NAD C658

Mar 03, 2020

Jeden z dwóch najnowszych produktów NAD-a łączy w jednej obudowie kilka elementów. Do stworzenia pełnowartościowego systemu wymaga jedynie zestawów głośnikowych i końcówki mocy. Ewentualne – zamiast nich – głośników aktywnych.

Dystrybutor: Audio Klan, www.audioklan.com.pl
Cena: 6666 zł (w czasie testu: 7599 zł)
Dostępne wykończenia: ciemnoszare

Tekst: Marek Lacki (ML), Filip Kulpa (FK) | Zdjęcia: AV

Artykuł pochodzi z Audio-Video 3/2019

audioklan

 

 


Przedwzmacniacz strumieniowy NAD C658

TEST

Przedwzmacniacz strumieniowy NAD C658

Sam producent określa C658 mianem „BluOS streaming DAC”. Co kryje się za tym określeniem? Po pierwsze, odtwarzacz strumieniowy zbudowany na autorskiej platformie BluOS; po drugie, przetwornik c/a; a po trzecie, przedwzmacniacz analogowy. Równolegle testowaliśmy inny produkt o bardzo zbliżonej funkcjonalności – Cambridge Audio Edge NQ. Jest on jednak od NAD-a ponaddwukrotnie droższy i nie posiada stopnia gramofonowego MM. Natomiast w odróżnieniu od C658 może pełnić funkcję USB DAC-a. Obydwa urządzenia w istotny sposób różnią się także funkcjonalnością wbudowanego streamera – i tu trzeba od razu zaznaczyć, że NAD również ma przewagę. W momencie pisania recenzji była to absolutna nowość.

 

Funkcjonalność i budowa

NAD oparł swój produkt na rozwijanej od lat, wspomnianej na wstępie, platformie BluOS. Pierwotnie stworzono ją z myślą o łatwej budowie systemów multiroom Bluesound (obie marki wraz z PSB wchodzą w skład kanadyjskiej grupy Lenbrook Industries). Pomysł i jej realizacja okazały się na tyle udane, że rozwiązanie pojawiło się także w usieciowionych produktach NAD. Ta firma od lat stosuje zrozumiały i logiczny system oznaczeń, który podlega jednak pewnej ewolucji. Wzmacniacze zintegrowane miały niemal od zawsze nazwy zaczynające się od cyfry 3, zaś odtwarzacze CD – od cyfry 5, którą obecnie przyporządkowano także do innych urządzeń źródłowych – choćby gramofonów. W przypadku sprzętu wielokanałowego wprowadzono kolejną nieparzystą cyfrę – 7. Wraz z testowanym modelem debiutuje 6 – druga parzysta cyfra w „alfabecie” NAD-a (po dwójce, zarezerwowanej dla końcówek mocy). Można tu mówić o pewnym zaskoczeniu, bowiem NAD ma już w swojej ofercie przedwzmacniaczo-DAC – mowa o C510, który powstał na bazie droższego odpowiednika z serii Masters. W porównaniu z nimi C658 to jednak zupełnie “inna bajka”, urządzenie o nieporównywalnie większych możliwościach oraz w pełni autonomiczny streamer. Na tle C510 cena C658 wydaje się rozsądnie skalkulowana – wynosi 7599 zł (vs 4999 zł).

NAD C658 modul strumieniowy

Moduł strumieniowy

 

Moduł sieciowy BluOS zapewnia stosunkowo łatwą integrację własnych zasobów muzycznych ze streamingiem, w ramach którego uzyskujemy dostęp do 15 serwisów, w tym do Tidala, Spotify’a i Deezera. Urządzenie mobilne nie pośredniczy w transmisji danych – jest jedynie interfejsem. Istotym atutem BluOS-a jest także wsparcie formatu MQA, co w praktyce oznacza, że mając konto Hi-Fi na Tidalu, uzyskujemy nieograniczony dostęp do całkiem bogatej biblioteki albumów w jakości Studio Master, w rozdzielczości 24 bitów.

Ponieważ BluOS nie bazuje na uniwersalnym protokole UPnP, to chcąc podłączyć dyski sieciowe, musimy wpisać ścieżkę dostępu i hasło. Na szczęście operację tę przeprowadza się tylko raz. Aplikacja sterująca dokonuje następnie indeksacji bazy utworów. Łączność kablowa (Ethernet) charakteryzuje się prędkością transmisji 1 Gb/s. Producent nigdzie o tym nie wspomina, jednak w trakcie testu okazało się, że C658 jest kompatybilny z protokołem RAAT, co oznacza współpracę z Roonem. Opcja ta nie jest certyfikowana przez Roona, ale działa bez zastrzeżeń. Dociekliwych być może zainteresuje fakt, że nie tylko oprogramowanie Roon daje możliwość sterowania NAD-em z komputera. Zarówno na Windowsa, jak i system MacOS (obok iOS i Androida) dostępne są desktopowe wersje aplikacji BluOS Controller.

BluOS ma też swoje ograniczenia, które – jak można przypuszczać – warunkuje wiek tej platformy. Plików muzycznych hi-res, innych niż w formacie PCM i o próbkowaniu do 192 kHz włącznie, nie da się posłuchać (chyba że po downsamplingu w Roonie). Zaznaczmy jednak, że streaming to zaledwie część możliwości tego urządzenia, bowiem C658 ma dwa wejścia liniowe oraz wejście gramofonowe dla wkładek MM. Do dyspozycji są też dwa sloty dla opcjonalnych modułów MDC, które pojawią się w przyszłości. Jeden z nich na pewno będzie zawierał wejścia HDMI kompatybilne z sygnałami wideo 4K. Byłbym zapomniał o wyjściu słuchawkowym 6,35 mm, które obsługuje dedykowany układ o umiarkowanej impedancji wyjściowej 6 Ω.

NAD C658 front

Szare fronty o lekko niebieskim zabarwieniu to element doskonale znanego designu powielanego z drobnymi zmianami przez NAD-a już od czterech dekad. Mimo że czołówki zrobiono z tworzywa, nie można o nich powiedzieć złego słowa – są starannie spasowane i dokładnie obrobione. NAD wciąż koncentruje się na brzmieniu i rozwiązaniach technicznych, nie zaś na modnych (czytaj: kosztownych) obudowach. To się chwali. Dzięki temu C658 kosztuje tyle, ile kosztuje – to nie ulega żadnej wątpliwości.

Ciekawe opcje

Zdublowane wyjścia (RCA i XLR) są regulowane, przy czym regulacja ta odbywa się w dziedzinie cyfrowej. Sygnały z wejść analogowych są więc poddawane konwersji a/c. Obok wyjść RCA pre-out znajduje się para wyjść na subwoofery aktywne – to ciekawa opcja dla użytkowników dwudrożnych monitorów, którzy w ten sposób mogą łatwo rozbudować system. Co ważne, funkcjonalność wyjść na subwoofer(y) nie ogranicza się tylko do gniazd – jest powiązana z możliwością odfiltrowania sygnałów na wyjściach głównych z najniższego zakresu częstotliwości, dzięki czemu dodanie subwooferów nie tylko poszerzy pasmo, ale też zwiększy dynamikę systemu, przy okazji ułatwiając precyzyjne zestrojenie systemu.

Regulacja głośności jest możliwa zarówno z poziomu przedniej ścianki, jak i z pilota oraz aplikacji. W ustawieniach możliwe jest zastosowanie skali liniowej, wyrażonej w procentach od 0 do 100 albo decybelowej. Sto procent odpowiada wzmocnieniu +12 dB (czyli 4-krotnemu), przy czym maksymalny poziom wyjściowy wynosi 4,5 V RMS (dla RCA). To może być za wiele dla wzmacniaczy zintegrowanych lub przedwzmacniaczy. Istnieje opcja przełączenia wyjść w tryb stałopoziomowy o niższym poziomie. Wymaga to jednak dokonania zmian w konfiguracji w odniesieniu do każdego wejścia (cyfrowego lub analogowego) osobno. To dość niebezpieczne (dla głośników i wzmacniacza) i szczerze mówiąc, nie bardzo rozumiemy, jaki jest sens tej kastomizacji. Przechodząc do trybu współpracy z końcówką mocy, trzeba pamiętać o przestawieniu wyjść na opcję regulowaną w odniesieniu do każdego wejścia/modułu. Gdy o tym zapomnimy, możemy sobie napytać biedy.

NAD C658 gniazda

Wśród wejść cyfrowych „zabrakło" USB audio (generalnie jest zbyteczne), za to wejścia analogowe są aż trzy – w tym gramofonowe MM. Zaślepki MDC z lewej strony to miejsce na dodatkowe moduły wejściowe.

 

Prócz regulacji barwy (bas i soprany) menu skrywa jeszcze jedną, bardzo ciekawą opcję, która na razie nie jest jednak aktywna. Chodzi o korekcję Dirac Live. To niedawno opracowany stosowny już na przykład przez Arcama (ale w jednostce A/V) system kompensacji wad akustycznych pomieszczenia. W zestawie dołączono mikrofon kalibracyjny z długim kablem oraz adapter USB. Według informacji producenta aktualizacja oprogramowania uruchamiająca tę opcję powinna się pojawić lada chwila. Do chwili zakończenia testu nie była ona dostępna. Funkcji można będzie używać w wersji podstawowej LE, zapewniającej tylko część funkcjonalności, albo pełnej, która pozwoli na bardziej zaawansowaną korekcję akustyki pomieszczenia. Jak nietrudno się domyślić, ta druga będzie odpłatna. Tak czy inaczej, system zapowiada się obiecująco. Według naszej najlepszej wiedzy C658 jest pierwszą implementacją systemu Dirac Live w urządzeniu dwukanałowym. Brawo NAD.

Układ elektroniczny

Wewnątrz naszym oczom ukazuje się rozbudowany układ o budowie modułowej, co z jednej strony ułatwia serwisowanie, a z drugiej – możliwe upgrade’y o naturze hardware’owej. Zasilacz jest impulsowy, zajmuje niedużą płytkę w lewym przednim narożniku. Znakomita większość układów audio zgrupowano na jednej dużej płycie SMD. Nad nią znajduje się sekcja cyfrowa integrująca kartę sieciową, moduł streamera, Bluetooth oraz całe sterowanie. Tor audio bazuje w większości na popularnych wzmacniaczach operacyjnych N5532, które znajdziemy zarówno w układach wejściowych, jak również za głównym przetwornikiem c/a –ES9028Q2M. Wyraz „głównym” znalazło się tu nieprzypadkowo, bowiem jest jeszcze jeden DAC – PCM5121. Sądząc po lokalizacji, można wnioskować, że obsługuje on wyjścia na subwoofer. W roli konwertera a/c (digitalizującego sygnały analogowe) zastosowano kość PCM1863 (Texas Instruments). Wejścia optyczne obsługuje układ SRC 4382 integrujący w sobie odbiornik wejściowy i przetwornik częstotliwości próbkowania (upsampler). Współpracuje on z zegarem 24,576 MHz umieszczonym tuż obok.

NAD C658 modul gramofonowy

Płytka wejścia gramofonowego. Nie jest to tylko taki sobie dodatek, acz trzeba mieć świadomość, że sygnał jest dalej digitalizowany.

 

Sekcja przedwzmacniacza phono przybrała formę częściowo ekranowanego modułu na małej płytce SMD połączonej „na krótko” z płytą główną. Aktywna korekcja RIAA wykorzystuje pojedynczy niskoszumny wzmacniacz operacyjny OPA1652 z serii Sound Plus (Burr-Brown). (FK)

 

Brzmienie

NAD-a przesłuchałem w kilku różnych konfiguracjach – jako źródło, ale także jako przedwzmacniacz. Zarówno z miniaturową końcówką mocy Chorda (TToby), jak też z integrą Burmestera – modelem 101 – udało się uzyskać nadspodziewanie dobre rezultaty brzmieniowe. Okazało się, że w połączeniu z tym drugim wzmacniaczem cyfrowa regulacja wbudowana w C658 jest na tyle dobra, iż trudno jest stwierdzić, czy lepsze rezultaty uzyskuje się kręcąc gałką we wzmacniaczu, czy też regulując poziom w testowanym urządzeniu. Ostatecznie, ku swojemu zaskoczeniu, wybrałem regulację w streamerze. Nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że była lepsza, ale z całą zaś pewnością nie gorsza. Z przeprowadzanych wcześniej różnych eksperymentów wynikało jak dotąd, że zwykle wygrywała regulacja we wzmacniaczu zintegrowanym, zdobywając przewagę zwłaszcza na małych poziomach głośności. Tutaj w zasadzie nie miało to znaczenia.

W połączeniu z końcówką mocy Cambridge Audio Edge W, wyniki odsłuchów były ewidentnie gorsze. Dźwięk w połączeniu XLR określiłbym jako dość oschły, z kolei przez RCA – zbyt łagodny, z podkreślonym środkiem i wyraźnie wyciętymi skrajami. Wtrącając w tor analogową sekcję przedwzmacniacza w Edge NQ, brzmienie nabierało życia, stając się dynamiczne i czyste. Prawdę mówiąc, nie za bardzo potrafię znaleźć techniczne uzasadnienie tego swoistego fenomenu. Dodam, że C658 – jako źródło podające sygnał analogowy do Edge NQ – zapewniał subiektywnie lepszy dźwięk, niż ten, który uzyskiwałem z modułu strumieniowego w Cambridge’u. To spora nobilitacja dla NAD-a. Dodajmy, że Edge NQ połączony ze streamerem SOtM-a (patrz II opinia w recenzji Edge NQ) brzmi zdecydowanie lepiej niż NAD, gdy oba współpracują z przedwzmacniaczem.

NAD C658 wnetrze

Modułowa konstrukcja C658 powinna zapewnić mu „długowieczność". Przede wszystkim daje jednak możliwość rozbudowy o dodatkowe moduły wejściowe.

 

Wracając jednak do pierwszego połączenia, czyli do końcówki mocy TToby, NAD dał się poznać jako urządzenie brzmiące w sposób zrównoważony, barwny i bardzo przyjemny. Wysokie tony zdawały się być delikatnie przydymione, zaś średnica sprawiała wrażenie stosunkowo ciepłej, gęstej i wciągającej. Całości dopełniał rytmiczny, dobrze prowadzony bas. Dźwięk oceniłem jako bardzo spójny, dynamiczny i przestrzenny. Odsłuch sprawiał mi dużo przyjemności. Ponieważ jednak Chord był tylko wzmacniaczem przechodnim (akurat w teście), ta faza odsłuchów była dość krótka. Zasadnicza część odsłuchów odbyła się z integrą Burmester 101.

Zupełnie nie spodziewałem się, że z tak w gruncie rzeczy niedrogiego źródła uda się uzyskać tak wiele satysfakcji muzycznej – zwykłej frajdy, sprawiającej, że muzyka pochłania na długie godziny i po prostu trudno się od niej oderwać. Analogicznie jak w przypadku połączenia z końcówką mocy Chorda, tak i tu ujawniły się wybitne cechy NAD-a w zakresie kreacji przestrzeni, która była bardzo gęsta i wypełniona mnóstwem informacji o położeniu źródeł pozornych. Także i tym razem niezwykle satysfakcjonująco NAD wypadł w zakresie reprodukcji barw, acz z pewnymi różnicami w stosunku do poprzedniej konfiguracji z Chordem. Podobieństwo dotyczyło średnicy, która była równie gęsta i wciągająca, natomiast różnice dotyczyły skrajów pasma. Z Burmesterem wyraźnie zyskała góra – także pod względem ilości, ale przede wszystkim w kwestii czystości i rozdzielczości. Także bas stał się bardziej atrakcyjny. Zaskoczyło mnie to, że stał się on lepszy niż wtedy, gdy niemiecki wzmacniacz współpracował z droższymi streamerami, których ostatnio miałem okazję słuchać (w jego towarzystwie). I tak, z Naimem ND 5 XS2 zdawał się on być wzmacniaczem niespecjalnie dynamicznym, miękkim, nieśpiesznym. Teraz ten sam wzmacniacz, podłączony do tych samych kolumn, dawał bas bardzo zwarty, a do tego mocniejszy. Szybkość i precyzja były w mojej ocenie wręcz referencyjne. Równie wysokie noty należą się za zróżnicowanie barwowe. Niskie tony z NAD-a w omawianej konfiguracji pokonały także Moona 390 oraz Cambridge Edge NQ (pracujący jako streamer sieciowy).

Nie tylko bas okazał się spektakularny. Oczarowała mnie dynamika – i to w całym pasmie. Przewyższała ona wszystkie ostatnio odsłuchiwane streamery (z których każdy jest znacznie droższy od C658). Sięgnąłem, trochę przypadkowo, po twórczość zespołu Prodigy (miało to miejsce jeszcze przed śmiercią lidera). Odsłuchałem bez mała około trzydzieści utworów – z wypiekami na twarzy i gęsią skórką na przedramionach. Dynamika i bas były wyborne. Sprawiły, że utwory tego zespołu mogły wreszcie być zaprezentowane od najlepszej możliwej strony.

NAD C658 zasilacz

Impulsowy zasilacz to coraz częstszy widok w źródłach cyfrowych, i nie tylko.

 

Repertuar okazał się jednak nie mieć większego znaczenia, gdyż NAD radził sobie świetnie dosłownie z każdym materiałem muzycznym. Z dynamiką i karkołomnie dobrym basem szła w parze niespodziewana plastyczność i spójność przekazu. Tego dźwięku chciało się słuchać dowolnie głośno. Myślę, że 99,9% słuchaczy wyszłoby z takiej prezentacji oszołomionych, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Obiektywnie nie był to dźwięk idealny, ale obiektywnie było to jedno z lepszych brzmień w zakresie spójności i muzykalności, bez względu na cenę. Przy cenie 7600 zł oceniam je jako doskonałe w zasadzie pod każdym względem, zaś jeśli rozpatrywać poszczególne składniki w większym szczególe, to w porównaniu z droższymi streamerami – jak Naim, Cambridge czy zwłaszcza Moon – została zubożona szczegółowość dźwięku. Mam na myśli mniej mikroinformacji, drobnych elementów składowych każdego dźwięku. Dźwięk stał się po prostu mniej rozdzielczy i mniej przezroczysty. W tej nierównej konfrontacji NAD nieco gubił szczegóły. W tej cenie nie ma to żadnego znaczenia, zwracam jednak na to uwagę, by ktoś nie pomyślał, że kupując NAD-a zamiast Moona 390 otrzyma dokładnie to samo – tyle że 3 razy taniej. To tak nie działa. Moon zapewnia dźwięk bez porównania bardziej złożony, skomplikowany w strukturze, dający dużo więcej możliwości wglądu w nagrania. Niemniej jednak to NAD górował nad Moonem jakością makrodynamiki i basu, nie ustępując w nasyceniu barw i jakości wrażeń przestrzennych, dając w rezultacie dźwięk o większej muzykalności, atrakcyjniejszy, jak sądzę, dla większości słuchaczy, którzy nie znajdują szczególnej satysfakcji w dzieleniu włosa na czworo, szukając mikrodetali.

 

Galeria

 

Naszym zdaniem

C658 być może jest zapowiedzą kolejnych tego typu urządzeń w ofercie NAD-a (w przeciwnym razie czemu miałaby służyć ta szóstka?). Jednak na razie liczy się przede wszystkim to, że jest to znakomicie brzmiący streamer z przedwzmacniaczem, który wprost rewelacyjnie spisuje się w swojej prymarnej funkcji, ale też zostawia otwartą furtkę dla tych, którzy myślą o podłączeniu gramofonu i połączeniu całości z końcówką mocy. Makrodynamika i jakość basu prezentują poziom referencyjny, bez względu na cenę, zaś jakość efektów przestrzennych jest co najmniej ponadprzeciętna. Barwy są nasycone, bardzo organiczne, gęste i sprawiają dużo przyjemności w odbiorze. Dodajmy do tego świetną (mimo że cyfrową) regulację głośności, wejścia analogowe, wbudowany phonostage i wyjście słuchawkowe, a otrzymujemy produkt zasługujący na gorącą rekomendację.

NAD C658 ocena i dane techniczne

System odsłuchowy 1 (ML):

  • Pomieszczenie: 20 m2 zaadaptowane akustycznie
  • Zestawy głośnikowe: Akkus Red Wine 71
  • Wzmacniacz: Burmester 101
  • Interkonekt: Tara Labs Apollo Extreme
  • Kable głośnikowe: Equilibrium Pure SG Ultimate
  • Kable zasilające: Enerr Transcenda Ultimate NS (do streamera), kabel własnej konstrukcji (do wzmacniacza)
  • Listwa: 2 x Enerr One + kabel Enerr Transcenda Supreme HC (20A)
  • Stolik: Rogoz Audio 4SPB3/BBS
  • Podstawki pod kolumny: Rogoz Audio
  • Stopki pod podstawkami: b-Fly Audio Tales Pro

 

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Aktualnie w testach

  • Gato Audio FM-15
  • Polk Audio Legend 100
  • Martin Logan Motion 35 XTi
  • Arcam CD73T
  • Primare PRE35 PRISMA & A32.2
  • T+A SD3100HV / PDT 3100HV
  • Gryphon Antileon EVO
  • Gauder Akustik Arcona 60 mkII
  • Podkładki i platformy antywibracyjne

Ranking urządzeń

ranking

Polecane strony

Kontakt z redakcją