PORTAL MIESIĘCZNIKA AUDIO-VIDEO

PS Audio Perfect Wave Direct Stream DAC

Sty 07, 2016

Index

Brzmienie

DirectStream DAC, który bezpośrednio zastąpił mojego M2Techa Younga DSD, od razu zaskoczył mnie dwiema cechami: gładkością i rozdzielczością brzmienia. Oczywiście nie ma nic zaskakującego (a przynajmniej nie powinno być) w tym, że przetwornik czterokrotnie droższy jest lepszy. Zaskakujące jest jednak to, że jest lepszy proporcjonalnie do wzrostu ceny, co wcale nie musi być takie oczywiste. Problemem wielu produktów high-end jest to, że wraz z kolejnym podwojeniem ceny, jakość rośnie np. o 10–20 %, rzadko więcej. Trudno, rzecz jasna, precyzyjnie wycenić wzrost jakości w tym przypadku, jednakże już na pierwszy rzut ucha wiadomo, że ma się do czynienia z czymś więcej niż z urządzeniem, które zasługuje jedynie na pochwałę.

Korelacja pomiędzy gładkością brzmienia, jego wyrafinowaniem, delikatnością a precyzją, twardością, zróżnicowaniem i rozciągnięciem basu budzi szczery podziw. W swojej pracy miałem już okazję zapoznać się z niejednym urządzeniem i wiem, że zjawisko, jakie tu zachodzi, nie jest ot, takie normalne i zwyczajne. Prawie zawsze jest coś za coś. Zwykle urządzenia hołubiące dynamikę popadają w nadmierną ekspansywność brzmienia, a te o wyrafinowanych, nasyconych i delikatnych barwach często mają poluzowany bas lub opóźniony atak – nie są szybkie. Kilkakrotnie spotkałem się też z urządzaniemi, w których kompromis brzmieniowy był bardzo interesujący i ów balans wykluczających się cech był ładnie skomponowany. Tu jednak mamy do czynienia z daleko głębszym zestawem cech przeciwstawnych – na tyle głębszym, że słowo kompromis kompletnie już tu nie pasuje. To coś jak samochód, który ma komfortowe zawieszenie, czyli dobrze pochłaniające wyboje i jednocześnie świetnie się prowadzi, nie pochyla na zakrętach, szybko reaguje na ruch kierownicą, dając kierowcy pełne poczucie, co dzieje się z podwoziem. W jednych modelach ta relacja jest lepsza, w innych gorsza. Gdyby do samochodów porównać ten konkretny przypadek, to mielibyśmy tu idealne skrzyżowanie statecznej, supercichej limuzyny ze sportowym bolidem, którego priorytetem powinna być umiejętność jak najszybszego pokonania każdego zakrętu w akompaniamencie zerowego komfortu.

PS-Audio-DirectStream-DAC-wnetrze1

Wyśmienita jest dynamika tego przetwornika. Spośród podobnych produktów za kilkadziesiąt tysięcy złotych, które testowałem, jedynie M2Tech Vaughan może się równać z DirectStream DAK-iem. Ten jest jednak nieporównanie gładszy w barwie, bardziej naturaly. Kosztujący 70 tysięcy Metronome C8 Reference jest równie gładki jak PS Audio, ale precyzję i rozdzielczość ma gorszą, zaś basem nie może konkurować w ogóle. Niskie tony PS Audio są wybitnie rozdzielcze i wyśmienicie różnicowane. To bas najwyższych lotów. Niuanse gry na gitarze basowej, praca stopy są tak dokładnie rysowane, że... aż dziw bierze. Po prostu.

DirectStream DAC jest urządzeniem neutralnym z bardzo dyskretnie ujawniającą się skłonnością do ocieplania dźwięku w średnicy i na wysokich tonach. Podkreślę jednak, że jedynie delikatną, gdyż niezwykle trudno jest go na tym przyłapać. Jest totalnie gładki i słucha się go bardzo komfortowo, jednakże ewidentnie źle nagrane, skompresowane i po prostu rozjaśnione i ostre nagrania, zabrzmią na nim z odpowiednią ostrością. PS Audio nie zamaskuje nadmiaru góry czy uwypukleń na wyższym środku. Sam jednak ani tego nie podkreśla, ani nie niweluje. Ciekawym zjawiskiem jest to, że wiele nagrań (ripów płyt CD), które uznawałem do tej pory za dość słabe i mało wciągające, nabrało zupełnie nowego wymiaru. Oczywiście nadal były gorsze od tych najlepszych, jednak słuchało się ich z prawdziwym zdumieniem. A bywało też i odwrotnie. Kilka nagrań z tzw. puli audiofilskich okazało się gorszych, niż dotychczas sądziłem. Wyszła z nich sztuczność i manipulacje masteringowe, mające poprawić ich odbiór na popularniejszym sprzęcie.

Dość normalna okazała się stereofonia tego przetwornika. Mam tu na myśli to, że znane mi utwory nie miały sztucznie rozdmuchanych rozmiarów. Scena nie była więc powiększona bardziej niż w rzeczywistości na nagraniu, a źródła pozorne zachowały prawidłowe proporcje. Ogólnie w tej kwestii panowała pełna neutralność i naturalność, kompletny brak efekciarstwa. Była za to precyzja i zmienność rozmiarów wraz z utworami. Raz było wąsko, ze skupieniem na środku, innym razem zupełnie szeroko. Za każdym razem naturalnie i spójnie.


Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Kontakt z redakcją