Mytek Liberty DAC

Paź 18, 2019

Co byście powiedzieli na przetwornik c/a, zaprojektowany i zbudowany w Polsce, który odtwarza najnowsze formaty, włącznie z MQA? Do tego jest niedrogi i funkcjonalny. Nic, tylko sprawdzić!

Dystrybutor: Mytek, www.mytekdigital.com
Cena (w czasie testu): 4250 zł
Dostępne wykończenia: czarne

Tekst: Michał Sommerfeld | Zdjęcia: AV

Artykuł pochodzi z Audio-Video 8/2018

 

 


Przetwornik c/a Mytek Liberty DAC

TEST

Mytek Liberty DAC

Firma Mytek została założona przez Michała Jurewicza w Nowym Yorku, jednak jej „serce i ciało” znajduje się u nas, w kraju, obecnie w podwarszawskich Tworkach. Na początku powstawały urządzenia studyjne i to na nich producent zbudował swoją renomę. Z czasem oferta profesjonalna została rozszerzona o modele dedykowane do domowych systemów hi-fi: Manhattan i Brooklyn. W aktualnym portfolio można znaleźć rozwinięcie tych modeli: przetworniki Manhattan 2 i Brooklyn+. Nowością jest niemający wcześniejszego odpowiednika – Liberty DAC. To techniczny spadkobierca starszych braci, na bazie tej samej rodziny przetworników ESS Sabre, który może się poszczycić równie szerokim zakresem kompatybilnych sygnałów wejściowych: PCM 32/38 i DSD256. Jest jednak zdecydowanie najtańszą propozycją polskiej marki. Wisienką na torcie jest hardware’owe dekodowanie MQA. Warto w tym miejscu nadmienić, że polska firma zalicza się do ścisłej awangardy pod względem implementacji i tempa wprowadzania MQA do swoich urządzeń – jako jeden w pierwszych wytwórców zaoferowała DAC kompatybilny z tym formatem. W ofercie można zresztą znaleźć także dedykowany przetwornik a/c wspierający nagrywanie muzyki w formatach DSD i MQA. Nawiasem mówiąc, jego wcześniejszą wersję wykorzystałem do napisania poradnika o zgrywaniu płyt winylowych. Jak widać, Mytek to firma doskonale obeznana w konwersji sygnałów cyfrowych i analogowych.

Liberty DAC obsługuje właściwie wszystkie dostępne rodzaje plików, ponadto ma regulację głośności i bogaty zestaw wejść i wyjść. To wszystko za 4250 zł – w dodatku zaprojektowane i zbudowane u nas, w Polsce.



 

Budowa i funkcjonalność

Przetwornik umieszczono w bardzo solidnej obudowie, nawiązującej stylistyką do wyższych modeli. Oczywiście, ze względu na cenę musiały nastąpić pewne cięcia, w tym przypadku dotknęły one panelu frontowego, który jest cieńszy i ma dużo mniejsze zdobienia wycięte techniką CNC. Znikło również frezowane, podświetlone logo, które od zawsze tak mi się podobało. Reszta malutkiej obudowy została wykonana ze stali, z otworami wentylacyjnymi układającymi się w logo „Mytek”. Urządzenie prezentuje się doskonale, jak na swój przedział cenowy.

Sterowanie jest bardzo proste – sprowadza się do wyboru źródła i regulowania poziomu głośności. Rolę wyświetlacza pełnią diody LED RGB mogące świecić niemal dowolnym kolorem. W przypadku regulacji głośności, im więcej diod świeci na czerwono, tym wyższy poziom na wyjściu.

Mytek Liberty wnetrze

Niewielki układ z płytką SMD i impulsowym zasilaczem jest bardzo starannie wykonany. Aż miło popatrzeć. Producent zadbał też o ładnie wydaną instrukcję, co wśród polskich wytwórców bynajmniej nie jest regułą.

 

Na tylnym panelu nie znajdziemy skrawka wolnej przestrzeni. Patrząc od lewej, widzimy gniazdo zasilania z filtrem typu IEC oraz wejście na zewnętrzny zasilacz 12 V (to nietypowe rozwiązanie). Następnie są wejścia cyfrowe: dwa RCA S/PDIF, wejście optyczne Toslink oraz studyjne wejście XLR dla AES/EBU. W prawym rogu znajdziemy wyjścia RCA oraz dwa gniazda jack 6,3 mm – uwaga – dla wyjść zbalansowanych. Posiadacze przewodów XLR muszą więc zaopatrzyć się w przejściówkę lub dedykowane interkonekty.

W środku także nie znajdziemy zbyt wiele miejsca – co zrozumiałe, zważywszy na gabaryty Liberty – większość przestrzeni zajmuje płytka PCB ze wszystkimi układami. Obok niej znajduje się zasilacz impulsowy firmy MeanWell, który dostarcza napięcie 12 V, wykorzystywane do zasilania. Sekcje zasilania rozrzucono po całej płytce, gdzie duże regulatory wstępnie stabilizują i rozdzielają napięcia dla lokalnych stabilizatorów niskoszumnych, które znajdują się tuż przy kluczowych układach. Wejścia cyfrowe są obsługiwane przez odbiornik AK4113, oczywiście poza wejściem USB, które trafia do układu rozdzielającego funkcje pomiędzy odbiornikiem USB XMOS a mikrokontrolerem sterującym STM32F205. Ten ostatni kontroluje pracę wszystkich podzespołów, włącznie z cyfrową regulacją głośności. Układ XMOS komunikuje się również po magistrali I2S z odbiornikiem AK4113. O odpowiednie częstotliwości taktowania dbają dwa dedykowane oscylatory kwarcowe, umieszczone obok. Przetwornik to znana kość ESS Sabre ES9018K2M współpracująca z własnym oscylatorem sygnału zegarowego. Takie rozwiązanie to część systemu Time Domain Jitter Eliminator, oznaczającego wbudowany układ resamplingu, prawdopodobnie z jakimiś dodatkami (noty ESS nie są upublicznione). Dzięki temu kondycjonowany sygnał I2S trafia do przetwornika po możliwie najkrótszej drodze – w tym samym układzie scalonym. Jest to jedna z największych zalet tych układów na tle konkurencji. Druga – to wysokiej jakości regulacja poziomu w domenie cyfrowej. Dzięki wykonywaniu obliczeń na sporo dłuższych słowach bitowych, niż przetwarzany sygnał audio, w dużej mierze omija się problem degradacji jego rozdzielczości. Przetwornik c/a współpracuje z układem analogowym na wzmacniaczach operacyjnych (po dwa na kanał), których oznaczenia zostały usunięte. Ich zadanie polega na dopasowaniu sygnału z DAC-a do wyjść analogowych oraz filtracja zakłóceń wynikających z pracy przetwornika.

Mytek Liberty gniazda

Jedna nietypowa rzecz czeka na nas z tyłu: analogowe jacki 6,35 mm to liniowe wyjścia zbalansowane. Obudowa jest naprawdę świetnie wykonana.

 

Oprócz liniowych wyjść analogowych, Liberty ma 6,3-mm wyjście słuchawkowe, a za wzmocnienie sygnału odpowiada kolejny nieidentyfikowalny układ scalony. Elementy pasywne, użyte w konstrukcji tego polskiego urządzenia, to wysokiej jakości rezystory MELF, kondensatory Rubycon i WIMA. Pewnym rozczarowaniem jest fakt, że nie można znaleźć dokładnych specyfikacji urządzenia na stronie internetowej producenta. W obecnych czasach powinno to być obligatoryjne.

Brzmienie

Nie jest to pierwszy produkt tej firmy, który miałem okazję testować, i muszę przyznać, że podtrzymano w nim firmowy sznyt. Ze względu na studyjny rodowód producenta można się domyślić, że akcent został położony na szczegóły i uzyskanie wyrównanego pasma. Istotnie – pod tymi względami Liberty plasuje się w czołówce w swojej klasie. Scena jest ustawiona na linii kolumn: rozciąga się zarówno w głąb, jak i w przód. To najbardziej neutralny sposób prezentacji.

Mytek nie wychodzi przed szereg i pozwala muzyce zabrzmieć tak, jak została nagrana. Poza dużą przezroczystością, dźwięk charakteryzuje się spójnym charakterem. Poszczególne zakresy, w przeciwieństwie do naszych piłkarzy, grają w jednej drużynie i do tej samej „bramki”. Bas jest, moim zdaniem, doskonały (za tę cenę) – nie brakuje mu rozdzielczości ani zadziorności. Nieważne, czy to perkusja, syntezatory, czy cały zestaw kotłów: nie da się usłyszeć kompresji ani zadyszki. Bardzo mi się podobał dół w heavy metalowych krążkach. Pomimo dużej kompresji, obecnej w większości tych nagrań, brzmieniu nie brakowało „drajwu”. Jeżeli gdzieś występuje odstępstwo od szeroko pojmowanej neutralności, to właśnie tutaj. Można odnieść wrażenie, że czasem wszystkiego jest minimalnie więcej niż być powinno. Nie zmienia to jednak charakteru urządzenia. Skupiając się na najważniejszym zakresie, czyli średnicy, nie znajdziemy niczego zaskakującego. Jest mocna w charakterze – nie ustępuje w jakości czy mocy niskim tonom. Taki charakter nie skutkuje utratą szczegółów i otwartości. Z wokali i pociągnięć struny Liberty wydobywa czasem więcej niż niejeden droższy DAC. Zwieńczeniem niech będą wysokie tony: otwarte, czyste i precyzyjne. Nie ma tutaj własnej ostrości, wystąpi ona wyłącznie wtedy, gdy znajduje się na nagraniu.

Mytek Liberty sekcja cyfrowa

Wejścia S/PDIF obsługuje układ AKM, interfejs USB – scalaki XMOS i mikrokontroler z 32-bitowym rdzeniem ARM Cortex.

 

W porównaniu z moim „etatowym” Oppo BDP-105D, Liberty gra dźwiękiem bardziej skupionym, bliżej środka. Prezentacja otwiera się w przypadku plików wysokiej rozdzielczości. One plus granie po USB w moim przypadku dały najlepszy dźwięk. Trochę inaczej miała się sprawa z plikami MQA. O ile w przypadku Tidala ich przewaga nad zwykłymi była bezdyskusyjna, o tyle w DSD vs hi-res vs MQA nie było to tak oczywiste. Różnice okazywały się sporo mniejsze i bardziej zależne od realizacji niż samego pliku. Jedynie w kilku przypadkach DSD miało wyraźną przewagę. Dotyczyło to na przykład ripu wydania SACD albumu „Money for Nothing” (Mobile Fidelity). To moje ulubione wydanie i jednoznaczny dowód na możliwości formatu DSD. Kwitując sprawę, mogę powiedzieć, że nie ma zaskoczeń – gęstsze formaty oferują trochę lepszy dźwięk, ale różnica nie powinna spędzać snu z powiek posiadaczom plików o mniejszych rozdzielczościach.

A teraz kilka słów o wzmacniaczu, czy może raczej wyjściu słuchawkowym. Testowałem je z popularnymi ostatnimi czasy słuchawkami Meze Classic 99 oraz równie przyjemnymi w odbiorze Final Audio Sonorus III. Oba modele legitymują się małą impedancją (18 Ω i 16 Ω) i dużą czułością. W obu przypadkach pojawiał się szum na tyle głośny, że zakłócał odbiór muzyki. Miał wyraźnie wysokoczęstotliwościowy charakter, co nasuwa podejrzenie, iż pochodzi on od zasilacza impulsowego. Zgłosiliśmy ten problem producentowi, jednak do czasu, w którym zamykaliśmy numer, nie otrzymaliśmy wiążącej odpowiedzi. Pod względem mocowym wyjście słuchawkowe Liberty nie będzie miało problemów – deklarowane 3 W pozwoliły napędzić bez problemu słuchawki kalibru Audeze LCD-3. Charakter brzmienia jest lekko ciemniejszy niż sam przetwornik, ale uderza w podobne nuty.

Galeria

 

Naszym zdaniem 

Mytek Liberty dane techniczneParafrazując Mikołaja Reja, można by rzec: „A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi i swój DAC mają”. Oj, tak: Mytek Liberty to nie tylko dobrze, bardzo kompetentnie brzmiący DAC, ale też urządzenie zaawansowane technicznie i dopracowane, pomijając aplikację wzmacniacza słuchawkowego. Bogaty zestaw wejść, regulowany poziom wyjściowy to argumenty, które tylko ułatwiają potencjalną decyzję na tak. Liberty rzuca wyzwanie renomowanej konkurencji, a dekodowanie MQA może być sporym atutem dla osób korzystających z TiDAL-a. W przeciwieństwie do naszej kadry piłkarskiej, Mytek może was zaskoczyć bardzo pozytywnie. Idealne rozwiązanie na leczenie ducha po Mundialu.

Zaloguj się, by skomentować

Kontakt z redakcją