Marantz NA6006

Paź 03, 2019

Index

Kosztuje o 500 zł więcej od spokrewnionego technicznie Denona, tymczasem zawartość wnętrza sugeruje znacznie większą różnicę. Jak to wszystko przekłada się na jakość dźwięku?

Dystrybutor: Horn Distribution, www.horn.pl 
Cena: 2695 zł
Dostępne wykończenia: czarne, srebrno-złote

Tekst: Marek Lacki, Filip Kulpa | Zdjęcia: AV

Artykuł pochodzi z Audio-Video 11/2018

audioklan 421x71 07102019

 

 


Marantz NA6006

TEST

Marantz NA6006

Dwadzieścia lat temu Marantz był uważany za niekwestionowanego specjalistę od odtwarzaczy CD – zarówno tych niedrogich, jak i tych klasy high-end. Era dynamicznego rozwoju „kompaktów” dawno już minęła, jednak japońska marka zalicza się do wąskiego grona tych, które najdzielniej bronią zagrożonego „gatunku”. W bieżącej ofercie znajdziemy bowiem aż sześć modeli dyskofonów (więcej niż u Denona), nie licząc testowanego na naszych łamach ND8006, zintegrowanego z odtwarzaczem strumieniowym, oraz wycofywanego SA8005 (obecnie w bardzo dobrej cenie). Z kolei odtwarzaczy strumieniowych firma ma zaledwie trzy. NA6006 to najtańszy z nich.

 

Funkcjonalność

Zastosowanie tego samego „silnika sieciowego” i tożsamego interfejsu skutkuje identycznymi funkcjonalnościami, a więc: AirPlay 2, Bluetooth, UPnP/DLNA, streamingiem z popularnych serwisów, możliwością odtwarzania plików hi-res tego samego typu i o tych samych parametrach (DSD 5,6 MHz i PCM 24 bit/192 kHz) – także z pendrive’a lub dysku HDD podłączonego do złącza USB (o ile ten pierwszy ma własne zasilanie, ponieważ prąd portu jest ograniczony do 1 A).

Marantz NA6006 gniazda

Dwa gniazda więcej niż u Denona – wejście cyfrowe, które może się przydać oraz gniazdo prądowe IEC dla audiofilskiej „sieciówki".

 

Należy podkreślić, że pilot i dobrej jakości wyświetlacz umożliwiają całkiem sprawną obsługę odtwarzacza, bez uciekania się do aplikacji HEOS, skądinąd sprawnej i o sporych możliwościach. Możliwe jest tworzenie kolejek odtwarzania, zastępowanie ich nowymi, grupowanie odtwarzaczy w jedną strefę (tu nie uniknięto drobnych potknięć – np. radio internetowe zawsze ma „priorytet” nad innymi źródłami sieciowymi, a scalanie dwóch playlist powoduje, że jedna zastępuje drugą; nie wiadomo, która – którą). Odczyt oczywiście odbywa się bez irytujących przerw (gapless). Platforma HEOS jest kompatybilna z praktycznie wszystkimi urządzeniami strumieniującymi Marantza i Denona. Razem tworzy to imponujący „ekosystem”, który liczebnością wspierających go modeli prawdopodobnie dorównuje MusicCast Yamahy.

 

Budowa

Wygląd odtwarzacza nie odbiega ani trochę od stylistyki innych modeli tej marki i prawdę powiedziawszy nie sposób go odróżnić o poprzednika (NA6005). Tradycyjnie już, zdecydowano się na dwie wersje kolorystyczne: klasyczną czarną i srebrno-złotą. Środkowa część czołówki jest aluminiowa. Boczne wyoblone elementy są plastikowe, choć nieźle imitują aluminium. Pozostałe części obudowy wykonano z blachy stalowej. Estetyka i jakość wykonania, typowo dla marek japońskich, prezentuje wysoki poziom. Charakterystyczną stylistykę trudno jednak uznać za ponadczasową.

Środek obudowy zajmuje ekran z wyświetlaczem OLED – takim samym jak u Denona, tyle że o purpurowo-czerwonym zabarwieniu. Menu ekranowe podczas przewijania w atrakcyjny sposób rotuje, na zasadzie przekręcanego bębna, „spływając” w górę lub w dół. Korzystając z ekranu i przycisków na obudowie, można dokonać zarówno wstępnych ustawień, jak i przeprowadzać bieżącą obsługę. W tym względzie nie ma w zasadzie żadnych różnic pomiędzy Denonem i Marantzem. Wyjątek stanowią dwa ustawienia filtru cyfrowego (1 i 2) oraz wyłącznik wyjść słuchawkowego i cyfrowego; reszta – włączając trzy ustawienia gainu wzmacniacza słuchawkowego – jest identyczna jak u Denona.

Marantz NA6006 pilot

Przyciski Volume na systemowym pilocie niestety nie obsługują regulacji głośności w odtwarzaczu. Konieczna jest aplikacja HEOS. Szkoda.

 

Pilot ma identyczną obudowę i rozkład przycisków, ale – być może dla „niepoznaki” – funkcje poszczególnych przycisków pozmieniano miejscami. Zmieniono też kody sterowania, przez co sterownik Denona nie obsługuje Marantza i vice versa.

Pierwszą „prawdziwą” różnicę zauważymy z tyłu obudowy. W odróżnieniu od Denona, Marantz ma wejście optyczne. Wnętrze tylko mniej więcej w jednej trzeciej przypomina Denona. Wspólna jest płytka modułu sieciowego, dwa gniazda anten Wi-Fi/Bluetooth oraz część płytki cyfrowej, która jednak się różni od tej w Denonie – choćby brakiem układu FPGA Altera Cyclone IV (pozostawiono procesor CPLD Altera Max V). Kluczowe różnice dotyczą jednak zasilacza i toru audio. NA6006 okazuje się być znacząco innym urządzeniem niż Denon. Patrząc przez pryzmat różnicy w cenie wynoszącej niecałą jedną czwartą, wydaje się to zaskakujące, że Marantz nie jest znacznie droższy, albo Denon – o wiele tańszy. I tak, NA6006 ma dedykowany do części audio transformator EI (drugi układ impulsowy zasila płytkę cyfrową) oraz płytkę zasilacza sekcji audio, na której znajduje się gąszcz kondensatorów o łącznej pojemności około 30 tys. µF, co najmniej 7 stabilizatorów napięciowych, mostki i diody prostownicze itd. Z kolei sekcja audio to rozległy układ dyskretny, w obrębie którego znajdują się moduły HDAM i HDAM SA2, scalony 8-kanałowy regulator głośności NJU 72343 – ten sam co w Denonie – oraz liczna grupa markowych kondensatorów elektrolitycznych (Elna Cerafine i Silmic). Wspomniany układ regulatora głośności pracuje w domenie analogowej, nie powodując takiej degradacji jakości dźwięku, jak proste cyfrowe regulacje tłumienia. Warto odnotować fakt, że wyjścia regulowane mają swój własny tor sygnałowy znajdujący się za tymże układem, w związku z czym należy się spodziewać nieco innej jakości brzmienia w stosunku do drugiego kompletu wyjść (fixed), co potwierdziły odsłuchy. Ciekawostką jest dwukrotnie wyższe napięcie z wyjść regulowanych. Jeśli dysponujemy integrą z bezpośrednim wejściem na końcówkę mocy, warto wypróbować. Szkoda, że regulacja głośności jest dostępna wyłącznie w aplikacji – to samo zastrzeżenie dotyczy zresztą Denona.

Marantz NA6006 wnetrze

Tak zwana wartość materiałowa NA6006 jest zdecydowanie większa niż to wynika z różnicy cen obu modeli. Zarówno tor audio, jak i zasilacz są zupełnie inne – nie mają nic wspólnego z opracowaniem Denona.

 

W roli DAC-a zastosowano 8-kanałowy, 32-bitowy układ AKM AK4458VN (a nie ES9016S, jak podają materiały producenta) zamontowany w bezpośrednim sąsiedztwie kości CPLD i modułu streamera, czyli na płycie głównej. Sygnał jest przekazywany do płytki audio za pośrednictwem króciutkiej taśmy. Nie da się ukryć, że tor sygnałowy Marantza jest znacznie dłuższy niż w Denonie, w którym kość DAC-a znajduje się zaledwie kilka centymetrów od wyjść, co może mieć pewne znaczenie w kontekście rezultatów otrzymanych w teście odsłuchowym.

Brzmienie

Marantz cechuje się swoistą zachowawczością, mającą sprawić, że w odbiorze będzie on postrzegany jako odtwarzacz grający bardziej szlachetnie i strawniej niż bratni Denon. Efekt ten osiągnięto poprzez ocieplenie, na które składa się osłabienie nasycenia w zakresie przełomu środka i góry pasma oraz wyciszenie samego skraju wysokich 
tonów. Poza tym, generalnie w całym pasmie dźwięk odbiera się jako zaokrąglony. Z jednej strony pozwala to na nieco głośniejsze odsłuchy, niż w przypadku Denona, jednak z drugiej – takie zawoalowane brzmienie wymaga stosunkowo głośnego grania, aby wykrzesać większe emocje. W zasadzie czym głośniej, tym lepiej, ale oczywiście do pewnej granicy – z pewnością dużo niższej (co oczywiste) niż w przypadku źródeł high-end. Po przekroczeniu tej granicy, nieczystości zaczynają być już odczuwalne, jeśli odsłuchu dokonujemy na bardzo przejrzystych głośnikach. Nie mam tu, rzecz jasna, na myśli przesterowania, jak w przypadku wzmacniaczy. Po prostu czym głośniej słuchamy, tym bardziej słychać wszystko, w tym także wszelkiego rodzaju zniekształcenia. W porównaniu z Denonem ta granica położona jest wyżej.

Rozpiętość dynamiczna, którą uzyskuje się przy głośnym odsłuchu jest dobra, ale ograniczony jest trochę tzw. timing. Brakowało mi nieco spójności oraz szybkości na basie. Ten bowiem był miękki i niezbyt szybki, za to niewątpliwie potężny. Mimo tego, w dość ostro nagranym utworze „Tainted Love” Marilyna Mansona dynamika makro i związane z tym narastanie emocji w relacji do komfortu dla ucha były lepsze niż w bardziej bezpośrednio brzmiącym Denonie.
Stereofonia nie daje powodów do krytyki, ale też nie wybija się zanadto ponad średnią dla urządzeń tej klasy. Ogniskowanie jest poprawne, ale bez ostrego wycinania z tła. Kontury źródeł pozornych są nieco zaokrąglone i mniej stabilne niż w Denonie. Ogólne wrażenia przestrzenne związane z głębią i szerokością są wyczuwalne, ale bez precyzji w dalszych planach. (ML)

Marantz NA6006 sekcja audio

Takiego toru audio nie powstydziłby się niejeden dużo droższy odtwarzacz. Dolna para wyjść (regulowanych) ma dedykowany układ za scaloną drabinką JRC NJU 72343. Dzięki temu te wyjścia są dwa razy głośniejsze.

 

II opinia

Gdyby przeprowadzić sondę, który z odtwarzaczy zagra lepiej, zdecydowana większość odpowiedziałaby, że Marantz. Pokazał to zresztą nasz post na profilu facebookowym, w którym zajawiliśmy niniejszy test. Tymczasem sprawa wcale nie jest taka oczywista. Posłuchawszy jednego i drugiego odtwarzacza, zastanawiam się, czy Rainer Finck i Ken Ishiwata, zatwierdzając projekt NA6006, posłuchali konstrukcji Denona. Można też się zastanawiać, czy inżynierowie Denona na etapie projektowania „przestudiowali” ofertę Marantza. No dobrze, skąd te refleksje?

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że dźwiękowa sygnatura Marantza jest łatwiej uchwytna, tj. bardziej wyrazista niż Denona. Wydawać by się mogło, że w domyśle lepszy odtwarzacz będzie bardziej nieobecny, tymczasem jest dokładnie na odwrót. Jak na swoją cenę, Denon DNP-800NE gra zaskakująco otwartym, rześkim dźwiękiem. Włączony w wyrafinowany tor klasy high-end nie ośmieszył się pod żadnym względem. Podkreślam – pod żadnym. Owszem, całościowo nie był to dźwięk bardzo wyrafinowany, ale dobra koherencja zakresów, brak ostrości jako takiej, czyste i otwarte wysokie tony z niezłym nasyceniem „powietrza”, zwarty bas, klarowny środek i swoista zwiewność przekazu bynajmniej nie sprawiały, że przejrzyste i ultradynamiczne Klipsche zasilane ze wzmacniacza i kabli za 30 razy większą kwotę niż odtwarzacz napastowały słuchacza przykrymi dźwiękami. W żadnym razie: brzmienie uznałem za całkiem strawne, wysoce poprawne, bez zaburzeń równowagi tonalnej, rozjaśnienia czy ocieplenia. Dodam jeszcze, że szczegółowość prezentowała poziom powyżej oczekiwań. Biorąc pod uwagę cenę DNP-800NE, uważam, że mamy do czynienia z bardzo dobrą relacją jakości dźwięku do ceny.

Przełączenie się na Marantza powoduje dość radykalną zmianę charakteru dźwięku. Od razu słychać, że twórcy mieli konkretny pomysł na dźwięk. Zmiany słychać przede wszystkim w obrębie obu skrajów pasma. Jeśli Denona uznać za urządzenie neutralne tonalnie (co jest uprawionym stwierdzeniem), charakterystykę Marantza należałoby określić jako przypominającą literę V. Wysokie tony, choć wyraźnie „lepkie” i osłodzone, okazują się bardziej donośne (trochę podkreślone), zaś bas – szczególnie ten wyższy i średni – pogrubiony. W relacji do obu tych zakresów środek pasma odebrałem jako lekko cofnięty i mniej analityczny. W sumie powstaje wrażenie obcowania z dźwiękiem dość wyraźnie ocieplonym i zaokrąglonym, co w przypadku urządzeń tej marki wcale nie stoi w sprzeczności ze wspomnianą charakterystyką typu „V”. Rozbiór prezentacji Marantza na czynniki pierwsze sprawia, że poszczególne oceny muszą być niższe niż w przypadku Denona. Bo z jednej strony mamy bardziej miękki, słabiej zdefiniowany (acz masywniejszy) bas, z drugiej – mniej klarowny środek i górę, z trzeciej – nieco bardziej uwięzioną między głośnikami przestrzeń. Jest jeden subiektywny aspekt, którym Marantz może jednak przekonywać bardziej: tworzy większą masę dźwięku, sprawia, że przekaz odbieramy jako bardziej gęsty i substancjonalny. W tym momencie okazuje się, że odbiór tego odtwarzacza mocno zależy od słuchanego repertuaru. Na muzyce elektronicznej, jazzowej wolałem Denona – jako źródło lepiej różnicujące, bardziej przejrzyste. W przypadku klasyki wiele zależało od jakości samego nagrania. Przeciętnie nagrane utwory symfoniczne lepiej wypadną na Marantzu, Denon w żadnym razie im nie „pomoże”. Z kolei blues, rock – tu preferencje mogą być różne, ja mimo wszystko skłaniałem się ku tańszej ofercie.
Różnice pomiędzy wyjściem stałopoziomowym (fixed) i regulowanym (variable) są niewielkie, ale słyszalne. To drugie jest istotnie głośniejsze i odrobinę mniej przejrzyste, jednak w połączeniu ze wzmacniaczami dającymi możliwość pominięcia sekcji „pre” może zapewnić całościowo lepszy dźwięk. Tak na przykład było w przypadku Pioneera A-40AE. (FK)

Galeria

 

Naszym zdaniem 

Marantz NA6006 ocena i dane techniczneMarantz NA6006, oceniany indywidualnie, to niewątpliwie atrakcyjny odtwarzacz, adresowany do miłośników marki, jak również tych audiofilów, którzy poszukują cieplej brzmiącego strumieniowca o rozbudowanej funkcjonalności. Dźwięk mocno osadzony na basie, niezbyt precyzyjny, ale o dość gęstej konsystencji i słodkiej, lekko rozjaśnionej górze może się podobać – szczególnie w systemach brzmiących chudo i lekko. W takich konfiguracjach Marantz sprawdzi się lepiej od całościowo lepiej zrównoważonego, bardziej przejrzystego Denona, który – naszym zdaniem – zasługuje na większe uznanie.

System odsłuchowy ML

  • Pomieszczenie: 20 m2 zaadaptowane akustycznie, kolumny na krótszej ścianie, w 1/5 długości pomieszczenia
  • Wzmacniacz: McIntosh MA8900
  • Zestawy głośnikowe: Akkus Red Wine 71 ( Mk 2018)
  • Interkonekt: Purist Audio Design Vesta
  • Kable głośnikowe: Equilibrium Pure SG Ultimate
  • Zasilanie: kable Transcenda Ultimate (wzmacniacz), Furutech FP-314Ag (odtwarzacz), 2 x listwa Enerr One + kabel Enerr Transcenda Supreme HC (20A)
  • Stolik: Rogoz Audio 4SPB3/BBS
  • Podstawki głośnikowe: Rogoz Audio

System odsłuchowy FK

  • Pomieszczenie: 29,5 m2 zaadaptowane akustycznie o krótkim czasie pogłosu
  • Wzmacniacze: Conrad-Johnson ET2 / Audionet AMP1 V2, Pioneer A-40AE
  • Zestawy głośnikowe: Klipsch RF-7 III
  • NAS: Synology DS115/WD Red 2 TB
  • Interkonekty analogowe: WireWorld Gold Eclipse II, Albedo Metamorphosis (pre-power)
  • Kable głośnikowe: KBL Sound Red Eye Ultimate
  • Akcesoria: stoliki Rogoz Audio 4SPB/BBS, StandART STO, platformy antywibracyjne PAB (pod przedwzmacniaczem i przetwornikiem c/a)
  • Zasilanie: dedykowana linia zasilająca, listwy Furutech f-TP615, GigaWatt PF-2, kable zasilające KBL Sound Himalaya PRO, Spectrum, Zodiac


Prev Next »

Zaloguj się, by skomentować

Kontakt z redakcją