Wydrukuj tę stronę

RCM Sensor 2

Sie 24, 2016

Druga generacja przedwzmacniacza gramofonowego katowickiej firmy RCM ma być znacznie lepsza od wybornego poprzednika. Zobaczmy, czy tak jest w istocie.

Dystrybutor: RCM, www.rcm.com.pl
Cena: 9000 zł
Dostępne wykończenia: srebrne, czarne

Tekst: Marek Dyba | Zdjęcia: AV

audioklan 421x71 07102019

 

 


RCM Sensor 2 - Przedwzmacniacz gramofonowy

TEST

RCM Sensor 2 aaa 

Katowice są „polską stolicą analogu”. Nie dość, że tamtejszy dystrybutor, firma RCM, ma najszerszą ofertę gramofonów, ramion, wkładek i przedwzmacniaczy gramofonowych klasy high-end, to na dodatek – korzystając ze zdobytej na przestrzeni paru dekad wiedzy i doświadczenia – tworzy własne przedwzmacniacze gramofonowe, cenione już nie tylko w Polsce, ale nawet na tak wymagającym rynku jak brytyjski.

Wszystko zaczęło się bodaj 8 lat temu od Sensora Prelude IC, który trafił na rynek, zanim jeszcze w Polsce na dobre pojawił się szał na czarną płytę. Ten wyceniony na (w ostatnim czasie) 6000 zł, dość skromnie wyglądający stopień korekcyjny MM/MC szybko podbił polski rynek, po nim również i zagraniczne, nawet Australię. Kolejnym krokiem RCM-u było wprowadzenie dużo droższego przedwzmacniacza –  THERIAA. Z założenia miało to być urządzenie z bardzo wysokiej półki, a więc drogie, jednak wciąż oferujące świetny stosunek jakości do ceny – konkurujące ze znacznie droższymi od siebie urządzeniami. Po sukcesie i tego urządzenia, przy budowie którego zapewne kilku rzeczy udało się konstruktorom nauczyć, Roger Adamek zdecydował się ulepszyć oryginalny Sensor. Tak powstał Sensor 2, z którego nazwy – jak sądzę nie przez przypadek – pozbyto się słowa „Prelude”. „Dwójka” oczywiście nie ma konkurować ze szczytowym modelem THERIAA (trwają już prace nad jeszcze bardziej zaawansowanym modelem), lecz ma być dużo lepsza od poprzednika – co notabene odzwierciedla cena – wyższa o 50%.


Budowa

Analogicznie jak poprzednik, Sensor 2 jest urządzeniem dwuczęściowym: głównemu urządzeniu towarzyszy zewnętrzny zasilacz liniowy. To ze wszech miar słuszne podejście: można je postawić z dala od zaekranowanej elektroniki, która – nie zapominajmy – operuje sygnałami o nawet 1000-krotnie mniejszej amplitudzie niż w przypadku sygnału ze źródeł cyfrowych. Co więcej, Sensor 2 oferuje nominalnie aż 2 V napięcia wyjściowego, czyli tyle, ile typowy odtwarzacz CD lub DAC. Oznacza to, że w przypadku najcichszych wkładek MC, Sensor 2 zapewnia nawet 76 dB wzmocnienia (w przeliczeniu: 6300 razy!). Szef RCM-u, Roger Adamek, jest zdania, że phonostage musi generować przynajmniej 1 V napięcia wyjściowego. Niewątpliwie jest w tym podejściu sporo racji.

Sensor 2 ma pojedyncze wejścia liniowe oraz dwa typy wyjść – RCA i XLR. Obok każdego z wejść znajdują się dwa zestawy mikroprzełączników (DIP-ów) – lewym ustalamy wzmocnienie (dla ułatwienia użyto oznaczeń odpowiadających napięciu wyjściowemu wkładki: (7 ustawień, od 0,3 do 5 mV), prawym – obciążenie (20, 30, 50, 100, 200, 400, 1k, 47 kΩ) oraz to, czy obciążenie ma być zbalansowane czy nie. 

 

RCM Sensor 2 tyl

Mikroprzełączniki umożliwiają zmianę impedancji wejść i wzmocnienia. 5-bolcowe gniazdo po prawej służy do podłączenia zasilacza.

 

W porównaniu z Sensorem Prelude IC, nowy model zawiera liczne modyfikacje. Zewnętrzny zasilacz wykorzystuje lepszy transformator o większej mocy (produkcji Myrra), ponadto dostarcza wyprostowane i wstępnie odfiltrowane napięcie stałe. Do tego celu użyto większej pojemności niż poprzednio – 8 elektrolitów po 2200 uF/50 V każdy. Ponadto na wejściu prądowym pracuje 3-amperowy filtr przeciwzakłóceniowy QLT Power. Napięcia +/- 24 V są dostarczane do właściwego przedwzmacniacza, którego obudowa jest znacznie solidniejsza i sztywniejsza niż dawniej. Została wykonana podobnie jak w obudowy urządzeń Naima: w stalowy zamknięty profil wsuwa się płytkę z elektroniką, a całość zamyka tylną ścianką. Dzięki temu rozwiązaniu obudowa jest niezwykle sztywna, a w dodatku pozostaje gładka – ani z przodu, ani na górze, ani po bokach nie ma żadnych śrub.

Wnętrze właściwego przedwzmacniacza zawiera resztę układów zasilania: niskoszumny stopień stabilizacji napięciowej na układach scalonych LM317AT/LM337T przymocowanych do radiatorów oraz baterię 22 kondensatorów o pojemności 1000 uF/50 V każdy. Jak łatwo policzyć, łączna pojemność filtrująca w Sensorze 2 wynosi prawie 40 tys. uF – to tyle, co w średniej klasy wzmacniaczu zintegrowanym.

RCM Sensor 2 tor audio2

Tor sygnałowy bazuje na elementach pasywnych wysokiej klasy i wzmacniaczach operacyjnych: OPA2134PA oraz INA217.

 

Tor audio składa się z dwóch monofonicznych płytek umieszczonych jedna nad drugą. Korekcja RIAA jest pasywna, elementami aktywnymi są wyłącznie wzmacniacze operacyjne różnych typów. Na wejściu pracuje niskoszumny układ TI INA 217 (stosowany we wzmacniaczach mikrofonowych i aparaturze medycznej), dalej jest ceniony i dość popularny OPA2134PA, zaś wyjścia zbalansowane obsługuje op-amp TLE2142. Cały układ został zmontowany bardzo starannie, uwagę zwracają wysokiej klasy komponenty: kondensatory polipropylenowe WIMA, Vishay, ICEL oraz metalizowane rezystory. W tej materii również nastąpił postęp względem starszego modelu.

Siłą rzeczy urządzenie musi być droższe, w związku z tym pojawia się pytanie: czy udało się zachować równie znakomity stosunek jakości do ceny jak w pierwowzorze.


Brzmienie

Tamtego phonostage’a testowałem u siebie dość dawno temu, na dodatek krótko. Słuchałem go jednak wiele razy w systemie znajomego. Nie daje to podstaw do wnikliwego porównania obu urządzeń, lecz do stwierdzenia, że Sensor 2 jest wyraźnie lepszy od poprzednika – i owszem. Tym, na co zwróciłem uwagę od pierwszej chwili, było bardziej gładkie, bogatsze w średnicy, a przez to nieco równiejsze w całym paśmie granie. Te właśnie cechy sprawiają, że zachowując cechy poprzednika – dużą detaliczność i przejrzystość brzmienia  – Sensor 2 jest urządzeniem ze wszech miar muzykalnym.

Wspomniane lepsze wypełnienie środka pasma sprawia, że w pierwszej chwili można odnieść wrażenie, iż Sensor 2 nie jest tak dynamiczny, tak szybki jak poprzednik. To jednak złudzenie. Wystarczy posłuchać dużej symfoniki (ja zacząłem od Musorgskiego z „The Power Of The Orchestra”), by zdać sobie sprawę, że dynamika i ta w skali makro, i w mikro, jest bardzo mocną stroną tego urządzenia. Znakomicie (na ile to możliwe w warunkach domowych) jest oddana skala orkiestry, jej gigantyczna dynamika – nagłe przejścia od cichych, spokojnych fragmentów do wielkiego tutti robią niesamowite wrażenie swoją natychmiastowością i potęgą uderzenia.

 

RCM Sensor 2 zasilacz1

Tak wyglada zawartość zasilacza. Trafo pochodzi z firmy Murra, na wejściu pracuje filtr LC. Osiem elektrolitów ma łączna pojemność 17 600 μF.

 

Dwójka imponuje także rozdzielczością i selektywnością – te walory także doskonale słychać na materiale symfonicznym. Czysty, bardzo dobrze poukładany dźwięk daje pomniejszony, ale bardzo proporcjonalny obraz orkiestry. Śledzenie wybranych sekcji czy solistów nie stanowi żadnego problemu – mimowolnie wsłuchiwałem się w elementy, które szczególnie mnie zaciekawiły, bez trudu przeskakując ze smyczków na instrumenty dęte, a potem na solistę czy na potężne kotły ustawione z tyłu. Równie łatwo śledziłem popisy poszczególnych muzyków na płycie Muddy Watersa, na której gościnnie wystąpili członkowie The Rolling Stones. Na niewielkiej klubowej scenie duża grupa muzyków występowała mocno stłoczona, a każdy z nich miał ambicję popisania się choć trochę własnymi umiejętnościami, więc do śledzenia wszystkich popisów bardzo dobra selektywność Sensora przydawała się ogromnie. Tak samo kluczowe, jak to w bluesie, było absolutnie pewne, równe prowadzenie rytmu i trzymanie tempa. Do tego przyczyniła się doskonała kontrola i definicja niskich tonów, co przecież niekoniecznie należy do wybitnych cech nawet droższych przedwzmacniaczy gramofonowych.

Bardziej dopieszczony środek pasma przekłada się na pięknie namacalne i naturalne brzmienie instrumentów akustycznych i wokali. Te drugie czarują zarówno precyzją oddania barwy i faktury, jak i dużą ekspresją, którą zachwycała mnie choćby niesamowita Etta James czy wspaniały Luciano Pavarotti. Bardzo żywo, energetycznie, z dużym oddechem wypadały instrumenty dęte, a dźwięk strunowych zachowywał świetne proporcje między strunami i wsparciem pudeł rezonansowych. Piękne granie wysokiej klasy! No i „Made in Poland”! 


Galeria


Naszym zdaniem

Już Sensor Prelude IC był urządzeniem znakomitym – i to nie tylko w swoim, niezbyt wysokim, przedziale cenowym. Jego następca ma do zaoferowania dużo więcej, i to właściwie w każdym aspekcie. Jest precyzyjny, transparentny, dynamiczny, ale i gładki, nasycony, wyrafinowany. Radzi sobie wybornie zarówno w dużej klasyce, rocku, bluesie, jak i akustycznym jazzie czy nagraniach wokalnych. Nie przyłapałem go na żadnym uśrednianiu nagrań – świetnie je różnicował zarówno pod względem jakości tłoczeń, nagrań, jak i okresu, w którym były nagrywane i wydane. Nagrań słabszych, owszem, dało się słuchać, bo Sensor 2 potrafił wydobyć z nich ich najlepsze cechy. Nie brzmiały jednak dobrze, co najwyżej akceptowalnie (o ile pozwalała na to wartość muzyczna). Za to nagrania zrealizowane wybitnie tak właśnie brzmiały, zachwycając realizmem i naturalnością brzmienia.

Tak jak Sensor Prelude nie miał właściwie w swojej (i nie tylko) cenie konkurentów, tak i dla Sensora 2 nie znajduję na jego półce cenowej żadnego godnego rywala. Choć przyznaję, że testowany niedawno Einstein Big Little Phono to ta sama klasa – tyle, że za cenę o 30% wyższą.

SYSTEM ODSŁUCHOWY

POMIESZCZENIE:24 m2, z czesciowaadaptacja akustyczna – ustroje Rogoz Audio
WZMACNIACZ: Modwright KWA100SE, Norma Audio IPA-140
PRZEDWZMACNIACZ: Modwright LS100
KOLUMNY: Ubiq Audio Model One
WKŁADKA: Soundsmith Zephyr mk II, AirTight PC3
ŹRÓDŁO ANALOGOWE:TW-Acustic Raven Black Knight
KABLE SYGNAŁOWE: Hijiri Million
KABLE GŁOŚNIKOWE: LessLoss Anchorwave
ZASILANIE: dedykowana linia od licznika kablem Gigawatt LC-Y, listwa: ISOL-8 Integra, kable sieciowe LessLoss DFPC Signature, Gigawatt LC-3, gniazdka ścienne Gigawatt i Furutech

RCM Sensor 2 zzzRCM Sensor 2 zzz1

 

 

 

Zaloguj się, by skomentować