PORTAL MIESIĘCZNIKA AUDIO-VIDEO (zał. 1984)

Pathos Classic Remix

Gru 05, 2016

Index

Ach, ten wygląd!

Być może Classic Remix nie zostanie uznany za najpiękniejszy wzmacniacz Pathosa (co bynajmniej nie jest żadną krytyką), jednak wdzięku i świetnej jakości wykonania nie można mu odmówić. Jak zwykle u Pathosa, mamy do czynienia z przełamaniem schematu stylistycznego (w myśl firmowego hasła „unorthodox approach”) polegającego na złożenieu obudowy z kilku prostych kawałków blach, zamontowaniu dwóch lub więcej gałek i pary przycisków na froncie. Classic Remix zupełnie tak nie wygląda, co chyba dobrze widać na zdjęciach z redakcyjnej sesji. Gdy patrzymy na ten produkt z góry, widzimy centralną prostopadłościenną bryłę w kolorze czarnym z dwoma kolistymi gniazdami lamp otoczonymi trzema blaszkami przypominającymi wiatromierz. Po jej bokach „zawieszono” (takie jest wrażenie) dwa bloki radiatorów. Nie są to jednak byle jakie radiatory składające się z jakichś tam skrzydełek, blaszek itp. lecz ustawione w pionie napisy 3D „Pathos”. Kapitalny pomysł zwalniający z konieczności umieszczania logo na czołówce, której – sensu stricte – tutaj nie ma. Chyba że za takową uznamy litą ściankę z wkomponowanym w nią nietypowym pokrętłem siły głosu. Classic Remix, widziany en face, wygląda zgoła inaczej. Pojawia się wąska podstawa, której z góry nie widać. Z jej lewej strony widzimy małą niebieską diodę sygnalizującą uruchomienie wzmacniacza.

Z czysto użytkowego punktu widzenia „zbrodnią” byłoby umieszczać ten wzmacniacz na środkowej lub dolnej półce stolika ze sprzętem. Ten wzmacniacz MUSI stać na górze, by być w pełni docenionym wizualnie i organoleptycznie. W skali urządzeń za 12 tys. zł jest to niemalże dzieło sztuki.

Pathos Classic Remix 3 detal

Pomysł na radiatory jest – trzeba przyznać – przedni.


Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Kontakt z redakcją