ELAC Vela FS407

Paź 01, 2020

Byłem pod dużym wrażeniem brzmieniowego dopracowania monitorów ELAC-a z serii Vela. Mniejsze podłogówki wcale mnie nie rozczarowały – wręcz przeciwnie.

Dystrybutor: Audio Klan, www.audioklan.com.pl 
Cena (za parę): 17 998 zł (wersje czarna i biała) – 18 998 zł (orzech)
Dostępne wykończenia: orzech (wysoki połysk), białe i czarne (wysoki połysk)

Tekst i zdjęcia: Filip Kulpa

Artykuł pochodzi z Audio-Video 3/2020 - Kup pełne wydanie PDF

audioklan

 

 


Zestawy głośnikowe ELAC Vela FS407

TEST

ELAC Vela FS407
 

Historia ELAC-a liczy sobie już 93 lata, lecz dopiero w 1948 roku firma Electroacustic GmbH rozpoczęła działalność na polu elektroniki użytkowej, tworząc fonografy, a później także radioodbiorniki. Wcześniej zajmowała się produkcją echosond i sonarów, co na długie lata niechlubnie związało ją z przemysłem militarnym III Rzeszy. Mniej więcej w połowie lat 50. firma zaczyna światową ekspansję. W kulminacyjnym jej momencie, w latach 70., wraz z Dualem i Perpetuum-Ebner, Electroacustic dzierży aż 90-procentowy udział w tym segmencie rynku, zatrudniając 3 tysiące pracowników. Biznes kwitnie aż przez trzydzieści lat, jednak drugą podporę działalności stanowi branża morska, na co firma uzyskuje pozwolenie od aliantów jeszcze w 1949 roku. Ten stan rzeczy trwa do 1978 roku, kiedy to Electroacustic ogłasza upadłość. Aktywa związane z działalnością w branży morskiej zostają sprzedane amerykańskiej firmie Honeywell, a reszta firmy zostaje przekształcona w przedsiębiorstwo ELAC Ingenieurtechnik GmbH. W ramach ciekawostki warto wspomnieć, że do dziś istnieje „ślad” po drugiej działalności ELAC-a pod postacią firmy Wärtsilä ELAC Nautik specjalizującej się w systemach hydroakustycznych i komunikacji podwodnej.

 

Ostatnie 35 lat

Początek lat 80. przynosi ważne zmiany organizacyjne. W lipcu 1981 roku firma handlowa John&Partner z Monachium, należąca do Johna Wolfganga, Dorothee Thomanek i Kurta Kreibicha przejmuje sprawy związane z marketingiem, dystrybucją i zarządzeniem. Do zespołu dołącza projektant głośników Wolfgang Seikritt i od tego momentu zaczyna biec historia ELAC-a jako producenta zestawów głośnikowych. Nowa nazwa firmy (ELAC Phonosysteme GmbH) nie zapowiada nadchodzących zmian, a mianowicie rychłego pożegnania z gramofonami, co wymusza nowy, cyfrowy nośnik dźwięku, który wkrótce zawojuje rynek – płyta kompaktowa. ELAC poszukuje nowej strategii i w 1984 r. przejmuje specjalistycznego wytwórcę głośników (Axiom), a dyrektorem technicznym zostaje dr Franz Thomanek. Wkrótce firma zdobywa rozgłos dookólnym tweeterem 4Pi (1985).

Lata 90. przynoszą dynamiczny rozwój Elaka – szczególnie po roku 1993, kiedy to przejmuje on berlińską firmę głośnikową A.R.E.S.. To otwiera drogę do produkcji tweetera JET, będącego opracowaniem dr Oskara Haila (znanym jako Air Motion Transformer). JET staje się odtąd znakiem rozpoznawczym producenta z Kilonii.

Kolejnych 20 lat można uznać za pasmo mniejszych, bądź większych sukcesów. Firma wciąż udoskonala swój tweeter i wprowadza liczne innowacje, jak głośnik koncentryczny X-JET, następnie regulowany VX-JET czy kanapkowe woofery o „kryształowej” membranie. We wrześniu 1998 r. dochodzi do fuzji John&Partner i ELAC Phonosysteme GmbH, w efekcie czego powstaje znany dziś ELAC Electroacustic GmbH. Przez kolejnych 9 lat firma funkcjonuje jako stabilny biznes prywatny. W 2007 roku 1/3 udziałów firmy trafia w ręce kilońskiego konsultanta biznesowego Jensa Brendela. Rok później nadchodzi światowa recesja i już w 2010 roku Dorothee Thomanek wraz z Jensem Brendelem sprzedają swoje udziały dalekowschodniemu inwestorowi Global Legend Holdings, który przejmuje kontrolę nad niemieckim przedsiębiorstwem. John Wolfgang opuszcza „statek” jako ostatni (2014). W 2015 r. dyrektorem operacyjnym zostaje Gunter Kürten, wieloletni szef niemieckiego oddziału Denona, wcześniej pracujący m.in. dla Loewe i Sony. W ramach „misji ratunkowej” Kürten nakreśla nowy model biznesowy. W oczach wielu miłośników ELAC-a plan jest mało szlachetny, koncentruje się bowiem na poszerzeniu portfolio i wprowadzeniu taniej, produkowanej w Chinach, linii Debut, dla której głównym rynkiem zbytu mają być Stany Zjednoczone. W tym samym czasie do gry wkracza Andrew Jones – utytułowany konstruktor, szczególnie dobrze znany i ceniony na rynku amerykańskim, któremu Kürten powierza zadanie stworzenia wspomnianej serii, jak również nieco droższej Uni-Fi. Jej wyróżnikiem są głośniki koncentryczne, ale niebazujące na przetworniku JET. Jones nabiera rozpędu, tworząc coraz droższe modele, a w szczególności serię Adante. Ta jednak nie odnosi większego sukcesu sprzedażowego i pomimo przyznanej nagrody EISA 2018/2019 dziś nie ma już po niej śladu. Odejście Guntera Kürtena z końcem 2017 r. (od maja 2018 r. jest on właścicielem reaktywowanego Thorensa) to zarazem początek „panowania” Larsa Baumanna – inżyniera z wykształcenia i absolwenta studiów MBA. Wydaje się, że to właśnie Lars Baumann stoi za przywróceniem Elakowi bardziej europejskiej „twarzy” – tej kojarzonej z JET-em i kryształowymi membranami. Bo chyba trudno uznać za przypadek, że pół roku po objęciu sterów przez niego, w trakcie wystawy High-End 2018, Elac prezentuje zupełnie nową serię Vela. W niej pojawiają się monitory BS403, chwilę później testowane podłogówki FS407 i głośnik centralny, a rok później (jesień 2019 r.) gamę zamyka najdroższy zestaw podłogowy FS409. Dziś seria Vela plasuje się oczko poniżej flagowej Concentro, w której dwa najwyższe modele wykorzystują unikatowy zespół głośnika koncentrycznego z tweeterem JET.

 

Kupować oczami

W teście kompaktowych BS403 (patrz AV 3/19, avtest.pl) zwróciłem uwagę na wysoką jakość i estetykę wykonania tych kolumn. Tym razem nie wypada mi nic innego, jak wyrazić zachwyt. FS407 są bowiem nie tylko równie znakomicie wykonane, ale po prostu śliczne. Na imponujący efekt końcowy składa się kilka elementów. Po pierwsze, mamy tu wąskie (19 cm), subtelnie pochylone do tyłu i zaskakująco płytkie (ledwie 20 cm) obudowy zwężające się ku tyłowi. Ponadto, naturalny fornir orzechowy pokryto czymś w rodzaju politury nadającej kolumnom piękny, głęboki połysk. Gdy dodamy do tego wyoblenia krawędzi o dużym promieniu krzywizny (z pewnością mają korzystny wpływ na dyspersję), ciężki stalowy cokół z kolcami oraz aluminiową płytę górną ze srebrzystymi obwódkami, powstaje elegancki, cieszący oczy projekt. Ale na pięknym wyglądzie atuty FS407 bynajmniej się nie kończą. Małe obudowy wydają głuchy odgłos przy opukiwaniu, a spasowanie głośników i high-techowy wygląd membran obu głośników nisko-średniotonowych nie pozostawiają wątpliwości, że mamy do czynienia z poważnym produktem. Nie chcę używać zbyt dosadnych określeń, ale nie da się zaprzeczyć, że te Elaki pod względem solidności i jakości wykończenia naprawdę dają mocno „popalić” podobnie wycenionej konkurencji.

ELAC Vela FS407

Ciężki cokół z masywnymi stożkami mocowanymi na gwintach M10 nadaje wysokim na ponad metr kolumnom pożądaną, naprawdę dobrą stabilność.

 

Smukłe obudowy o bocznym profilu zbliżonym do rombu (górna i dolna ścianka są pochylone względem podłoża, ale o nieco inny kąt) są wentylowane. Zastosowano dwa niestandardowo ukształtowane porty BR – górny w postaci „fajki” wywiniętej do góry (od środka) oraz dolny w postaci prostej rury z wylotem umieszczonym w skośnie „podciętej” podstawie. Owo odcięcie tworzy ze stalowym cokołem coś w rodzaju „paszczy” w dolnej części obudowy. Ciężki cokół z masywnymi stożkami mocowanymi na gwintach M10 nadaje wysokim na ponad metr kolumnom pożądaną, naprawdę dobrą stabilność.


Budowa

Analogicznie, jak w przypadku recenzowanych rok temu monitorów, niskie i średnie tony odtwarzają dwa przetworniki AS-XR (znane z wcześniejszych serii FS240.3 i FS249.3) o średnicy montażowej 160 mm (producent określa je jako „piętnastki”) i kanapkowej membranie złożonej z jednolitego aluminiowego płaszcza o skomplikowanym, połamanym „kryształowym” profilu i papierowego tyłu w kształcie typowego stożka. Szeroki resor zezwala na znaczną amplitudę pracy cewki, ale też zmniejsza czynną powierzchnię membrany (jej efektywna średnica wynosi ok. 107 mm). Ponieważ mamy do czynienia, z konstrukcją 2,5-drożną, oba głośniki odtwarzają różne zakresy częstotliwości, pracując jednak równolegle aż do 450 Hz. Tutaj dolny woofer kończy swój „bieg”, zaś górny odtwarza średni zakres – aż do częstotliwości 2,4 kHz, gdzie oddaje pole tweeterowi JET 5 z nowym frontem w postaci płytkiego falowodu. Warto zaznaczyć, że głośnik ten jest produkowany w fabryce w Kiel, gdzie Elac zatrudnia obecnie około 50 osób. Remont siedziby i przywrócenie świetności dawnym budynkom należącym do Elaca były zresztą jednymi z ważniejszych zadań, jakie postawił przed sobą Gunter Kürten. Napis „made in Germany” na tabliczce znamionowej nie pozostawia wątpliwości, co do kraju pochodzenia.

ELAC Vela FS407 glosniki

Ten tandem to już niemal klasyka w Elakach z ostatniej dekady. Dobrze, że te głośniki nie poszły w odstawkę. Można z nich uzyskać kapitalne brzmienie.

 

Głośniki są mocowane czterema wkrętami każdy; producent zrezygnował przy tym z modnych ostatnimi czasy zabiegów maskujących. Wnętrze uświadamia, z jak niewielką objętością wewnętrzną mamy do czynienia (z moich dość pobieżnych obliczeń wynika, że wynosi ona około 18 litrów). Przekrój poziomy tworzy trapez o podstawach długości ok. 15 i 11 cm i bokach ok. 16 cm. Ścianki obudów wykonano z płyt mdf o grubości 22 mm. Wyjątkiem jest górna płyta – ją, jak już wspomniałem, zrobiono z aluminium. Dlaczego akurat ją? Okazuje się, że przymocowano do niej płytkę zwrotnicy, a ponieważ tuż poniżej znajduje się tweeter z niemałym (choć płaskim) magnesem, to gdyby górna ścianka była z mdf-u, zwrotnica zwyczajnie by się nie pomieściła. Ale dlaczego w ogóle zwrotnicę umieszczono na samej górze zamiast przy podstawie? Czyżby oszczędność na długości kabla połączeniowego (a jest nim wcale nie byle jaki van den Hul The Sky)? Chyba nie, ponieważ kolumny mają podwójne terminale i przez całą wysokość obudów biegną dwa prawie metrowe odcinki, a od zwrotnicy trzy kolejne (krótsze). Druga hipoteza mówi o zapewnieniu chłodzenia zwrotnicy, zaś trzecia – że na górze obudowy panują „lepsze warunki” niż na dole. Żadne z tych wytłumaczeń jakoś mnie nie przekonuje.

Zwraca uwagę duży nacisk położony na sztywność konstrukcji, a więc jej odporność na deformację, drgania i rezonanse. Nie dość, że ścianki są wąskie i relatywnie grube, to spinają je perforowane półki/wieńce w trzech punktach na górnym odcinku obudowy. Ciasne przestrzenie za głośnikami wypełniają po dwa spore kawałki wełny mineralnej – górna część obudowy jest bardzo silnie wytłumiona.

ELAC Vela FS407 obudowa

Wzmocnienie znajduje się nawet pomiędzy tweeterem a górnym wooferem. Kabel połączeniowy to van den Hul The Sky – nieźle.

 

Zagadka z bas-refleksem

Pomiar impedancji (który mamy w zwyczaju robić dla obu sztuk testowanej pary) ujawnił nieoczekiwany problem, a mianowicie brak elektrycznej symetrii obu kolumn w zakresie poniżej 80 Hz. Na podstawie kształtu wykresu jednej z kolumn wysnułem przypuszczenie, że ma ona niedrożny układ bas-refleksu. Po jej otwarciu i porównaniu z drugą sztuką, okazało się, że górny port BR w tej pierwszej jest przesłonięty przez zalegającą przy jego początku watolinę. Była ona zakleszczona pomiędzy krawędzią tunelu BR a przednią ścianką obudowy. Tego typu błąd montażowy popełniony w niemieckiej fabryce? Nie chciało mi się w to wierzyć. Na rozwiązanie zagadki naprowadził mnie redaktor Lacki. Kilka miesięcy wcześniej ta para była testowana w innej redakcji (a może redakcjach?), która – jak wynika z opublikowanych zdjęć dość gruntownie ją prześwietliła. Kierowany ciekawością odkręciłem górny port BR (jego śruby nosiły ślady wykręcania) i to był klucz do rozwiązania zagadki. Ktoś wyjął port przy nieusuniętym wytłumieniu, efektem czego było jego rozprężenie się w przestrzeni pomiędzy przednią a tylną ścianką. Ponowne włożenie portu spowodowało ściśnięcie wytłumienia i zablokowanie portu. Po wykonanej „naprawie” trzeba było ponowić odsłuchy. No cóż…

 

Impedancja i faza elektryczna

ELAC Vela FS407 impedancja

Mało który producent kolumn rzetelnie podaje wartość minimum impedancji. Elac jest jednym z wyjątków. Wynik naszego pomiaru – 3,55 Ω przy 188 Hz pozostaje w pełnej zgodzie z deklaracją wytwórcy. Charakterystyka modułu impedancji wykazuje ogólnie dość niewielką zmienność w funkcji częstotliwości, co w połączeniu z niezbyt wymagającym minimum (wartość nieco poniżej 4 Ω jest osiągana tylko w zakresie od ok. 130 Hz do 320 Hz) oraz małymi kątami fazy elektrycznej (maksymalnie +36 do -38°) każe zakwalifikować FS407 jako stosunkowo łatwe obciążenie 4-omowe – tyle że wymagające wzmacniacza o co najmniej średniej mocy. Deklarowane przez producenta 40 W naszym zdaniem należy potraktować jako bezwzględne minimum (faktyczna czułość wydaje się mniejsza niż obiecywane 88 dB).

Gładki przebieg charakterystyki sugeruje brak problemów natury rezonansowej w obrębie obudów. Układ BR dostrojono do częstotliwości ok. 47 Hz.

 

Brzmienie

Do odsłuchów przystąpiłem po zakończeniu testów Dynaudio Evoke 50 i muszę przyznać, że był to jeden z większych kontrastów pomiędzy dość konwencjonalnie zbudowanymi kolumnami wysokiej klasy, jakie można sobie wyobrazić w gronie współcześnie produkowanych modeli. Co zaskakuje tym bardziej, że te dwie europejskie kolumny zaprojektowano zaledwie w odległości 250 km od siebie – taki bowiem dystans dzieli Kilonię i Skanderborg.

Gdy z Elaków popłynęły pierwsze muzyczne dźwięki, poczułem, że odsłuch tym razem nie będzie obowiązkiem, a przyjemnością. Lubię to uczucie i szczerze żałuję, że nie pojawia się ono częściej. No cóż, po 24 latach testowania człowiek robi się wybredny.

ELAC Vela FS407 gniazda

Podwójne gniazda są dziś coraz rzadszym widokiem. W podciętej dolnej ściance (powyżej stalowych cokołów) mieści się drugi port BR.

 

Zastanawiam się, jakiego należałoby użyć słowa, które najpełniej i najkrócej oddałoby istotę i naturę tych kolumn. Przychodzi mi do głowy „Wyrafinowanie”. Celowo użyłem wielkiej litery. Wyrafinowanie odnosi się w tym przypadku do każdego, bez wyjątku, zakresu pasma, jak również do poszczególnych dziedzin prezentacji. FS407 są bardzo równe, ale w żadnym razie nudne. Nie sprawiają wrażenia produktu stworzonego pod batutą inżynierów sugerującymi się wykresami i liczbami. Z łatwością pokazują nawet niewielkie zmiany w systemie, różnice między wzmacniaczami. Doświadczenie uczy, że zestawy głośnikowe o takich walorach bywają nieszczególnie emocjonujące w odsłuchu. Analityczność, brak słabych stron zwykle stoją w opozycji do muzykalności. Z Velami jest inaczej. To kolumny nie tylko wysublimowane i gładkie, ale też niepozbawione nasycenia i bogactwa harmonicznych – oczywiście pod warunkiem, że mają je skąd „czerpać”. Ich balans tonalny jest bliski ogólnie pojętej neutralności. Charakterystyka nie jest może stuprocentowo płaska – odniosłem wrażenie minimalnego wycofania „rejonu obecności” (niższych sopranów) oraz swoistej aksamitności wybrzmień, ale ta ciągłość pasma, ten zupełny brak podkolorowań, wyostrzeń, stłumień, rezonansowych naleciałości, nerwowości i zawoalowania są tym, co w towarzystwie wprost znakomitej rozdzielczości i otwartości prezentacji robi wielkie wrażenie. Zaznaczam, że nie odnoszę tych obserwacji do ceny, lecz do znanych mi zestawów głośnikowych wysokiej klasy.

ELAC Vela FS407 JET close

Membrana JET-a ma co najmniej 14 fałdów pionowych, które sposobem działania przypominają akordeon. Produkcja odbywa się w kilońskiej fabryce. Może to jest klucz do zrozumienia, dlatego ten przetwornik gra inaczej niż inne AMT?

 

Relatywizując ocenę, a więc przykładając do niej miarę oczekiwań wobec kolumn za 18 tys. złotych nie wypada mi nic innego, jak stwierdzić, że w tych dziedzinach (i nie tylko!) Elaki FS407 reprezentują poziom odniesienia. Nie znam drugich kolumn w zbliżonej cenie, które w równie imponujący sposób łączyłyby detaliczność, delikatność, gładkość, barwność z dynamiką i przestrzennością. W pewnym stopniu jest to zasługa wprost genialnej aplikacji tweetera JET (lepiej grającego głośnika typu AMT jeszcze nie słyszałem), który świetnie radzi sobie pod względem precyzji, ale też wybornie oddaje fakturę brzmienia skrzypiec i barwy instrumentów dętych. W ogóle nie występuje tu problem niespójności góry i średniego zakresu pasma – tak w dziedzinie szybkości, dynamiki, jak i pod względem tonalnym. Spójność zakresów objawia się nieprzeciętnym timingiem, jak również fenomenalną przestrzennością. Sposób, w jaki niemieckie kolumny obrazują scenę dźwiękową przywodził mi na myśl moje referencyjne Klipsche – z tą różnicą, że Elaki generują mniejsze, bardziej intymne obrazy pozorne, a pierwszy plan jest lekko cofnięty za linię bazy, tworząc realistyczne wrażenie perspektywy. Bezdyskusyjnie high-endowa jakość tych kolumn manifestuje się pod postacią znakomitej namacalności instrumentów i wokali. Ma to związek nie tylko z dalece nieprzeciętnym oddawaniem aury pogłosowej oraz imponującą swobodą, z jaką kreślona jest scena wszerz i w głąb, ale także z mikrodynamiką, która wszelkie małe i średnie zmiany natężenia i barwy dźwięku obrazuje w sposób wyjątkowo wyrazisty, acz naturalny, bez przejaskrawiania. Pizzicato na skrzypcach w wykonaniu Adama Bałdycha na albumie „Bridges” swym realizmem zbliżało się do moich referencyjnych (zmodyfikowanych) Klipschów, co należy rozumieć jako najwyższe wyróżnienie z mojej strony.

ELAC Vela FS407 para

Obudowy wykończone są z najlepszą starannością. Efekt jest zdumiewający.

 

Nie mam pojęcia, jakich narzędzi czy technik, a może jakiej wiedzy tajemnej użyli projektanci tych kolumn, ale to, co udało się im uzyskać w kwestii reprodukcji basu i dynamiki przechodzi najśmielsze oczekiwania. Zacznijmy od tego, że niski zakres w ogóle nie jest sztucznie dopompowany czy podbity. A to przecież ogromna pokusa dla konstruktora, który musi się zmierzyć z problemem zaaplikowania małych głośników w niewielkiej obudowie. Woofery w Elakach pracują bardzo dzielnie, w ogóle nie zniekształcają, ani też nie podbijają żadnego podzakresu. Skoro bas jest tak równy, świetnie artykułowany i daleki od monotonii, to w takim razie zapewne także deficytowy. Tu czeka na nas kolejna niespodzianka. Z jednej strony, potęga i skala całego zakresu odpowiadają oczekiwaniom wobec znacznie większych kolumn; z drugiej natomiast niski bas jest wyraźnie obecny i schodzi realnie do około 30 Hz w pomieszczeniu. Ale to jeszcze nie koniec niespodzianek, bowiem to, co te kolumny potrafią wyprawiać na tak wymagającym repertuarze, jak ścieżki dźwiękowe z „Gladiatora", „Incepcji” czy „Piratów z Karaibów" zadziwia i zarazem dezorientuje. Z jednym zastrzeżeniem: że do tego celu potrzebny jest porządny, mocny wzmacniacz, jak choćby wykorzystany w teście Audionet AMP1 V2. Zapuszczałem na tych kolumnach przeróżne trudne nagrania i robiłem to naprawdę głośno, a tandem piętnastek „AS-XR” poczynał sobie z taką swobodą i werwą, nie zmuszając przy tym portów do furkotania, że zachodziłem w głowę, jak to możliwe. Charakterystyka basu przypomina pracę idealnie zestrojonego zawieszenia w drogowym aucie sportowym: jest precyzja, ale też pełna harmonia amortyzacji i tłumienia ruchów nadwozia. Vele okazały się odporne na niemal dowolne kombinacje tempa, szybkości, zakresu i skali basu. Jest jędrność i szybkość, pojawia się także przyjemne ciepło i niewielka doza miękkości, ale nie czuć spowolnienia. Uderzenie, potęga i skala pojawiają się w dawkach znacznie przewyższających oczekiwania względem tak niedużych podłogówek. Wspomniana nutka miękkości co nieco ociepla i dociąża przekaz, co – jak sądzę – spodoba się większości audiofilów. Efekt ten słyszałem wyraźniej w drugim, domowym systemie, w pomieszczeniu będącym otwartym salonem, które wspomaga średni i niższy bas. Potęgował go wiekowy odtwarzacz CD Arcama CD73T. W systemie referencyjnym opisywana miękkość dołu była marginalna i w ogóle nie stanowiła kwestii do dyskusji. Co najwyżej poprawiała odbiór niskich tonów, jako wybrzmiewających w sposób naturalny, nieprzesadnie konturowy czy sztucznie utwardzony. W tym mniej ekstremalnym, a dużo bardziej „życiowym” zestawie potwierdziły się zresztą wszystkie inne atuty testowanego modelu, zwracając moją uwagę na niezaprzeczalną łagodność i delikatność przekazu. Z Primare I35 Vele grały wręcz zbyt łagodnie, znakomicie oddając brzmienie skrzypiec Maxima Vegnerowa w soundtracku z „Cienkiej Czerwonej Linii” wydanym na winylu „The Classics” z kompozycjami Hansa Zimmera. Znów potwierdziło się, że wierne, naturalne i pełne subtelności oddawanie barw instrumentów i wokali stanowi jedną z kluczowych zalet tych kolumn. Kończąc, dodam, że w trakcie odsłuchów nie raz odczuwałem gęsią skórkę na plecach i ramionach. A to jeden z tych efektów, który występuje tylko w towarzystwie najbardziej muzycznie satysfakcjonujących systemów, jakie mam okazję testować. Czy są jeszcze jakieś wątpliwości?

 

Galeria

 

Naszym zdaniem

W świecie high-endu zdominowanego dziś przez bardzo drogie konstrukcje w cenach dobijających do sześciu cyfr jest jeszcze miejsce dla takich oto, racjonalnie wycenionych, pięknie wykonanych kolumn, które jakością brzmienia deklasują modele w cenie do 10-15 tys. złotych, jak też zawstydzają znakomitą większość kolumn wycenionych znacznie powyżej tego pułapu. To jedne z najlepszych, jeśli nie najlepsze kolumny za około 20 tys. złotych, jakie dane mi było testować. Bez wątpienia stworzyli je mistrzowie akustycznego rzemiosła.

ELAC Vela FS407 zzzVela FS407 to kolumny wybitnie dopracowane i wyrafinowane. Imponują otwartością, rozdzielczością, detalicznością, przestrzennością, dynamiką, jak również mocno zaskakują skalą i potęgą basu. Czarują znakomitym oddaniem barw i mnóstwem subtelności. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że zasługują na najwyższe wyróżnienie.

 

Artykuł został pierwotnie opublikowany w Audio-Video 3/2020, które można w całości kupić TUTAJ.

 

System odsłuchowy:

  • Pomieszczenia: 30 m2 zaadaptowane akustycznie (dość silnie wytłumione), panele Vicoustic, Mega Acoustic oraz własnego projektu (system główny), otwarty salon 32 m2 o żywej akustyce (system 2)
  • Źródła cyfrowe: dCS Bartok + SOtM SMS-200 Ultra Neo / Sbooster P&P Eco MkII, Sony CDP-557 ESD jako transport i odtwarzacz CD), Arcam CD73T (system 2)
  • Gramofon: Clearaudio Concept / Hana SL
  • Phonostage: Trilogy 907
  • Wzmacniacze: Audionet AMP1 V2, Lavardin ISx Reference, Haiku Audio Bright mk5, Primare I35 (system 2)
  • Interkonekty: Albedo Metamorphosis, WireWorld Gold, van den Hul Orchid
  • Kable głośnikowe: KBL Sound Red Eye Ultimate, Albedo Air 1 (system 2)
  • Akcesoria: stoliki Rogoz Audio 4SPB/BBS, StandART STO, platformy antywibracyjne PAB
  • Zasilanie: dedykowana linia zasilająca, listwy Furutech f-TP615, PowerBASE kable zasilające KBL Sound Himalaya PRO, Master Mirror Reference, Solaris, Zodiac, Furutech 314Ag (system 2)
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Kontakt z redakcją