|
Dystrybutor: Konsbud Hi-Fi, www.konsbud-hifi.com.pl |
Tekst: Marek Lacki, Filip Kulpa (pomiary) | Zdjęcia: AV Artykuł pochodzi z Audio-Video 7-8/2024 - Kup wydanie PDF |
|
|
|
Zestawy głośnikowe SVS Ultra Evolution Bookshelf
TEST

SVS jest firmą amerykańską, z siedzibą w prowincjonalnym Youngstown w stanie Ohio, w którym ludność o białym kolorze skóry stanowi 41% ogółu mieszkańców. Miasto, którego populacja w 1930 roku wynosiła 170 tysięcy, dziś zamieszkuje zaledwie 60 tysięcy ludzi i jest przykładem postępującej deindustrializacji — procesu zachodzącego na niektórych obszarach Stanów Zjednoczonych. Tylko w latach 80. ubiegłego wieku pracę w Youngstown straciło aż 50 tysięcy osób zatrudnionych w hutnictwie.
Lokalizacje o takim charakterze niekiedy wykorzystują współcześnie tworzone firmy, czerpiące korzyści z niższych niż gdzie indziej kosztów prowadzenia działalności. SVS nie korzysta jednak z lokalnego potencjału, tnąc koszty poprzez sięganie po chińską siłę roboczą i tamtejsze fabryki. Taki model biznesowy nie jest dziś pożądany, jeśli oceniamy to przez pryzmat ekologii czy etyki, zważywszy na obecną sytuację geopolityczną. Tyle tylko, że SVS nie należy w tym względzie do wyjątków. Inna sprawa, że jest wielu producentów, którzy nauczeni pandemią i zerwanymi łańcuchami dostaw sprowadzili swój biznes z powrotem do macierzystego kraju. Produkcja w Chinach wpisuje się jednak w strategię SVS, której celem jest oferowanie produktów o możliwie najlepszej relacji jakości do ceny. Twórcy deklarują, że chcą złamać status quo panujący na rynku audio, a polegający na zawyżonym, w stosunku do jakości, poziomie cen — szczególnie w sektorze high-end, które to określenie firma wymownie bierze w cudzysłów.
Dyrektorem generalnym całego przedsięwzięcia jest Gary Yacoubian, biznesmen o 25-letnim doświadczeniu w branży audio, a także w handlu i produkcji elektroniki użytkowej. Był członkiem zarządu CTA (Consumer Technology Association), a więc organizacji odpowiedzialnej za organizację wystawy CES w Las Vegas, zasiadał także w kilku radach nadzorczych firm związanych z branżą audio i wideo — między innymi w Monster Cable. Z kolei dyrektor sprzedaży Thomas Handrup ma doświadczenie w takich firmach, jak GP (grupa KEF-a) czy Klipsch.
Testowane kolumny, o długiej i trudnej do zapamiętania nazwie, są przedstawicielami nowej, flagowej serii Ultra Evolution, z której SVS jest bardzo dumny i która zawiera aż siedem różnych modeli, w tym trzy duże podłogowe z głośnikami w układzie quasi d’Appolito, dwa podstawkowe oraz głośnik centralny i głośniki efektowe. Ultra Evolution Bookshelf to większe z dwóch monitorów w omawianej serii. Mniejsze noszą nazwę Nano.
Budowa
Podstawkowe SVS-y przyciągają dość eleganckim i jednocześnie bezpretensjonalnym wyglądem. Kształt obudów jest inspirowany dużymi konstrukcjami podłogowymi i wyraźnie różni się od wszystkiego, co miałem okazję testować przez ostatnich kilka lat. Przednia ścianka jest pochylona w dolnej części, natomiast poniżej tweetera następuje płynne przełamanie, prowadzące do wypionowania frontu. Tym sposobem centrum akustyczne głośnika wysokotonowego znalazło się w tej samej odległości od słuchacza, co centrum akustyczne woofera. Cel ten można by wprawdzie osiągnąć poprzez pochylenie całego frontu, jednak kąt owego pochylenia (wcale niemały) spowodowałby, że kopułka promieniowałaby w kierunku słuchacza nie na wprost, co rodziłoby pewne konsekwencje, jak chociażby spadek efektywności promieniowania. W tym przypadku, w stronę sufitu promieniuje jedynie midwoofer, który z natury jest mniej kierunkowy. Dość zaskakującym i nie do końca zrozumiałym zabiegiem jest powtórzenie przełamania na tylnej ściance. W konsekwencji, górna część przedniej ścianki, w której znalazł się wyprofilowany port BR, znajduje się bliżej tylnej ściany niż dolna. Patrząc na SVS-y z boku można odnieść wrażenie, że obudowy doznały urazu mechanicznego (efekt kopnięcia).
„Kopnięty" boczny profil obudów nie pozwoli pomylić SVS-ów z żadnymi innymi monitorami.
Boczne ścianki zostały sfazowane w przedniej części, w okolicy połączenia z frontem, dzięki czemu są węższe niż obudowy. Ma to zapewne na celu zredukowanie dyfrakcji na froncie. Wszystkie krawędzie obudowy zostały ponadto subtelnie zaokrąglone, a odległość tweetera od górnej krawędzi frontu jest inna niż od tych bocznych — to znana i dobra praktyka konstruktorska.
Producent przewidział trzy wykończenia: dwa czarne (okleina lub lakier o wysokim połysku) oraz białe, także o wysokim połysku. Szkoda, że nie pokuszono się o wariant w kolorze naturalnego drewna. Czarny lakier jest wysokiej jakości, ładnie i równo położony. W sztucznym świetle, pod odpowiednim kątem, można się jednak dopatrzeć charakterystycznej niedoskonałości wykończeń obudów produkowanych w Chinach: rodzaj zmatowienia, prawdopodobnie pochodzącego od wyszlifowania powierzchni obudowy zbyt grubym papierem ściernym. Jakość obudów należy jednak pochwalić. Użyto bowiem twardych płyt MDF, co można poznać po minimalnym pyleniu przy wykręcaniu wkrętów głośników (lub terminala z tyłu) — nie użyto nagwintowanych tulei. W przypadku Focali z otworów montażowych wychodziły spore ilości trocin. Ścianki są najgrubsze w teście (19–26 mm), zrezygnowano z dodatkowych wzmocnień. Szpary montażowe są równe i wąskie. Do wytłumienia użyto typowej włókniny, którą wyłożono wszystkie ścianki.
Tweeter jest aluminiową kopułką o średnicy 25 mm, pokrytą amorficznym węglem i ma charakterystyczny rozpraszacz.
Tweeter jest aluminiową kopułką o średnicy 25 mm, pokrytą warstwą napylanego próżniowo węgla amorficznego DLC (Diamond Like Carbon), dzięki czemu rozszerzono zakres tłokowej pracy membrany. Z danych technicznych wynika, że głośnik przenosi zakres do 40 kHz, jednak nie wiadomo przy jak dużym spadku (to samo dotyczy zresztą dolnego zakresu). Zwraca uwagę niebanalna siateczka ochronno-rozpraszająca z wtopionym krążkiem (Organic Cell Lattice Diffuser). Oczka mają nieregularny, quasi przypadkowy kształt. Element ten wymodelowano komputerowo. Front (kołnierz) głośnika jest stalowy, a magnes ferrytowy. Warto wspomnieć, że tweeter pracuje w szerszym niż zwykle zakresie częstotliwości — podział pasma ustalono przy 1800 Hz.
Jednostka nisko-średniotonowa o średnicy 165 mm ma dość cienką i najmniej sztywną membranę w grupie. Zrobiono ją z plecionki z włókna szklanego, określanej jako kompozytowa. Spodnią stronę powleczono błyszczącym laminatem tłumiącym rezonanse. Ażurowy, wieloramienny kosz jest odlewany z lekkiego stopu, układ magnetyczny ma pokaźne gabaryty, a cewka jest dłuższa od szczeliny (układ overhang). Gruby górny resor zwiastuje możliwość pracy z dużą amplitudą. Otwory wentylacyjne znajdują się w karkasie cewki — zarówno w jego cylindrycznej części, jak i w lejkowatym rozszerzeniu, który łączy się z membraną.
Jednostka nisko-średniotonowa o średnicy 165 mm ma dość cienką i najmniej sztywną membranę w testowanej grupie. Zrobiono ją z plecionki z włókna szklanego, określanej jako kompozytowa.
Zwrotnica to prosty układ filtrów drugiego rzędu. Mamy tu w sumie 5 elementów. W torze tweetera, który podłączono w odwróconej fazie, znalazł się kondensator foliowy, cewka powietrzna i rezystor ceramiczny, natomiast w torze woofera pracują cewka rdzeniowa i kondensator (niestety elektrolityczny). Płytkę zwrotnicy zintegrowano z podwójnym terminalem głośnikowym umożliwiającym nieco już dziś zapomniany bi-wiring. Przy tak nisko ustawionym podziale pasma rozwiązanie to może mieć sens.
Pomiar impedancji
SVS-y są obciążeniem typowo 4-omowym. Zmierzone minimum modułu impedancji wyniosło 3,4 Ω (w okolicach częstotliwości ok. 180 Hz). Wartości poniżej 4 Ω są osiągane także w okolicach strojenia bas-refleksu (49 Hz). Charakterystyki obu sztuk z testowej pary są ze sobą zbieżne w całym zakresie częstotliwości akustycznych. Nie widać tu śladów rezonansów, choć da się dostrzec drobne zafalowanie przy ok. 400 Hz. (FK)
Brzmienie
W teście odsłuchowym SVS-y zaprezentowały poprawną równowagę tonalną, którą z niezłym przybliżeniem można uznać za neutralną, pozbawioną ewidentnej sygnatury. W pierwszej chwili takie brzmienie może się wydać mało efektowne, nieprzykuwające uwagi. Wielu słuchaczy z pewnością jednak doceni to, że dźwięk jest pozbawiony wyostrzeń, nie epatuje nadmiarem precyzji, ale też nie zaokrągla zbytnio dźwięku. Wszystko wydaje się dobrze wyważone, wolne od anomalii.
Wysokie tony są właściwie zszyte ze średnicą i niemal nieobecne, mimo że pochodzą z twardej kopułki. W pierwszej chwili odniosłem wrażenie, że są delikatnie przytępione i celowo maskują niektóre wady elektroniki czy nagrań. Później jednak zmieniłem zdanie. Okazało się bowiem, że potrafią całkiem nieźle różnicować nagrania i zmieniać się od dość łagodnych, po twarde i metaliczne. Ostatecznie muszę przyznać, że brzmienie wysokich tonów jest neutralne w barwie i akuratne w nasyceniu, choć na tle pozostałych kolumn z grupy testowej odebrałem je jako... najciemniejsze.
Napędy i konstrukcja mechaniczna obydwu głośników budzą zaufanie.
W średnim zakresie pasma odnotowałem niezłą ogólną wyrazistość. Brzmienie strun gitar akustycznych było niezawoalowane, dość dźwięczne. Z przyjemnością słuchało się też gitar elektrycznych, które miały zarówno pożądaną ostrość, jak również odznaczały się wystarczającym wypełnieniem, masą — brzmiały zadowalająco realistycznie i przyjemnie. Bezpośrednie porównanie z Monitor Audio i Focalami doprowadziło jednak do wniosku, że średnica nosi jednak znamiona nieznacznego zawoalowania. Nie zmienia to jednak faktu, że na dłuższą metę wokale brzmią naturalnie. Nie ma w nich ani nadmiernego ciepła, ani ochłodzenia. Są czytelne, lecz pozbawione sybilantów. W niższej średnicy, na styku z basem, odnotowałem lekkie rozmycie konturów, zauważalne zwłaszcza na tle Focali.
Bas zapewnia niezły kompromis. Jest wystarczająco zwarty, krótki, a jednocześnie głęboki. Jego dużą zaletą jest brak efektu dudnienia, często spotykany w konstrukcjach podstawkowych, gdzie nagminnie stosuje się podbicie średniego podzakresu. Tutaj to w ogóle nie występuje. Byłem usatysfakcjonowany jakością różnicowania barw w omawianym zakresie. Jego charakter wyraźnie zmieniał się z nagrania na nagranie, z płyty na płytę. Poziom szczegółowości uważam za naprawdę dobry, natomiast oddanie konturów ustępowało obu konkurentom. Niski zakres cechuje zaokrąglone, zmiękczone wykończenie, ale atutem — szczególnie na tle Focali — jest dobre rozciągnięcie.
SVS-y dobrze oddają akustykę i efekty pogłosowe, niezła jest też precyzja lokalizacji. W większych składach orkiestrowych przejrzystość wydawała się nieco ograniczona, jednak w kameralistyce kolumny radziły sobie nadzwyczaj dobrze.
Podwójne zaciski głośnikowe to typowy element z katalogu dużego dostawcy.
Godne uznania są zdolności Ultra Evolution pod względem dynamiki. W nagraniach muzyki klasycznej, bardzo wyraźnie pokazywały rozpiętość, sprawnie oddawały skoki głośności, czyniąc to jednak dostojniej niż Focale. Przekaz cechowała bardzo przyjemna rytmiczność, prowadząca do przytupywania nogą na muzyce rockowej. (ML)
Druga opinia
Już od co najmniej kilku lat odkrywamy w naszych testach, że Amerykanie i Kanadyjczycy potrafią zaprojektować bardzo dobre monitory — nierzadko dużo ciekawsze niż propozycje z Europy. Przykłady można by mnożyć (pojawiały się na łamach AV w ostatnim czasie już nie raz), a nowy model SVS-a powiększa to grono. Moim zdaniem, są to całościowo najlepsze zestawy głośnikowe w naszym teście. Ich przewagi nad rywalami nie określiłbym subtelniej.
Ultra Evolution Bookshelf grają wyraźnie równiej od rywali, zbliżając się do charakterystyki, którą można nazwać neutralną lub bliską takowej. Żaden zakres ani podzakres pasma nie są słyszalnie uprzywilejowane; typowe dla wielu kolumn osłabienie przejścia średnicy i góry — nawet jeśli jest, to nieistotne. Słuchałem tych monitorów w co najmniej trzech, rozdzielonych czasowo sesjach i za każdym razem doceniałem dobry wgląd w muzyczną materię, strukturę nagrań, jak również dosyć wierne oddanie barw, szczególnie w średnim i wyższym zakresie pasma. Umiejętnie połączono gładkość dźwięku z dużą dozą klarowności, rozdzielczością. Niski i średni podzakres średnicy był znacznie lepszej jakości, mniej podbarwiony niż w Focalach i Monitor Audio. Oddanie brzmienia skrzypiec jazzowych, fortepianu, wibrafonu, saksofonów, gitar akustycznych, a także wokali — w każdym z tych przypadków można mówić o co najmniej dobrym realizmie. Oczywiście nie jest tak, że mamy do czynienia z ideałem, że te niezbyt drogie głośniki grają na poziomie konstrukcji wielokrotnie droższych. Choć, jeśli mam być szczery, to co najmniej z paroma takimi na pewno by wygrały... Szukając dziury w całym można odnotować pewne zmatowienie w sopranach i wyższej średnicy, przekazowi trochę brakuje organiczności, naturalnego ciepła, wypełnienia. Nie można jednak powiedzieć, że dźwięk jest chłodny, szkieletowy czy suchy. Liczy się to, że wszystkie składniki obiektywnie dobrego dźwięku są tu obecne w stopniu, który w mojej ocenie jest ponadprzeciętny w relacji do ceny. Mimo bardzo dobrej analityczności, dźwięk nie męczy, nie jest natarczywy. Ma sporo wyrafinowania. Góra jest najrówniejsza, najmniej metaliczna i najlepiej rozciągnięta. Klawesyn w utworach muzyki dawnej brzmiał najbardziej „żywo”, z odpowiednią dozą eteryczności, zwiewności. Było to bardzo wyraźne szczególnie na tle Monitor Audio.
Prosta, 5-elementowa zwrotnica. Kondensator w torze nisko-średniotonowym jest niestety elektrolityczny.
Bas jest wyraźnie inny — ale też całościowo lepszy — niż u rywali. Schodzi ewidentnie niżej niż w Focalach i trochę niżej niż w Monitor Audio. Tego w sumie należało się spodziewać, zważywszy na dotychczasowy profil działalności producenta. Przy wsparciu pomieszczenia, SVS-y realnie odtwarzają zakres poniżej 40 Hz, co dla monitorów tej wielkości nie jest byle jakim wynikiem. Druga dobra wiadomość jest taka, że niskie tony nie ciągną się jak guma do żucia i w ogóle nie przytłaczają pozostałych zakresów. W tym względzie są o wiele bardziej wyważone niż to, co serwuje model flagowy. Bas wydaje się też równiejszy niż u rywali. Jedyne ograniczenie to pewna doza miękkości, obecna w średnim i niższym podzakresie, co jednak nie przenosi się na wyższe składowe i nie rzutuje na rytmiczność czy ogólną dynamikę. Bas nie jest wprawdzie tak skoczny i subiektywnie „szybki” jak z Focali, ale zakres jego talentów jest tu wyraźnie szerszy. Przykładowo, oddawanie realizmu kontrabasu wychodziło amerykańskim monitorom najlepiej. Muzyki orkiestrowej, elektronicznej, filmowych soundtracków możemy słuchać z przyjemnością, doświadczając brzmienia niemalże pełnopasmowego. Powtórzę to samo, co napisałem w recenzji Monitor Audio — małe podłogówki z dwoma 13-cm wooferami będą się mogły schować, jeśli chodzi o rozciągnięcie i jakość niskich rejestrów. W innych dziedzinach zresztą także.
Ścianki są dość grube (19–26 mm), zrezygnowano z dodatkowych wzmocnień. Szpary montażowe są równe i wąskie. Do wytłumienia użyto typowej włókniny, którą wyłożono wszystkie ścianki.
SVS-y zaprezentowały zdecydowanie najbardziej obszerną i przejrzystą scenę dźwiękową w testowej grupie. Podłączone do high-endowej elektroniki tworzyły efekty przestrzenne na miarę znacznie droższych zespołów głośnikowych, noszących w dodatku znane loga. Oddanie głębi było poza zasięgiem rywali, do ogniskowania nie miałem żadnych uwag, a szerokość panoramy także była ponadprzeciętnie dobra.
Dynamika jest może i mniej efektowna niż u konkurentów, ale w zamian otrzymujemy więcej subtelności i wyrafinowania.
Podsumowując, bardzo dobre głośniki o rozsądnie skalkulowanej cenie. (FK)
Galeria
-
SVS Ultra Evolution Bookshelf
SVS Ultra Evolution Bookshelf
-
Napędy i konstrukcja mechaniczna obydwu głośników budzą zaufanie.
Napędy i konstrukcja mechaniczna obydwu głośników budzą zaufanie.
-
Charakterystyki obu sztuk z testowej pary są ze sobą zbieżne w całym zakresie częstotliwości akustycznych.
Charakterystyki obu sztuk z testowej pary są ze sobą zbieżne w całym zakresie częstotliwości akustycznych.
-
Ścianki są dość grube (19–26 mm), zrezygnowano z dodatkowych wzmocnień. Szpary montażowe są równe i wąskie.
Ścianki są dość grube (19–26 mm), zrezygnowano z dodatkowych wzmocnień. Szpary montażowe są równe i wąskie.
-
„Kopnięty" boczny profil obudów nie pozwoli pomylić SVS-ów z żadnymi innymi monitorami.
„Kopnięty" boczny profil obudów nie pozwoli pomylić SVS-ów z żadnymi innymi monitorami.
-
Podwójne zaciski głośnikowe to typowy element z katalogu dużego dostawcy.
Podwójne zaciski głośnikowe to typowy element z katalogu dużego dostawcy.
-
Tweeter jest aluminiową kopułką o średnicy 25 mm, pokrytą amorficznym węglem i ma charakterystyczny rozpraszacz.
Tweeter jest aluminiową kopułką o średnicy 25 mm, pokrytą amorficznym węglem i ma charakterystyczny rozpraszacz.
-
Jednostka nisko-średniotonowa o średnicy 165 mm ma dość cienką i najmniej sztywną membranę w testowanej grupie.
Jednostka nisko-średniotonowa o średnicy 165 mm ma dość cienką i najmniej sztywną membranę w testowanej grupie.
-
Prosta, 5-elementowa zwrotnica. Kondensator w torze nisko-średniotonowym jest niestety elektrolityczny.
Prosta, 5-elementowa zwrotnica. Kondensator w torze nisko-średniotonowym jest niestety elektrolityczny.
-
Ocena i dane techniczne
Ocena i dane techniczne
https://www.avtest.pl/zestawy-glosnikowe/item/1529-svs-ultra-evolution-bookshelf#sigProGalleriadc0a85a7f6
Naszym zdaniem
SVS jest producentem na dorobku, który dopiero puka do drzwi, za którymi rozpościera się jakże szeroki pejzaż audiofilskich zestawów głośnikowych. Zadanie ma więc niełatwe. Jak udała się ta próba, patrząc przez pryzmat testowanych monitorów? Więcej niż dobrze. Firma podeszła do tematu sumiennie, inżyniersko, sięgając po dobre przetworniki i strojąc całość tak, by zadowolić szerokie grono słuchaczy — przypuszczalnie nawet większe niż w przypadku modeli podłogowych, które dość wyraźnie ukierunkowano na systemy kina domowego. Ultra Evolution Bookshelf to wysoce uniwersalne monitory. Ich bliski neutralności balans tonalny sprawia, że nie narzucają własnego charakteru, pozwalając elektronice robić to, co do niej należy. Bardzo dobra rozdzielczość i wrażenie otwartości dźwięku, niski poziom podbarwień oraz ciekawie zestrojony, nieco miękki, lecz nie dudniący i nisko schodzący bas sprawiają, że potencjał systemu opartego o te głośniki jest obiektywnie największy w testowej grupie (Focal Aria Evo No1, Monitor Audio Silver 100 7G). Stąd nasze wyróżnienie.
Artykuł pochodzi z Audio-Video 7-8/2024 - Kup wydanie PDF
SYSTEM ODSŁUCHOWY 1 (ML)
- POKÓJ: 18,5 m2, zaadoptowany z użyciem ustrojów rozpraszających, tłumiących i pułapek basowych.
- ŹRÓDŁO: streamer SOtM sMS-200 Ultra z zasilaczem liniowym Sbooster BOTW Mk2; odtwarzacz Denon DCD-1015 (transport)
- DAC: Meitner MA3
- WZMACNIACZ: Baltlab Epoca 2
- OKABLOWANIE: kabel głośnikowy Tellurium Q Blue II; interkonekt analogowy: Equilirium Pure Ultimate RCA, USB: Tellurium Q Black; kabel ethernetowy Ugreen kat.8
- SWITCH: Netgear GS105 + zasilacz liniowy Hama
- ZASILANIE: 2 x listwa Enerr One z kablami Enerr Transcenda Supreme HC, wzmacniacz podpięty bezpośrednio do ściany. Kable zasilające: Lapp 100CY; Furutech FP-314Ag
- STOLIK: BASE 6 z wbudowanymi platformami kwarcowymi
SYSTEM ODSŁUCHOWY 2 (FK)
- POKÓJ: 29,5 m2, zaadaptowany akustycznie, krótki czas pogłosu, kolumny w polu swobodnym
- TRANSPORT STRUMIENIOWY: SOtM sMS-200 Ultra Neo z zasilaczem Farad Super3
- DAC/PRE: dCS Bartok 2.0
- WZMACNIACZ MOCY: Audionet AMP1 v2
- KOLUMNY ODNIESIENIA: ELAC Vela FS407.2, KEF R3 Meta
- INTERKONEKTY: Albedo Metamorphosis RCA, Stereovox HDSE, Synergistic Research Active USB
- KABLE GŁOŚNIKOWE: KBL Sound Red Eye Ultimate
- AKCESORIA: stoliki Rogoz Audio 4SPB/BBS, StandART STO (DAC), izolatory IsoAcoustics OREA Indigo pod przetwornikiem c/a
- ZASILANIE: dedykowana linia zasilająca, kondycjoner zasilania Keces BP-1200, listwa PowerBASE, kable zasilające KBL Sound Himalaya PRO, 2 x Master Mirror Reference, Hologram








