Bowers & Wilkins 706 S2

Kwi 09, 2019

Monitory 706 S2 są zamkniętą w prostopadłościennej bryle, lekko uproszczoną wersją znakomitych 705 S2. Czy równie udaną?

Dystrybutor: Audio Klan, www.audioklan.com.pl 
Cena: 6298 zł za parę
Dostępne wykończenia: czarne (wysoki połysk), białe (matowe), rosenut (fornir)

Tekst i zdjęcia: Filip Kulpa

audioklan 421x71 07102019

 

 


Bowers & Wilkins 706 S2 - Zestawy głośnikowe

TEST

B&W 706 S2

To już nasze trzecie „podejście” do wprowadzonej późną jesienią ubiegłego roku przez Bowers & Wilkins gamy 700 S2 (patrz linki poniżej):

Przypomnijmy, że seria 700 S2 formalnie zastępuje linię CM S2, będącą następcą CM – ta z kolei zastąpiła dawną gamę 700. W ten oto sposób B&W zatoczyło koło, powracając do dawnych oznaczeń i niegdysiejszej serii 700, pozycjonowanej – zgodnie z logiką – pomiędzy prestiżową 800 a nieporównywalnie tańszą 600 S2. Ta pierwsza składa się z trzech modeli podłogowych, trzech podstawkowych, dwóch zestawów centralnych i aktywnego subwoofera DB4S. Różnorodność ta pozwala tworzyć najróżniejsze kombinacje zestawów wielokanałowych, jak również precyzyjnie dopasować kolumny do wymagań użytkownika i wielkości pomieszczenia.

Ze szczególnie ciekawą i nigdzie indziej (u B&W, ale chyba nie tylko) niespotykaną sytuacją mamy do czynienia w przypadku dwóch modeli monitorów: 705 S2 i 706 S2. Obydwa wykorzystują tę samą technikę głośnikową, identyczne obudowy i różnią się tylko jednym rozwiązaniem, które ma niebagatelny wpływ… na cenę. Byliśmy bardzo ciekawi, czy także na brzmienie, bowiem z technicznego punktu widzenia sprawa nie jest wcale tak jednoznaczna, jak na pozór mogłoby się wydawać.

 

Budowa

Oczywiście mam na myśli sztandarowy dla B&W element, a mianowicie aluminiową „tubę” głośnika wysokotonowego, której konstrukcja i kształt stanowią bezpośrednie zapożyczenie z serii 800. Tam obudowa tweetera jest wprawdzie dłuższa, ale pełni analogiczną funkcję komory wytłumiającej tylną falę dźwiękową. W 706 S2 – w przeciwieństwie do 705 S2 – zrezygnowano z tego kosztownego rozwiązania, co oznacza, że tweeter zamontowano klasycznie, a więc w górnej części przedniej ścianki, dzięki czemu cena gotowych kolumn na półce sklepowej spadła z 9900 do 6300 zł. Spora różnica. Klasyczny montaż nie oznacza jednak, że jest on zwyczajny, jakich wiele, bowiem głośnik osadzono w sposób elastyczny, co wyraźnie czuć pod naciskiem opuszków palców, gdy uszczelka/wkładka, w której go osadzono, wyraźnie się odkształca.

Wprawne oko dostrzeże, że tweeter – wspólny dla całej serii 700 S2 – znalazł się nieco bliżej głośnika nisko-średniotonowego niż w 705 S2, a to dobra informacja, tym bardziej, że firma od dłuższego już czasu preferuje filtry pierwszego i drugiego rzędu, co ma określone konsekwencje dla charakterystyk kierunkowych. Z inżynierskiego punktu widzenia zrezygnowanie z tuby wcale nie musi być złe, bowiem – zarówno w szczytowym modelu 703 S2, jak i wspomnianych 705 S2 – licuje ona z ostrą krawędzią górnej ścianki oraz samymi narożnikami prostopadłościennej obudowy, co w nieunikniony sposób, wskutek zjawiska dyfrakcji, musi powodować zaburzenia na charakterystykach częstotliwościowej i fazowej. W podłogowych modelach serii 800 problem ten rozwiązano w nadzwyczaj elegancki sposób – za pomocą kulistej obudowy jednostki średniotonowej. W serii 700, siłą rzeczy, być jej nie może (koszty). Warto w tym miejscu przypomnieć nieprodukowany już, znakomity (bazujący jeszcze na kewlarze) monitor PM1. Tam również tweeter umieszczono w tubie („tweeter on top”), jednak górna ścianka obudowy została bardzo ładnie wyoblona – właśnie ze względu na dyfrakcję. Model PM1 nie przynależał do żadnej serii, był mały i relatywnie drogi, tak więc producent mógł „zaszaleć”. W serii 700 na takie ekstrawagancje, niestety, nie ma już miejsca.

B@W 706 S2 tweeter

Aluminiowo-węglową kopułkę zamontowano klasycznie, należy jednak zwrócić uwagę na fakt, że odprzęgnięto ją mechanicznie (elastycznie) od obudowy.

 

706 S2 wykorzystuje dokładnie tę samą obudowę co 705 S2 – to prostopadłościan o wymiarach 400 x 200 x 185 mm. Jest bardzo solidna, wykonana z dobrych jakościowo płyt mdf o grubości 19 mm. Jej głucha odpowiedź na opukiwanie świadczy o użyciu dość grubych ścianek, które wewnątrz dodatkowo wzmocniono za pomocą poziomej poprzeczki. Użyto sporej ilości materiału wytłumiającego. Zabiegi te najwyraźniej się opłaciły, co widać na zamieszczonym dalej, zupełnie gładkim wykresie modułu impedancji. Nie widać choćby najmniejszych rezonansów (co oczywiście nie znaczy, że w ogóle ich nie ma).

Głośnik wysokotonowy zaopatrzony w zwarty magnes neodymowy i krótką tubę wytłumiającą nie ma wydzielonej subkomory, w związku z czym czynna akustycznie objętość jest praktycznie niezmieniona w stosunku do droższego modelu, co w połączeniu z takim samym tunelem BR skutkuje dostrojeniem bas-refleksu do tej samej częstotliwości (54 Hz). Jeśli dodamy do tego fakt, że woofery w obydwu kolumnach są identyczne, można wysnuć nieomal pewny wniosek, że obie kolumny będą tak samo odtwarzać niskie tony.
Nie ma natomiast pewności co do identycznej konstrukcji przetworników wysokotonowych (abstrahując od innego rozwiązania tuby wytłumiającej), jest jednak mało prawdopodobne, by różniły się czymkolwiek na poziomie napędu, a tym bardziej membran czy zawieszenia, chociaż rzut oka na charakterystyki modułu impedancji jednego i drugiego zestawu ujawnia, że na górnym skraju pasma impedancja 706 S2 jest o 0,6 Ω niższa niż w 705 S2. Różnica ta może (ale nie musi) mieć związek z ewentualną zmianą wartości elementów w zwrotnicy. Jedna z nich jest widoczna gołym okiem: główny kondensator polipropylenowy w filtrze górnoprzepustowym (pierwszego rzędu) ma pojemność 5,1 zamiast 4,3 Ω, co oznacza wyższą częstotliwość filtru górnoprzepustowego). Wydaje się, że tego typu modyfikacje były konieczne ze względu na inny sposób montażu tweetera oraz jego zbliżenie do woofera.

Niezależnie od tego, że głośniki są takie same, warto pokrótce przypomnieć ich konstrukcję. Kopułka jest opracowaniem stworzonym specjalnie na potrzeby serii 700. Wykonano ją z dwóch koncentrycznych struktur. Większa część głośnika to cienki (30 mikronów) aluminiowy płaszcz, który w procesie osadzania powłoki gazowej (PVD) został pokryty warstwą węgla. Zewnętrzną część membrany uzupełnia znacznie grubszy pierścień węglowy. W ten sposób udało się przesunąć rezonans mechaniczny membrany – z 38 (w poprzedniej kopułce aluminiowej) do 47 kHz, czyli grubo ponad oktawę poza granicę pasma akustycznego.

B&W 706 S2 woofer

Nowej generacji midwoofer z serii 700 – tu o średnicy 165 mm – to bardzo porządnie zaprojektowany przetwornik zdolny odtwarzać sygnały o dużej mocy i relatywnie małych częstotliwościach.

 

Niskie i średnie tony odtwarza 165-mm głośnik z membraną wykonaną ze splotu Continuum – materiał ten zastąpił wysłużony po ponad dwóch dekadach kewlar. Ma on mieć korzystniejsze właściwości akustyczne niż włókna aramidowe, a dotychczasowe odsłuchy modeli z serii 800 i 700 wskazują na istotnie lepsze oddanie barw i poprawę spójności brzmienia. Midwoofer ma ponadto bardzo ażurowy, lecz niezwykle sztywny odlewany kosz o minimalnym oporze aerodynamicznym, zapewniającym bardzo skuteczną wentylację cewki. W konstrukcji tego przetwornika widać dążenie do uzyskania znacznej obciążalności mocowej i termicznej (co zresztą potwierdzają odsłuchy).

Tył kolumn wygląda znajomo – zgodnie z oczekiwaniami, mamy tu te same podwójne zaciski głośnikowe, co w pozostałych modelach z serii 700, oraz ozdobiony małymi wgłębieniami port bas-refleksu (Flowport), które wraz z łagodnym profilem ujścia przyczyniają się do zredukowania efektu furkotania nawet przy dużej prędkości przepływającego powietrza.

Brzmienie

Pół roku temu nieomal zachwycałem się przywoływanym tu wielokroć modelem 705 S2, a chwilę wcześniej – także podłogówkami 703 S2. Jedną z konkluzji obu testów było to, że dziś Bowers & Wilkins oferuje lepiej brzmiące kolumny niż jeszcze kilka lat temu – i to za wcale nie większe (a w przypadku podłogówek, wręcz za mniejsze) kwoty. Wystarczy wziąć odpowiedniki z serii CM czy starą serię 700. Stwierdzenie to doskonale pasuje także do recenzowanych monitorów. Z kolumn za nieco ponad 6 tys. zł uzyskałem efekt znacznie przewyższający moje oczekiwania. Nim to jednak nastąpiło, musiałem się chwilę „pomęczyć”. Pierwsze trzy, a właściwie cztery obserwacje płynące ze wstępnych odsłuchów były następujące: 1) prężny, bardzo dobrze kontrolowany, minimalnie tylko podbity bas (ale ze świetnym wykopem); 2) zawstydzający znakomitą większość monitorów zakres dynamiczny; 3) imponująca precyzja stereofonii; 4) podbita, nieco metaliczna góra. Trzy pierwsze elementy bardzo mi się podobały, czwarty – już niespecjalnie, więc postanowiłem zgłębić ten temat. Najpierw dokonałem licznych korekt w ustawieniu, w efekcie których kolumny zostały znacznie mniej skręcone w kierunku słuchacza niż zwykle (osie krzyżowały się daleko za miejscem odsłuchu). Po drugie, postanowiłem dać im trochę popracować w celu ewentualnego dotarcia (grały wcześniej, ale nie mam pojęcia jak długo). Po trzecie, odłączyłem integrę Audioneta SAM 20 SE i zamiast niej podłączyłem swój (znacznie lepszy) wzmacniacz. Efekt mówił sam za siebie: nie było dyskusji „co lepsze”. W drugiej rundzie odsłuchów zmieniłem jeszcze podstawki – z trójnożnych Q Acoustics na moje wiekowe „customowe” Rogoz Audio (czterorurka zasypana śrutem ołowianym i piaskiem). Efekt? Początkowo zanadto rozświetlona góra pasma stała się o wiele spokojniejsza i gładka, a całe brzmienie nabrało spójności, gładkości, autorytarności i kolorytu. Tak, wiem, z tej klasy elektroniką te kolumny raczej nigdy nie zagrają. Z drugiej strony uważam jednak, że nie należy oceniać zestawów głośnikowych różnej klasy arbitralnie przyporządkowując je do lepszej lub gorszej elektroniki i kabli, ponieważ tym sposobem otrzymujemy zafałszowany obraz możliwości kolumn tanich i drogich: różnice są większe, niż powinny być, wskutek stosowania niespójnej platformy testowej. Tymczasem obecne realia w świecie zestawów głośnikowych są takie, że można wskazać wiele naprawdę znakomitych (wręcz niedoszacowanych cenowo) kolumn z przedziału 3–8 tys. zł oraz jeszcze więcej kolumn bardzo drogich (po kilkadziesiąt tysięcy zł), które nie są warte nawet jednej trzeciej swojej ceny. To nie tylko moja opinia, dodam na marginesie. Wróćmy jednak do bohatera naszego spotkania.

B&W 706 S2 gniazda

Podwójne terminale zintegrowano z „cichym" portem BR (Flowport). Układ dostrojono do częstotliwości 54 Hz.

 

706 S2 są niebywale przestrzenne i zwiewne. Sposób, w jaki obrazują instrumenty i wokale, budzi skojarzenia z konstrukcjami za kwoty pięciocyfrowe – i to niekoniecznie te z jedynką na początku. Powstaje efekt niemalże pełnego oderwania dźwięków od skrzynek, zaś precyzja, z jaką daje się wskazać położenia źródeł dźwięku, jest z jednej strony imponująca, z drugiej – niewymuszona. Z ciekawości podłączyłem ponad dwukrotnie tańsze, ale bardzo chwalone w naszym teście monitory Acoustic Energy AE300. Efekt był taki, jakby idealnie ostrą fotografię wykonaną wybornym optycznie obiektywem stałoogniskowym poddać działaniu filtru rozmywającego obraz. Tak wyraziście i klarownie obrazują B&W. Niejako przy okazji otrzymujemy znakomicie oddaną głębię obrazu. Z dwóch–trzech warstw przestrzeni w wykonaniu AE, B&W wyciągały kolejne, znacznie dalsze. Porównując to, co w tej materii potrafią te monitory, z możliwościami kolumn testowanych na przestrzeni ostatnich lat, muszę stwierdzić, że poza 705 S2 nie słyszałem chyba żadnych zestawów głośnikowych za mniej niż 10 tys. zł, które potrafiłyby w zakresie stereofonii równie wiele, a w grupie kolumn do 20 tys. zł odsetek zestawów plasujących się na zbliżonym lub wyższym poziomie jest minimalny.

Generalnie rzecz biorąc, 706 S2 nie są zestawami silącymi się na liniowość, tj. maksymalną neutralność reprodukcji dźwięku. W zasadzie można by stwierdzić, że skraje pasma potraktowano z lekkim priorytetem w stosunku do średnicy. Tyle, że samo to stwierdzenie de facto niewiele mówi: to pojemny worek, do którego można wrzucić całe mnóstwo kolumn zapewniających coś podobnego. A przecież każde i tak brzmią inaczej. W moim odczuciu, z czysto subiektywnego punktu widzenia, niskich tonów z 706 S2 jest po prostu w sam raz, przynajmniej jeśli chodzi o odsłuch w dość dużym pomieszczeniu i ustawieniu z dala od ścian. Ujmę to inaczej: ilościowo basu jest porównywalnie jak w wielu, podobnie wycenionych podłogówkach. Znów chylę czoła przed konstruktorami odpowiedzialnymi za zestrojenie basu. Mamy tu odpowiedni wykop i siłę uderzenia, ale też całkiem wyraźny kontur, dobrą precyzję oraz brak nieprzyjemnych efektów „puf puf” (typowych dla zbyt nisko i agresywnie zestrojonych bas-refleksów), jak również dudnienia i przeciągania. To znaczy, zjawiska te są słyszalne, ale z trudem i to przy założeniu, że za wszelką cenę chcemy je wychwycić. Tymczasem podczas normalnego słuchania docenimy zwarty, całkiem nisko schodzący, a przede wszystkim dynamiczny i zadziwiająco odporny na kompresję bas o jakości i motoryce niełatwych do uzyskania z droższych kolumn podłogowych. W ogóle trzeba powiedzieć, że pod względem skali odtwarzanego dźwięku, 706-ki robią doskonałą robotę. Idę o zakład, że w ślepym teście większość doświadczonych słuchaczy uznałaby, że grają kolumny podłogowe, a nie monitory. Zaznaczam przy tym, iż nie chodzi tu o tanią sztuczką z napompowanym basem, który tworzy dużą skalę dźwięku (znany efekt psychoakustyczny). To coś bardziej wysublimowanego: połączenie, owszem, sporej energii w basie z ogólną swobodą dynamiczną nawet przy znacznych poziomach SPL (czym 706 S2 potrafiłyby wprawić w zażenowanie wiele niekoniecznie tańszych monitorów) oraz obszernym i świetnie zorganizowanym obrazem stereo.

Gdy już wypracowałem opisane optimum, korzystając z roboczej elektroniki, doszedłem do wniosku, że z tym podkreśleniem wysokich tonów to nie jest wcale takie oczywiste, jak początkowo sądziłem. W trakcie przedłużających się (ponad miarę) odsłuchów znalazłem mnóstwo nagrań, w których emfazy wysokotonowej w ogóle nie znajdowałem; wręcz przeciwnie: brzmienie zdawało się być lekko ocieplone (pisałem o tym także w recenzji 705 S2). Gdy jednak do akcji wkraczał jasno i dynamicznie nagrany werbel, karbonowo-aluminiowy tweeter dawał jednak o siebie znać nieco bardziej, niżby czasem wypadało. Ale czy to uprawnia do oceny wysokich tonów jako rozjaśnionych? Wydaje mi się, że nie, choć podkreślam z całą mocą: spore znaczenie ma tu elektronika i ustawienie. Odradzam nakierowywanie osi kolumn na miejsce odsłuchu – wtedy na pewno będzie za jasno i trochę za ostro. Istotna jest także wysokość odsłuchu.

 

Impedancja i faza elektryczna

B&W 706 S2 impedancja

Pomiar impedancji i fazy elektrycznej dał wynik bardzo zbieżny z tym, który uzyskaliśmy w teście modelu 705 S2. Zgodne są nie tylko kształt, ale także wartości dwóch pierwszych minimów, co potwierdza tezę o identycznym zestrojeniu układu bas-refleks, takiej samej objętości obudowy i konstrukcji wooferów. Minimalna wartość impedancji wynosi 4,0 Ω , jednak dotyczy ona górnego skraju pasma (20 kHz). Jeśli ograniczymy się do tego zakresu pasma, gdzie występuje istotna część energii sygnału, to za faktyczne minimum należy uznać wartość 4,8 Ω występującą w górnym basie (165–190 Hz). Mając na uwadze cały wykres modułu impedancji, zasadne jest uznanie 706 S2 za obciążenie znamionowo 6-omowe. Warto podkreślić brak nieciągłości i zafalowań, świadczący bardzo pozytywnie o jakości obudowy. Maksymalny kąt fazy elektrycznej (linia czerwona) sięga niemalże +72°, ale przy bardzo małej częstotliwości (22 Hz), przy której nie ma dużego obciążenia energetycznego ani małej wartości impedancji.

Wszystko to oznacza, że 706 S2 to kolumny łatwe do wysterowania – także dla wzmacniaczy lampowych. Ewentualność tę można brać pod uwagę także ze względu na dobrą, jak na kolumny kompaktowe, efektywność, której wartość (88 dB/2,83 V/1m) wydaje się realna.

Galeria

 

Naszym zdaniem

BW 706S2 zzz706 S2 mają kilka bardzo poważnych atutów na tle znanych mi rywali za 6–7 tys. zł (a jest ich trochę) i nie ograniczam się tu bynajmniej tylko do monitorów, ponieważ stawianie tych kolumn naprzeciw konstrukcji wolnostojących jest w pełni zasadne i uprawnione. 706-ki wyróżnia nieprzeciętna w skali monitorów dynamika, znakomicie zestrojony – precyzyjny, ale też mocny i dobrze rozciągnięty – bas, a prawdziwą ozdobą zwartego, rytmicznego, precyzyjnego i niepozbawionego subtelności grania jest stereofonia: superdokładna, niezwykle swobodna, z mnóstwem powietrza, dźwiękowego mikroplanktonu i wyśmienitą projekcją głębi.

Zanim jednak ruszycie szturmem do salonów na odsłuch, pragnę Was ostrzec: przygotujcie się na to, że są to kolumny wymagające pewnej cierpliwości i ostrożności w zakresie precyzyjnego ustawienia, doboru elektroniki, a nawet podstawek. Tu wszystko ma znaczenie. Potraktujcie je z szacunkiem i respektem – jakby były przynajmniej dwa razy droższe. Góra jest dobrej jakości, ale dość łatwo można sprawić, że wymknie się spod kontroli, odrywając od średnicy (skądinąd bardzo dobrej). Z wyborną, miękko brzmiącą elektroniką zestawy te potrafią zagrać spójnym, muzykalnym dźwiękiem. Sądzę, że warto wypróbować dobre lampowce. A gdy już uda się osiągnąć efekt, który opisałem, w pełni docenicie, jak znakomity i relatywnie niedrogi jest to głośnik. Kolejne brawa dla serii 700 S2.

System odsłuchowy:

  • Pomieszczenie: 30 m2 zaadaptowane akustycznie, dość silnie wytłumione
  • Źródło: Auralic Aries (FW 4.1) (USB audio out) + Meitner MA-1
  • Przedwzmacniacz: Conrad-Johnson ET2
  • Wzmacniacze mocy: Audionet AMP1 V2
  • Interkonekty: Stereovox HDSE, Albedo Metamorphosis
  • Kable głośnikowe: KBL Sound Red Eye Ultimate
  • Akcesoria: stoliki Rogoz Audio 4SPB/BBS, StandART STO, platformy antywibracyjne PAB (pod przedwzmacniaczem i przetwornikiem c/a)
  • Zasilanie: dedykowana linia zasilająca, listwy Furutech f-TP615, GigaWatt PF-2, dedykowana linia zasilająca, listwy Furutech f-TP615, GigaWatt PF-2, kable zasilające KBL Sound Himalaya PRO, Spectrum, Zodiac
Zaloguj się, by skomentować

Kontakt z redakcją