Kolumny Akkus Monolith F1

Cze 24, 2015

Index

Brzmienie

Dawno nie słuchałem tak dobrze brzmiących kolumn za 3,5 tys. zł. Akkusy wybijają się wyraźnie ponad przeciętność. Stwierdzenie, że są bardzo dobre, byłoby sporym niedopowiedzeniem – one są po prostu świetne. Nie mają słabych stron, a dwie cechy uznałem za wybitne w relacji do ceny. Po pierwsze, jakość stereofonii. Już na Audio Show, gdzie grały 2,5-drożne Monolith F2, zauważyłem to i mocno zapamiętałem. Dlatego też zabiegałem, aby móc pozyskać te kolumny do testu. Otrzymałem wersję mniejszą, dwudrożną, jednak akurat w zakresie stereofonii nie ma to większego znaczenia.

Akkus-Monolith-F1-glosniki

Akkusy tworzą normalną, a więc niepowiększoną sztucznie, scenę. Uderza precyzja lokalizacji, nie tylko na pierwszym, ale także na dalszych planach. Sporo jest tzw. planktonu, silne jest wrażenie zupełnie swobodnego oderwania dźwięku od głośników. Zapewne ktoś, kto ich nie posłucha, uzna, że w tej chwili przesadzam, ale jednak uważam, że precyzja lokalizacji jest tu na poziomie zbliżonym do dobrych kolumn za 10 tys. zł. Żadne znane mi dotychczas zestawy z przedziału cenowego 3–4 tys. zł nie są tak zdolne w kreowaniu przestrzeni.

Drugą cechą, częściowo zbieżną z pierwszą (gdyż obie ze sobą współpracują, tworząc ostateczny efekt), jest barwa. Kolumny te są po tej cieplejszej, minimalnie łagodniejszej stronie neutralności. Grają dźwiękiem gęstym, pełnym, mocno nasyconym, bogatym, ale wcale niepozbawionym precyzji. Dobrze się słucha na nich muzyki rozrywkowej, jednak okazuje się, że ich głównym żywiołem może być klasyka. Może niekoniecznie największe składy orkiestrowe, bo z uwagi na małe wymiary, nie oddadzą ich potęgi, niemniej z mniejszymi składami dają sobie świetnie radę, fantastycznie oddając naturalną barwę instrumentów. Muzyka barokowa brzmi dzięki temu rewelacyjnie. Podobnie jazz. Są na tyle dobre, że pozwalają docenić jakość barw plików DSD względem PCM. Monolith F1 grają dźwiękiem nieco ocieplonym, ale precyzyjnym. Równocześnie tak jak w kolumnach drogich – gładkim, pozbawionym zgrzytów, brudów i innych problemów. Oczywiście, nie jest to jeszcze high-end – pewne drobne nieczystości są obecne – jednak ich poziom jest na tyle nieznaczący, że biorąc pod uwagę prawdopodobne zestawienia tych kolumn z elektroniką u końcowego użytkownika (raczej nie high-endową), nigdy nie zostaną usłyszane. Prędzej to one pokażą wady tej elektroniki, choć z drugiej strony ich charakter nie dąży do eksponowania wad sprzętu czy nagrań.

Akkus-Monolith-F1-gniazda

Pamiętam dość dobrze moje pierwsze zetknięcie się z kolumnami Akkus – modelem V4. Teoretycznie wyżej pozycjonowanych, bo Monolith zastępuje tańszą serię X. W mojej ocenie Monolith to krok milowy do przodu. Postęp tak duży, że nie tylko zastępuje serię X, ale również V, przewyższając ją w dodatku jakością brzmienia.

I chociaż jest to konstrukcja dwudrożna, gdzie zazwyczaj wybiera się pomiędzy dobrym środkiem a dobrym basem, udało się, mimo świetnego środka, uzyskać również dobry bas. Akkusy może i nie są najszybsze w kategoriach bezwzględnych, jednak nie powinny tutaj sprawiać zawodu – reprezentują solidny poziom. Bas jest dość równy i ma tylko minimalną górkę w średnim podzakresie. Momentami miałem wrażenie lekkiego ujednolicania tego podzakresu, co wychodziło na jaw przy odsłuchu nagrań z kontrabasem. Nadal jednak nie było to coś, co można by uznać za wadę. Dobrze rozciągnięty jest dolny skraj pasma.

Dynamika też nie pozostawia niedosytu. Rzecz jasna, ustępuje zestawom Dynavoice, jednakże – jak na niewielką konstrukcję dwudrożną – jest niezła. Dość trudno te kolumny przesterować, wprowadzając w kompresję. Dobrze znoszą pracę ze znaczną mocą, ale z uwagi na ograniczoną efektywność, nie da się zagrać bardzo głośno.


Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Kontakt z redakcją