Rotel RB-1552 MkII

Lut 02, 2021

Końcówka mocy Rotela jest jedną z tańszych na rynku. W czasach, gdy gros źródeł cyfrowych posiada regulację głośności, taki wzmacniacz może stanowić ciekawą alternatywę dla integry – szczególnie, gdy ma taką moc.

Dystrybutor: Audio Klan, www.audioklan.com.pl
Cena: 3699 zł
Dostępne wykończenia: czarny lub srebrny

Tekst: Marek Lacki | Zdjęcia: AV

Artykuł pochodzi z Audio-Video 1-2/2020 - KUP PEŁNE WYDANIE PDF

audioklan

 

 


Wzmacniacz mocy Rotel RB-1552 MkII

TEST

Rotel RB 1552MkII
 

Wzmacniacz RB-1552 MkII jest obecnie najtańszą stereofoniczną końcówką mocy w ofercie Rotela – firmy o jednej z szerszych ofert niedrogich wzmacniaczy mocy. Można wybierać spośród trzech modeli, które da się połączyć z dwoma przedwzmacniaczami. Odrębną kategorię stanowi wprowadzona niedawno high-endowa seria Michi, obejmująca przedwzmacniacz i dwie końcówki mocy (mono i stereo).

Budowa

Okazała obudowa RB-1552 MkII, która jest względnie płytka, ale dość wysoka (144 mm) została zaprojektowana przy użyciu najlepszego możliwego języka stylistycznego: powściągliwej ponadczasowości. Pewne akcenty, pozwalające już z daleka rozpoznać markę, zostały jednak zachowane. Należą do nich charakterystyczne pionowe żebra na aluminiowej przedniej ściance, przypominające skrzela rekina. Nie pełnią one żadnej funkcji, gdyż zostały od tyłu zaślepione – tworzą jedynie atrakcyjny akcent stylistyczny. Typowe dla marki są także zaokrąglenia krawędzi bocznych frontu. Po lewej stronie czołówki umieszczono podświetlany na niebiesko, mechaniczny wyłącznik, który włącza lub całkowicie wyłącza wzmacniacz. Zdalne wybudzanie i usypianie jest realizowane 12-woltowym triggerem dostępnym w instalacjach automatyki domowej. Jeśli takowej nie posiadamy, opcję trzeba wyłączyć przełącznikiem hebelkowym na tylnej ściance. W przeciwnym razie wzmacniacza nie da się włączyć „z palca”. Drugi, tak samo wyglądający przełącznik pozwala na wybór pomiędzy wejściami RCA a XLR. Wyjścia głośnikowe są podwójne i akceptują każdy rodzaj zakończenia oraz gołe kable.

Rotel RB 1552MkII gniazda

Dwie pary terminali głośnikowych i dwa typy wejść – nieźle. XLR-y są tu jednak raczej dla ozdoby.

 

Wnętrze Rotela to przykład porządnej, można by rzecz: staromodnej inżynierii. Cały układ zmontowano klasycznie, metodą przewlekaną, wykorzystując wyłącznie elementy dyskretne. Zadbano o pełną symetrię kanałów – tory sygnałowe kanału lewego i prawego stanowią swoje symetryczne odbicia. Zasilacz znajduje się pośrodku i składa się ze wspólnego dla obu kanałów, dużego transformatora toroidalnego przykrytego gustownym deklem z logo Rotela i napisem, który informuje, że element ten został zaprojektowany i wyprodukowany przez tę firmę. Transformatorowi towarzyszą dwa mostki prostownicze i cztery kondensatory elektrolityczne z nacinaną folią (ang. slit foil) i logo Rotela. Ich pojemność wynosi 10 tys. μF. Dostęp do wszystkich elementów jest wzorowy, dzięki czemu ewentualne serwisowanie za kilka czy kilkanaście lat nie będzie stanowić żadnego problemu. Komponenty są dobrej jakości – analogicznej, jak ta, z którą mamy do czynienia w innych modelach tej firmy.

Rotel RB 1552MkII wnetrze

Klasyczny Rotel. Jest tańszy od (znakomitej) integry A12, a ma dużo większy zasilacz i stopień końcowy na bazie trzech par tranzystorów wyjściowych.

 

Stopień końcowy (pracujący w klasie AB) tworzą trzy komplementarne pary tranzystorów bipolarnych 2SA1492 / 2SC3856. Do ich sterowania użyto pary 2SA1667 / 2SC4381. Pobór mocy na biegu jałowym wynosi 29 W.

Układ oczywiście nie jest zbalansowany – mimo obecności gniazd XLR, z których sygnał jest desymetryzowany zaraz za wejściem (wzmacniacz operacyjny NE5532AP). Warto odnotować, że wejścia zbalansowane odznaczają się mniejszą czułością, mniejszym wzmocnieniem i niemal 10-krotnie większą impedancją niż RCA.

Brzmienie

Rotel to wzmacniacz ciepły, a nawet nieco miękki. Rozpoznałem w nim firmowy styl, który pamiętałem jeszcze z lat 90., gdy sam posiadałem integrę tej marki. Trzeba bowiem przypomnieć, że Rotel, na przekór innym japońskim konkurentom, zawsze miał (i nadal ma) bardziej audiofilskie zacięcie. Urządzenia tej marki nie brzmiały sucho czy jasno, lecz celowały w kierunku brzmienia nieco bardziej bezpiecznego, przyjaznego dla uszu, acz dynamicznego.

Rotel RB 1552MkII sekcja wzmocnienia wstepnego

Stopień końcowy (pracujący w klasie AB) tworzą trzy komplementarne pary tranzystorów bipolarnych 2SA1492 / 2SC3856.

 

RB-1552 MkII wykazuje spory talent w zakresie stereofonii, mimo że można mu wytknąć pewne niedoskonałości w tej dyscyplinie. Uwagę zwracała dobra lokalizacja instrumentów – punktowa, dokładna, stabilna. Dotyczyło to nie tylko pierwszego planu, ale także tych dalszych. Rotel okazał się być wzmacniaczem generującym dość obszerną panoramę, sięgając daleko wgłąb za kolumny, ale też na boki, poza bazę stereo. Ogólne wrażenie przestrzenności było bardzo dobre. Dało się odczuć sporo swobody. Pewne zastrzeżenia miałem jedynie do obrazowania źródeł pozornych. Były tak punktowe, że sprawiały wrażenie nieco pomniejszonych. Cały czas wydawało mi się także, że scena, szczególnie w jej środkowej części, znajduje się niżej niż zwykle. Tak, jakby wokaliści i instrumentaliści siedzieli, zamiast stać.

Jednym z istotnych składników brzmienia Roteli był z reguły dość obfity bas. W testowanej końcówce mocy również pełni on ważną rolę, wpływając na odbierany charakter brzmienia. Niskie tony zapewniają bardzo dobrą podbudowę i z samego tego powodu brzmienie można odebrać jako ocieplone i zapewniające duży komfort odsłuchu, który nie kojarzy się z bezdusznym „tranzystorem”. Dół pasma jest przy tym sprężysty, zapewnia dobrą rytmikę i puls. W nagraniach jazzowych nadaje brzmieniu sporego wolumenu. Słuchany głośno, na poziomie live, jazz akustyczny powoduje mocne fizyczne odczucia. Cięższe muzyczne gatunki tylko zwiększają ten efekt. Bas z Rotela odczuwa się całym ciałem. Jego szybkość oceniłbym jako dobrą, choć znam kilka modeli wzmacniaczy, które w tej kwestii potrafią nieco więcej – szczególnie odnosi się to do konstrukcji w klasie D. Całościowo, reprodukcję omawianego zakresu oceniam na co najmniej czwórkę z plusem, na co korzystny wpływ ma również poziom jego zróżnicowania, głębi i czytelności.

Końcówka Rotela zapewnia ponadto niezłą dynamikę, przede wszystkim w skali makro. Dobrze należy ocenić reakcję na nagłe skoki głośności. Rotel przejawia tu jedynie niewielką kompresję.

Rotel RB 1552MkII kondensatory

Transformatorowi towarzyszą dwa mostki prostownicze i cztery kondensatory elektrolityczne z nacinaną folią (ang. slit foil) i logo Rotela. Ich pojemność wynosi 10 tys. μF.

 

Wrażenie ciepłego i przyjaznego w odbiorze wzmacniacza, wzmacnia charakter sopranów. Góra jest raczej delikatna, ma trochę słodką i zaokrągloną barwę, dzięki czemu nie razi i może być skutecznym tonikiem dla zbyt agresywnie i jaskrawo brzmiących zestawów głośnikowych.

Barwy środka określiłbym jako neutralne, czyli w dużym stopniu prawidłowe. Nie przekłamują, nie wypaczają brzmienia poszczególnych instrumentów. Z drugiej jednak strony, ich nasycenie nie jest przesadnie duże. Dało się także stwierdzić, że średnica nie była całkiem czysta, klarowna. To jednak efekty typowe dla wszystkich wzmacniaczy z tego przedziału cenowego. Typowe były też ograniczenia dotyczące rozdzielczości, charakterystyczne dla wzmacniaczy z kategorii C naszego rankingu.

Galeria



Naszym zdaniem

RB-1552 MkII jest z pewnością ciekawą propozycją z punktu widzenia audiofilów użytkujących przetworniki z dobrze zrealizowaną regulacją poziomu, tudzież starsze modele przedwzmacniaczy liniowych. Z pasywkami należy już nieco bardziej uważać ze względu na stosunkowo małą impedancję wejść RCA. Wysoka jakość wykonania, dyskretny układ o bardzo dobrym dostępie do wszystkich elementów czynią ten wzmacniacz solidnym i prawdopodobnie wysoce niezawodnym kompanem na lata.

Rotel RB 1552MkII dane techniczneOd strony sonicznej, Rotel oferuje przede wszystkim kulturalne i ułożone brzmienie, zapewniające dobry komfort odsłuchu, nie zaś wyczynową rozdzielczość czy precyzję. Nieprzekłamane barwy środka pasma zbliżają go do neutralności, a mocna basowa podbudowa wzmacnia poczucie rytmu i zapewnia poczucie monumentalności, co summa summarum daje efekt dociążenia i swoistego ocieplenia przekazu. Atutem jest też dokładna stereofonia oraz – co oczywiste – znaczna moc.

Artykuł pochodzi z Audio-Video 1-2/2020 - KUP PEŁNE WYDANIE PDF

System odsłuchowy:

  • Pomieszczenia: 20 m2 zaadaptowane akustycznie, kolumny ustawione na krótszej ścianie w 1/5 głębokości pokoju.
  • Źródło: SOtM sMS-200 Neo + Cambridge Audio Edge NQ (także jako przedwzmacniacz)
  • Kolumny: Akkus Redwine (2018)
  • Interkonekty: Purist Audio Design Vesta RCA, iFi Audio Gemini (USB)
  • Kable głośnikowe: Equilibrium Equilight (2019)
  • Listwa: 2 x Enerr One + kabel Enerr Transcenda Supreme HC (20A), kable zasilające własnej konstrukcji
  • Stolik: Rogoz Audio 4SPB3/BBS

 

 

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Kontakt z redakcją