.

Norma Revo IPA 80 Alps

Klasyczny potencjometr Alpsa zamontowano przy samych wejściach.


Zasilacz zaekranowano aluminiową obudową (którą na potrzeby sesji zdjęciowej usunęliśmy). Schowano w niej sporych rozmiarów 300-VA transformator toroidalny zalany żywicą, mostek prostowniczy, dwa kondensatory Italcond 2500 µF/100 V, dwie diody prostownicze, trzy mniejsze elektrolity 3300 µF oraz mały transformator do obsługi stanu czuwania i bezpieczniki. Zestaw sześciu głównych elektrolitów 4700 µF/63 V (także Italcond) znajduje się już poza ekranem, pośrodku układu.

Sygnały wejściowe załączają hermetyczne przekaźniki o kontaktach pokrywanych złotem i palladem, dalej sygnał trafia do wspomnianego potencjometru głośności, a następnie do dwóch monofonicznych modułów przedwzmacniacza, które legitymują się pasmem przenoszenia rzędu 1 MHz. Wzmacniacz odznacza się krótkim torem sygnałowym, płyta główna szerokimi prowadzeniami masy, które rozdzielono dla obwodów przedwzmacniacza, stopnia sterującego i końcowego. W tym pierwszym pracują tranzystory bipolarne (2SA1837 / 2SC4793), zaś na końcu dwie pary mosfetów na kanał, których jednak nie widać (prawdopodobnie są to IRFP240 / IRF9240, bo takie zastosowano w droższym modelu). Końcówka mocy jest chroniona przed przegrzaniem bimetalowym wyłącznikiem termicznym, który rozłącza zasilanie układu. W takim przypadku wzmacniacz na kilka minut zamiera, po czym budzi się i przechodzi w tryb stand by — nie należy więc panikować (wiem, bo sam to „przerabiałem").

Norma Revo IPA 80 trafo

Sporych rozmiarów 300-VA transformator toroidalny zalany żywicą i mostek prostowniczy.


Pomijając inny (według producenta lepszy) transformator toroidalny — teraz produkcji Norse — nie dostrzegłem żadnej różnicy w budowie nowego modelu w porównaniu z IPA-70. Moje obserwacje potwierdził Enrico Rossi. Mimo to, nieznacznie wzrosła deklarowana moc wyjściowa (z 70 do 80 W przy 8 omach i ze 140 do 150 W przy 4). Dlaczego nie zdecydowano się na głębsze modyfikacje? Bo nie było takiej potrzeby — przyznaje Enrico.

Praktyczną zaletą urządzenia jest niewielki pobór mocy. Bez obciążenia IPA-80 pobiera z gniazdka tylko 26 W, a więc mniej niż niejedna konstrukcja w klasie D (naszpikowana elektroniką). W stanie uśpienia jest to tylko 1 W. Przyjazność na co dzień podkreśla możliwość zdalnego włączania i wyłączania urządzenia. W przypadku wzmacniaczy audiofilskich nie jest to wcale oczywiste (na palcach obu rąk pewnie nie da się policzyć wzmacniaczy w podobnej cenie, które tego nie potrafią).

Brzmienie

Wstępne, zapoznawcze odsłuchy, prowadzone w systemie numer dwa, wydawały się potwierdzać dawne wrażenia, przynajmniej w ogólności — brzmienie odebrałem jako barwne, ale raczej ciepłe, lekko wycofane. Dość szybko doszedłem jednak do wniosku, że moje Infinity, których impedancja spada do poniżej 2,4 Ω, efektywność jest średnia, a charakter brzmienia „mało wybuchowy”, raczej nie są optymalnym partnerem dla włoskiej integry. Mój trzydziestoletni, lekko zmodyfikowany Sony TA-FA7ES zagrał z większą swobodą, werwą i oddechem. Uznałem, że właściwą część testu należy przeprowadzić w głównym systemie, w połączeniu ze znacznie skuteczniejszymi, łatwiejszymi do wysterowania Klipschami i jeszcze lepszym źródłem. Jak się okazało, był to przysłowiowy „game changer”.

Norma Revo IPA 80 wyjscia

Solidny montaż i wszystko na swoim miejscu.


To, co teraz usłyszałem najpierw mnie zadowoliło, po dłuższej chwili pozytywnie zaskoczyło, a podczas kolejnych sesji odsłuchowych wręcz oczarowało. Nie wiem, jakim cudem ten mały wzmacniacz gra tak, jak gra. A gra, pod wieloma względami, zjawiskowo w relacji do ceny. Wiem, że ukazały się recenzje tego urządzenia w polskiej prasie i na znanym portalu. Nie mam zwyczaju komentować konkurencyjnej twórczości, jednak tym razem uczynię mały wyjątek. Mam wrażenie, że w obu przypadkach Norma nie rozwinęła skrzydeł. U mnie, w pierwszym systemie, też tak się stało i gdybym na nim poprzestał, pewnie bym tego wzmacniacza w pełni nie docenił. Wydaje mi się, że IPA-80 jest jednym z tych urządzeń, które potrzebuje odpowiednich głośników i źródła. To ważny kontekst, aby właściwie odczytać dalszą część tej recenzji.

Norma Revo IPA 80 koncowka mocy

W końcówce mocy pracują po dwie pary tranzystorów MOSFET na kanał (są ukryte pod aluminiowym płaskownikiem).


Jak zacząć opis brzmienia? Główkowałem nad tym dłuższą chwilę i ostatecznie uznałem, że najlepiej od możliwie ogólnego stwierdzenia, które naprowadzi czytelnika na ciąg dalszy. No więc mamy do czynienia z urządzeniem naprawdę wyrafinowanym, powiedziałbym nawet, że wysublimowanym w stopniu nieoczekiwanym od zintegrowanego wzmacniacza tranzystorowego za kilkanaście (czy nawet trzydzieści) tysięcy złotych. W żadnym wypadku nie jest to typ urządzenia efekciarskiego, obliczonego na wywołanie wrażenia na mniej wprawnym słuchaczu, który posłucha tego wzmacniacza w przypadkowym systemie i mocno niedoskonałych warunkach. W takim scenariuszu prawdopodobieństwo, że wyjątkowość IPA-80 w ogóle się nie przebije, jest całkiem spore. Jest to bowiem wzmacniacz z jednej strony operujący na drugim biegunie wrażeń odsłuchowych — coś w rodzaju filharmonii czy klubu jazzowego na tle dużego koncertu rockowego. Wielu audiofilów może w tym momencie powiązać tę paralelę z często przytaczaną konfrontacją lampa kontra tranzystor. To jedynie częściowo trafne odniesienie. Chodzi o to, że Norma nie gra jak tranzystor, tylko jak wzmacniacz łączący większość zalet konstrukcji półprzewodnikowej z pewnymi zaletami purystycznych wzmacniaczy lampowych. W brzmieniu IPA-80 nie znajdziemy mianowicie żadnej twardości, ostrości, przenikliwości, metaliczności, suchości, zszarzenia barw, jak również nie usłyszymy fałszywego ciepła, kluchowatego basu, stępionej góry, rozmytych konturów czy ogólnie rzecz ujmując, zawoalowania. Znajdziemy za to przejrzystość nasuwającą skojarzenia z wodami najczystszych polskich jezior (na tle chociażby Bałtyku), a także nasycenie barwowe i kontrasty mogące konkurować z bardzo dobrymi (dużo droższymi) lampowcami czy niedawno przeze mnie recenzowanym, znakomitym hybrydowym wzmacniaczem Aurorasound HFSA-01 (zbieżność dystrybutora przypadkowa). W powyższych dziedzinach włoski wzmacniacz zrobił na mnie duże wrażenie. Tak się składa, że w ostatnim czasie słuchałem kilku wzmacniaczy tranzystorowych w zbliżonej cenie (Denon, Heed, M2Tech, Unison Research) i żaden z nich nie może się równać z geniuszem IPA-80. Przejrzystość obrazu dźwiękowego, sposób oddawania kontrastów, nasycenie harmonicznymi — to wszystko jest high-endowe. Biorę pełną odpowiedzialność za te słowa. Przeszło 60-letnie jazzowe klasyki, jak „Kind of Blue” czy „Bags meet Wes!” zabrzmiały zdumiewająco realistycznie — tak pod względem oddania smaczków, subtelności, jak i przestrzeni. Norma „renderuje” ją z godną podziwu skrupulatnością, znakomitą głębią, obfitością planów i dużą szerokością. Odsłuch muzyki akustycznej, w tym także klasyki, zespołów muzyki dawnej — to była uczta dla uszu. Tak realistycznej stereofonii nie powstydziłyby się wielokrotnie droższe wzmacniacze (obojętnie w jakiej technologii wykonane), włączając w to te od bardzo znanych, cenionych marek.

Norma Revo IPA 80 kondy2

Wszystkie kondensatory sygnałowe dostarczyła WIMA.


Bardziej wnikliwa diagnoza tonalności IPA-80 doprowadziła mnie do wniosku, że wzmacniacz ten ma subtelne „siodło" w wyższej średnicy, co poprawia komfort słuchania, minimalizując ryzyko powstania natarczywości. Efekt ten może też powodować wrażenie lekkiego wycofania, a w połączeniu ze sposobem reprodukcji basu — efekt miękkości i lekkiego ocieplenia. Nie ma to jednak nic wspólnego z zawoalowaniem.

Ażeby nie powstało wrażenie, że mamy do czynienia ze wzmacniaczem doskonałym, a powyższe słowa to napisany na zlecenie materiał piarowy, od razu dodam, że pewne ograniczenia małej Normy istnieją i mają one związek z dynamiką oraz tym, o czym niebezpośrednio już wspomniałem, a mianowicie z możliwością skutecznego napędzania trudnych obciążeń. IPA-80 nie jest bynajmniej wzmacniaczem słabym, niewydolnym. Jednak najwyraźniej przez to, że jego konstrukcję podporządkowano osiągnięciu wyrafinowania, rozdzielczości, przestrzenności, a zasilacz i stopień końcowy nie mają wielkich rozmiarów, to efekt jest taki, że IPA-80 trochę zmiękcza bas, szczególnie ten średni, wyzbywając się wszelkiego utwardzenia, zbicia czy podbicia. W rzeczywistości niskie tony są równe i gładkie, bardzo dobrze oddają efekt „obłości”, płynności i z dużą dozą wierności reprodukują barwy instrumentów. Przykładowo, kontrabas Lonnie Plaxico z płyty „New Moon Daugher” Cassandry Wilson został odtworzony z większą dawką realizmu niż w przypadku recenzowanej obok końcówki mocy Rotela. W bardziej dynamicznym repertuarze słychać, że faza ataku bębnów jest bardziej rozciągła niż zwykle, że wzmacniacz nie sili się na nadzwyczajną sprawność w tej dyscyplinie. Ten swoisty luz i spokój mają swój urok i wcale bym nie powiedział, że jest to wada. Raczej cecha — coś, co w wielu systemach może być pożądane, choć wcale nie musi. Liniowość i brak podbicia basu uznałbym już wprost za zaletę, jako że kolumn z pogrubiającym i spowalniającym bas-refleksem mamy przecież pod dostatkiem, a dudniący bas w pomieszczeniach to nieomal, nomen omen, norm, czego spora część audiofilów niestety nie dostrzega (ale to już odrębny temat).

Norma Revo IPA 80 pilot

Pilot jest aluminiowy i znacznie ładniejszy od poprzednika.


Co się tyczy dynamiki, to podobnie jak bas, określiłbym ją mianem mało spektakularnej, ale właściwie stopniowanej. Wzmacniacz w żadnym razie nie brzmi w sposób senny czy ospały. W rzeczy samej, rozpiętość dynamiczna jest zupełnie niezła, a skala mikro po prostu świetna. Ponownie ujawnia się klasa tego urządzenia — jego subtelność połączona z szybkością i precyzją reprodukcji nie za dużych transjentów robią kapitalne wrażenie. W najcichszych pasażach muzyki fortepianowej włoska integra pokazuje, jak tępo i buro (przeważnie) grają znacznie mocniejsze wzmacniacze półprzewodnikowe, szczególnie te z dużą liczbą tranzystorów bipolarnych na kanał. Dochodzę do wniosku, że mosfety w stopniach końcowych powinny być jednak częściej stosowane (mój Sony również je posiada, a Passa Alepha 3 wspominam z sentymentem — o przypadku trudno tu chyba mówić). „Cena”, jaką trzeba zapłacić (w postaci dynamiki) za nadzwyczajne walory Normy w kwestii ogólnego wyrafinowania jest niewielka, powiedziałbym nawet, że nieistotna — chyba że ktoś słucha niemal wyłącznie ciężkiego rocka czy hip-hopu. Sądzę jednak, że dla tych słuchaczy i tak nie byłby to pierwszy wybór.

Galeria



Naszym zdaniem

Z rozczarowaniem coraz częściej spoglądam na poczynania dzisiejszych producentów wzmacniaczy, którzy zamiast na wyrafinowaniu, starannej budowie i wysokiej jakości podzespołach, koncentrują się na niepotrzebnych, mocno nadmiarowych mocach (rzędu kilkuset watów na kanał), tanich rozwiązaniach wtłaczanych na siłę przetworników c/a, wyświetlaczach, drogich obudowach oraz innych, podrażających całość rozwiązaniach.

Norma Revo IPA 80 zzzNajtańszy wzmacniacz Normy podąża wspak tym (modnym) tendencjom. Jest mały i niepozorny, nie waży 25 kg, nie ma wielkiej mocy, modnych XLR-ów (są tu kompletnie zbędne!), ani wyświetlacza. Daje natomiast możliwość doinstalowania USB DAC-a — jeśli ktoś go faktycznie potrzebuje — oraz uniwersalnego phonostage’a (w bardzo rozsądnej cenie).

Kluczowe jest jednak brzmienie, którego (subtelny) charakter oraz niebywała jakość w relacji do ceny przesądzają o wyjątkowości tej propozycji w gronie współcześnie oferowanych wzmacniaczy tranzystorowych. Myślę, że dla miłośników odchodzącej do historii ery motoryzacji spalinowej Norma jest swoistym odpowiednikiem Alpine A110. Może i o słabszych osiągach, ale równie dużej atrakcyjności w dziedzinie zwinności, balansu i wyrafinowania — cech dziś już deficytowych tak w samochodach, jak i wzmacniaczach.

W moim odczuciu, IPA-80 jest rewelacyjnym urządzeniem, które koniecznie warto przesłuchać zanim wybierzecie cokolwiek innego w zbliżonej (czy nawet sporo wyższej) cenie. To wzmacniacz, którego zwyczajnie nie miałem ochoty wyłączać, bez względu na repertuar, nawet na rocku (pomimo tego, że tu nie wypada już tak wybitnie). Nie jest w pełni uniwersalny, jeśli chodzi dopasowanie głośników, jednak przy umiejętnym ich doborze (w grę powinny wchodzić te raczej skuteczne, przejrzyście i przestrzennie brzmiące), potrafi stworzyć dźwiękowy spektakl na miarę wyrafinowanych lampowców, ale bez ich ograniczeń.

Dodam, że kategoria A nie jest żadnym błędem, ani przypadkiem. IPA-80 na nią w pełni zasługuje — trzeba mu tylko stworzyć odpowiednie warunki, by mógł ukazać pełnię swoich walorów i wywołać szeroki uśmiech na twarzy słuchacza. Czego wszystkim szczerze życzę.

Artykuł pochodzi z Audio-Video 7-8/2025 - KUP PEŁNE WYDANIE PDF

System odsłuchowy nr 1:

  • Pomieszczenie: 29,5 m2, zaadaptowane akustycznie, krótki czas pogłosu, kolumny w polu swobodnym

  • Transport: SOtM sMS-200 Ultra Neo z zasilaczem Farad Super3

  • DAC/pre: dCS Bartok

  • Wzmacniacz odniesienia: Audionet AMP1 (2009)

  • Kolumny głośnikowe: Klipsch RF-7 III (modyfikacja, zewnętrzne zwrotnice)

  • Interkonekt: Albedo Metamorphosis (RCA)

  • Kable głośnikowe: KBL Sound Red Eye Ultimate

  • Sieć (LAN): Switch Netgear GS105GR z zasilaniem liniowym (Sbooster), iFi Audio LAN iPurifier Pro + iFi iSilencer

  • Akcesoria: stoliki Rogoz Audio 4SPB/BBS, StandART STO (DAC), platformy sklejkowe, izolatory IsoAcoustics OREA Indigo pod przetwornikiem c/a

  • Zasilanie: dedykowana linia zasilająca, kondycjoner Keces BP-1200, listwa PowerBASE, kable KBL Sound Himalaya PRO, 2 x Master Mirror Reference

 

System odsłuchowy nr 2:

  • Pomieszczenie: otwarty salon >30 m2

  • Odtwarzacz CD/DAC: Accuphase DP-65V

  • Wzmacniacze odniesienia: Sony TA-FA7ES, Naim Nait 5/Flatcap XS

  • Kolumny głośnikowe: Infinity Renaissance 80

  • Interkonekty: Albedo Monolith (RCA), Siltech Classic Legend 680i (XLR)

  • Kable głośnikowe: AudioQuest Bedrock, Equilibrium xxxx

  • Zasilanie: listwy GigaWatt PF-2 i Enerr Powerpoint, kable zasilające Furutech FP-314 Ag, PS Audio AC-5, Oyaide i inne

  • Stolik: Rogoz Audio z dębowymi blatami 120 cm

 

 

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Kontakt z redakcją