KEF Q350

Kwi 24, 2018

Transfer technologii z produktów drogich do coraz tańszych jest faktem. W KEF-ach z nowej serii Q mamy do czynienia z takim właśnie przypadkiem. Efekt? Więcej niż dobry…

Dystrybutor: GP Acoustics, www.kef.com 
Cena (za parę): 2500 zł za parę
Dostępne wykończenia: czarne, białe satynowe

Tekst: Marek Lacki | Zdjęcia: Filip Kulpa

audioklan 421x71 05062019

 

 


KEF Q350 - kolumny głośnikowe

TEST

KEF Q350 


O nowej serii Q – pokazanej po raz pierwszy w Monachium w maju 2017 roku – która z racji umiarkowanych cen stanowi motor napędowy w ofercie KEF-a – pisaliśmy już dość obszernie w wydaniu 7–8/2017, przy okazji recenzji modelu Q750. Te znakomite podłogówki wywarły na tyle duże wrażenie na testującym je redaktorze naczelnym, że gdy padła propozycja  zrecenzowania drugiego potencjalnego bestsellera z tej gamy – Q350 – nie wahaliśmy się ani chwili.

Tym razem to mnie przypadła rola testującego i pragnę odnotować, że jest to mój pierwszy kontakt z odnowioną po ponad 6 latach gamą Q. Znajdziemy w niej dwa monitory – mniejszy Q150, oparty na 13-cm wersji współosiowego głośnika Uni-Q, oraz droższy Q350 – bohater tej recenzji.

 

Budowa

Q350 jest formalnym następcą modelu Q300, od którego całkiem łatwo go odróżnić. W oczy rzucają się dwie zmiany: brak portu BR na przedniej ściance (znajduje się z tyłu) oraz przesunięcie głośnika Uni-Q w dół – na środek frontu. To rozwiązanie, przeniesione z monitorów LS50 i R100, skutkuje pożądaną symetrią w rozmieszczeniu głośnika względem całej obudowy, co korzystnie wpływa na jednorodność charakterystyk promieniowania w pionie. Takie usytuowanie głośnika generuje – według KEF-a – w mniejszym stopniu fale stojące wewnątrz obudowy. Biorąc pod uwagę, że koncentryczny zespół tweetera i głośnika nisko-średniotonowego (Uni-Q) też sam w sobie jest symetryczny (względem swojej osi akustycznej), otrzymujemy jeden z nielicznych zestawów głośnikowych o jednakowej dyspersji poniżej i powyżej osi akustycznej. A to oznacza, że KEF-y zagrają dokładnie tak samo, gdy postawimy je normalnie lub „do góry nogami”. Ponadto niewielkie znaczenie ma fakt, czy głośnik stoi, czy też leży. Z teoretycznego punktu widzenia, Q350 doskonale nadaje się do aplikacji jako głośnik centralny.

 

kef q350 uniq

Nowy głośnik Uni-Q zawiera kilka niewidocznych z zewnątrz ulepszeń. Warto zwrócić uwagę na grubość przedniej ścianki – aż 35 mm!

 

Przypomnijmy, że  Uni-Q to de facto dwa głośniki umieszczone w jednej osi – jeden wewnątrz drugiego. KEF konsekwentnie udoskonala to rozwiązanie od 1991 roku, kiedy zadebiutowała pierwsza generacja serii Q. Ma ono bardzo istotne zalety. Najważniejsza – to uzyskanie quasi-punktowego, jednorodnego źródła dźwięku. Ale są i wady, które z generacji na generację producent skutecznie minimalizuje. Wynikają one z faktu, że tweeter okala ruchoma membrana, która w sposób zależny od swojego wychylenia moduluje charakterystykę częstotliwościową w zakresie wysokich tonów (podział pasma nigdy nie jest ostry – tym bardziej, że KEF stroni od filtrów wysokiego rzędu). Warto zwrócić uwagę, że wąski obszar wokół głośnika wysokotonowego jest obecnie nieruchomy (rodzaj tubki). Znany już z poprzednich generacji UniQ, falowód Tangerine kontroluje dyspersję. Nietypowe jest też zawieszenie głośnika nisko-średniotonowego z karbowaną gumą górnego resoru (Z-FLEX) – to rozwiązanie ma na celu redukcję zniekształceń i dyfrakcji (odstający resor o klasycznej konstrukcji zaburza powierzchnię wokół głośnika, powodując ugięcie fal akustycznych). To wszystko jednak już znamy. Co zatem nowego?

Aluminiowa kopułka o średnicy 25 mm ma niebanalną komorę wytłumiającą w kształcie zwężającego się ku tyłowi klina (Damped Tweeter Loading Tube). To coraz chętniej stosowane przez producentów rozwiązanie, KEF zapożyczył z serii Reference. Ponadto zastosowano drugiej generacji łącznik membrany nisko-średniotonowej z karkasem cewki. Element ten ma ściśle zdefiniowaną sprężystość, która redukuje tendencję do wzbudzania fal stojących na powierzchni membrany. Ulepszeniom poddano także dolny resor oraz obrzeże membrany – teraz bardziej elastyczne (wespół z górnym resorem umożliwia szybszy powrót membrany do stanu spoczynku). Kolejną modyfikacją jest wyprofilowany port bas-refleksu o kształcie zoptymalizowanym metodą symulacji przepływu płynów (CFD – Computational Fluid Dynamics). Rozwiązanie to zapożyczono z kolei z serii R. Usytuowanie ujścia BR z tyłu jest korzystne z punktu widzenia minimalizacji podkolorowań w średnim zakresie pasma, choć oczywiście ma również tę wadę, że kolumny trzeba nieco dalej odstawić od ściany.

 

kef q350 uniq przekroj

Nowy głośnik Uni-Q w częściach. Najistotniejsze zmiany dotyczą membrany, która ma teraz promieniste zgrubienia (rodem z droższych serii), nowego pierścienia tłumiącego między karkasem cewki a podstawą membrany oraz nowej komory tłumiącej tweetera.

 

W kontraście do całej techniki głośnikowej, obudowy są całkiem typowymi prostopadłościanami o ostrych krawędziach, dostępne w dwóch wariantach wykończenia – czarnym i białym. Ich faktura jest atrakcyjna: przypomina szczotkowane aluminium. Ścianki mają zróżnicowaną grubość: tył, boki, spód i góra mają po 16 mm, natomiast front mierzy aż 35 mm. Wewnątrz zastosowano pojedynczą poprzeczkę z płyty wiórowej, spinającą ścianki boczne. Wytłumienie ma formę zwiniętych kawałków fizeliny jedynie na przedniej ściance – nad i pod głośnikiem.

Zwrotnicę umieszczono na płytce przymocowanej do dolnej ścianki. Zawiera ona zaledwie trzy elementy: cewkę rdzeniową, kondensator polipropylenowy i rezystor cermetowy. Trudno o prostszą filtrację. Okablowanie wewnętrzne do terminali głośnikowych podpięto szybkozłączkami. Gniazda są pojedyncze.

Warto podkreślić, że w fabrycznym komplecie nie otrzymujemy maskownic. Można je dokupić w cenie 80 zł za sztukę. KEF jest bodaj pierwszym producentem, który zdecydował się na takie sensowne rozwiązanie. Pozwoliło ono obniżyć cenę produktów, czyniąc je bardziej konkurencyjnymi. Jest też druga zaleta: możliwość bezproblemowego dokupienia maskownicy, gdy ulegnie ona uszkodzeniu.

 

Impedancja i faza elektryczna

kef q350 impedancja

 

Dwie rzeczy zwracają uwagę, gdy patrzymy na wykres modułu impedancji (linie czarna i zielona – dla jednej i drugiej sztuki) i fazy (linia czerwona). Pierwsza to brak widocznych śladów rezonansów obudowy (pamiętajmy, że te nie mają żadnych skośnych ścianek, a wzmocnienie jest tylko jedno), druga to bardzo ostre maksimum rezonansowe głośnika nisko-średniotonowego, konsekwencją czego są nieprzeciętnie duże kąty fazowe dochodzące do -64° (90 Hz). Małe KEF-y mogą, w wyniku tego, powodować dość silne nagrzewanie wzmacniacza (przy głośnym graniu), na co powinni zwrócić uwagę użytkownicy słabszych urządzeń pracujących w ciasnych szafkach. Minimum modułu impedancji (3,73 Ω  przy 176 Hz) pozostaje w idealnej zgodzie z deklaracjami producenta. Impedancję znamionową należałoby określić jako 5-omową.

 

Brzmienie

Gdy po pierwszym odsłuchu zajrzałem przypadkiem do danych technicznych, w których widnieje pasmo przenoszenia zaczynające się od 63 Hz (dopiero później doczytałem, że punkt -6 dB jest określony dla 42 Hz), zdziwiłem się. Po niezbyt dużych kolumnach podstawkowych nie należy się spodziewać bardzo nisko schodzącego basu, ale relacja pomiędzy oficjalną specyfikacją techniczną a tym, co rzeczywiście słychać, okazuje się niezwykle korzystna. Zupełnie nie odczuwa się deficytu głębokości basu. Q350 to kolumny wystarczająco pełnopasmowe do większości zastosowań w przeciętnej wielkości pomieszczeniach.

Drugie uniesienie moich brwi nastąpiło podczas lektury cennika. Q350 wyceniono na 2500 zł, tymczasem jakość oferowanego dźwięku sugeruje istotnie wyższą kwotę. O ile powszechnie się uważa, iż postęp następuje w tej chwili wyłącznie w technice cyfrowej, o tyle ja jestem zdania, że nie tylko. W mojej opinii, mniejszy, ale również duży, postęp zachodzi w technice głośnikowej. Jeszcze 25 lat temu zaawansowane pomiary akustyczne dopiero „raczkowały”. Dziś mierzy się bez porównania więcej (i dokładniej), a zamiast fizycznych prototypów, bada się te wirtualne. Czym większy producent, tym większe ma w tym zakresie możliwości. Twarde stąpanie po gruncie elektroakustyki już od początku istnienia KEF-a stanowiło idee fixe założyciela –  Raymonda Cooke’a. Jak się przekonaliśmy trzy lata temu, odwiedzając fabrykę i biuro projektowe w Maidstone, tak jest do dziś – i to najwyraźniej procentuje.  

 

kef q350 front

Charakterystyczny falowód Tangerine to tylko jedno z kilku autorskich rozwiązań w tej generacji Uni-Q. Można by nimi obdzielić kilka konstrukcji z podobnego zakresu cenowego. 

 

Ogólny balans tonalny w zakresie średnio-wysokotonowym oceniam jako wysoce neutralny. W zakresie basowym występuje natomiast lekkie – oceniam je na mniej więcej 3-decybelowe – podbicie. W porównaniu z całkiem liniowymi kolumnami Equilibrium Atmosphere, których używam na co dzień, średniego i wyższego basu jest więcej. Z kolei jeśli wziąć pod uwagę pozostałą część pasma, wydaje się, że zasadniczej różnicy nie ma. Równowaga rejestrów pomiędzy środkiem a górą jest wyrównana, choć przypuszczam, że przy ok. 4 kHz występuje delikatne stłumienie.

Muszę przyznać, że w początkowej fazie odsłuchów wcale nieoczywista była granica pomiędzy brzmieniem reprezentowanym przez Equilibrium a tym, co pokazały KEF-y. Pierwsze wrażenie jest wręcz takie, że tej różnicy… nie ma! Dalsze i bardziej wnikliwe testy pokazały, że owszem, różnica jednak występuje – i jest całkiem wyraźna. Z jednej strony to przestroga przed zbyt pochopnymi wnioskami z tzw. szybkich porównań, z drugiej – świadectwo niewątpliwego kunsztu zespołu pod kierownictwem Jacka Oclee-Browna.

Gitary Antonio Forcione brzmiały precyzyjnie i z tak dużą wyrazistością, że przez moment naprawdę można się nabrać, że słuchamy całkiem drogich kolumn. Sęk w tym, że te nagrania (zrealizowane przez Naima) brzmią po prostu atrakcyjnie niemal na każdych, choćby przyzwoitych, zestawach. Na wrażenie podobieństwa Q350 do Equilibrium składa się podobny poziom precyzji, a także wyborna jakość stereofonii. Przynajmniej jeśli chodzi o pierwszy i drugi plan, brytyjskie monitory nie ustępowały referencji. Jest to zresztą bardzo silny atut testowanych monitorów – ich znak rozpoznawczy. KEF-y w sposób niewymuszony, całkiem swobodnie, prezentują dźwięki spoza tzw. bazy stereo. Bez problemu mogłem uchwycić efekty przestrzenne dochodzące z boków, czy nawet z tyłu głowy – oczywiście przy odpowiednim nagraniu.  

 

kef q350 gniazda

Z tej perspektywy za bardzo tego nie widać, ale port BR ma łagodnie wyprofilowane ujścia, co skutecznie minimalizuje turbulencje wydmuchiwanego powietrza.

 

Stereofonia jest więc pierwszorzędna – jak za tę cenę wręcz genialna – w swej precyzji i rozmachu. High-endowy jest także poziom neutralności i precyzji. Czym więc różnią się te kolumny od konstrukcji za ponad 10 tys. zł? Barwami. Jak wspomniałem, nie odbiegają one temperaturą w żadną stronę, są niejako na środku skali. Trudno zatem mówić o ewidentnym charakterze brzmienia czy podkolorowaniach. Jestem przekonany, że gdyby np. wziąć słynny model Reference 105/3 i porównać z Q350, okazałoby się, że monitory KEF-a są o wiele bardziej neutralne i precyzyjne. To jest właśnie postęp w dziedzinie projektowania zestawów głośnikowych.

Pisząc o niedoskonałości barw, która determinuje dystans dzielący Q350 od drogich zespołów głośnikowych, mam na myśli poziom nasycenia oraz spektrum alikwotów. Dłuższy odsłuch obnaża braki właśnie w tych aspektach. Skutkuje to tym, że u słuchacza (a przynajmniej u mnie) nie pojawia się wrażenie obcowania z dźwiękiem na żywo. Jest poprawnie, ale nie ma efektu uczestnictwa w koncercie. Jednym słowem: brakuje namacalności, mimo świetnej stereofonii. Dźwięk nie angażuje tak, jak w przypadku kolumn high-end. Oczywiście, nie należy tych uwag traktować jako krytyki Q350. Zachodzi tu swoisty paradoks: stopień wyrafinowania, ogólnej poprawności tych zestawów jest na tyle duży, że prowokuje do porównań, których normalnie nie byłoby sensu czynić. A to wielki komplement pod adresem małych KEF-ów.

Zapewne niejeden audiofil zapyta: a jak Q350 wypadają na tle LS50? Nie miałem okazji przeprowadzić bezpośredniego porównania, jednak odnoszę wrażenie, że testowane monitory są bardzo podobne do LS-ów. Niemniej w każdym aspekcie jakby nieco gorsze. Mój zarzut względem LS50 polegał na tym, że w stosunku do pozostałych cech poziom ekspresji, emocjonalność przekazu są mniejsze. Z Q350 jest dokładnie tak samo.

 

Galeria

 

Naszym zdaniem

kef q350 dane techniczneQ350 to kolejne kolumny KEF-a, które w namacalny sposób przekonują, jak spójną wizję projektowania kolumn ma ta firma i jak dopracowane konstrukcje potrafi tworzyć. Pomijając lekko podrasowany wyższy bas, są to niezwykle równe zestawy, bliskie całkowitej neutralności. Brak wyostrzeń, zmiękczeń, temperatura barw na poziomie „komfortowego zera” w połączeniu z niesamowicie dobrą stereofonią i precyzją sprawiają, że po kilku minutach przychodzi refleksja: czy droższe kolumny są w ogóle potrzebne? Odpowiedź pojawia się później, gdy się okazuje, że za 2500 zł jednak nie można mieć wszystkiego, w szczególności zaś zupełnej przejrzystości, nasycenia barw i zaangażowania. Mimo to uważam, że trudno o adekwatnych jakościowo rywali Q350. Tradycyjnie do głowy przychodzą mi JBL-e Arena 180 – konstrukcje zupełnie inne: bardziej charakterne, w dodatku podłogowe, lecz całościowo równie dobre. Jeszcze bardziej charakterystyczne w brzmieniu, ale także świetne, są polskie STX Neutrino. Oba te zestawy nie mają jednak neutralności KEF-ów.

System odsłuchowy:

  • Pomieszczenie: 20 m2 zaadaptowane akustycznie, o krótkim czasie pogłosu, kolumny ustawione na krótszej ścianie w 1/5 długości.
  • Komputer: Asus A555L (Win 10, 4GB RAM, 2,0 GHz)+ program J.River MC21
  • DAC: Chord 2Qute
  • Kabel USB: iFi Audio Gemini
  • Wzmacniacz: McIntosh MA8900
  • Kable sygnałowe: Purist Audio Design Vesta
  • Kable głośnikowe: Equilibrium Tune 55 Ultimate
  • Kable zasilające: Enerr Transcenda Ultimate
  • Listwa: Enerr One + kabel Enerr Transcenda Supreme HC (20A)
  • Stolik: Rogoz Audio z systemem BBS
Zaloguj się, by skomentować

Kontakt z redakcją