Atoll IN200 Signature

Mar 25, 2019

Integra IN200 była jednym z popularniejszych, a zarazem wysoko cenionym modelem francuskiego Atolla. Teraz została zmodernizowana – ma w dopisku „Signature”.

Dystrybutor: Audio Forte www.audioforte.com.pl 
Cena: 7490 zł, opcjonalny moduł wejść cyfrowych – 1390 zł
Dostępne wykończenia: czarny lub srebrny

Tekst: Marek Lacki (ML), Filip Kulpa (FK) |  Zdjęcia: AV

audioklan 421x71 01042019

 

 


Wzmacniacz zintegrowany Atoll IN200 Signature

TEST

Atoll IN200 Signature

 

Aktualna oferta tej francuskiej firmy, która ma swą siedzibę w małym miasteczku Brecey w Normandii, obejmuje całą gamę wzmacniaczy zintegrowanych. Na szczycie znajduje się integra IN400. Pomiędzy IN200 a nim plasuje się testowany już na naszych łamach model IN300. To właśnie do niego podobny jest z zewnątrz najnowszy model, który ma w nazwie dopisek Signature. Urządzenie miało swoją oficjalną premierę na ostatniej wystawie High-End w Monachium. Mniej więcej w tym samym czasie pojawiła się pierwsza polska dostawa. Egzemplarze błyskawicznie trafiły do dilerów, musieliśmy więc trochę poczekać.

Wygląd i funkcjonalność

Atoll IN200 Signature otrzymał nową szatę wzorniczą, czym zasadniczo różni się od swojego poprzednika (IN200). Zastosowano inną czołówkę z wąskiem wyświetlaczem, bardzo podobną do tej z modelu IN300, reszta obudowy jest zasadniczo taka sama, gabaryty również nie uległy zmianie.

Na ściance czołowej znajdują się trzy elementy. Pośrodku bryluje prosty punktowy wyświetlacz w kształcie zbliżonym do prostokąta, po bokach mamy pokrętła do regulacji głośności (prawe) oraz do przełączania źródeł i aktywacji wzmacniacza (lewe). Przypomnijmy, że poprzednik miał przyciski zamiast gałek.

Funkcje powtórzono na dobrze znanym płaskim pilocie, z którego można też wyregulować np. balans. Dostarczony sterownik jest pilotem systemowym, jest bardzo płaski i dzięki temu bardzo wygodny, choć duża liczba przycisków będzie przeszkadzać tym, którzy zdecydują się na sam wzmacniacz Atolla. Do zasilania nadajnika służą płaskie baterie.

Atoll IN200 Signature gniazda

Zaślepka w górnej części umożliwia montaż płytki przetwornika c/a zaprojektowanej do modelu IN300 – poprzednik nie dawał tej przydatnej możliwości. Reszta bez zmian w stosunku do „SE”.

 

IN200 jest standardowo wyposażony wyłącznie w wejścia analogowe – i taką właśnie wersję testowaliśmy. Można podłączyć pięć źródeł liniowych. Jest też wejście na końcówkę mocy. Zastosowano podwójne wyjścia przedwzmacniacza, dzięki czemu możliwe jest podłączenie zarówno dodatkowej końcówki mocy, jak też subwoofera aktywnego (lub pary subwooferów). Gniazda głośnikowe, które dla skrócenia ścieżki sygnałowej umieszczono na skrajach tylnej ścianki, w pobliżu tranzystorów mocy, są pojedyncze. Akceptują każdy rodzaj zakończeń – pod warunkiem usunięcia zaślepek. Te znajdują się, nietypowo, pod zakrętkami, a więc konieczne jest najpierw odkręcenie zakrętek, dopiero potem można wydłubać zaślepki.

Nad wejściami analogowymi widać podłużną zaślepkę dla opcjonalnej płytki cyfrowej – tej samej, którą znajdziemy w droższym modelu IN300. Wykorzystuje ona układ konwertera c/a AKM 4490 i dzięki wejściu USB na bazie mikrokontrolera XMOS ma możliwość przetwarzania sygnałów PCM do częstotliwości próbkowania do 384 kHz (32 bit) oraz DSD do 5,6 MHz. Wejścia koaksjalne i optyczne mają obsługiwać PCM do 192 kHz przy 24-bitowej rozdzielczości. Warto nadmienić, że moduł ten zawiera także odbiornik Bluetooth, rozszerzając funkcjonalność wzmacniacza w kierunku streamingu z urządzeń mobilnych.

Budowa

Obudowa została wykonana z dwóch materiałów. Front stanowi gruby płat aluminium. Pozostałe ścianki wykonano z blachy stalowej. Górna pokrywa, która zachodzi na boki, jest sprężyście wygięta, dzięki temu po przykręceniu jedynie czterema śrubami dokładnie przylega, zapewniając odpowiednią sztywność całości. Bryła jest wsparta na czterech gumowych, półkulistych nóżkach, które po prostu przyklejono do dna. Z informacji pozyskanych od dystrybutora wynika, że głównym obszarem poprawy w stosunku do poprzednika (IN200se) jest sekcja przedwzmacniacza – tu dokonano nieznanych nam bliżej modyfikacji.

IN200 Signature – analogicznie jak stara wersja – jest książkowym przykładem realizacji koncepcji wzmacniacza dual-mono. Rozdzielono nie tylko tory audio obu kanałów, ale także zasilanie. Nawet regulacja głośności (elektroniczna) odbywa się przez dwa osobne regulatory. W stopniu końcowym, pracującym w klasie AB, pracują po dwie pary hexfetów IRFP 9140N na kanał. Nie udało się dostrzec ich odpowiedników o przewodnictwie typu N.

Atoll IN200 Signature wnetrze

Podobnie wyglądał poprzednik: pełne dual mono – tak na poziomie zasilania, jak i końcówek mocy i przewzmacniacza. Zamiast kondensatorów Mundorfa pojawiły się tajemnicze metalowe moduły. Tranzystory stopnia końcowego to wciąż te same hexfety, ale tylko w wersji IRFP9140N.

 

Bardzo solidnie zaprojektowano zasilacz. Tor audio czerpie zasilanie z dwóch toroidów o łącznej mocy 670 VA, wyposażonych w trzy uzwojenia wtórne współpracujące z baterią ośmiu elektrolitów Nichicona z nadrukami Atolla, każdy o wartości 6800 µF/80 V DC. Identyczny zestaw pracował w IN200. Prócz nich w wielu miejscach można się natknąć na grupy mniejszych kondensatorów filtrujących (o łącznej pojemności filtrującej 62 tys. µF). Dla układów sterujących, w tym dla podtrzymania układu stand-by, zastosowano mały toroid o mocy 4,5 VA. Dzięki temu nowy wzmacniacz stał się bardziej ekonomiczny – w trybie stand-by pobiera niemal o połowę mniej mocy niż poprzednik (10 vs 19 W). To samo dotyczy pracy wzmacniacza bez obciążenia. Zaskakuje fakt, że tryb gotowości nadal właściwie nie oszczędza energii w porównaniu z biegiem jałowym – zysk wynosi zaledwie około 1 W. Oznacza to, że stanie spoczynku pracują końcówka mocy i pozostały tor wzmocnienia. Jeśli przez dłuższy czas nie będziemy używać wzmacniacza (choćby przez kilka dni) warto wyłączyć go przełącznikiem z tyłu obudowy. (FK)

 

Brzmienie

Atoll IN200 Signature dobrze się czuje w tych dziedzinach, w których tradycyjnie brylują wzmacniacze tej marki, a więc w przestrzeni, dynamice i muzykalności. W porównaniu z czterokrotnie droższym McIntoshem MA8900, nie ma co prawda tej wyjątkowej wielowarstwowości pierwszego planu, jednak głębia sceny, jej szerokość, całkowity rozmiar są bardzo zadowalające. Pozytywnie oceniłem też umiejętności „francuza” w kwestii precyzyjnego rysowania źródeł pozornych.

Barwy średnicy i góry pasma są ogólnie żywe, dość dobrze nasycone. Nie można mieć żadnych zastrzeżeń do rozdzielczości tych zakresów w konfrontacji z ceną urządzenia. Dopiero podczas słuchania Atolla na ekstremalnie przezroczystych głośnikach, jakimi są nowe Akkusy Red Wine 71 (2018), daje się zauważyć pewne cechy brzmienia charakterystyczne dla wzmacniaczy tranzystorowych, w postaci pewnego osuszenia. Wolne od tego zjawiska są jedynie bardzo drogie konstrukcje, albo te pozbawione sprzężenia zwrotnego. Biorąc pod uwagę cenę Atolla i jednocześnie relację między dynamiką, żywością i nasyceniem barw, a wspomnianą szorstkością, wychodzi on z tego obronną ręką. Poza tym, w połączeniu z kolumnami, które realnie mają szansę współpracować z tym wzmacniaczem, wspomniane zjawisko raczej nie będzie słyszalne.

Atoll IN200 Signature regulacja głośności

Za regulację poziomu odpowiadają dwa układy LM1972M, zastosowane również w IN300.

 

IN200 Signature bardzo czytelnie różnicuje nagrania. Ma swój charakter, ale oferuje sporo przejrzystości. Szczególnie w zakresie zmian w przestrzeni i dynamice. Przykładowo, różnice pomiędzy realizacjami studyjnymi a koncertowymi są bardzo wyraźne i jednoznacznie wskazują, która wersja jest którą. Różne nagrania Depeche Mode w wersji studyjnej były słyszalne jako te bardziej sterylne, natomiast koncertowe miały rozmach i większy zakres dynamiki – dawały więcej emocji, momentami nawet ze stojącymi na przedramieniu włosami.

Równie duży zakres zmian słychać było pomiędzy plikami będącymi ripami płyt CD a plikami w formatach hi-res. Te drugie miały i więcej rozdzielczości i precyzji, ale też były gładsze, oferując przy okazji bez porównania większą dynamikę.

Paradoksalnie, najniżej oceniam w IN200 bas – mimo że zasadniczo jest on całkiem niezły. Nie chodzi więc o to, że nie spełnia on oczekiwań stawianych w tej klasie cenowej. To raczej kwestia bardzo dobrych, ponadprzeciętnych osiągów tego wzmacniacza w pozostałych zakresach pasma. Niskie tony są szybkie, mają zapas dynamiki, potrafią „przyłoić”.Ograniczenia, typowe dla tego zakresu cenowego, są odczuwalne w rozdzielczości basu i jego barwach, które Atoll nieco ujednolica. Podobnie robi wiele wzmacniaczy w tej cenie, tak samo też skupiają większość energii w średnim podzakresie, pozostawiając pewien deficyt w – niskim. W tej ostatniej podkategorii lepsze są zwykle wzmacniacze w klasie D, ale w pozostałych – już niekoniecznie. W tej cenie pewnych ograniczeń się po prostu nie przeskoczy.
Atolla słuchałem na różnym materiale muzycznym i stwierdziłem, że preferuje on pewne gatunki, a pewne trochę jakby mniej mu pasują. Na przykład gitary Antonio Forcione wychodzą świetnie, ale fortepian solo wydaje się już mniej przekonujący. Bardzo dobrze Atoll brzmi na rocku. Próby z jazzem w stylu Diany Krall też przyniosły przyzwoite rezultaty, mimo że jej wokal miał trochę chrypki, a kontrabas był pozbawiony pewnego spektrum barw. Niewykluczone jednak, że zjawiska te były spowodowane stosunkowo krótkim okresem wygrzania testowego egzemplarza. (ML)

II opinia

Kilka lat temu prywatnie użytkowałem poprzednią wersję IN200(se). Wzmacniacz ten pracował w moim drugim systemie służącym do codziennej eksploatacji. Całkiem dobrze zapamiętałem jego charakter, tak więc gdy nadarzyła się możliwość odsłuchu nowej wersji w moim regularnym torze odsłuchowym, postanowiłem z niej skorzystać.

Nowa wersja dwusetki nie wprowadza żadnej rewolucji, nie wywraca do góry nogami tego, do czego zwolennicy marki zapewne zdążyli się przyzwyczaić. Receptę na dźwięk można streścić w następujących przymiotnikach: przestrzennie, przyjemnie, odrobinę ciepło, ale jednocześnie żywo, komunikatywnie i… nie całkiem czysto, w każdym razie nie chirurgicznie czysto. Tym razem nie sprawdzałem spektrum zniekształceń, ale testy kilku innych modeli, w tym droższego IN300, pokazały, że Francuzi nie dbają o parametry mierzalne, jak choćby współczynnik THD. Tu mogą być grube setne, zahaczające nawet o dziesiętne części procenta – to się nie liczy. Trochę jak w lampowcach (tyle że z brzydszym spektrum). Wzmacniacz ma grać muzykę, dawać przyjemność z odsłuchu, nie zaś odgrywać beznamiętną rolę „drutu ze wzmocnieniem”. To nie ta ideologia, nie ten pomysł na brzmienie.

Atoll IN200 Signature kondensatory zasilacza

Tor audio czerpie zasilanie z dwóch toroidów o łącznej mocy 670 VA, wyposażonych w trzy uzwojenia wtórne współpracujące z baterią ośmiu elektrolitów Nichicona z nadrukami Atolla, każdy o wartości 6800 µF/80 V DC.

 

Moje pierwsze wrażenie po zastąpieniu Atollem McIntosha MA252 dotyczyło delikatnego woalu, który pokrył w zasadzie cały przekaz – od basu po wysokie tony. Efekt był subtelny, ale czytelny – zarówno na Focalach Kanta No2, jak również – nawet bardziej – moich Zollerach. Tego oczywiście się spodziewałem. Po pierwsze, że Atoll kosztuje mniej niż połowę tego, co wspomniany „Mak”; po drugie, że podobną cechę miał mój IN200se. Tworzę więc playlistę, która możliwie szybko i na tacy ma mi powiedzieć, jak brzmi „Signature” i czym się charakteryzuje, a może też pomoże stwierdzić, czy nowa wersja jest lepsza od starej. Przesiadka na dużo tańszy wzmacniacz rzadko kiedy bywa przyjemna. Wyjątki oczywiście się zdarzają, ale zwykle tak nie jest. No więc? Atoll ma tę jakże przyjemną cechę, że skutecznie powstrzymywał mój kciuk przed (częstym) klikaniem przycisku „next” na pilocie. No bo skoro po trzydziestu sekundach wiem już, co robi z utworem X, to chcę się dowiedzieć, co zrobi z utworem Y. Nie ukrywam, że czasu było mało, więc odsłuch zorganizowałem w wersji ekspresowej. Tymczasem nasz bohater grał na tyle przyjemnie, na tyle spójnie, a jednocześnie na tyle żywo, że po prostu nie bardzo chciałem mu przerywać, bo najwyraźniej dobrze się czuł w swojej roli – mimo że towarzystwo miał trochę „nie z tej bajki”. I choć ów woal, lekkie zaokrąglenie i dociążenie na basie starały się przesunąć równowagę tonalną w dół, to relatywnie jasna góra równoważyła ów efekt, zaś środek pasma brzmiał na tyle lekko i swobodnie, że całość miała to coś, co jest elementarnym składnikiem dobrego brzmienia: więcej niż szczypta namacalności, brak twardości i sztucznego „napięcia”. Owszem, są wzmacniacze brzmiące trochę bardziej precyzyjnie, analitycznie, szybko – nawet te w zbliżonej cenie – ale IN200 Signature ma poważne atuty w zanadrzu: swoistą lepkość, właściwą konsystencję, sporo namacalności, a nade wszystko bardzo dobrą swobodę przestrzenną. Do tego dochodzi więcej niż dobry timing (przytupywanie nóżką, kiwanie główką itd.) i efekt końcowy jest taki, że prezentacja wciąga i angażuje w sposób, jakiego oczekujemy od sprzętu tej klasy (a wcale nie zawsze to otrzymujemy). Atoll daleki jest od łojenia transjentami, a jednak gdzieś podprogowo wysyła do słuchacza ważny komunikat: „słuchaj i nie spiesz się, tak przecież jest fajnie”. Ot, cała prawda o wzmacniaczu, który, moim zdaniem, brzmi bardziej otwarcie niż poprzednik, a jego bas zdaje się ciut lepiej zebrany. To po prostu lepszy wzmacniacz. Niewiele, ale jednak lepszy. (FK)

Galeria

 

Naszym zdaniem

Atoll IN200 SignatureNowy IN200 Signature nie wygładza wszystkiego na siłę i nie stara się być „naj” w kilku dyscyplinach naraz. Istotnych jest kilka składników brzmienia, które tworzą obraz urządzenia przede wszystkim muzykalnego, ale też dynamicznego i z werwą. Brzmi żywo w zakresie barw, jak i mikrodynamiki. Ma witalny, komunikatywny charakter, nawet jeśli niekiedy oznacza to odrobinę „chrypki” i brak pełnej higieny wysokich tonów. Mocne atuty to dynamika i przestrzeń. Reasumując, warto posłuchać – szczególnie jeśli znacie poprzednika.

System odsłuchowy:

  • DAC: Chord Qutest
  • Zestawy głośnikowe: Akkus Redwine 71
  • Kable głośnikowe: Equilibrium Pure SG Ultimate
  • Interkonekt: Purist Audio Design Vesta RCA
  • Kabel USB: iFi Audio Gemini
  • Zasilanie: Listwy Enerr One, kable Enerr Transcenda Ultimate
  • Stolik: Rogoz Audio z systemem BBS
Zaloguj się, by skomentować

Kontakt z redakcją