PORTAL MIESIĘCZNIKA AUDIO-VIDEO (zał. 1984)

Wharfedale EVO 5.4

Pięć lat temu testowaliśmy przedstawiciela nowej wówczas serii EVO w ofercie Wharfedale. Dziś ta linia ma już następców, a model 5.4 jest jej flagowcem. To kolumna, która zasługuje na baczną uwagę.

Dystrybutor: Horn Distribution, www.horn.pl 
Cena (za parę): 8598 zł (w czasie testu 09/2025)
Dostępne wykończenia: naturalny fornir (orzech, biały, szary, czarny)

Tekst i zdjęcia: Filip Kulpa

Artykuł pochodzi z Audio-Video 9/2025 - Kup wydanie PDF

audioklan

 

 


Zestawy głośnikowe Wharfedale EVO 5.4

TEST

Wharfedale EVO 5.4 

Wharfedale jest jedną z kilku znanych brytyjskich marek głośnikowych, które przeszły w ręce dalekowschodnich właścicieli. Stało się tak już w drugiej połowie lat 90. (dokładniej w roku 1997) kiedy to brytyjską markę zakupiła prywatna firma International Audio Group, założona przez braci Michaela i Bernarda Changów. Panowie początkowo działali na Tajwanie, później przenieśli się do Hong Kongu, by pod koniec lat 90. „wylądować” na południu Chin, w Shenzhen, gdzie wybudowali centrum R&D i fabrykę. W 2013 roku okazała się ona niewystarczająca, wybudowano więc nowy zakład produkcyjny o powierzchni 400 tys. metrów kw. zlokalizowany w Ji’An (prowincja Jiang Xi), na południowym wschodzie Chin.

Dziś możemy już śmiało powiedzieć, że IAG okazało się gwarantem stabilności nie tylko dla Wharfedale, ale także dla wielu innych marek, które ta firma włączyła do swojego portfolio (Mission, Castle, Quad, Leak, Audiolab, Luxman). Z punktu widzenia Wharfedale jest to o tyle istotne, że należy ona do grona najstarszych, aktywnie funkcjonujących marek głośnikowych na świecie. Wharfedale istnieje od 1932 roku, jest więc tylko o 6 lat młodsza od Tannoya i o 5 lat młodsza od amerykańskiego Altec Lansinga (przypomnijmy, że historia JBL-a jest o 14 lat krótsza).

Nazwa ma genezę geograficzną — pochodzi od doliny rzeki Wharfe płynącej przez hrabstwo Yorkshire, gdzie żył i pracował założyciel Wharfedale Wireless Works, Gilbert Briggs (1890–1978). Był to niezwykły i wielce zasłużony konstruktor, autor ponad dwudziestu książek o radiofonii, zestawach głośnikowych, kolega i bliski współpracownik Petera Walkera (Quad). Obaj w latach 50. zorganizowali kilka spektakularnych (z dzisiejszej perspektywy) porównań muzyki na żywo z tą odtwarzaną przez sprzęt elektroakustyczny. Życiu i dokonaniach Briggsa poświęcono wspaniałą książkę „Pair of Wharfedales — The Story of Gilbert Briggs and His Loudspeakers” autorstwa prof. Davida Griggsa, krewnego Gilberta.

W głośnikowym portfolio IAG marka Wharfedale zajmuje dość szczególną pozycję, wynikającą z obszernego dziedzictwa i udanych prób wskrzeszenia dawnych klasyków: Dentona, Lintona, a ostatnio także modelu Dovedale, największej kolumny z czasów, gdy żył i prowadził firmę sam założyciel. Przy tej okazji warto wspomnieć o ważnej ciekawostce. Otóż wspomniana kolumna Dovedale, a także dużo mniejsza Aston (obie z rozwijanej już od lat serii Heritage) są (od 2023 roku) produkowane w Wielkiej Brytanii, w Huntington, gdzie mieści się siedziba działu R&D prowadzonego przez Petera Comeau (założyciela Heybrooka, a później głównego konstruktora w Mission). Reshoring, czyli powracanie z produkcją do macierzystego kraju, to swoisty znak czasów. Do myślenia daje również fakt, że w zarządzie IAG zasiadają nie tylko Chińczycy, ale także Brytyjczycy (wspomniany Peter Comeau, dyrektor sprzedaży i marketingu Jamie O’Callaghan oraz projektant przemysłowy David McNeill), Japończyk Tatsuya Sueyoshi (dyrektor Luxman Corporation), a także dwóch innych obcokrajowców.

Wharfedale EVO 54 boczne

Z daleka widać, że fornir jest naturalny. W kolumnach tej wielkości, za tę cenę, jest to obecnie niespotykane. Marki premium, czas na pobudkę!

 

Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ IAG to duże, w pełni profesjonalne przedsięwzięcie, dwie siedziby R&D, międzynarodowy zespół specjalistów i ponad dwa tysiące pracowników, głównie w Chinach, ale nie tylko. To także potężny (z dzisiejszej perspektywy wytwórców hi-fi) zakład produkcyjny, który zachowuje niemal pełną autonomię w zakresie komponentów — jak zapewnia firma, ponad 95% elementów powstaje na miejscu. Nie powinien zatem dziwić fakt, że seria Heritage odniosła sukces rynkowy. Lintony bardzo miło wspominam do tej pory (na Super Lintony już czekam), a poprzednia seria EVO (4) była naprawdę udana, co pokazał nasz test grupowy z czerwca 2020 r., w którym model EVO 4.3 zdobył najwyższe oceny i formalną rekomendację.

Nowa gama bazuje na dotychczasowej EVO 4, wprowadzonej na rynek pod koniec 2019 roku. Wbrew temu, co sugeruje aktualne oznaczenie, seria nie była bezpośrednią kontynuacją wcześniej oferowanych modeli. Formalnie zapoczątkowała ją gama Pacific Evolution z 2003 roku, której następcą była Evolution 2 z 2006 roku. Co działo się przez kolejnych 13 lat? Osobiście niczego z tego okresu nie pamiętam, a Internet na ten temat milczy.

Budowa

O ile mniejsza podłogówka (EVO 5.3) jest raczej niewielką kolumną, o tyle EVO 5.4 to już kawał solidnej kolumny o masie przeszło 30 kg. Wraz ze zintegrowanym w podstawie stalowym cokołem i masywnymi, stalowymi kolcami (komplet 4 szt. waży 860 g) mierzy 103 cm wysokości, a sama obudowa ma szerokość dochodzącą do 260 mm (boczne ścianki są wypukłe) i głębokość 350 mm. Te wartości być może nie przemawiają zbytnio do wyobraźni, ale gdy już wyjmiemy te zestawy z wielkich kartonów, jasne staje się, że mamy do czynienia ze sporym kawałkiem mebla. Pod względem gabarytów EVO 5.4 przewyższają zbliżone cenowo konstrukcje czołowych producentów (KEF, B&W, Focal, Monitor Audio). Określenia „mebel” użyłem nieprzypadkowo, ponieważ do wykończenia użyto naturalnego forniru (w parze testowej z drewna orzechowego), co w tej wielkości kolumnach za 8600 zł jest dziś niemalże ewenementem. Podobnych przykładów możemy szukać u rodzimego Pylona (np. podobnie wyceniony Diamond 25 mkII, który jest jednak sporo mniejszą konstrukcją) i może jeszcze gdzieś u konkurencji, choć szczerze w to wątpię. Pomijając wyraźne wyoblenia krawędzi bocznych, design kolumn jest bardzo powściągliwy. Zrezygnowano z modnych dziś ozdobników: nakładek, listew ozdobnych, wystających znaczków itp. I dobrze, ponieważ zabiegom tym najczęściej towarzyszą bolesne oszczędności na komponentach i materiałach wykończeniowych (np. sztuczne okleiny).

Wharfedale EVO 54 glosniki

Wharfedale nie kupuje głośników u żadnego dostawcy, opracowuje je sam. I są to drivery dobrej jakości. Magnesy wooferów mają 120 mm średnicy.

 

Kolejną niespodzianką, choć to może za dużo powiedziane — albowiem znamy to już z poprzedników — są rodzaje użytych głośników w sekcji średnio-wysokotonowej. Zaszły tu pewne, słabo widoczne na pierwszy rzut oka, zmiany. Wysokotonowy AMT ma teraz większą powierzchnię (35 x 70 mm2 zamiast 30 x 60 mm2), ponadto otrzymał nowe wytłumienie z włókien SilentWeaveTM umieszczone w komorze pomiędzy membraną a neodymowym magnesem, elastomerową uszczelkę tłumiącą transfer energii z obudowy oraz zewnętrzną nakładkę maskującą panel montażowy zrobioną z gumy silikonowej (ResoFrameTM). Głośnik odtwarza zakres powyżej 4 kHz. Kosze są odlewane z tworzywa sztucznego. Do montażu użyto wkrętów i metalowych tulei zakotwiczonych w przedniej ściance.

Wharfedale EVO 54 sredni

Skojarzenia z dużo droższymi kolumnami są uzasadnione. Zalety 50-mm kopułki średniotonowej — ewidentne.

 

Przetwornik średniotonowy, którym jest niespotykana na tym pułapie cenowym tekstylna kopułka o średnicy 50 mm, również zawiera kilka drobnych ulepszeń. W dwóch miejscach, tj. bezpośrednio za membraną oraz pomiędzy magnesem a plastikową komorą głośnika, umieszczono włókninę tłumiącą (wspomnianą SilentWeaveTM), a sposób montażu jest podobny jak w przypadku tweetera (guma na zewnątrz, uszczelka pod koszem) — w tym przypadku użyto wkrętów do drewna (głośnik jest bardzo lekki). Kopułka odtwarza węższy niż zwykle (w przypadku średniotonowców) zakres niecałych dwóch oktaw: od 1100 do 4000 Hz. W związku z tym za sporą część średnich tonów odpowiadają dwa midwoofery o średnicy 165 mm i membranach z plecionki aramidowej (kewlarowej). Wyposażono je w bardzo duże magnesy o średnicy 120 mm. Głośniki te pracują równolegle aż do częstotliwości podziału (1100 Hz), co z akustycznego punktu widzenia jest akceptowalne (długość fali ok 32 cm), jednak nie całkiem optymalne (zaburzenia na charakterystyce częstotliwościowej w płaszczyźnie pionowej). Wharfedale podkreśla jednak, że tak zwany indeks kierunkowości (DI — Directivity Index) — poddano optymalizacji w drodze dwuletnich prac badawczych, dzięki czemu kolumny lepiej integrują się z pomieszczeniami niedoskonałymi akustycznie. Nie wiadomo, jakiego typu modyfikacje wprowadzono w obrębie zwrotnicy — ponad to, że ją samą uproszczono, na co pozwoliły ulepszenia głośników.

Wharfedale EVO 54 zwrotnica1

Średnio-wysokotonowa część zwrotnicy. Jednak da się nie oszczędzać (drastycznie) na elementach w kolumnach tej klasy.

 

Filtry są akustycznie drugiego i trzeciego rzędu — zmontowano ja na dwóch płytkach drukowanych. Elementy są wyższej jakości niż poprzednio i trzeba powiedzieć, że pod tym względem EVO 5.4 pozytywnie wyróżniają się na tle konkurencji. W całym torze średnio-wysokotonowym pracują wyłącznie cewki powietrzne, a wszystkie kondensatory sygnałowe są polipropylenowe metalizowane, całkiem dobrej jakości, o tolerancji 5% (Bevenbi MKPA-C). W filtrze dolnoprzepustowym dla wooferów zastosowano cewkę powietrzną i tu również nie znajdziemy elektrolitów.

Wewnętrzna objętość pękatej obudowy wynosi aż 59,5 litra (dane producenta) i nie została ona w żaden sposób podzielona. Jedynie tweeter zamontowano w głębszym frezie, co umożliwiło pogrubienie przedniej ścianki w tym miejscu (normalnie ma ona 25 mm grubości). Znaczna powierzchnia bocznych ścianek wymusiła zastosowanie wzmocnień. Niestety producent ograniczył się do wklejenia poziomych, poprzecznych usztywnień, które nie łączą się z żadną strukturą przestrzenną. Efekty tych zabiegów są raczej wątpliwe — skrzynki wykazują podatność na drgania i mają tendencję do rezonowania przy dość niskich częstotliwościach. Wystarczy zwykłe opukiwanie ścianek bocznych i górnych, by się o tym przekonać. Użycie mat tłumiących byłoby mile widziane. Kolumny wyposażono w mocowane magnetycznie, jednoelementowe maskownice w kolorze czarnym.

Wharfedale EVO 54 zwrotnica2

Sekcja niskotonowa wygląda niewiele gorzej. Jedna cewka rdzeniowa, wszystkie kondensatory są polipropylenowe.

 

Podobnie jak w poprzednikach, obudowy są wentylowane od spodu z wykorzystaniem szczelin w cokole. Zastosowano jednak pewną modyfikację. Cokół jest teraz wyższy (41 mm), szczelina ma wysokość 25 mm, a jej ujścia znajdują się nie tylko po bokach, ale także z tyłu. Co więcej, otwór w dolnej ściance nie jest połączony z żadnym tunelem wnikającym do wnętrza — rolę bas-refleksu pełni wspomniane wydrążenie w cokole. Układ zestrojono do częstotliwości 38 Hz.

Dodam, że sposób pakowania kolumn zasługuje na pochwały — użyto solidnych piankowych zabezpieczeń, a cała operacja zajmuje mniej niż 10 minut. Zintegrowane cokoły wymagają jedynie wkręcenia kolców, które są trochę mało intuicyjne, jeśli chodzi o regulację (trzeba kręcić samymi stożkami), ale gdy już to opanujemy, kolumny stoją bardzo pewnie. Ani drgną.

Impedancja — łatwe czy trudne do wysterowania?

Wharfedale EVO 54 impedancja

EVO 5.4 są łagodnym obciążeniem dla wzmacniacza, które powinno być dobrze tolerowane przez wzmacniacze lampowe. Sprzyja temu nie tylko spora efektywność (deklarowane 90 dB jest wartością realistyczną), ale i przebieg modułu impedancji, w który w zakresie od 430 Hz do 20 kHz utrzymuje wartość powyżej 8 Ω. Zmierzone minimum zgadza się z wartością katalogową (4,3 Ω) i występuje przy częstotliwości 166 Hz. Nieco wyżej widać sporą nieciągłość charakterystyki, zapewne związaną z jakimś efektem rezonansowym. Znamionową impedancji można określić na 6 Ω (producent podaje „4 Ω, „kompatybilne z 8 Ω”).

Brzmienie

Z dużą ciekawością przystępowałem do odsłuchów po wypakowaniu tych okazałych, a niezbyt drogich kolumn, co zostało poprzedzone około 40-godzinnym procesem „wygrzewania” z wykorzystaniem radia i szumu różowego. Podczas testów miałem jeszcze do dyspozycji recenzowane miesiąc temu KEF-y Q7 Meta, które okazały się cennym punktem odniesienia (są to kolumny tańsze o 1600 zł, ale też znacznie mniejsze).

EVO 5.4 okazały się całkiem wszechstronną konstrukcją. Nie oznacza to pełnej neutralności tonalnej, ale zbiór atutów jest tu na tyle obszerny i wyraźny, że te zaprojektowane w Anglii zestawy świetnie odnajdują się w zróżnicowanym repertuarze muzycznym.

Wharfedale EVO 54 cokol

Niedemontowalny cokół w sprytny sposób łączy elementy metalowe (platforma montażowa dla solidnych, stalowych, regulowanych kolców z profilem wykonanym w MDF-u, pełniącego funkcję szczelinowego portu bas-refleksu.

 

Jeśli miałbym wyizolować jedną, najważniejszą cechę tych kolumn, to postawiłbym na efekt ogólnej swobody, braku „uwięzienia” dźwięku w obudowach. Jest to niestety dość częste zjawisko w przypadku kolumn podłogowych w zbliżonej (lub nawet sporo wyższej) cenie, nie wyłączając wspomnianych KEF–ów. Ma ono swoje źródło w wielkości głośników niskotonowych i szerokości przednich ścianek. Jednak nie tylko w tym rzecz. Swoboda w przypadku Wharfedale’i oznacza bezpośredniość i otwartość, czym do pewnego stopnia przypominały mi one konstrukcje Klipscha (np. z serii Reference Premiere), nie wyłączając moich zmodyfikowanych RF7 III. Na tle KEF–ów brzmienie EVO 5.4 jest wyraźnie żywsze, bardziej namacalne i, co by nie mówić, ekspresyjne — powiedziałbym, że mniej „od linijki”, za to bardziej „od emocji”. To solidny atut tych kolumn, do którego jeszcze powrócę w dalszej części opisu.

Tonalnie EVO 5.4 nie są całkiem równe. Gdy ich brzmienie analizujemy w wąskich podpasmach, wychodzą na jaw drobne górki i dołki w obrębie średnich i wysokich tonów. Nierównomierności te prowadzą do umiarkowanej koloryzacji dźwięku. Najsilniej odczuwałem je w zakresie wyższej średnicy i sopranów, których pasmo jest dzielone pomiędzy głośniki o bardzo różnej konstrukcji (4 kHz to już de facto niskie soprany, a przecież żaden filtr nie tnie pasma „na ostro”). W notatkach zapisałem, że „góra nie jest najczystsza, talerze i werbel w „Accentuate The Positive” Ala Jarreau charakteryzowało piaszczyste zabarwienie” (może to być skutek osłabienia pasma przy częstotliwościach 4–5 kHz). Podobny efekt zarejestrowałem w „Englishman in New York” Stinga — brzmienie talerzy było nazbyt cykające. Powiedziałbym, że wysokim tonom brakuje wagi, spójności i „zdrowej soczystości” — zakres ten jest dość nierówny, choć należy tutaj dodać, że całościowo miękki i dość przyjemny. Plusem jest to, że całościowo soprany brzmią żywiej i bardziej otwarcie niż z KEF-ów. Nie są natomiast tak równe i higieniczne. Trochę szkoda, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę rodzaj zastosowanego głośnika. W muzyce barokowej zwróciłem ponadto uwagę na drobny niedostatek powierza i klarowności wysokich rejestrów — skraj pasma jest jakby ograniczony, wydaje się dość wcześnie opadać. Drobniejszego kalibru podkolorowania odnotowałem także w wyższej średnicy, jednak wibrafon Gary’ego Burtona z albumu „Native Sense” został oddany naturalnie, z niskim poziomem anomalii.

Wharfedale EVO 54 amt

Głośnik AMT ma większą membranę niż poprzednio — obecnie jest to 70 x 35 mm. Ale to niejedyne jego ulepszenie.

 

Charakterystyka częstotliwościowa (blisko osi, w miejscu optymalnego odsłuchu) nie jest więc tak wyrównana jak w przypadku Q7 Meta, ale też — co ważne — nie opada, ani się nie wznosi, dzięki czemu przekaz odbiera się jako całościowo właściwie zbalansowany. Nie można powiedzieć, że kolumny brzmią jasno czy ciemno. W mojej ocenie z równowagą rejestrów trafiono w punkt. Im mniej analitycznie słuchamy i im bardziej skupiamy się na całości przekazu, esencji muzyki, tym lepszy jest całościowy odbiór tego brzmienia. Należy jednak zwrócić uwagę na precyzję ustawienia, a zwłaszcza wysokość punktu odsłuchowego względem tweetera, który powinien znajdować się na wysokości uszu. Tak wysoki (długi) tweeter jest już dość silnie kierunkowy w płaszczyźnie pionowej, dlatego przy stosunkowo niewielkim zejściu z osi akustycznej, sopranów raptownie ubywa. Zbyt niskie lub zbyt wysokie ustawienie punktu odsłuchowego będzie niekorzystne.

Niepodważalnym atutem EVO 5.4 jest bas. Uzyskano wielce pożądane połączenie subiektywnie niemalże płaskiej charakterystyki przenoszenia z bardzo dobrym rozciągnięciem pasma. Ten pierwszy walor implikuje ponadprzeciętną precyzję, brak typowej dla układów BR „poduszki”, przeciągania impulsów. Odpowiedź impulsowa w omawianym zakresie pasma jest zaskakująco dobra jak na kolumny podłogowe w tej cenie. Nie jest to oczywiście bas idealny (słychać drobne podbarwienie w okolicach 150–200 Hz, ale jest ono praktycznie pomijalne), jednak na tle wielu innych kolumn w podobnej lub sporo wyższej cenie, i tak zasługuje na gromkie brawa. Producent określa dolną granicę pasma na 36 Hz (-6 dB), ale mam wrażenie, że w rzeczywistości jest sporo lepiej. Dość powiedzieć, że EVO nie stwarzały w tym aspekcie żadnego niedosytu, świetnie oddając potęgę orkiestr symfonicznych, jak i niskie, syntetyczne dźwięki z najnowszej produkcji Borisa Blanka. Słuchanie nisko schodzącego, niepodbarwionego basu to prawdziwa frajda, szczególnie dla purystów. Nie da się ukryć, że na tle KEF-ów Q7 Meta, bas testowanych kolumn jest wyraźnie bardziej akuratny — schodzi równie głęboko, ale bez wyraźnego uwypuklenia, którego nie niwelują nawet, wspomniane w recenzji KEF-ów, piankowe zwężki portów BR.

Wharfedale EVO 54 terminale

W nowej generacji zrezygnowano z podwójnych zacisków głośnikowych. Dziś już mało kto korzysta z dwóch par kabli głośnikowych.

 

Dla niektórych pewną wadą takiej prezentacji — nastawionej na precyzję a nie efektowność — będzie wyraźnie mniejsze natężenie niskich tonów. Pod tym względem twórcy EVO 5.4 poszli pod prąd obecnie obowiązującym tendencjom — i chwała im za to. Bas w żadnym razie nie jest szczupły, ale nie jest też potężny, co należy zaznaczyć.

Wspomniana przeze mnie bezpośredniość dźwięku objawia się w mikrodynamice, która prezentuje wysoki poziom w relacji do ceny kolumn. Myślę, że ma w tym swój udział lekka i mała membrana kopułki średniotonowej — odczuwalnie szybsza od typowych 6- czy 7-calowych głośników stożkowych. EVO sprawnie odtwarzają transjenty, nie powodując efektu zawoalowania. Nie wiąże się to jednak z żadną twardością ani ostrością — to jakby naturalny, wpisany w naturę tych głośników, sposób reprodukcji. I zarazem duży plus brytyjsko-chińskich kolumn. W skali makro również jest bardzo dobrze. I choć w chwilach dużego zagęszczenia miksu w nagraniach rockowych, kolumny potrafią się lekko pogubić — to skutek trochę ograniczonej rozdzielczości i wspomnianych podkolorowań — to jednak z dużą swobodą potrafią zagrać głośno, zachowując niezłą czystość przekazu.

Przestrzenność oceniłem jako co najmniej dobrą. Pod względem precyzji ogniskowania i oddania głębi sceny, testowane zestawy nie osiągają wprawdzie poziomu KEF-ów, jednak w dalszym ciągu prezentują solidny poziom. Szerokość panoramy stereo ma pewne ograniczenia.

Wharfedale EVO 54 woofer

Membrany wooferów są wykonane z plecionki aramidowej (kewlarowej). Zawieszenia nie poddają się nawet przy sporych wychyleniach.

 

W końcowej fazie testu postanowiłem dokonać odsłuchu w drugim systemie (patrz apla). Chodziło o weryfikację wrażeń odsłuchowych w pomieszczeniu o akustyce zbliżonej do pomieszczeń mieszkalnych, a także w połączeniu z mniej kosztowną elektroniką (z drugiej połowy lat 90.). Generalnie rzecz biorąc, uzyskane efekty były wyraźnie słabsze, ale to akurat jest normalne. Po uwzględnieniu stosownych poprawek na walory pomieszczenia i elektronikę, doszedłem do wniosku, że EVO 5.4 nie będą problematyczne w kwestii ustawienia. Potwierdziło się znakomite strojenie basu, trochę zbliżone do dobrze zestrojonej obudowy zamkniętej. Bardziej wyraźne, na tle moich Infinity Renaissance 80, okazały się natomiast ograniczenia w przestrzenności, detaliczności i kreacji efektu trójwymiarowości oraz czystości średniego zakresu pasma. Nadal jednak oryginalnego wydania (na CD) „Clutching At Straws” grupy Marillion mogłem słuchać z przyjemnością. To są naprawdę fajne kolumny!

Galeria

  • Wharfedale EVO 5.4Wharfedale EVO 5.4
  • Wysokotonowy AMT ma teraz większą powierzchnię. Otrzymał nowe wytłumienie z włókien SilentWeaveTM umieszczone w komorze pomiędzy membraną a neodymowym magnesem.Wysokotonowy AMT ma teraz większą powierzchnię. Otrzymał nowe wytłumienie z włókien SilentWeaveTM umieszczone w komorze pomiędzy membraną a neodymowym magnesem.
  • Głośnik AMT ma większą membranę niż poprzednio — obecnie jest to 70 x 35 mm.  Ale to niejedyne jego ulepszenie. Głośnik AMT ma większą membranę niż poprzednio — obecnie jest to 70 x 35 mm. Ale to niejedyne jego ulepszenie.
  • Z daleka widać, że fornir jest naturalny. W kolumnach tej wielkości, za tę cenę, jest to obecnie niespotykane. Marki premium, czas na pobudkę!Z daleka widać, że fornir jest naturalny. W kolumnach tej wielkości, za tę cenę, jest to obecnie niespotykane. Marki premium, czas na pobudkę!
  • Niedemontowalny cokół w sprytny sposób łączy elementy metalowe (platforma montażowa dla solidnych, stalowych, regulowanych kolców z profilem wykonanym w MDF-u, pełniącego funkcję szczelinowego portu bas-refleksu. Niedemontowalny cokół w sprytny sposób łączy elementy metalowe (platforma montażowa dla solidnych, stalowych, regulowanych kolców z profilem wykonanym w MDF-u, pełniącego funkcję szczelinowego portu bas-refleksu.
  • Wharfedale nie kupuje głośników u żadnego dostawcy, opracowuje je sam. I są to drivery dobrej jakości. Magnesy wooferów mają 120 mm średnicy. Wharfedale nie kupuje głośników u żadnego dostawcy, opracowuje je sam. I są to drivery dobrej jakości. Magnesy wooferów mają 120 mm średnicy.
  • Bezpośrednio za membraną oraz pomiędzy magnesem a plastikową komorą głośnika średniotonowego, umieszczono włókninę tłumiącą SilentWeaveTM.Bezpośrednio za membraną oraz pomiędzy magnesem a plastikową komorą głośnika średniotonowego, umieszczono włókninę tłumiącą SilentWeaveTM.
  • EVO 5.4 są łagodnym obciążeniem dla wzmacniacza, które powinno być dobrze tolerowane przez wzmacniacze lampowe.EVO 5.4 są łagodnym obciążeniem dla wzmacniacza, które powinno być dobrze tolerowane przez wzmacniacze lampowe.
  • Skojarzenia z dużo droższymi kolumnami są uzasadnione. Zalety 50-mm kopułki średniotonowej — ewidentne. Skojarzenia z dużo droższymi kolumnami są uzasadnione. Zalety 50-mm kopułki średniotonowej — ewidentne.
  • W nowej generacji zrezygnowano z podwójnych zacisków głośnikowych. Dziś już mało kto korzysta z dwóch par kabli głośnikowych. W nowej generacji zrezygnowano z podwójnych zacisków głośnikowych. Dziś już mało kto korzysta z dwóch par kabli głośnikowych.
  • Membrany wooferów są wykonane z plecionki aramidowej (kewlarowej). Zawieszenia nie poddają się nawet przy sporych wychyleniach. Membrany wooferów są wykonane z plecionki aramidowej (kewlarowej). Zawieszenia nie poddają się nawet przy sporych wychyleniach.
  • Kosze są odlewane z tworzywa sztucznego. Kosze są odlewane z tworzywa sztucznego.
  • Średnio-wysokotonowa część zwrotnicy. Jednak da się nie oszczędzać (drastycznie)  na elementach w kolumnach tej klasy.Średnio-wysokotonowa część zwrotnicy. Jednak da się nie oszczędzać (drastycznie) na elementach w kolumnach tej klasy.
  • Sekcja niskotonowa wygląda niewiele gorzej. Jedna cewka rdzeniowa, wszystkie kondensatory są polipropylenowe. Sekcja niskotonowa wygląda niewiele gorzej. Jedna cewka rdzeniowa, wszystkie kondensatory są polipropylenowe.
  • Ocena i dane techniczneOcena i dane techniczne


Naszym zdaniem

To, co zaprezentowały nowe Wharfedale’a przywraca „wiarę” w segment współczesnych kolumn głośnikowych klasy średniej i wyższej średniej. Są to bowiem nie tylko solidnie wykonane zestawy głośnikowe zbudowane z dobrych jakościowo komponentów, ale przede wszystkim kolumny o dość wyrafinowanym, niemal bezproblemowym, otwartym brzmieniu, które z powodzeniem można by przypisać konstrukcjom o połowę, a nawet dwukrotnie droższym. Jestem niemal pewien, że taka wycena EVO 5.4 stałaby się faktem, gdyby kolumny te nosiły logo jednej z marek premium. Znakomite zestrojenie niskich tonów, świetna stereofonia, naturalna reprodukcja barw to naprawdę mocne atuty, a relacja jakości dźwięku do ceny zasługuje na piątkę z plusem. Świetna robota, Wharfedale!

 

Wharfedale EVO 54 zzzArtykuł pochodzi z Audio-Video 9/2025 - Kup wydanie PDF

SYSTEM ODSŁUCHOWY 1

  • Pomieszczenie: zaadaptowane akustycznie o pow. 29,5 m kw., krótki czas pogłosu (200–400 ms), kolumny w polu swobodnym (1,1–1,2 m od ścian bocznych, 2 m od ściany frontowej)
  • Transporty: SOtM sMS-200 Ultra Neo z zasilaczem Farad Super3, Sony CDP-557ESD (CD)
  • DAC/pre: dCS Bartok
  • Wzmacniacz mocy: Audionet AMP1 v2
  • Kolumny odniesienia: KEF Q7 Meta, Klipsch RF7 III (mod.)
  • Interkonekty: Albedo Metamorphosis (RCA), Nordost Tyr 2 (S/PDIF BNC)
  • Kable głośnikowe: KBL Sound Red Eye Ultimate
  • Akcesoria: stoliki Rogoz Audio 4SPB/BBS, StandART STO (DAC), izolatory IsoAcoustics OREA Indigo pod przetwornikiem c/a, AQ Sorbotane Feet pod odtwarzaczem CD
  • Zasilanie: dedykowana linia zasilająca, kondycjoner zasilania Keces BP-1200, listwa PowerBASE, kable zasilające KBL Sound Himalaya PRO, 2 x Master Mirror Reference, Hologram, Spectrum

SYSTEM ODSŁUCHOWY 2

  • Pomieszczenie: otwarty salon o dość żywej akustyce (pow >30 m kw.)
  • Odtwarzacz CD/DAC: Accuphase DP-65V
  • Wzmacniacz zintegrowany: Sony TA-FA7ES (mod.)
  • Kolumny odniesienia: Infinity Renaissance 80
  • Interkonekt analogowy: van den Hul The Second (XLR)
  • Kabel głośnikowy: Equilibrium Cello
  • Zasilanie: listwy GigaWatt PF-2 i Enerr Powerpoint, kable zasilające Furutech FP-314 Ag, PS Audio AC-5, Oyaide i inne
  • Stolik: Rogoz Audio z dębowymi blatami

 

Cookies user preferences
We use cookies to ensure you to get the best experience on our website. If you decline the use of cookies, this website may not function as expected.
Accept all
Decline all
Analytics
Tools used to analyze the data to measure the effectiveness of a website and to understand how it works.
Google Analytics
Accept
Decline
Google Analytics
Accept
Decline
Unknown
Unknown
Accept
Decline
Advertisement
If you accept, the ads on the page will be adapted to your preferences.
Google Ad
Accept
Decline
Save